wolf_9991
12.01.12, 18:10
Studiuje na wydziale lekarskim, teraz jestem na II roku. Powoli zaczynają mnie męczyć (?) te studia. Lub raczej nie same studia jako kierunek studiów, a ilość sesji, egzaminów, nauki. Dwa pierwsze lata w zasadzie wycięte z życia, normalnego życia. I z ręką na sercu muszę przyznać, że tak jest. Nie ma czasu na nic innego, tylko wkuwanie, czytanie, przeglądanie, przygotowania do egzaminów, powtórki z wykładów. Nie jakieś normalne życie, żeby gdziekolwiek wyjść, cokolwiek dla siebie zrobić. Kilka osób wykreślono, kilka zrezygnowało. Nie ogarnęli ilości nauki, zajęć. I trudności na takim kierunku. Trzeba być ze wszystkim na bieżąco, bo potem ciężko to nadrobić, a i wykładowy nie zostawiają suchej nitki na takiej osobie. Szkoda mi zrezygnować teraz, mimo że jeszcze tylko lat nauki, niewiele łatwiejszej (chociaż dwa pierwsze lata niezaprzeczalnie najbardziej dają w d***). Ale czasami mam dość tego wszystkiego. Nie mam na nic ochoty. Jestem zmęczony, na myśli o kolejnym dniu wkuwania od rana do nocy robi mi się słabo. Czasami śpię tylko kilka godzin. Często kładę się do łóżka dopiero o 3 nad ranem, gdzie w zasadzie za niedługo trzeba znowu wstać. Codziennie dzień wygląda tak samo, nauka i nauka. Czasami mam krótkie przerwy i wtedy robię coś innego. Tylko w sumie co to za przerwy.. Ale ogólnie wiem, że im dłużej sobie na to pozwolę, tym będzie mi gorzej z nadrobieniem materiałów. A, jak pisałem, wykładowcy nie odpuszczają. Coraz więcej osób na roku też już ma serdecznie dość.
Może ten temat nie za bardzo pasuje na forum o takiej, a nie innej tematyce, ale po prostu chyba chciałem się wyżalić.
Cholernie ciężkie to jest.