Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (studia)

12.01.12, 18:10
Studiuje na wydziale lekarskim, teraz jestem na II roku. Powoli zaczynają mnie męczyć (?) te studia. Lub raczej nie same studia jako kierunek studiów, a ilość sesji, egzaminów, nauki. Dwa pierwsze lata w zasadzie wycięte z życia, normalnego życia. I z ręką na sercu muszę przyznać, że tak jest. Nie ma czasu na nic innego, tylko wkuwanie, czytanie, przeglądanie, przygotowania do egzaminów, powtórki z wykładów. Nie jakieś normalne życie, żeby gdziekolwiek wyjść, cokolwiek dla siebie zrobić. Kilka osób wykreślono, kilka zrezygnowało. Nie ogarnęli ilości nauki, zajęć. I trudności na takim kierunku. Trzeba być ze wszystkim na bieżąco, bo potem ciężko to nadrobić, a i wykładowy nie zostawiają suchej nitki na takiej osobie. Szkoda mi zrezygnować teraz, mimo że jeszcze tylko lat nauki, niewiele łatwiejszej (chociaż dwa pierwsze lata niezaprzeczalnie najbardziej dają w d***). Ale czasami mam dość tego wszystkiego. Nie mam na nic ochoty. Jestem zmęczony, na myśli o kolejnym dniu wkuwania od rana do nocy robi mi się słabo. Czasami śpię tylko kilka godzin. Często kładę się do łóżka dopiero o 3 nad ranem, gdzie w zasadzie za niedługo trzeba znowu wstać. Codziennie dzień wygląda tak samo, nauka i nauka. Czasami mam krótkie przerwy i wtedy robię coś innego. Tylko w sumie co to za przerwy.. Ale ogólnie wiem, że im dłużej sobie na to pozwolę, tym będzie mi gorzej z nadrobieniem materiałów. A, jak pisałem, wykładowcy nie odpuszczają. Coraz więcej osób na roku też już ma serdecznie dość.
Może ten temat nie za bardzo pasuje na forum o takiej, a nie innej tematyce, ale po prostu chyba chciałem się wyżalić.
Cholernie ciężkie to jest.
    • lucyna_n Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 12.01.12, 18:22
      ee nie załamuj się, przy taśmie też jest kruczno i mruczno
      • jjod Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 12.01.12, 18:37
        Jak się idzie na takie studia, to trzeba się liczyć z konsekwencjami, tudzież z nawałem nauki, zajęć, egzaminów.
    • tlenoterapia Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 12.01.12, 18:56
      To są najcięższe studia.
      Ciężko jest poświecić w młodości kilka lat na naukę i egzaminy - ograniczyć życie do kucia.

      Teraz przepadnie kilka lat ale za to w przyszłości zyskasz na cale długie życie dobry zawód.
      Ale czy rzeczywiście dobry?
      To może być kontrowersyjne.
      Zależy jakie masz motywacje jak widzisz swoja przyszłość i czy widzisz jak realnie wygląda życie lekarza w Polsce.
      .



      -
      "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
    • perpetua-mobila Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 12.01.12, 18:58
      Na trudniejszych kierunkach gdzie trzeba sie rzeczywiscie urobic, co sprytniejsi studenci rozkladaja sobie egzaminy- to na pierwszy termin, a tamto na kampanie wrzesniowa. Chyba ze poprawka to ujmana honorze- ale dla mnie to wtedy bardziej masochizm niz duma.
      • lestrange_e Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 12.01.12, 20:11
        Czasami odwiedzam to forum, ale pisze tutaj dopiero po raz pierwszy. Ja kiedyś też studiowałam na AM, z ale na kierunku lekarsko-dentystycznym. Tez było mi ciężko. Też miałam chwile zwątpienia. Na stomatologii dwa pierwsze lata nauki są tak samo najtrudniejsze (w zasadzie podobne z lekarskim). Dopiero na trzecim roku mieliśmy trochę luzu, ale to też było wiele nauki. Z tym że na stomie na trzecim roku zaczyna się nauka związana bezpośrednio ze schorzeniami jamy ustnej. Na lek-den też są ciężkie egzaminy, tez jest anatomia, jest farmakologia, są mikroby, fizjologia. U nas tez kilka osób skreślono (najwięcej na pierwszym roku), kilka zrezygnowało, bo nie podołało, bo myslało, że będzie łatwiej, lub, że jakoś to będzie z tym zaliczeniem. To są z pewnością jedne z najtrudniejszych (o ile nie najtrudniejsze) kierunków na studiach. Ciężko nadrobić zaległości, wykładowcy często nie popuszczają, specyficzne podejście do takiego studenta, wymagania. Ciągły nawał zajęć. To wszystko męczy, jak najbardziej. Czasami ciężko to udźwignąć. Ciężko to wytrzymać, przychodzą chwile zwątpienia, mysli o rezygnacji. Ale zanim naprawdę zrezygnujesz, przemyśl to wszystko. Bo szkoda byłoby stracić coś, co Cię chyba interesuje. A jak później będziesz żałował rezygnacji? Co wtedy? A już samo dostanie się na takie studia to trudna sprawa i powód do domu. Szkoda byłoby to marnować.
        Powodzenia życzę.
        • wolf_9991 Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 12.01.12, 21:43
          Rezygnować ogólnie nie chce. Medycyna mnie interesowała od samego początku, w liceum właśnie z racji tego, że już byłem zdecydowany na takie studia, kładłem szczególny nacisk na naukę chemii, biologii, fizyki. Maturę rozszerzoną z tych przedmiotów zdałem raczej bez problemów, na AM dostałem się za pierwszym razem. I jak szedłem tam po raz pierwszy naprawdę byłem zadowolony. To się trochę zmieniło. Jasne, wiedziałem co wybieram, że to najtrudniejsze studia, że nauka od rana do wieczora, ale co innego, jak się to czuje na własnej skórze. Trochę to inaczej wtedy wygląda. Egzaminy prawie na każdej sesji, do tego dwukrotnie trudniejsze od testów na stomie (bez urazy, ale taka prawda jest).
          Jasne, są tacy, co ,,jadą'' na białych kreskach, żeby ogarnąć wszystko i zdać bezproblemowo.
          Ale stres i zmęczenie widać u wszystkich.
          • lucyna_n Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 12.01.12, 22:13
            Wolfi, nie poddawaj się, dobry lekarz to skarb, studia ciężkie, ale przynajmniej wiesz po co się męczysz, a pomyśl jakbyś się czuł męcząc się codziennie w jakiejś bezsensownej nieinteresującej Cię wogóle pracy na śmieciowej umowie. Takie czasy, jak coś naprawdę chcesz osiągnąć to musisz poświęcić czas, włożyć w to wszystkie siły, na pół gwizdka studiują ci co potem pracy nie mają i wyjeżdżają na zmywaki bo z czegos żyć trzeba, Czasy kiedy studia były najprzyjemniejszym okresem w życiu skonczyły się wraz z prlem, no chyba że jest się z jakiegoś baaardzo zamożnego domu i mamcię i papcia stać na to żeby sobie ktoś studiował coś lajtowego w stylu historia sztuki czy inne filmoznawstwo.
            jakoś staraj się nie zrujnować zdrowia i przetrwać bo w kóncu te studia nie trwają wieczność, choć pewnei teraz tak Ci się wydaje, ale po co ja Cię tu nagabuję i tak uciekniesz za granicę,a tu zęby do kowala trzeba będzie chodzić rwać.
          • canoine Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 13.01.12, 05:01
            z doświadczenia własnego i obserwacji innych ludzi, stwierdziłam kiedyś, że w toku studiów najbardziej kryzysowy jest właśnie II rok. nie wiem dlaczego, ale jak się nie odpadnie na pierwszym roku, to potem w nagrodę przychodzi na kolejnym roku załamka. i to wydaje się być niezależne od kierunku studiów - sama studiowałam na dwóch (pierwszy właśnie na drugim roku przerwałam, dopiero potem odkryłam tę dziwną prawidłowość), plus moi znajomi na iluś tam innych, różne uczelnie, różni ludzie - a jednak ten kryzys II roku mniej lub bardziej pojawiał się u wszystkich. spróbuj więc mu się nie poddawać, bo u wszystkich on tak samo potem minął :)
            jeśli Cię to pocieszy też właśnie uczę się do egzaminu :)
    • berta-death Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 13.01.12, 04:36
      Może zorientuj się jak sobie radzą ci co najmniej narzekają i rób tak jak oni. Może trzeba się czymś wspomóc, może zafundować sobie korepetycje, może zmienić taktykę nauki, tak, żeby była bardziej wydajna a mniej czasochłonna? Z moich obserwacji wynika, że największym problemem studentów jest bezmyślne wkuwanie na pamięć wszystkiego jak leci. I ci, którym bozia poskąpiła dobrej pamięci, mają problem. Dodatkowo jak człowiek zmęczony to też mu pamięć zaczyna szwankować i też nauka staje się mniej efektywna. Zrozumienie problemu zdecydowanie ułatwia życie studenta, zwłaszcza, że te przedmioty zazębiają się ze sobą, więc część wiedzy z jednego można spokojnie wykorzystać w innym. Co jest niewykonalne w metodzie ZZZ. Innym sposobem jest rozgryzienie egzaminatora i uczenie się tylko tego co będzie na egzaminie. Nigdy nie ma tak, że jest wszystko co w podręczniku, nawet tego co na wykładach nie sposób zmieścić w jednym teście. Chodzi mi o to, że szczwanym zawsze łatwiej.
      I nie rezygnuj z życia towarzyskiego, wyjdź gdzieś z ludźmi. To bardzo ładuje akumulatory a jeden wieczór w tygodniu spokojnie można sobie odpuścić od nauki. Nawet co któryś weekend można sobie odpuścić i wyjechać gdzieś z paczką znajomych. :)

      Pociesz się, że większość sensownych studiów, które dają jakiś fach w ręku i raczej chronią przed bezrobociem, tak właśnie wygląda. Jedynie na tych wszystkich politologiach, hotelarstwach czy innych zarządzaniach nie robi się nic i potrafią być semestry bez ani jednego kolokwium. A co po tych studiach, to każdy wie. To dopiero są wyjęte lata z życiorysu. O ile nie pracuje się dodatkowo, bo wtedy to też jest sajgon jak trzeba połączyć pracę na pełnym etacie z bieganiem na uczelnie.

      Jeżeli twoje samopoczucie spowodowane jest jakimiś stanami depresyjnymi i jest konieczność leczenia, to sugerowałabym urlop dziekański. Leki na ogół lubią przymulać, zwłaszcza na początku i zwłaszcza jak są źle dobrane. A dobranie właściwych może trwać miesiącami jak się ma pecha. I w takim stanie to już na pewno nie zaliczysz żadnej sesji.
    • melania.po2 Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 13.01.12, 07:50
      Myslisz ze na politechnice jest lżej?
      • lestrange_e Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 13.01.12, 14:34
        Na pewno egzaminy na leku są trudniejsze od tych, co ja te kilkanaście lat temu miałam na lek-dent. Lek jest bardziej wymagający, trzeba wszystko dokładnie poznać, z pewnością zajęcia z samej anatomii, biochemii, macie trudniejsze. W to nie wątpie. Ale, wbrew pozorom, stomatologia też do łatwych nie należy. Też trzeba miec odpowiednie predyspozycje, specyficzne podejście, i dobra pamięć. Nauki tam samo dużo, tylko że może bardziej stawia się u nas na podstawy z interny, pulmonologii, otorynolaryngologii, dermatologii itp., wy macie wszystko w zasadzie od a do z.
        Rezygnacja z takich studiów, zwłaszcza, jak to naprawdę jest zaintersowanie, pasja, to najgorsza rzecz. W końcu ten kryzys minie, kazdy go ma, a jak już mija, z ręką na sercu można stwiedzić, że pozostanie na studiach w czasie jego trwania, było dobry pomysłem. Tak to jest na II roku, i do końca chyba nie ma znaczenia, o jakim kierunku mówimy.
        Co do wciągania - to rzeczywiście prawda, pod tym wzgledem nawet ,,wygrywają'' własnie studenci stomy, ale nie polecam. Jeszcze od czasu do czasu, jak jest naprawde jakis trudny egzamin, ktoś czuje, że nie ogarnie materiału - można kreskę przeżyć. Ale ogólnie - nie.
        • pinkoa Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 14.01.12, 19:05
          Wez sei do nauki. WKuwanie na pamiec, mialam przez caly okres studiow. Bylam na biezaco, material ten sam opraocwany od wszystkich stron. Praca w praktyce. W tej chwili wkuwasz, ale zastosowanie tego w zyciu, jest o wiele trudnijesze. Jestes mlody, nie marudz!
    • mruwa9 Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 14.01.12, 19:15
      ja wiem, ze studia medyczne sa koszmarne, na mojej uczelni srednio co 2 lata zdarzalo sie samobojstwo, najczesciej wlasnie studenta II roku..Wiem, jak niektorzy asystenci potrafia zgnoic studenta ("pan moze zapomniec, ze kiedykolwiek uda sie panu zaliczyc u mnie ten przedmiot"). i co, dasz im te satysfakcje? Moze wlasnie chgociazby w celu udowodneinai im, ze sa w bledzie, mozesz sie zmobilizowac i pozaliczac, w koncu nie jestes ani glupszy, ani gorszy od innych studentow, kazdy przez to przechodzil.
      Masz do wyboru: zacisnac zeby i walczyc, albo zrezygnowac ze studiow i znalezc sobie inny pomysl na kariere zawodowa. W koncu nie kazdy musi skonczyc medycyne. To nie jest porazka, tylko racjonalne podejscie do tematu :-P
      na III roku bedzie latwiej. To juz niedlugo..
      • berta-death Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 15.01.12, 09:47
        A z czego wynika to gnojenie studentów, zwłaszcza w pierwszych 2 latach? Pierwsze 2 lata to nie są zawodowe przedmioty i nie prowadzą je asystenci i profesorowie będący lekarzami. To są wszelkiej maści chemie, biochemie, fizjologie, anatomie, itp. To są też te same przedmioty jakich uczą się studenci biologii, biotechnologii, farmacji, itp. Ci to nawet w dużo większym zakresie muszą je opanować. Jak to jest uniwersytet typu UJ, to nawet ci sami prowadzący są na wszystkich kierunkach. I nie słyszy się, żeby studenci inni niż medycyny mieli jakieś stresy i problemy związane z zaliczaniem tych przedmiotów. Nikt nawet nie odpada, jak już to sami rezygnują, bo np dostali się w końcu na medycynę a taka biologia była dla nich jedynie przechowalnią.

        I czy to jest związane z leczeniem kompleksów przez asystentów, którzy np zostali biochemikami tylko i wyłącznie dlatego, że kiedy byli piękni i młodzi, to nie dostali się na medycynę albo stomatologię i z braku laku poszli na biologię? A teraz mszczą się na tych, którzy się podostawali? Analogicznie jak nauczyciele w szkołach, których często zżera frustracja, że zamiast być lekarzami, prawnikami, czy dentystami, mieć dobre zarobki i poważanie społeczne to muszą się użerać z uczniami za marne grosze. Z tego co pamiętam ze swoich lat szkolnych, to oni nawet tego nie ukrywali, że mieli inne plany życiowe. Podobnie było na studiach. Ja biologię studiowałam i często prowadzący wyjeżdżali z tekstami w stylu, że mają zajęcia ze studentami medycyny i to straszne debile są. I, że lepiej im się pracuje z biologami. Co sensu nijakiego nie ma, bo większość studentów biologii to byli ci co się nie podostawali na medycynę, więc dokładnie ten sam element.

        Czy może to wynika z chęci wymuszenia na studentach chodzenia na korepetycje. Wszyscy wiedzą, że są to osoby bardzo zmotywowane do ukończenia studiów, większość już w czasach licealnych brała kosztowne lekcje, żeby się na wymarzone studia dostać, więc czemu nie ciągnąć z nich kasy dalej? A na wyższych latach ma się zajęcia z pracownikami klinik, którzy po pierwsze nie mają czasu bawić się w gnębienie kogokolwiek i dawanie komuś lekcji a zajęcia ze studentami są dla nich dopustem bożym, więc chcą to odbębnić jak najszybciej i mieć święty spokój a po drugie mają skąd kasę brać, więc tym bardziej nie muszą bawić się w dojenie studentów. Dlatego później jest nieco łatwiej.
        • mruwa9 Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 15.01.12, 13:36
          ale brednie
          • berta-death Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 15.01.12, 13:56
            Jak widzę rzeczowa odpowiedź na zadane pytanie.
            • mruwa9 Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 16.01.12, 00:16
              Gadal slepy o kolorach.
              Nie masz pojecia, kto naucza na teoretycznych katedrach medycyny ( w zdecydowanej wiekszosci sa to lekarze, a nie przegrani biolodzy). Nie masz pojecia, jak sa prowadzone i jak wygladaja zajecia kliniczne. Wyrazasz opinie i sady o sprawach, o ktorych nie masz bladego pojecia.
              • berta-death Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 16.01.12, 08:08
                Zadałam pytanie i nadal nie dostałam odpowiedzi. Przypominam, że wątek jest o pierwszych 2 latach, gdzie nie ma przedmiotów zawodowych. Ale skoro nie wiesz, to czekam na odpowiedź kogoś innego. To przypadek, że akurat pod twoim postem zadałam pytanie. Pytanie jest otwarte i skierowane do wszystkich, którzy coś mogą wiedzieć na ten temat.
      • wolf_9991 Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 16.01.12, 13:56
        Cóż, wolałbym nie rezygnować. Chociaż chyba za wysokie ambicje mam, i za bardzo się przeceniłem. Założyłem sobie, że będę się uczył najlepiej, że wszystkie egzaminy zniosę bez problemu, ale to próżne założenie. Może powiedzmy tak - staram się jak najlepiej, robię wszystko, żeby nie odpaść, żeby skończyć studia, a zarazem powoli odpuszczam sobie. Lub zwyczajnie w świecie coraz częściej mam takie myśli, żeby to rzucić. Z drugiej strony zmarnować taką szansę, zrezygnować z czegoś, co mnie interesowało od dawna raczej nie jest racjonalnym podejściem.
        Gnojenie gnojeniem to jedno, ale zmęczenie i psychiczne wyczerpanie to drugie.
        U nas co prawda nie zdarzyła się jak dotąd żadna próba samobójcza, ale nie zdziwi mnie, jeżeli to tylko kwestia czasu. Teraz nie widzę osoby, która nie narzekałaby.
        Na III roku na pewno jest łatwiej, ale nie można powiedzieć, że to całkowity ,,odpust''. Te studia to mają do siebie, że przejście przez nie jest raczej trudne.
        • lucyna_n Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 16.01.12, 14:11
          Zalożyłeś sobie że będziesz się uczył najlepiej, i wszystkie egzaminy zniesiesz bez problemu? Nierealistyczne i za wysokie oczekiwania nie dlatego że Ty jesteś mniej zdolny od innych, tylko że wobec nikogo nie powinno się tak stawiać poprzeczki. To faktycznie prosta droga do samobósjstwa, a w każdym razie do popadnięcia w ciężką nerwicę. Sam sobie najlepiej napisałeś że należy odpuścić i po prostu robić swoje, ale bez takiej cholernej przesady.
        • berta-death Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 16.01.12, 19:40
          To może odpuść sobie na tyle, żeby celem było przejście z roku na rok a nie posiadanie wysokiej średniej. Być może faktycznie problemem wielu studentów studiów z tzw wyższej półki jest to, że często są to ambitne osoby, przyzwyczajone, że bez większego problemu od podstawówki do matury mieli same piątki z góry na dół i na studiach też tak chcą, bo im się w pale nie mieści, że mogą w czymś nie być najlepsi.

          A na studiach zaczynają się schody, bo w przeciwieństwie do szkolnego sprawdzianu, na który wystarczy jednorazowo wkuć kilka, góra kilkanaście kartek z podręcznika i dostać bdb, to do egzaminu trzeba wkuć jednorazowo kilkadziesiąt albo i w porywach więcej stron skryptu czy wykładów. I jeszcze tych egzaminów jest kilka. Sytuacja podobna nieco do matury, z tym, że do matury człowiek przygotowuje się 3 lata, wszyscy koło niego skaczą, motywują, dają mu przykładowe testy do treningu i jest wokół tego cała afera. A egzaminy na uczelni są co pół roku i student zostawiony sam sobie. Nikt mu nie pomaga, nie dopinguje ani nie opracowuje za niego metodologii nauki. Zatem nic dziwnego, że nawet prymusi z elitarnych liceów, na niezbyt elitarnych studiach zaczynają być trójkowymi studentami, którym zdarza się zawalać egzaminy, powtarzać rok, itp.
    • zoliborski_goral Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 16.01.12, 16:30
      Najważniejsze że to cię interesuje i walczysz. Chwilowy kryzys. To nie depresja, nie nerwica tylko harówka którą kiedyś dumnie wspomnisz. Zaciśnij zęby i ciągnij ten wózek, bo to nie dożywotnio. To nie jest forum dla ciebie, chłopie. :-D
      • tikitaki00_55 Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 20.01.12, 16:26
        To też pisze, że zdaje sobie sprawę, że tutaj ten temat nie pasuje.
        Nie wolno się tak łatwo poddawać. To najtrudniejsze studia, i rzeczywiście wykańczają psychicznie, ale dają wyższe, dobre wykształcenie, satysfakcję, na dodatek po kierunku lekarskim jest do wyboru wiele specjalizacji, więc można wybierać od a do z. Jeszcze wiele lat nauki przed, ale potem wykonuje się to, co chce się wykonywać, co daje radość.
        I to powinno podtrzymywać na duchu.
        • tikitaki00_55 Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 20.01.12, 19:48
          Ale ciekawe rzeczy piszesz na forum służba zdrowia:
          forum.gazeta.pl/forum/w,305,132388686,132444401,Re_moj_typ_na_bzdure_roku.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,305,132388686,132525033,Re_moj_typ_na_bzdure_roku.html
          • tschort Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 22.01.12, 09:56
            A można wiedzieć czemu ma służyć twoje obwąchiwanie tyłka zmęczonego wolfa? Zawsze służysz donosikami nawet jeśli są o niczym:-D? Na marginesie, tak samo łątwo znaleźć twoje "dzieła" na forach. Nie będę ich komentowal.
            • jjod Re: Powoli jestem tym coraz bardziej zmęczony (st 23.01.12, 19:22
              Ludzie są różni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja