bycie niepotrzebnym

04.06.04, 22:15
nikt mnie nie potrzebuje, albo nikt nie potrzebuje mnie na tyle, żebym się
czuła potrzebna.
i to jest jedna z najokropniejszych rzeczy.
leki nie pomagają :-(
    • fobik Re: bycie niepotrzebnym 04.06.04, 22:27
      to tak jak mnie...na szczescie jestemy potrzebne na tym forum i to jest jakas
      pociecha!
    • vinja Re: bycie niepotrzebnym 04.06.04, 22:41
      kakofonia napisała:

      > nikt mnie nie potrzebuje, albo nikt nie potrzebuje mnie na tyle, żebym się
      > czuła potrzebna.
      > i to jest jedna z najokropniejszych rzeczy.
      > leki nie pomagają :-(

      Ty nie licz na innych !
      Ty zastanów się ,czy nie jesteś czasem potrzebna samej sobie ... jeśli wiesz co
      chce powiedzieć ...
    • negatywista Re: bycie niepotrzebnym 04.06.04, 23:03
      Albo to ja mam problemy ze zdrową optyką, albo to większość ludzi grzęźnie w
      krzywdzącym ich micie - ale ja naprawdę uważam, że stan bycia kochanym i
      potrzebnym komuś nie jest wyjściową normą w naszym życiu. To się zdarza, ale
      nie jest zagwarantowane bezwarunkowo każdemu - generalnie to jesteśmy wszyscy
      samotni.
      • vinja Re: bycie niepotrzebnym 04.06.04, 23:47
        Brawo , o to właśnie chodzi !!!
      • kakofonia Re: bycie niepotrzebnym 05.06.04, 13:16
        zgadzam się z Tobą w pełni, od dawna tak myślę. tylko co z tego? co mi z tej
        wiedzy? po co mam żyć takie życie?
    • mskaiq Re: bycie niepotrzebnym 05.06.04, 04:58
      To nie prawda ze nikt Ciebie nie potrzebuje. Jest tysiace ludzi ktorzy
      potrzebuja innego czlowieka i pomocy od innych. Zadzwon do hospicjum,
      natychmiast odnajdziesz ze jestes tam potrzebna i ludziom ktorzy potrzebuja
      pomocy. Mysle ze wokol Ciebie sa ludzie ktorzy rowniez potrzebuja pomocy. Latwo
      znadziesz sposob aby byc potrzebna.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • doc.pasikonik Re: bycie niepotrzebnym 05.06.04, 13:40
      A widzisz, przykład do mojego pstu jak znalazł.
    • karena_a być potrzebnym 07.06.04, 10:03
      Jest wiele możliwości, by samemu z siebie coś komuś ofiarować.

      Myślę, że jest wiele dzieci, które witałyby Cię z radością, gdybyś choć raz w
      tygodniu zechciała do nich przyjść poczytać, porysować, pobawić się, odrobić
      lekcje. Myślę o dzieciakach choćby ze schronisk, świetlic terapeutycznych,
      szpitali.
      To tylko jeden z wielu pomysłów na ofiarowanie siebie innym.
      Ty najlepiej wiesz w czym czujesz się najpewniej i czym mogłabyś się zająć.
Pełna wersja