veronick 08.06.04, 11:44 Czy znacie jakies sposoby na zniechecenie i pustke>Jak pobudzic sie do dzialania? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
degenerado Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 08.06.04, 15:05 Myslę, że powinnaś zacząć od zrobienia sobie jakiejś przyjemności. Pogłówkuj, co możesz zrobić dla siebie przyjemnego. Odpowiedz Link Zgłoś
paradiso29 Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 06.07.04, 08:51 Tak, zadbaj o siebie - badz egoist na chwilke - to pomaga Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 08.06.04, 15:33 Zajmnij sie czyms co Cie interesuje. Jesli nie masz to staraj sie zajac czyms co wypelni Ci czas. Sama praca pomaga bardzo w pokonywaniu pustki bo ona ja wypelni. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
stasia.brzozowska uparcie i w mozole tworzyć w sobie świat 09.06.04, 11:20 alternatywny. Marzyć nieposkromienie, nauczyś się kochać siebie i innych. Wybaczyć, zrozumieć, odpuścić kiedy odpuścić należy. Żyć tak, by nie żałować żadnej swoiej decyzji, dbać o siebie i bliskich... nie ma innej drogi greta - bo miłość to szczepionka na raka drążącego ludzkość Odpowiedz Link Zgłoś
future.schock Re: uparcie i w mozole tworzyć w sobie świat 30.06.04, 22:54 stasia.brzozowska napisała: > alternatywny. Marzyć nieposkromienie, nauczyś się kochać siebie i innych. > Wybaczyć, zrozumieć, odpuścić kiedy odpuścić należy. Żyć tak, by nie żałować > żadnej swoiej decyzji, dbać o siebie i bliskich... nie ma innej drogi Wiesz, podejście może dla ciebie naturalne dla mnie to od dłuszego czasu abstrakcja. Tylko wewnętrzna pustka:-( P. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 09.06.04, 15:39 Greto to bardzo pieknie napisane. Milosc jest odpowiedzia na wszystko, wypelnienie nia pustki to zycie bez granic, mozna z tego dawac bo to wor bez dna. I jeszcze jedna rzecz, sprobuj wybaczyc Mamie, to wielka sprawa. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
greta_30 wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 09.06.04, 15:50 na swoich rękach. Kocham ją, bo nie zabiłam suki. Ale lata cierpień to fakt i nie zaprzeczę temu. Od wczoraj nie mam matki i tak jest lepiej dla wszystkich. Dla niej, bo nareszcie na święty spokój, dla mnie bo wiem na czym stoję. Ja traktuję wczorajszą sprawę w katergorii wygranej, nie porażki... ale dzięki za troskę grete - bo tak to rozumiem właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
wrwr Re: wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 01.07.04, 13:49 ludzie o czym w piszecie? Twoja mama umarla? Przynioslo ci to ulge? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 01.07.04, 14:00 nie szukaj niezdrowej sensacji, krew na rekach.. .umarla... ulga... Przykra to historia ale nie az tak tragiczna , poszukaj w postach z 8 czerwca. Odpowiedz Link Zgłoś
o0oo Re: wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 01.07.04, 14:53 greta_30 napisała: > Kocham ją, bo nie zabiłam suki. . to jest tekst do trzeciej czesci psow ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 01.07.04, 15:04 zgadza sie:) brakuje mi Grety coraz bardziej, kto mnie tak zrozumie ... kto tak umiejetnie kopnie w tylek za glupote... kto zarazi entuzjazmem do czegokolwiek... tesknie za nia ogromnie. nothing touches... Odpowiedz Link Zgłoś
o0oo Re: wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 01.07.04, 15:08 lucyna_n napisała: > kto tak umiejetnie kopnie w tylek za glupote... moge ja w tym zastapic. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 01.07.04, 16:42 hehe wiedzialam ze do tego zawsze znajda sie chetni:))) mozesz byc Pan, Panie o0oo ale musi byc umiejetnie czyli tak zeby nie dojebywac chorym:)) "wybaczylam jej w chwili kiedy zobaczylam krew "tez sie nadaje do scenariusza niekoniecznie psow ale tez niezle brzmi :)) Odpowiedz Link Zgłoś
o0oo Re: wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 01.07.04, 16:45 lucyna_n napisała: > "wybaczylam jej w chwili kiedy zobaczylam krew "tez sie nadaje do scenariusza > niekoniecznie psow ale > tez niezle brzmi :)) o kurcze, ze tez tego tekstu nie wyłuskałem, jest bezbłędny ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: wybaczyłam jej w chwili kiedy zobaczyłam krew 01.07.04, 18:26 moze tytul do ksiazki, kupilabym:)) Odpowiedz Link Zgłoś
pr3ze5 Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 01.07.04, 20:38 Tez kiedys sie czulem podobnie. Robilem na sile chocby chwilke. Pisalem juz, ze kupilem ZenSzenia i on mnie pobudzil, tylko teraz mam troche problem z zasnieciem. Sprobuj moze z kims porozmawiac, ja mam przyjaciolke o podobnych problemach i codziennie rozmawiamy przez telefon, co jakis czas sie spotykamy i jest fajnie - po takich rozmowach czuje sie pewniej i jestem spokojniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
inteligentna1 Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 06.07.04, 00:40 Mnie pomaga dążenie do spełnienia marzeń. Od razu wiadomo po co człowiek żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
222jo Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 06.07.04, 06:55 inteligentna1 napisała: > Mnie pomaga dążenie do spełnienia marzeń. Od razu wiadomo po co człowiek żyje. JESLI TYLKO CZLOWIEK MA MARZENIA. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 06.07.04, 08:02 Mysle ze kazdy z nas moze marzyc, czasem nie chcemy, ale mozna sie przelamac. Mozna zmusic marzenia aby wrocily, trzeba tylko zaczac to robic. Jak juz wroca to bardzo pomoga. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kjobseek Re: Jak poradzic sobie ze zniecheceniem? 06.07.04, 12:02 Dobrych metod nie ma. A w każdym razie bezbolesnych. Jest taka opowiastka gdzie bohater w bezruchu walczył z pustką egzystencjalną stojąc po kolana w bagnie, przeszło mu gdy zanurzył się do ramion. Tak więc jedyna metoda to wstrząs fizyczny (mocny wstrząs). Ale uważaj na konsekwencje wstrząsu który postanowisz sobie zadać! Włożenie ręki do ognia zazwyczaj niczym nie grozi, wagary najwyżej mogą skończyć się dziką awanturą, porzucenie pracy grozi głodem, a wyrzucenie w przepaść czekana zimą w tatrach to prawie pewna śmierć. Choć na pewno w zniecęceniu do marszu pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś