jak to jest z tą depresją?

15.06.04, 15:17
Pytam, bo matka mojego męża po przejściu na wcześniejszą emeryturę (ma 55 lat)
zamiast cieszyć się swobodą i wolnością popadła w dziwny stan niewidocznej
choroby. Zawiadamia rodzinę ,że już nie długo umrze, że słabo się czuje, że
ma lęki, itp. A ponieważ zawsze była bardzo aktywna i otoczona ludzmi
przypuszczamy, że siedzenie w pustym domu, podczas kiedy domownicy są jak co
dzień w pracy, mogło spowodować u niej czasowe zagubienie. Jednak sytuacja
się nasila, a ona staje się nie do zniesienia. Za wszelką cenę stara się
zwrócić na siebie uwagę rodziny, we wsztystko sie wtrąca, jest złośliwa i
bardzo nieprzyjemna. A kiedy przesadzi - płacze, łyka leki na uspokojenie i
tłumaczy, że to wszystko przez chorobę. Chcielibyśmy jej jakoś pomóc, ale dla
nas choroby nie widać. Myślimy, że raczej własnie brak zajęć - obowiązków. I
być może poczucie, że zawsze sterowała wszystkim i wszystkimi a tymczasem
dzieci pozakładały rodziny, decydują o sobie i ona na to nie ma wpływu.
Proszę oświećcie mnie czy takie zachowanie to już depresja czy raczej
histeria i brak pogodzenia się ze zmianą życia. Psychiatra nie stwierdził
depresji, ale zesp. nerwicowo-depresyjny. Przepisał leki, które brała kilka
dni i.....zmieniała lekarza. Teraz przerabia już chyba siódmego.... każdy
jest zły.
    • eulogete Re: jak to jest z tą depresją? 15.06.04, 22:51
      wydaje mi się że także ktoś z rodziny powinien porozmawiać z psychiatrą lub
      psychologiem, żeby wiedzieć jak teściową skutecznie wspierać i zachęcac do
      terapii. " Logiczne" próby mogą przynieśc przeciwny skutek...
    • hellio Re: jak to jest z tą depresją? 15.06.04, 22:52
      Chyba jednak nie pytasz o depresję, ale o teściową, prawda? W gruncie rzeczy
      diagnoza nie ma takiego dużego znaczenia - czy to depresja, czy nerwica, ważne,
      że pewnie bardzo ciężko jest Ci z teściową. Ale teściowej z całą pewnością też
      nie jest łatwo. Zmiana, która nastąpiła w jej życiu jest dla niej trudna. Może
      trudno w to uwierzyć komuś, kto codziennie biegnie do pracy, ale przecież
      teściowa może nie bardzo wiedzieć co z nim robić ( w takiej niewyobrażalnej
      ilości)a w dodatku - ma się nad czym zastanawiać i pewnie nie są to rozmyślania
      bardzo optymistyczne. Jak każdemu - pomogłaby pewnie teściowej serdeczność i
      troska bliskich ludzi.
      Nie wiem, czy możesz zaoferować teściowej takie wsparcie. Ale może mogłabyś ją
      troszkę zrozumieć-choć to trudne. Wtedy pewnie Tobie też byłoby łatwiej to
      znosić.
      Pozdrawiam Cię, Hania
    • mskaiq Re: jak to jest z tą depresją? 16.06.04, 03:49
      Pomoz znalesc jej jakies zajecie. Jest bardzo wiele woluntariatow gdzie moglaby
      pracowac a takze staraj sie dawac jej jak najwiecej rozmaitych czynnosci w
      domu. Ona czuje sie nie potrzebna i opuszczona. Zachecaj do tego aby odwiedzala
      straych przyjaciol a moze nawet zadzwon do nich z prosba o pomoc.
      Jak wroci aktywnosc, odejdzie depresja.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • eulogete Re: jak to jest z tą depresją? 16.06.04, 09:59
        Ale nie wystarczy byle jaka aktywność. Z tego co piszesz wynika, że teściowa w
        swojej pracy mogła czuć się wazna. Po ambitnej pracy raczej nie zachwycą
        zajecia typu sprzątanie czy gotowanie, które nie wymagają takiego zaangażowania
        i cenione są dość nisko. Dobrze byłoby, żeby mogła np. doradzać wykorzystując
        doświadczenie z pracy.
    • 14bea Re: jak to jest z tą depresją? 16.06.04, 11:30
      Faktycznie - teściowa była dość atywna zawodowo - jako dyrektor szkoły
      podstawowej przez wiele lat znajdowała się w centrum zamieszania szkolnego. Od
      trzech lat jest poza tym i chyba podstawowy problem rzeczywiście tkwi w tym, że
      czuje się niepotrzebna. A przez to "wyrzycona" na margines. Mnie osobiście jej
      zachowanie nie przeszkadza bo mieszkamy od siebie ponad 70 km. Widujemy sie raz
      w miesiacu, wiec ewentualne zgrzyty po prostu ignoruję. Martwi mnie jednak
      postawa rodziny, która ją otacza przyglądając się z niedowierzaniem jej
      histerycznym zachowaniom. Nie chciałabym pozwolić, żeby na oczach rodziny i
      przez naszą ignorancję jej poważna choroba - jeśli rzeczywiście jest chorobą -
      wyniszczyła matkę mojego męża.
      Niestety nie mamy dzieci, bo na pewno przejęcie obowiązków babci bardzo by jej
      pomogło. Teściowa mieszka na wsi, w śdodku wielkiego lasu, więc ewentualny
      wolontariat też odpada - wszedzie daleko. Ona sama mówi, że to by jej pomogło.
      Byłaby znowu potrzebna...... Działalność społeczna.... cóż ludzie tam są
      dziwni - nic im nie jest potrzebne, nic nie chcą zmienić, ulepszyć. Tylko by
      się zniechęciła.
      Już sama nie wiem - może sanatorium? A poza tym zastanawia mnie jedna rzecz:
      ostatnio wspomniała, że pomogłaby jej psychoterapia.... Czy to nie znaczy, że
      problem jest faktycznie psychologiczny, nie psychiczny?
      • eulogete Re: jak to jest z tą depresją? 16.06.04, 11:49
        ywdaje mi sie że spore szanse zorganizowania czegokolwiek sensownego mogą być
        przy lokalnej parafii - oczywiście jeśli teściowa miałaby ochotę angażować się
        w oganizowanie świetlicy, korepetycji, kolonii. Jeśli nie to trzeba szukać
        innej dziedziny, ale myślę że jako pedagog może miec zacięcie społecznikowskie,
        Jeśli sama wspomina o psychoterapii - starałabym sie podtrzymać tę ochote i jak
        najbardziej ułatwić ewentualny kontakt z psychologiem.
        Aha, na wsi może być bardzo potrzebna osoba która może pomóc napisać pismo do
        urzędu, wypełnić fomularz związany dopłatami z UE , wytłumaczyć nowe
        przepisy... W końcu jej wykształcenie i doświadczenie w tłumaczeniu głąbom
        różnych zawiłości to skarb!
Pełna wersja