14bea
15.06.04, 15:17
Pytam, bo matka mojego męża po przejściu na wcześniejszą emeryturę (ma 55 lat)
zamiast cieszyć się swobodą i wolnością popadła w dziwny stan niewidocznej
choroby. Zawiadamia rodzinę ,że już nie długo umrze, że słabo się czuje, że
ma lęki, itp. A ponieważ zawsze była bardzo aktywna i otoczona ludzmi
przypuszczamy, że siedzenie w pustym domu, podczas kiedy domownicy są jak co
dzień w pracy, mogło spowodować u niej czasowe zagubienie. Jednak sytuacja
się nasila, a ona staje się nie do zniesienia. Za wszelką cenę stara się
zwrócić na siebie uwagę rodziny, we wsztystko sie wtrąca, jest złośliwa i
bardzo nieprzyjemna. A kiedy przesadzi - płacze, łyka leki na uspokojenie i
tłumaczy, że to wszystko przez chorobę. Chcielibyśmy jej jakoś pomóc, ale dla
nas choroby nie widać. Myślimy, że raczej własnie brak zajęć - obowiązków. I
być może poczucie, że zawsze sterowała wszystkim i wszystkimi a tymczasem
dzieci pozakładały rodziny, decydują o sobie i ona na to nie ma wpływu.
Proszę oświećcie mnie czy takie zachowanie to już depresja czy raczej
histeria i brak pogodzenia się ze zmianą życia. Psychiatra nie stwierdził
depresji, ale zesp. nerwicowo-depresyjny. Przepisał leki, które brała kilka
dni i.....zmieniała lekarza. Teraz przerabia już chyba siódmego.... każdy
jest zły.