samemu

IP: *.ha.pwr.wroc.pl 17.03.02, 16:12
czy mozliwe jest wyleczenie sie z depresji samemu, czy jednak istota
wychodzenia z tej choroby polega na tym, ze druga osoba (lekarz) musi nawiazac
komunikacje z chorym i prowadzic go w jakis sposob?

i jaka przy tym role odgrywaja srodki przepisywane przez lekarzy (czy mozna
leczyc bez nich, czy sa niezbedne)?
    • Gość: arc Re: samemu IP: *.astercity.net / 10.131.128.* 18.03.02, 01:07
      ja po sobie to mam wrażenie, że to było zupełnie niezależne i ode mnie, i od
      lekarzy...samo przyszło, samo poszło, w zasadzie, znaczy udało im się
      przyśpieszyć to pójście sobie, ale nie lekami.
    • miss.s Re: samemu 18.03.02, 22:01
      a mi sie wydaje, ze z depresja to jak z opryszczka, jak juz raz zlapiesz
      wirusa, to sie go do koncz zycia nie pozbedziesz. moze dlugo trwac w formie
      przetrwalnikowej czekajac tylko na moment nizszej odpornosci organizmu, zeby
      zaatakowac.

      i moze rzeczywiscie jedyna metoda jest przespac...
      • Gość: manson Re: samemu IP: *.ha.pwr.wroc.pl 19.03.02, 03:11
        jak przespac?? przeciez tracisz zycie w tym momencie, poza tym musisz
        funkcjonowac, chodzic do sklepu, isc zaplacic rachunki, isc do szkoly, a juz na
        pewno do pracy

        ponadto skad przekonanie, ze z depresji nie da sie wyleczyc, wydawalo mi sie,
        ze mamy wiele przypadkow calkowitego pozbycia sie tego stanu ducha...
        • miss.s Re: samemu 20.03.02, 01:58
          Gość portalu: manson napisał(a):
          > jak przespac?? przeciez tracisz zycie w tym momencie, poza tym musisz
          > funkcjonowac, chodzic do sklepu, isc zaplacic rachunki, isc do szkoly, a juz na
          > pewno do pracy

          no idziesz, ale jak tylko wrocisz to padasz na najblizszy tapczan nie majac sily
          nawet zdjac ubrania. nie odbierasz telefonow, w szkole gapisz sie w sufit, w
          pracy w ekran monitora, wybierasz sklepy samoobslugowe, zeby nie musiec sie
          odzywac. to nie takie skomplikowane. likendy spedzasz w lozku budzac sie co kilka
          godz., nie masz sily sie podniesc, ew. pojdziesz sie czegos napic i znow
          zasypiasz.

          grype tez podobno trzeba przelezec...

          > ponadto skad przekonanie, ze z depresji nie da sie wyleczyc, wydawalo mi sie,
          > ze mamy wiele przypadkow calkowitego pozbycia sie tego stanu ducha...


          • Gość: Eryk Re: samemu IP: *.proxy.aol.com 12.10.02, 17:20
            Trzeba przede wszystkim poznac przyczyny depresji, najlepiej przy pomocy
            psychiatry. Przyczyny bywaja czesto genetyczne.Osoby podatne latwiej reaguja na
            agresje otoczenia lub staja sie agresywne w stosunku do niego.Terapia to srodki
            farmakologiczne, dawkowane stopniowo oraz rozmowy z psychiatra lub
            wyspecjalizowanym w depresjach psychologiem.Takie rozmowy powinny sie odbywac
            na poczatku leczenia 1 raz w tygodniu, potem 1 raz na 2 tygodnie az do konca
            kuracji. Dziwi mnie troche, ze w Polsce psychiatra praktycznie zapisuje tylko
            lekarstwa nie prowadzac rozmow z pacjentem. O ile wiem robi to psycholog, ktory
            o medycynie nie ma pojecia. psychiatra z kolei zapisuje lekarstwa bez
            znajomosci faktycznego stanu psychicznego pacjenta. Znam w Polsce osoby, ktore
            lecza sie bezskutecznie na depresje po kilka lat i to byc moze z powodu braku
            koordynacji leczenia.
            • Gość: miika Re: samemu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 14.10.02, 02:52
              mam dokladnie takie same spostrzezenia...pomoc psychiatry ogranicza sie do
              bezdusznego zaordynowania lekow i "chwacit"..uwazaja, ze prochy oglupia
              dostatecznie, zeby oduczyc czlowieka myslenia o depresji..w sumie moze i
              depresja znika, ale z oglupienia wychodzi sie przez kilka nastepnych lat...
              psychoterapeuci, czy psychatrzy pewnie wola zarabiac pieniadze na latwiejszych
              zajeciach, a o takie teraz nietrudno..i coz... gdy przyjdzie nastepna depresja -
              znowu nie wiadomo, jak sobie z nia probowac radzic, bo tego nikt z nich nie
              nauczy. Bez sensu. Ciekawy jestem, czy ktos z was tez zawazyl, jak bardzo
              ta "chemia" niszczy czlowiekowi zdolnosc myslenia.
              pozdrawiam
    • Gość: inaaa Nie da sie IP: *.tvsat364.lodz.pl 21.03.02, 22:59
      Moim zdaniem samemu si,e nie da. Od 4 lat biore leki depresyjne w malych
      ilosciach. na szczeście nie potrzebuje zwiekszać dawki. Lekarz - internista -
      powiedziała mi ,że mój organizm nie produkuje jakiejs tam substancji i dlatego
      muszę brać te leki. czuje sie bardzo dobrze i chce mi sie żyć.
      • sylwka25 Re: Nie da sie 21.03.02, 23:18
        Od 4 lat biore leki depresyjne w malych
        > ilosciach. na szczeście nie potrzebuje zwiekszać dawki. Lekarz - internista -
        > powiedziała mi ,że mój organizm nie produkuje jakiejs tam substancji i dlatego
        > muszę brać te leki. czuje sie bardzo dobrze i chce mi sie żyć.

        A co konkretnie bierzesz? Pozdr.

        • Gość: inaaa Nie samemu IP: *.tvsat364.lodz.pl 21.03.02, 23:33
          Biorę Bioxetin , ale to musi przepisać lekarz może być internista.
          pozdrawiam
          • anntad Re: Nie samemu 31.03.02, 18:33
            Wielu ludzi ma depresje ponieważ są sami. Moim zdaniem sami nie mogą sobie
            pomóc. Dobrze jak ma się wokół siebie życzliwe osoby. Już sama rozmowa może
            przynieść ulgę i pocieszenie. A najlepiej jest pomóc komus bardziej
            potrzebującemu. Własne problemy wydaja się wtedy niewielkie.
            • Gość: arc Re: Nie samemu IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 01.04.02, 02:20
              anntad napisał(a):

              > Wielu ludzi ma depresje ponieważ są sami. Moim zdaniem sami nie mogą sobie
              > pomóc. Dobrze jak ma się wokół siebie życzliwe osoby. Już sama rozmowa może
              > przynieść ulgę i pocieszenie. A najlepiej jest pomóc komus bardziej
              > potrzebującemu. Własne problemy wydaja się wtedy niewielkie.
              Może czasem to prawda, ale w prawdziwej depresji mówienie choremu takich rzeczy
              wpędza go tylko w poczucie winy (dlaczego nie chce mi się nikomu pomóc, jestem
              nic nie wart, bo nie pomagam innym itede). Generowanie poczucia winy z każdego
              powodu jest cechą tej choroby, dlatego lepiej uważać z takim pouczaniem chorego.

              • anntad Re: Nie samemu 01.04.02, 14:14
                Cześć pisząć od arc miałam na myśli rozmowy niekoniecznie na tematy zdrowotne
                już samo zaiteresowanie kogoś moją osobą jest "podniesieniem mnie na duchu" ,
                myślę ze kazdy potrzebuje dobrego slowa, pocieszenia, rozmowy, zainteresowania
                sobą, itp. wiele razy czytając na forum różne wypowiedzi uśmiecham się tak
                jakby do Was . Ponieważ w życiu jestem sama a właściwie samotna lubię tu z Wami
                przebywać , czytać, pisać.
                Pozdrawiam
                • ola2002 Re: Nie samemu 02.04.02, 15:23
                  To cudowne , pierwszy raz , gdy tu weszlam mialam wrazenie , ze tam gdzies jest
                  mnostwo osob , z ktorymi moge swobodnie pogadac , malo tego juz mi ktos nawet
                  pomogl . Sama mam chyba << mala>> depresje i staram sie sama sobie pomoc , ale
                  to jak juz ktos napisam taki przyczajony tygrys , ktory czeka , aby nas
                  dopasc ...
    • Gość: avalon Re: samemu IP: *.uznam.net.pl / 192.168.6.* 23.08.02, 23:35
      W moim przypadku depresja jest silnie zakorzeniona, takie mam odczucie. Zaczęło
      się gdy cztery lata temu zaszłam w ciążę, radość z tego powodu w krótkim czasie
      zastąpił smutek. Moja ciąża wywołała u ojca dziecka nagłą agresję i chęć
      dominacji, chociaż zapewniał, że cieszy się na myśl o swoim potomku dawał mi do
      zrozumienia jak mało dla niego znaczę. Byłam rozbita wewnętrznie a On pognębiał
      mnie coraz bardziej, musiałam uważać na to co mówię, czy w odpowiednim momencie
      zacznę prowadzić rozmowę itp.,gdy tylko choć trochę zajęłam się sobą w Jego
      obecności czuł się zagrożony. Było i jest w miarę dobrze gdy cała uwaga skupia
      się na Nim, jest mi ciężko w końcu jest dziecko które potrzebuje bardzo dużo
      czasu. Mam uczucie, że On nie może wejść w rytm z racji posiadania dziecka choć
      ma 33 lata i nigdy wcześniej nie zakładał rodziny, my żyjemy w nieformalnym
      związku.On sam był długo jedynakiem i nigdy nie poznał własnego ojca.
      Zastanawiam się jak długo mogę Jego usprawiedliwiać, w końcu sama wyglądam jak
      anorektyczka, miałam często myśli samobójcze a jakiekolwiek moje propozycje są
      na nie. Daje mi do zrozumienia, że jak nie dostosuję się do Jego wymagań to
      będzie chodził do kogos innego kto nie będzie mu jak On twierdzi marudził sam
      jednak nie omieszka stwierdzić, iż mieszkam u Niego z dzieckiem gdy On tego
      chce ale lubi mieć tą świadomość, że w każdym momencie może nas wyeksmitować
      gdyż wie jakie są jego prawa, jest prawnikiem.
      Bardzo proszę o wstępną poradę dr Pobochę, jestem ze Szczecina i miałam
      przyjemność poznać Pana doktora osobiście, gdy okaże się, że bezpośredni
      kontakt jest niezbędny postaram się spotkać z Panem psychiatrą. Wiem,że
      poprzednia partnerka mojego konkubina leczyła się po rozstaniu u psychiatry,
      może nawet u Pana gdyż często widywałam ja w okolicy ulicy Lelewela.
      DZIĘKUJĘ ZA CHĘĆ POMOCY.POZDRAWIAM
      • Gość: TOM1 Re: samemu IP: *.it.volvo.se / 153.112.41.* 24.08.02, 08:32
        Przez wiele lat dreczy mnie ta choroba i moge powiedziec
        ze po dwoch sytuacjach podbramkowych, moje zycie zmienia
        sie na lepsze.
        Wytrzymuje juz dwa lata, bez wsparcia bliskich, bez
        lekow. Odrzucam od siebie mysl o chorobie , mysle ze znam
        juz objawy nasilenia sie odczuc czysto depresyjnych, mam
        swiadomosc cyklicznosci zdarzen depresyjnych, wiec staram
        sie myslec pozytywnie.
        Bol wewnetrzny oraz poczucie niespelnienia staram sie
        niwelowac
        poprzez wyrazanie uczuc na kartke papieru rysujac . W
        kazdym razie praca nad soba musi byc codzienna i nie
        mozna sobie odpuszczac.
        Badzcie twardzi i nie poddawajcie sie.
    • Gość: Rumiankowa Re: samemu IP: *.erathia.szczecin.pl 24.08.02, 17:50
      Gość portalu: manson napisał(a):

      > czy mozliwe jest wyleczenie sie z depresji samemu (..)

      Moim zdaniem to b. ryzykowne. Chodzisz po omacku, na slepo, wciaz blądząc. W
      tej ciemnosci jest malutki procent, ze trafisz tam gdzie planowales, za to
      mnostwo zagrozen, ze sie rozwalisz albo dotkliwie potłuczesz. Ja bladzilam po
      ciemku, az znalazlam drzwi do gabinetu lekarza - i dopiero tam moglam zaczac
      szukac z mapą. Wyjscie bylo blisko, za jednymi z drzwi w gabinecie.

      Nie badz baba - lekarz nie krzyczy i nie bije ;) Dlaczego chcesz bladzic a nie
      wyjsc przez drzwi?

      • Gość: mad34 Re: najlepiej samemu. IP: *.efekt.pl 08.10.02, 13:19
        Przeszedłem prawie czteroletnią depresję...i wiem o niej prawie wszystko,nie
        wierzcie psychiatrom, Oni sami najprawdopodobniej tego nie przeszli ...jest
        kilka skutecznych leków aplikowanych na zasadzie wewnetrznej walki którą z
        samym sobą trzeba wykonać... zrozumieć że depresja jest to coś całkoewicie
        normalnego i Ktoś kto nie zastanawia sie nad sensem życia i jego
        przemijalnośćią, gdzie każdy oddech zbliża nas do końca, ktoś kto o tym nie
        mysli - jest warzywem (nie chcę ująć tego dosadniej). Jeśli zastanawiamy się
        nad tym to prędzej czy póżniej musi trafić do nas cała prawda i przy
        sprzyjających warunkach (zmęczenie, stres, niespełnienie w dążeniu do
        doskonałości...)- następuje stan depresyjny. Jest to doskonała okazja do
        znalezienia sensu i celu życia, których nigdy tak intensywnie nie
        posukiwalibyśmy gdyby nie depresja. Celem może być swiadome dążenie do
        doskonałości, lub każdy inny cel którego osiągnięcie jest prawie niewykonalne.
        Bardzo trudno jest znaleźć taki cel, gdy wszystko pozornie wydaje się
        bezcelowe, mnie to zajęło prawie cztery lata. W utrzymnaiu nadziei może pomóc
        wiara - podkreślam nie wyznanie - tylko wiara (są to dwie różne rzeczy - jeśli
        to zrozumiesz przestaniesz narzekać na kler, zło itp.) wiara w nieskończonego
        doskonałego Boga i nasze powołanie do nieśmiertelnośći - jeśli tylko uda nam
        się zbliżyć do Niego, a mamy na to całe życie. Kiedyś kolejny dzień traktowałem
        jako kolejny dzień zmagania sie z bezsensownymi problemami - dziś traktuję go
        jako kolejną szansę aby stać sie lepszym (w każdej dziedzinie) - najczęśćiej
        marnuję tą szansę w 100 procentach ale czasami tylko w 97 % - analizuję błędy
        i jedynie boję się iż mam tak mało czasu, odliczam z przestrachem mijające dni
        i cholernie boję się że nie zdążę, a niedosyt i brak czasu to najlepsi kilerzy
        depresji - prawdziwi zawodowcy pozbędą się trupa bez śladu.
        Jeśli chcesz to napisz o swoich potyczkach z depresją adam29@gazeta.pl
    • Gość: bioxe Re: samemu IP: 212.33.67.* 10.10.02, 07:22
      Witam !
      Nie sądzę aby w każdym przypadku możliwe było wyjście samemu z depresji. W
      sytuacji depresji endogennej konieczne jest przyjmowanie np. bioxetinu i to
      przez dłuższy czas. Najgorsze jest to, że pisze się że te środki nie
      uzależniają. Ten jednak to miał nawrót choroby i wrócił do tabletek boi się
      przerwać ponownej kuracji z lęku przed kolejnym nawrotem. Co prawda łatwiej
      jest skojarzyć symptomy choroby przy nawrocie, ale przechodzi się koszmar nim
      tabletki zaczną działać i pozostaje strach przed tym i stąd jakaś tam zależność
      jest niestety. Jeżeli depresja ma inne podłoże warto spróbować szybko odchodzić
      od lekarstw. W innym przypadku może to się skończyć tragicznie niestety.
      • Gość: karyon Re: samemu IP: *.dip.t-dialin.net 12.10.02, 12:20
        Witam,

        pytanie o samoleczeniu depresji jest trudne, poniewaz odpowiedz zalezy od rodzaju depresji i jej stopnia ciezkosci
        oraz zaawansowania. Wiele osob cierpi na depresje, samymi o tym nie wiedzac. Objawy takie, jak bezsennosc,
        niechec do rannego wstawania, czarne mysli, poprawa nastroju wieczorem moga juz swiadczyc o depresji, np. tzw.
        endogennej. Ta forma depresji wystepuje na podlozu zmian biochemicznych w mozgu i wymaga odpowiedniej
        farmakoterapii, czyli podawania lekow, ktore wyrownuja braki substancji przekaznikowych - neurotransmitterow - w
        mozgu.
        Zanim sie pomysli o "samoleczeniu" trzeba sie udac do lekarza specjalisty, ktory stwierdzi z jaka depresja sie ma do
        czynienia.
        Nalezy przy tym wiedziec, ze objawy somatyczne, czyli bole, nieokreslone dolegliwosci, nawet bez zmiany nastroju,
        moga byc oznaka depresji.
        Co mozna zrobic samemu - terapia swietlna (fototerapia), spacery, sport - pomagaja, ale niestety nie same i nie bez
        diagnozy. Niestety wielu lekarzy ogolnych niedocenia znaczenie depresji i nie ma nalezytego wgladu w nowoczesna
        farmakoterapie. Najlepiej jest isc z tymi problemami do specjalisty.

        Pozdrowienia
        • Gość: lula4 Re: samemu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 16:02
          A ja sobie jakos radze sama, tzn. BEZ lekow
          przerwalam takze terapie, bardziej z braku kasy,bo chodzilam na platna,
          ale tez pomyslalam,ze to tak bedzie trwac w nieskonczonosc i lepiej przerwac
          zwlaszcza,ze to, czego zdazylam sie dowiedziec na kilku spotkaniach o sobie,
          pomoglo mi zrozumiec, co sie dzieje
          poza tym dostalam silne wsparcie od mamy i jeszcze kilku osob,
          ale i tak najwiecej pracy wkladam sama - codziennie, bez przerwy
          wiem,ze jesli sobie odpuszcze, to znowu odpadne
          Jak bylo bardzo zle, to wychodzilam z domu i biegalam,
          smieszne, wygladalo jak jogging, a ja tak naprawde po zycie bieglam..
          i mam teraz swoje zycie z powrotem i wiecej odwagi niz przedtem, duzo wiecej
          wlasnie zostawil mnie chlopak, ktorego kocham, a ja - chociaz to bardzo boli -
          wiem, ze dam rade,
          bo to na pewno nie bedzie gorsze, niz to, z czym musialam sie zmagac przez
          kilka miesiecy w depresji
          no i tak, jakos o swoje zycie zawalczylam, ale nie ukrywam, ze to bylo i wciaz
          jest trudne jak diabli
          jednak ta sila gdzies w czlowieku jest i chyba w kazdym, bo ja jestem
          calkiem zwyczajna i skoro ja w sobie znalazlam, to pewnie kazdy moze
          leki to jest cos z zewnatrz, lepiej najpierw poszukac ratunku w sobie
          A ostatnio, jak stalam w otwartym oknie, to pomyslalam o tych, ktorzy mi
          probowali pomoc i o tym calym wysilku - ich i swoim - ktory by poszedl na marne
          Jak bym brala leki, to pewnie niczego by mi nie bylo szkoda
          to tyle
          mozna bez lekow
          pozdrawiam

Inne wątki na temat:
Pełna wersja