Zrobiłem TO-wygarnąlem

21.02.12, 23:34
sam nie moge w to uwierzyć. Czuje się tak świetnie, wspaniale, spokojnie. Wygranąłem mojej matce co o niej myśle, jaką krzywdę mi zrobiła jak mi zniszczyła życie, że mam ją za nic. że jestem wartościowym człowiekiem, który walczy z depresją (spowodowaną przez to co mi zrobiłam w dzieciństwie, ten horror a nie dzieciństwo, ta cała przemoc fizyczna i psyichiczna), że jej nie kocham, że nie będzie ze mnie robić gówna przed innymi stylizując się na ofiarę bo ofiarą jej bezmyślności i niechcianym dzieckiem jestem ja. To ja od 13 roku życia cierpie. Mam myśli samobójcze. Że uważam, że nie powinna mnie urodzić. Zniszczyła mi psychikę, dzieciństwo. Czuje się świetnie. Ona na pewno nie. wygranąłem, że wszyscy zwracali uwage, że dzieje się ze mnie coś złego, nauczyciele, itd. te upokorzenia, wygadywanie jaka jest prze ze mnie pokrzywdzona. Nienawidze jej. Nie pozowole się szantażować. Jestem wartościową osobą, która ma prawo do szczęścia. Wiem, że to głupie, że to pisze. Ale czuje sie świetnie. Wiem i wierzę, że mam prawo normalnie żyć. Jestem dorosły i zrobie co chce, nie bede cierpiec dłuzej przez jej romanse i spałać jej zadłużania się na prawo i lewo. Mam gdzieś jej szok i łzy. To nie ona jest ofiarą tylko ja.
    • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 21.02.12, 23:39
      kiedy byłem mały i ciężko chory zajmowała się mną ciocia. Nie pomogła mi finansowa książki, korepetycje płacili mi wszyst w koło tylko nie ona. Nigdy nie doceniała moich piątke, starań. Mówiąc, że jestem nikim, nieporozumieniem. Nie wiedziała kiedy mam mature, ważne egzaminy. wiem, że to głupie ale mam z tego satysfakcie. Wiem, że długo już jej nie zobacze ale to koniec.
    • e.l.f Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 21.02.12, 23:39
      o jak bym czytała po części o swoje matce, ale u mnie wystarczyła rozmowa z psychiatrą, omówienie wszystkich spraw razem. Kłótnie jak dla mnie nic nie dadzą bo co z tego że teraz na nią nakrzyczałaś/krzyczałeś niewyjaśnione sprawy trzeba wyjaśnić razem spokojnie tak żeby obie strony mogły się wypowiedzieć a nie tylko jedna pod wpływem emocji. W końcu to nasi rodzice i czego by nie zrobili w dzieciństwie dzięki nim żyjemy i tylko z nimi będzie nas łączyć specjalna więź jak z nikim innym. Ale to moje zdanie.
      • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 21.02.12, 23:43
        e.l.f napisała:

        > o jak bym czytała po części o swoje matce, ale u mnie wystarczyła rozmowa z psy
        > chiatrą, omówienie wszystkich spraw razem. Kłótnie jak dla mnie nic nie dadzą b
        > o co z tego że teraz na nią nakrzyczałaś/krzyczałeś niewyjaśnione sprawy trzeba
        > wyjaśnić razem spokojnie tak żeby obie strony mogły się wypowiedzieć a nie tyl
        > ko jedna pod wpływem emocji. W końcu to nasi rodzice i czego by nie zrobili w d
        > zieciństwie dzięki nim żyjemy i tylko z nimi będzie nas łączyć specjalna więź j
        > ak z nikim innym. Ale to moje zdanie.
        teraz to ja krzyczałem, ze jestem ofiara. jak ja bylem chory to czekała az zdechne niestety. gdy by nie ciocia bym sie wtedy udusił. I niczego nie koloryzuje. Kase ciągła moją, moje oszczednosci, alimenty ktore powinny isc na nauke, ktorą lubie. Jak ona byla chora to ja zawsze jej pomagalem, latalem nad nia, teraz widze ze to nie miało sensu.
        • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 21.02.12, 23:44
          ja nie mialem na ksiazki ale ona za to sponsorowała swoich byków, którzy potem lali ją po mordzie. kto nie zdawał matury niewyspany bo w domu były interwencje policji to tego nie zrozumie.
          • e.l.f Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 21.02.12, 23:48
            przeżyłam podobną historię więc wiem co czujesz, sama wiele razy wygarnęłam matce ale satysfakcję czułam tylko na jakiś czas bo donikąd to nie prowadziło, dzisiaj nie mieszkam z nią kontakty ograniczam do minimum ale wiem że przynajmniej jestem far wobec niej bo dałam jej dość do głosu wiem że jest osobą która sama siebie niszczy i inaczej nie może wiem też że mimo tego co zrobiła mi w dzieciństwie i co zrobili mi jej faceci kocha mnie.
            • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 21.02.12, 23:55
              e.l.f napisała:

              > przeżyłam podobną historię więc wiem co czujesz, sama wiele razy wygarnęłam mat
              > ce ale satysfakcję czułam tylko na jakiś czas bo donikąd to nie prowadziło, dzi
              > siaj nie mieszkam z nią kontakty ograniczam do minimum ale wiem że przynajmniej
              > jestem far wobec niej bo dałam jej dość do głosu wiem że jest osobą która sama
              > siebie niszczy i inaczej nie może wiem też że mimo tego co zrobiła mi w dzieci
              > ństwie i co zrobili mi jej faceci kocha mnie.
              w wieku 13 lat chcialem ze sobą skonczyc. nauczyciele zwracali uwage, nawet ci bez wyksztalcenia psychologicznego. kazali mowic co sie dzieje w domu. milczałem. upokorzała mnie wszędzie, kiedys pamietam jak mną rzucała o ścianę, byłem wtedy dzieckiem. Ciagly wstyd bo kolejny jej facet ją pobił, wydzwaniał do mnie na komorke, szarpał na pszystanku jak jechałem doszkoły.
              • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 21.02.12, 23:57
                kiedyś miała wypadek samochodowy, niestety przeżyła. I nie boje sie tego ze chciałem by zgineła chwile potem znalazła faceta, który ją okradł z kasy i lał. I znów interwencje policji, byłem w klasie maturalnej, lądując na lekach.
                • e.l.f Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:08
                  i to wszystko powinieneś jej powiedzieć na spokojnie to co ci zrobiła jak się czułeś w dzieciństwie że przez nią masz teraz problemy, że nie wiesz jak widzisz swoją przyszłość bo przeszłość cały czas do ciebie wraca. Zobacz co ci wtedy odpowie jeśli cię przeprosi i będzie się tłumaczyć wybacz jej i postaraj się zniszczyć złe emocję, bo pamięci wymazać się nie da ale da się przekształcić jej negatywną energię w pozytywną albo chociaż neutralną taką która nie będzie dawać znać w przyszłości tylko spokojnie siedzieć sobie w głowie bo już tam jest ale tylko jest tylko nie może w żaden sposób kierować nami czy teraz czy w przyszłości
                  • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:18
                    często chce jej się zabić po prostu na złość. Nie wierzę w religie, wierze że po śmierci nic nie ma. W pewnego rodzaju stan nazywany szeolem (czyli nieistnieniem, zmarli nie mają świadomości). dlatego nie wierze, że czeka mnie coś dobrego, i że to całe zło kiedyś do niej wróci.
                    • e.l.f Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:27
                      Karma mówi
                      "To, co zasiejesz, trzykrotnie wróci do Ciebie"
                      Widać że liczysz że matka teraz zrozumie swój błąd i może będzie się starała naprawić go, pewnie tak się nie stanie. Dlatego ważne jest żebyś sam w sobie jej przebaczył i żeby całe twoje życie nie skupiało się na sprawieniu jej bólu
                    • lucyna_n Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:33
                      Robić wszystko pod kątem tego co powie matka, to nie jest dobry pomysł, umrzeć na zasadzie że a nóż ją to zaboli? a co jeśli nawet to ją nie zaboli a Ty znikniesz i już nigdy nie będzie takiego Ciebie? Żyj dla siebie, i tak kombinuj żeby było Ci jak najlepiej ze sobą, nie masz obowiązku zadowalać innych. Jesteś już samodzielny, od nikogo nie zależny, możesz zając się sobą tak jak Ty uważasz za słuszne i najlepsze. Czas trochę wreszcie odetchnąć, poczuć spokój, i odprężyć tyle lat spięte nerwy. Nikt już nie będzie Ci mówić co masz robić, chyba że teściowa:)
                      • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 01:04
                        lucyna_n napisała:

                        Nikt już nie będzie Ci mówić co masz robić, chyba że
                        > teściowa:)
                        żadnej teściowej nigdy nie będzie. Chce byś sam do konca zycia. Nie chce miec dziecka. NIGDY moge sobie nawet uciąć penisa, żeby to sie nigdy nie zdarzyło. A jak bym był kobietą z miejsca bym zrobił aborcje albo celowo spadł ze schodów i wywołał poronienie.
                        • lucyna_n Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 02:26
                          i po co tak sobie od razu stawiać twarde warunki na "zawsze"?, przecież Ty nie jesteś swoją matką, nie skrzywdzilbyś swojego dziecka, zreszta teraz jak się nie chce to dzieci mieć nie trzeba, musu nie ma, nie wszystkie kobiety też chcą mieć dzieci, żeby być z kimś nie trzeba od razu planować rodziny z wnukami, poza tym są rożne skuteczne metody antykoncepcji, i nie musisz sobie nic ucinać:) Zresztą na takie decyzje jak dzieci mężczyzna ma zawsze więcej czasu niż kobieta (co przyznam trochę mnie złości) i nie musisz się z niczym spieszyć. Jakkolwiek panikę na samą myśl rozumiem, nie jest łatwo w naszym kraju dziecko odchować na człowieka, ale bać się aż tak panicznie to też nie ma czego.
                          • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 02:48
                            lucyna_n napisała:

                            > i po co tak sobie od razu stawiać twarde warunki na "zawsze"?, przecież Ty nie
                            > jesteś swoją matką, nie skrzywdzilbyś swojego dziecka, zreszta teraz jak się ni
                            > e chce to dzieci mieć nie trzeba, musu nie ma, nie wszystkie kobiety też chcą m
                            > ieć dzieci, żeby być z kimś nie trzeba od razu planować rodziny z wnukami, poza
                            > tym są rożne skuteczne metody antykoncepcji, i nie musisz sobie nic ucinać:) Z
                            > resztą na takie decyzje jak dzieci mężczyzna ma zawsze więcej czasu niż kobieta
                            > (co przyznam trochę mnie złości) i nie musisz się z niczym spieszyć. Jakkolwie
                            > k panikę na samą myśl rozumiem, nie jest łatwo w naszym kraju dziecko odchować
                            > na człowieka, ale bać się aż tak panicznie to też nie ma czego.
                            nie moge spać, ratuje mnie laptop i smętna muzyka. nie wyobrazam sobie dziecka. nie chce zrobic błedu zeby ktos mi wyryczał jak ja dzisiaj,ze mogł sie nie urodzic. Wszystko mnie boli ale ja tak zawsze mam jak mam doła albo stres.
                  • lucyna_n Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:26
                    powiedzenie na spokojnie takich krzywd, to chyba trzeba mieć nerwy jak postronki, a jak się miało takie dzieciństwo to skąd te nerwy brać? niewykonalne.
                    Czasem trzeba pozwolić sobie na krzyk. Mnie się nawet wydaje że terapia krzykiem byłaby bardzo skuteczna dla wielu osób. Nie czujecie czasem ochoty żeby z calej siły wykrzyczeć wyrzucić z siebie ten kłąb lęku, krzywdy, tęsknoty, samotności, choroby wszystkiego?
                    • e.l.f Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:28
                      tak krzyk czasami pomaga ale na spokojnie chodzi ma bardziej o to żeby obie strony mogły z siebie wydusić te emocje, nie tylko wrzaski jednej i trzaśnięcie drzwiami bo to nie rozwiąże sytuacji.
                      • lucyna_n Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:43
                        żeby byl dialog nie wystarczy chęć z jednej strony,
                        • e.l.f Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:52
                          mam inne zdanie na ten temat :)
    • lucyna_n Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:22
      Wyrzuciłeś z siebie, powiedziałeś matce prawdę w oczy, o swoich uczuciach i emocjach, o krzywdzie, uwolniłeś się z udawania że jest ok, uwolniłeś się z poczucia winy i powinności z tego co piszesz bardzo słusznie, boję się tylko żebyś teraz nie zaczął pielęgnować nienawiści. Lepiej byloby zerwać wszystkie kontakty, ale nie na zasadzie nienawiści ale zajęcia się swoim życiem, swoimi potrzebami i wykorzystania swoich możliwości i szans na lepsze jutro bez rozkminiania tego co było. Bo widzisz, Twoja matka się już nie zmieni, jeżeli myślisz że ona coś zrozumiała, teraz przemyśli i wyciągnie rękę, lub wykaże cień matczynej troski do jakiej skrzywdzone dziecko w Tobie tak okropnie tęskni, to jest to niestety bardzo mało prawdopodobne. Raczej zacznie opowiadać jaki jesteś wyrodek i jak ją podle potraktowaleś.
      Są kobiety niezdolne do pokochania swojego dziecka, i to jest wielkie nieszczęście dla dziecka i dla nich też, ale teraz już nikt i nic na to nie poradzi że tak się stało,Nie wiem czy to może być pociechą że takich niekochanych dzieci jest bardzo dużo, więcej niż się ludziom wydaje.
      Mam nadzieję że uda Ci się wreszcie wyszarpać dla siebie trochę szczęścia i wolności.
      • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:30
        wiem upłakana pewnie mnie zjedzie przed innymi. Wiem ale ludzie nie są głupi. Jestem też chory fizycznie. To często prowadziło jak kiedys na forum pisalem do urojonych chorob bo jak juz teraz jest zle to choroby tylko czekaja by mnie dopasc. Ona chorobe traktowala jak moje urojenia, mimo opini lekarzy. Ludzie na poczatku sie dali nabrac, teraz po za kolejnym bykiem odwrocila sie od niej ostatnia znajoma, ktora jej wygarnela ze chciala by miec takie zdolne dziecko i ze ta depresje i wszystko mam przez nią. Powiedziałą to przy mnie. Matka miała to w dupie. Upłakana pewnie topiła smutki w kieliszku. Wychowała potwora,ktory dalej powinien ją utrzymywać i jej byków, juz nie bedzie zyc moim zyciem.
        • lucyna_n Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:40
          w takiej sytuacji nie ma innej opcji jak się odciąć, ratować co sie da z własnego życia, matka podejmuje takie a nie inne decyzje, i to ona sama ponosi odpowiedzialność za swoje życie i to co się w nim dzieje. Ty do niedawna nie miałeś wyboru, bo dziecko jest zależne, ale teraz ani mi się waż spłacać jej długi i litować się. Ona bierze od życia to co jej się podoba, skoro podoba jej się "to" no to ma, to jej sprawa, nikt jej do tego nie przymusza.
          • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 22.02.12, 00:56
            lucyna ma racje. moja matka nie chce dialogu. Miała wszystko na tacy podane pieniadze, babaci na kolanach prosiła by zdawała mature, zdolnosci, cyganska urode jednak wolała imprezy, alkohol i strzelenie sobie dziecka z penerem ktory zbiera puszki i spi z menelami. gdy by nie obcy ludzie, babcia i rodzina nie wiem co by ze mna było. nawet bym z podstawowki nie wyszedł nie mając podrecznikow. obcy mnie bawili a ja płakałem bo mama idzie na dyskoteke.
    • lonely.stoner Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 23.02.12, 15:36
      najlepiej po prostu teraz- skoro juz wyrzuciles to jej, przestac obwiniac matke i swiat za cale zlo, tylko postanowic ze od dzis jestes sam panem swego losu. Wszystko bedzie o wiele latwiejsze kiedy odzyskasz ta kontrole nad soba i zyciem, zamiast wkladac ja w rece matki - po przez obwinianie, rozmyslanie o przeszlosci, itd.
    • depresja_gangstera Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 26.02.12, 15:00
      Trzymaj się schizy_20!
      Jesteś wartościowy, masz prawo do żalu i nienawiści. Masz prawo o tym krzyczeć, a nie siedzieć cicho w kącie i chlipać w rękaw!!!
      • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 26.02.12, 17:07
        depresja_gangstera napisała:

        > Trzymaj się schizy_20!
        > Jesteś wartościowy, masz prawo do żalu i nienawiści. Masz prawo o tym krzyczeć,
        > a nie siedzieć cicho w kącie i chlipać w rękaw!!!
        dziękuję. Myślałem, że do niej coś dotarło ale cuż. Stwierdziła, że jestem na tyle pojebany, że nie potrzebuje scenariusza by grać w teatrze. I znów jest chora i oczywiście od kogo będzie sępić pomocy, pt. zawiezienie autkiem do lekarza, itd. ehhhhhh ale wiem że duzo zalezy od de mnie.
        • schizy_20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 26.02.12, 17:09
          szczerze mówiąc wydaje mi się, że troche mnie to oczyściło. Nastąpiła duża poprawa mimo depresji wiem, że mogę wiele i zaczynam działać.
          • depresja_gangstera Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 25.03.12, 13:48
            schizy_20 napisał:

            > szczerze mówiąc wydaje mi się, że troche mnie to oczyściło. Nastąpiła duża popr
            > awa mimo depresji wiem, że mogę wiele i zaczynam działać.

            Złość oczyszcza, daje kopa energetycznego, chroni nas. Potrafimy stawiać granice, powiedzieć "nie" jesli cos nam nie gra, wyrzucić z siebie żal. Ostatnie tygodnie to dla mnie własnie takie uświadamianie sobie, że złość to nic złego, że mogę i mam prawo ją odczuwać.
            I mam siłę! Mam nadzieję, schizy_20, że Ty też ją masz.
            • mskaiq Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 26.03.12, 19:06
              Czy trzeba złości aby powiedziec "nie" ? Sztuka polega na mówieniu
              "nie" bez złości jeśli z czymś się nie zgadzamy. W złości mozna
              poweiedzieć i zrobic wiele, często na własną niekorzyść.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • lucyna_n Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 26.03.12, 21:12
                czasem dopiero słuszna złość wyzwala w człowieku odwagę, zauważ że np większość DDA to ludzie cale życie zastraszani i trzymani w szachu za pomocą sznatażu moralnego, będący wbijani w poczucie winy. Kiedy ma się takie wdrukowane wzorce o chłodnej asertywności bardzo trudno mówić inaczej niż teoretycznie. Złość nie koniecznie musi być zła. Czasem działa jak wyzwalacz z kajdan.
                • mskaiq Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 27.03.12, 19:36
                  To prawda że złość potrafi wyzwolić odwagę, albo inaczej, bardziej
                  prawidłowo to lęk zamienia się w złość.
                  Niekontrolowana złość jest tak samo niebezbieczna jak lęk i może
                  kontrolować czlowieka tak jak lęk.
                  Kiedy panuje się nad złością czy lękiem wtedy są one sprzymierzeńcami
                  ale trzeba nauczyć się je kontrolować.
                  Serdeczne pozdrowienia.
              • depresja_gangstera Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 27.03.12, 16:01
                mskaiq napisał:

                > Czy trzeba złości aby powiedziec "nie" ? Sztuka polega na mówieniu
                > "nie" bez złości jeśli z czymś się nie zgadzamy. W złości mozna
                > poweiedzieć i zrobic wiele, często na własną niekorzyść.
                > Serdeczne pozdrowienia.

                Złość jest taką samą wartościowo emocją jak radość. To naprawdę nic złego czuć złość i w złości mówić "nie". Sztuka polega na równowadze wszystkich emocji, a nie noegowaniu (tłumieniu) tych, które w naszym odczuciu nam nie pasują.
                Myślę, że człowiek, który potrafi się złościć i nie boi się tej złości ujawniać ma szanse żyć pełnią życia i odczuwac pełnię różnych emocji (radząc sobie z nimi).

                Pozdrawiam :)
                • schizy20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 28.03.12, 18:43
                  nie odnawiajcie tego tematu, bo to jest bez sensu. I tak już sięgłem emocjonalnego dna. ile można w ogóle udawać, że się żyje? licze na szybką śmierć. już mi nawet zwisło leczenie choroby fizycznej. Mam nadzieje, że szybko się stąd zwinę.
    • lesna_duszyczka Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 05.04.12, 10:23
      Witaj!

      Opowiem Ci historię swojego męża:

      Otóż matka zostawiła jego i dwójkę rodzeństwa, którzy byli w wieku:mąż - 18 lat, brat 6, siostra 14. kilka lat przed odejściem urządziła im w domu istne piekło.Może nie było przemocy fizycznej (no czasem rzucała w ich butami i raz tylko mąż miał przystawiony pistolet do głowy, gdy próbował wyciągnąć pijaną w sztok matkę z samochodu jej "kolesi"....). Ojciec pracował za granicą, było to wiele wiele lat temu , rzadko zjeżdzał, a gdy to robił nie dawał wiary, gdyż był ślepo zakochany a żonka zmieniała się w kochającą opiekunkę ogniska domowego...oczywiście pózniej się wydało. Mąż był przed maturą, gdy całkowicie opuściła dom,to była dla wszystkich ulga,skończyły się nieprzespane noce męża, który pilnował małego ,łamiącego nerwicowo ręce, głodnego, skubiącego w kącie suchy chleb brata i siostry przed pijanym towarzystwem kolesi, którzy oblizywali się na widok młodej dziewczyny...Libacje alkoholowe, orgie z udziałem matki, awantury aż w końcu wynoszenie mebli...sprzętu aż po oddawanie ciuchów oraz obuwia własnych dzieci, mało tego, łażąc po spelunach kradła własnym dzieciom jedzenie.......w końcu przegoniona odeszła z domu, wyjechała za granicę, zostawiając krwawiące rany w sercu i na umyśle małego 7 latka(który nie wie co znaczy słowo "mama, który musiał stać się samodzielny i już w wueku 10 lat zajmować się domem, gotował obiady, siostrę, która nie miała oparcia mamy, oraz najstarszego - mojego męża, który na maturę (ledwo jej dostapił) zwalniał się z pracy na budowie...., (zarabiał na dom). Ojciec wychowywał dzieci i spłacał długi matki....było gorzej jak ciężko. Matka pławiła się we Włoszech w luxusie, libacje nadal trwały, jest alkoholiczką, nigdy nie chciała się leczyć, nadal się awanturuje. Dzieci próbowały utrzymywać z nią kontakt(miała przebłyski, niestety chwilowe), ale to tak chora osoba,na trzezwo ma przebłyski, kocha, czasem paczkę wysłała dzieciom, ale w amoku alkoholowym potrafi wyzwać od najgorszych ....do męża powiedziała,że żałuje jak go urodziła , nie skręciła mu karku ...znam tą osobę, to diabeł wcielony, a dno piekła to dla niej za mało(zabiła 3 dzieci - celowe poronienie)....Oczywiście ona jest pokrzywdzona! Dzieci zniszczyły jej młodość,jej mąż był zły- ba najgorszy! wszyscy winni , a ona biedna....włos się na głowie jeży...Teraz gdy zbliża się starość, gdy jej najlepsze czasy minęły,a zdrowie już nie to,szuka tu znów gruntu, przecież ona ma dzieci, chce wrócić do wspaniałego męża, przecież go kocha.....Nawet jej własna matka nie chce ją znać, za to co zrobiła wnukom, za to, że i ją okradała z emerytury będąc niegdyś w odwiedzinach, gdzie nawet miała starcie z policją na tle kradzieży, ma kuratora. Mąż od lat nie chce znać matki,nienawidzi jej, ona dla niego nie istnieje.Nie mamy z nią kontaktu, nie żyje dla nas.Ale do czego zmierzam, wszystkie dzieci mimo urazu na całe życie, bo nie wiedzą co to miłość matczyna, szły w zaparte, żeby udowodnić sobie i innym,że nie są nic nie warte (jak im mówiła) i każde z nich odniosło sukces zawodowy, są pracowici, mądrzy, wykształciły się wszystkimi siłami mimo załamania, bólu i ciagłego zadawania sobie pytania "dlaczego ja?" Żyją normalnie,cieszą się życiem, mają rodziny,przyjaciół.Ran nic i nikt nie wymarze, zabranego dzieciństwa.Żyją z nienawiścią i żalem w sercu, ale udowodnili sobie i "matce",że są kimś.

      Najśmieszniejsze jest to,że mąż tryska energią, żyję pełnią życia,cieszy się każdą chwilą, a ja- wyczekiwane , chciane i kochane dziecko z dzieciństwem jak z bajki mam nerwicę, depresję.....

      Pozdrawiam Cie serdecznie!Głowa do góry!

      • schizy20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 05.04.12, 12:47
        boże co za horror! jak to czytam to jak scenariusz na jakiś thriller! i super, że im się udało.
        No tak w życiu bywa, innych to wzmocni, innych dobije. Ale to że masz depresje, itd. nie zależy od tego czy miałaś udane dzieciństwo.
        Również Ciebie pozdrawiam.
        • lucyna_n Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 05.04.12, 13:35
          zależy od rożnych czynnikow , udane dzieciństwo jest jednym z nich, ale to nei jest tak że każdy co miał dobre dzieciństwo na 100% nie zachoruje na depresję, chad, schizo. Tak mało wciąż wiadomo na ten temat, aż chcialoby się powiedzież żalośnie mało.
          Szacun dla męża, oby mu dalej słonko świeciło a żona się szybko wykaraskala z dołków.
          • lesna_duszyczka Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 05.04.12, 14:54
            Hmm no faktycznie to trudna dziedzina...Mąż do tej pory jest wdzięczny,że miał dobrych kolegów, nie wpadł w złe towarzystwo...oni na siłę ciągneli go na grę w kosza, zapraszali do siebie,grali w rpgi, - świat "fantazy", gry komputerowe, tak jakoś przertwał, gdyby nie oni, nie wiadomo co by było, jeden z nich jest najlepszym przyjacielem,jesteśmy im oboje wdzięczni...a Ja muszę się wydostać z tego absurdalnego doła:)

            schizy więc też wez się w garść!!!:) trzymam kciuki!
            • schizy20 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 05.04.12, 15:03
              lesna_duszyczka napisała:

              > Hmm no faktycznie to trudna dziedzina...Mąż do tej pory jest wdzięczny,że miał
              > dobrych kolegów, nie wpadł w złe towarzystwo...oni na siłę ciągneli go na grę w
              > kosza, zapraszali do siebie,grali w rpgi, - świat "fantazy", gry komputerowe,
              > tak jakoś przertwał, gdyby nie oni, nie wiadomo co by było, jeden z nich jest n
              > ajlepszym przyjacielem,jesteśmy im oboje wdzięczni...a Ja muszę się wydostać z
              > tego absurdalnego doła:)
              >
              > schizy więc też wez się w garść!!!:) trzymam kciuki!

              ojjj dzięki. mam nadzieje ze slonce zaswieci mi ! :)
              • eliza106 Re: Zrobiłem TO-wygarnąlem 05.04.12, 15:22
                Dobrze, że wygarnąłeś matce soją krzywdę, teraz już tylko może być lepiej, nie tłumisz w sobie gniewu a to znaczy, że wracasz do zdrowia i normalności. Będzie jeszcze pięknie. Trzymam kciuki za Ciebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja