wychodzenie z tego - jak sobie radzicie?

27.06.04, 11:58
Od pewnego czasu zaczęło się coś zmieniać w moim życiu, w tym, jak patrzę na świat, itd., itp. Oczywiście to dobrze, bo przecież choroba nie jest stanem normalnym. Jednak jest jedno "ale". Jak się z tego wyzwolić łagodnie, żeby nie wystąpił efekt "yo-yo"? Chodzi mi o to, że kiedy zaczynam czuć się lepiej, okazuje się, że nie mam już z kim się tym podzielić i staje się to nie do zniesienia. Może lepiej jest jednak nie wychylać się z dziury?
    • sorrowm Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 27.06.04, 12:17
      Kiedy u mnie jest poprawa czuje sie lepiej to tez nie mam sie z kim tym
      podzielic. Dochodze do wniosku ze bez roznicy jak sie czuje skoro nie mam nawet
      do kogo wyjsc i sprawdzic czy naprawde jest ok i cieszyc sie tym no i kolo sie
      zamyka bo przez to znowu czuje sie gorzej haha
    • mskaiq Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 27.06.04, 15:14
      Mysle ze nie bac sie efektu yo-yo. Jak sie bedziesz bal tego efektu to moze Cie
      zatrzymywac przed calkowitym powrotem. Piszesz ze nie masz sie z kim podzielic
      tym ze jest Ci lepiej. Przede wszystkim czym sie interesujsze, szukaj ludzi o
      podobnych zainteresowanich, w ten sposob znajdziesz wspolny temat do rozmow i
      wielu przyjaciol, nie mozna sie zamykac im bardziej bedziesz otwarty tym lepiej
      bedziesz sie czul. Gdybys chcial sie podzielic Twoimi zmianami tutaj na forum
      to zrob to, wiele osob to przeczyta.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • htoft Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 23.07.04, 21:38
        To nie tak, że nie mam wokół siebie ludzi, a zwłaszcza o podobnych zainteresowaniach (wręcz przeciwnie czasem). Problem tkwi w tym, że trzeba się jakoś bronić przed światem, a depresja jest swego rodzaju reakcją alergiczną.

        Co do zmian... Najgorsze jest to, że niektóre z rzeczy, które sobie kiedyś wmawiałem, okazuje się prawdą, i muszę sobie jakoś z tym radzić. Podobnie ze zwykłymi codziennymi problemami - nie ma od nich ucieczki tak czy inaczej, tyle że teraz sędzią jest świat, a nie ja sam. Czas pokaże, co lepsze i czy było warto.
        • o0oo Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 23.07.04, 22:02
          tez jestem chyba w podobnej sytuacji co ty. aczkolwiek moze inaczej ją
          odbieram. po prostu teraz wszystko juz zalezy odemnie, jestem wolny, ale to nie
          znaczy ze czuje sie rewelacyjnie. daleka droga jeszcze zebym byl zadowolonym i
          w 100% panujacym nad swoim zyciem czlowiekiem. wyjscie z depresji i nerwicy
          jest podobne jak wyjscie z nalogu chyba, nie wystarczy przestac palic trzeba
          takze nauczyc zyc sie bez fajek.
          doszedlem do wniosku ze w warstwie mentalnej juz wsystko jest ok ze mna, teraz
          biore sie za cialo. ostatnio wzielem sie za cwiczenia rozciagajace. za pare
          miesiecy mam zamiar byc rozciagniety jak kot. i w ciagu najblizszych miesiecy
          czeka mnie wiele decyzji dotyczacych zycia, jak im sprostam, to juz chyba bede
          wolnym czlowiekiem.
        • aneta10ta Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 23.07.04, 22:44
          htoft napisał:

          > sędzią jest świat, a nie ja sam.

          Ty i świat to jedność. Twoja dusza się w nim rozmywa lub on ją tworzy.
          Czytałam gdzieś taki bzdet. Może on rozwije Twoje wątpliwości.
          Przesunięcie granicy ku- i od- siebie opisano dziesiątki razy w banalnych
          pozycjach. Warunkiem rownowagi psychicznej jest rozrożnianie ja od nie-ja.
          Nie wiem, skąd to wiem.
          Aneta
          • karierowiczka Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 26.07.04, 07:59
            Aneta a czemu ty pod kazdym swoim postem się podpisujesz? Zresztą robi to dużo
            ludzi ale czemu ????
            • livy Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 26.07.04, 10:01
              mysle, ze po to, za jak ktos jej bedzie odp. to zeby sie zwracal do
              niej "Aneta", a nie aneta15 np.
              • karierowiczka Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 27.07.04, 07:53
                aha
              • rzeznia_nr_5 Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 27.07.04, 12:56
                livy napisała:

                > mysle, ze po to, za jak ktos jej bedzie odp. to zeby sie zwracal do
                > niej "Aneta", a nie aneta15 np.


                A ja myślę,że wcale nie po to.

                rzeźnia
                • karierowiczka Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 27.07.04, 13:40
                  no to po co??
                  • o0oo Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 27.07.04, 18:34
                    niestety osoby znerwicowane sa introwertyczne, maja bardzo wybujale ego, ale
                    slabe i dlatego podkreslaja wyraznie swoja tozsamosc ;-).

                    o0oo
                    • karierowiczka Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 28.07.04, 10:24
                      ooo
    • o-ren_ishi Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 29.07.04, 12:50
      Efekt yo-yo. Zeby go nie było, trzeba yo-yo zniszczyc. Ale to nie takie proste.
      Moje chorobsko juz nawracalo sie wiele razy... Zazwyczaj bylo to mniej wiecej
      tak: 7 miechow depresji ciezkiej, 2 lata normalnosci (i tak w kolko). Teraz
      akurat me serce raduje sie bardzo bo trwa wlasnie okres chwalebnej normlanosci
      (bardzo dobrze sie zlozylo bo ten rok byl najwazniejszy w mojej karierze). Co
      prawde czesto zdarzaja mi sie depresje (np. ostatnio, gdzie zycie dla mnie
      stracilo sens...) ale trwaja zazwyczaj krotko (max. 2 tygodnie), a potem znowu
      na swoje wychodze. Zaraz ide obiad robic i powiem jedno, nie ma wiekszego
      szczescia niz samemu sobie obiad przygotowac bez stresu, ze czlowiek moze
      sie"zabic ostrym narzedziem albo kogos", badz "dolac jakas trucizne do zupy"
      (haha, tak to przyklad nerwicy natrectw - ktorej juz nie mam! :D). Ide juz
      ide... zycze powodzenia..
      • htoft Re: wychodzenie z tego - jak sobie radzicie? 30.07.04, 22:06
        Ja właściwie mam podobnie, tyle że proporcja między okresami normalności a
        choróbska były dotąd odwrotne. A co do nerwicy natręctw... Najgorsze są takie,
        w których wciąż boisz się, co pomyślą inni (np. gdy wchodzę do sklepu, to
        wydaje mi się, że wszyscy na mnie patrzą i uważają mnie za złodzieja; albo
        kiedyś wydawało mi się, że mogę podświadomie być gejem).
        Co do robienia sobie obiadku - pomaga:), zwłaszcza naleśniki z dżemem.

        Pozdrawiam i życzę smacznego
Pełna wersja