martini-7
14.06.12, 08:52
jakiś czas temu dojrzałam sens w tym że spotkała mnie depresja, owszem bolało i to bardzo ale dzięki niej dojrzałam wiele spraw których wcześniej nie widziałam, może dlatego, że tak było łatwiej, nie wiem, tak czy siak poczułam, że dużo wniósł do mojego życia tamten czas. Szczęśliwa i pewna że choć ogrom problemów nas przytłacza damy radę i nic już do tych problemów się nie dołączy, jakże się myliłam, nagle świat się zaczął stawiać przeciw mnie. Jednego dnia coś chrupnęło w aucie, pralkę trafiło, a drugiego okradła mnie w parku cyganka i zabrała mi pieniądze przeznaczone na szczepionki dla córki (pieniądze i tak pożyczone)... lawina problemów zaczęła mi spadać na głowę...normalnie oszaleć można, zwłaszcza, że policja powiedziała mi że nawet jak ją znajdą to nie ma dowodów, że jest jej słowo przeciw mojemu czyli tyle co nic... a dodam, że okradła mnie w ramach wdzięczności za pomoc, wiecie ciężarna była (teraz się zastanawiam czy aby na pewno) chciała jakieś drobne więc czemu mam jej nie pomóc, no i mam... ale jak mówi porzekadło "kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę"... mam nadzieję że pech się skończy i że to co straciłam wróci do mnie z procentem....