Jeszcze raz o religii jako chorobie psychicznej

14.10.12, 00:40
Musimy odnieść się do niezaprzeczalnych faktów: dlaczego przykładowo Polska i Litwa które przodują wśród narodów zaiwaniających do kościoła co niedziela (ok. 40% ludności w Polsce jak pamiętam) ma wyższy poziom samobójstw niż Czechy gdzie do kościołow chodzi ok. 3% ? Litwa - ponad 30 na 100 tys., Polska 15 i Czechy 12.Pytanie kieruję konkretnie do oszołoma o nicku mintaj-3 który ubogaca temat przydatnych lektur np. Biblią. Mamy Matkę Boską jako Królową Polski, pewien łazęga sejmowy walczył niedawno o tytuł Króla Polski dla Chrystusa, wszystko to o kant dupy potłuc, totalny bełkot a mintaj miażdży mnie I Listem do Koryntian...Religia spełnia definicję choroby psychicznej coś jak schizofrenia paranoidalna czyli tworzenie fikcyjnych światów i nie bez powodu bystrzak Marks zauważył że jest opium dla ludu.
    • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 14.10.12, 08:35
      Myślę że wsród tych 40% procent Polaków chodzących do kościoła raczej nie
      ma samobójców bo samobójstwo jest działaniem całkowicie sprzecznym z
      nauką kościoła.
      Według mnie u tych głeboko wierzących jest również mało depresji bo wiara
      ma bardzo silne wartosci antydepresyjne. Badania wykazały że w lekach
      antydepresyjnych 75% ich działania to wiara że pomagają.
      Na tym forum pisało wiele osób którym powrót do kościoła pomógł w depresji,
      a nawet wiara pomógła się im całkowicie jej pozbyć. Nie mam powodów im nie
      wierzyć. W Bogu można odnajdować senu istnienia, który jest stotnym czynnikiem antdepresyjnym.
      Badania wykazały np że działania altruistyczne likwidują depresje, a przerwanie
      takich działań owocuje jej powrotem . W tych działaniach altruistycznych czynnik odnajdowania sensu życia odgrywa dużą rolę.
      Za to bardzo negatywną rolę i wzmagającą depresje odgrywa czynnik krytyki
      innych osób, krytyki swiata bo odbiera ona sens i tworzy wiele lęku.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • awanturka Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 14.10.12, 10:52
        tak właśnie jest - jest sporo badań na ten temat.
        choć jest to zależność statystyczna - w wypadku konkretnego chorego
        może to wyglądać zupełnie inaczej

        Ze swojej strony dopowiem,
        że są poważne badania
        wskazujące na to, że ludzie głęboko religijni rzedziej chorują
        na zaburzenia sercowo-naczyniowe
        (modlitwa zmniejsza tętno i obniża ciśnienie)
        oraz dużo lepsze efekty daje u nich leczenie
        chorób nowotworowych i zawałów
        gdzie stan psychiczny chorego
        ma ogromne znaczenie
      • awanturka z portalu tacyjakja.pl - religijność a depresja 14.10.12, 11:01
        portal tacyjakja.pl jest najlepszym polskim portalem
        gdzie zamieszczane są materiały dot. depresji (i nie tylko)


        Przekopiowałam z portalu

        Religijność a depresja

        Coraz więcej badań, także z zastosowaniem elektroencefalogramu (EEG) czy rezonansu magnetycznego (MRI) próbuje ocenić wpływ wiary, medytacji i uduchowienia człowieka na jego kondycję psychiczną.


        W badaniu opublikowanym w styczniu 2012 w American Journal of Psychiatry, autorzy starali się ocenić wpływ religijności osób chorych na depresję na kliniczny przebieg choroby.

        Uzyskane wyniki wskazują na ¼ mniejsze ryzyko nawrotu depresji u osób religijnych w porównaniu z grupą osób nie związanych z żadnym wyznaniem i/lub nie przywiązujących wagi do swojej duchowości. Analizując węższą grupę - osób, których rodzice także chorowali na depresję - badacze obliczyli, że ryzyko rozwoju dużej depresji w ciągu kolejnej dekady u osób wysoce uduchowionych oraz wierzących wynosiło tylko 1/10 ryzyka nawrotu depresji dla grupy deklarującej zainteresowania sprawami duchowymi.

        Dotychczasow największe zestawienie (meta-analiza) poświęcone temu zagadnieniu ukazało się w 2003 roku w Psychological Bulletin. Zestawiono tam wyniki 147 badań oceniających około 100 000 pacjentów, co pozwoliło sformułować zaledwie ostrożne twierdzenie , że większa religijność czy duchowość danej osoby „ wiąże się w umiarkowanym stopniu” z mniejszym nasileniem objawów depresji. Silna wiara może obniżać lęk, dawać poczucie wspólnoty z innymi współwyznawcami, wsparcie w grupie wyznaniowej, lecz z drugiej strony ciężkie objawy depresyjne i poczucie braku szczęścia i nadziei mimo szczerej wiary chorego, często powodują silne poczucie winy i alienacji. Ryzyko kryzysu samobójczego także nie jest niższe wśród członków wspólnot religijnych.

        Dlatego część psychiatrów ostrzega przed uznaniem religijności i duchowości pacjenta za czynnik zmniejszający ryzyko nawrotu depresji, uważając, że takie podejście może prowadzić do osłabienia czujności lekarza czy terapeuty. Z drugiej strony wiedza, iż pacjent jest osobą uduchowioną, może być pomocna w indywidualnym wsparciu chorego.

        Na podst.
        Am J Psychiatry. 2012;169:10-12, 89-94.
        • mifune85 Re: z portalu tacyjakja.pl - religijność a depres 15.10.12, 00:02
          awanturka napisała:

          > Dlatego część psychiatrów ostrzega przed uznaniem religijności i duchowości pa
          > cjenta za czynnik zmniejszający ryzyko nawrotu depresji, uważając, że takie pod
          > ejście może prowadzić do osłabienia czujności lekarza czy terapeuty. Z drugiej
          > strony wiedza, iż pacjent jest osobą uduchowioną, może być pomocna w indywidual
          > nym wsparciu chorego.
          >

          Problem jest zawsze z terminologią bo nie każdą osobę religijną można nazwać uduchowioną. Chyba każdy z nas zna ludzie mieniących się religijnymi co polega zwykle tylko na chodzieniu do kościoła. Trochę jestem cięty na katolików bo co rusz trafiam w swoim życiu na takich mających wyjątkowo podłe usposobienie
        • zoliborski_goral Re: z portalu tacyjakja.pl - religijność a depres 15.10.12, 22:20
          Bardzo dobrze że to znalazłaś. Potwierdza to zdroworozsądkowe obserwacje. Tak więc wiara religijna ma dwa oblicza jak widać. Fanatyzm z pewnością blokuje kontakt z rzeczywistością i może dać osobie zahipnotyzowanej czy też oszołomionej religią pozytywne odczucia. Ale może dać też negatywne. Moim zdaniem to niebezpieczna zabawka dla zwolenników wrazeń ekstremalnych.
      • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 00:15
        mskaiq napisał:

        > Myślę że wsród tych 40% procent Polaków chodzących do kościoła raczej nie
        > ma samobójców bo samobójstwo jest działaniem całkowicie sprzecznym z
        > nauką kościoła.

        Trochę dziwaczna logika. Skoro nauka kościoła zakazuje na przykład morderstw to idąc tokiem twojego rozumowania można dojść do wniosku że ludzie chodzący do kościoła nie mordują...
        • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 01:20
          Sęk w tym że samobójcy właśnie są, samobójstwa popełniają także duchowni, ale to się bardzo starannie tuszuje atakami serca czy innymi gwałtownymi zachorowaniami.
    • awanturka Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 14.10.12, 10:41
      zoliborski_goral napisał:

      .Religia spełnia definicję choroby psychicznej coś jak schizofrenia paranoidaln
      > a czyli tworzenie fikcyjnych światów i nie bez powodu bystrzak Marks zauważył ż
      > e jest opium dla ludu.

      A więc ludzie od poczatków
      powstania człowieka a cierpieli na chorobę psychiczną
      Ciekawe, ciekawe ...


    • awanturka Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 14.10.12, 10:44
      a wiesz, że nawet klasyfikacji chorób psychicznych gdzie występuje kategoria "zaburzenia transowe i opętaniowe" jest zastrzeżenie, że o do kategorii zaburzeń włącza się jedynie te , które pojawiają się poza religijno-kulturowymi akceptowalnymi powszechnie obrzędami?
      • zoliborski_goral Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 14.10.12, 11:06
        Oczywiscie że jeśli wyrosniesz wśród kanibali to pieczyste z gamonia też Ci bedzie smakowało bo inaczej będą Cię palcami wytykać. Wedle zasady że jak miliony powtarzają że koło jest kwadratowe to muszą mieć rację...
        • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 00:12
          Zawsze się zastanawiam czemu schizofrenicy, zwłaszcza ci któzy odmawiają leczenia i uznania tego co się z nimi dzieję jako choroby nie założą kościoła a każdą próbę zmuszenia ich do leczenia nie uznają za atak na ich religię.

          Człowiek zaburzony psychicznie jeśli znajdzie ukojenie w religii to bardzo często staje się fanatykiem. Dlatego jeśli ktoś uważa że religia mu pomaga to mi nic do tego ale prosiłbym każdego by nie próbował tej "terapii" dla dobra reszty ludzkości.



          • zoliborski_goral Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 10:43
            Ależ zakładają. Nawet na naszym podwórku pouczająca jest historia niejakiego Bogdana Kacmajora i jego Kościoła Niebo. Widziałem kiedyś reportaż jak modlili się do niego pod budynkiem więzienia w Fordonie.
          • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 10:50
            Zastanawia mnie do jakiego stopnia Ty jesteś fanatykim nie bycia religijnym. Kazdy
            atak na przekonania innych jest rozszczeniem sobie praw do lepszego rozumienia
            świata i dyktowania sposobu bycia na tym swiecie.
            Dotyczy to również schizofreników. Wielu lekarzy odmawia leczenia schizofreników
            np lekami antypsychotycznymi. Maja oni po temu bardzo wiele powodów i o wiele
            lepsze rezultaty swojej pracy.
            Schizofrenik ma również prawo powiedzenia nie do leczenia, które mu jest oferowane,
            bo w końcu to on najlepiej rozumie co sie z nim dzieje.
            Lekarz może mu pomóc, ale pomoc jest możliwa tylko kiedy osoba którą się leczy
            taką pomoc akceptuje.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 11:38
              mskaiq napisał:

              > Zastanawia mnie do jakiego stopnia Ty jesteś fanatykim nie bycia religijnym. Ka
              > zdy
              > atak na przekonania innych jest rozszczeniem sobie praw do lepszego rozumienia
              > świata i dyktowania sposobu bycia na tym swiecie.

              Język,język,język...Wyrażanie wątpliwości na temat wpływu np religii nazywasz atakiem na czyjeś przekonania. Bardzo często spotykam się z takim językiem wśród ludzie deklarujących swoją religijność i jakby wyglądał świat gdyby np na tym forum każda wątpliwość do słuszności czyjchś słów było od razu uważana i nazywana atakiem. Przeczytałem jeszcze raz swoje wpisy i można dojść z moich słów do takich konkluzji-Nie mam prawa nikomu zabraniać wierzenia w cokolwiek chcę a jedyne czego oczekuję to jest to by nie wpychali mi na siłę swoich przekonań. Jak pewnie większość ludzi niewierzących muszę się całe życie borykać z ludźmi wierzącymi i ich nietolerancją wobec nie tylko mojej osoby. Wiąże się to chyba z aroganckim przekonaniem co do tego że nie tylko się mylę ale że czeka mnie za to mylenie się kara(brak zbawienia, piekło itd.). Dlatego wielu ludzi wierzących uważa to wręcz za dobry uczynek by na każdym kroku mnie nagabywać i często okazywać mi swoją niechęć do mojego braku wiary. Jeśli zdarzy się w moim życiu taka sytuacja że będę leżał na łożu śmierci i będzie wiadomo że moja śmierć to kwestia godzin to wezwanie księdza z ostatnim namaszczeniem wbrew mojej woli będzie uważane również za dobry uczynek. Ale jesli sytuacja będzie odwrotna i to osoba wierząca będzie leżeć na łożu śmierci a ja będę jej mówił np. "Nie musisz umierać jako "niewolnik" i masz jeszcze szansę odrzucić przed śmiercią swoją wiarę" to będzie to potraktowane jako bezlitosny atak i przykład niewiarygodnego wręcz świństwa i braku taktu. Oczywiście nidy tak nie zrobię bo zbyt sobie cenię autonomię dla ludzkich poglądów by narzucać zmianę ich w takiej chwili czego "druga strona" nie zawsze chcę respektować.
              Bardzo się muszę często gryźć język by kiedy słyszę jakieś przytyki i kpiny z mojej niewiary nie odpłacać tym samym dlatego na pytanie w jakim stopniu jestem fanatykiem niewiary odpowiadam że w praktycznie zerowym
              • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 12:02
                Wiąże się to chyba z a
                > roganckim przekonaniem co do tego że nie tylko się mylę ale że czeka mnie za to
                > mylenie się kara(brak zbawienia, piekło itd.)

                Jest jeszcze jeden sprytny myk
                Wierzący są utrzynywani w przekonaniu że mają obowiązek naprowadzić cię na "właściwą" drogą bo inaczej sami zostaną potępieni za grzech zaniechania, ewentualnie będą mieli kłopoty na sądzie ostatecznym, ewentualnie nie zaplusują na drodze do nieba. Tak więc im się zwyczajnie opłaca użyć wszelkich możliwych słów i środków żeby Cię zaprowadzić do owczarni, Otrzymują dzięki tym działaniom także doraźny gratis w postaci poczucia dobrze spełnionego obowiązku, i bardzo dobrego uczynku coś jak odcięcie na czas wisielca od sznura. Wszystko co przeszkadza w tej misji jest dziełem złego , a więc nie ważne jakim kosztem, oni mają taki przymus i pójdą choćby po trupach bo się im wmawia że to jest cierniowa droga zbawienia, a nie zwykła ludzka upierdliwość i fanatyzm.
                • evee1 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 01:39
                  > Wierzący są utrzynywani w przekonaniu że mają obowiązek naprowadzić cię na "wła
                  > ściwą" drogą bo inaczej sami zostaną potępieni za grzech zaniechania, ewentualn
                  > ie będą mieli kłopoty na sądzie ostatecznym, ewentualnie nie zaplusują na drodz
                  > e do nieba. Tak więc im się zwyczajnie opłaca użyć wszelkich możliwych słów i ś
                  > rodków żeby Cię zaprowadzić do owczarni, Otrzymują dzięki tym działaniom także
                  > doraźny gratis w postaci poczucia dobrze spełnionego obowiązku, i bardzo dobreg
                  > o uczynku coś jak odcięcie na czas wisielca od sznura.
                  Lucyna, nie wiem jaka wiare masz tutaj na mysli, ale KK akurat mowi, ze ludzie maja wolna wole i moga wybierac. Ja akurat jestem wierzaca, ale swoich dzieci ani nie zmuszam do chodzenia do Kosciola, ani tym bardziej do wiary. Nie wierza w Boga, to ich sprawa, tylko to jest ich wybor i, jak czesto przy wyborach, poniosa tego wyboru konsekwencje. Albo i nie poniosa ;-).
                  Ja zrobilam co moglam jak byly male, ale na tym moja rola sie konczy.
                  Ale takich fanatykow jak opisujesz jest bardzo wielu, a szkoda, bo to wlasnie ich sie glownie widzi i na ich podstawie wyrabia sobie czlwoiek zdanie na temat chrzescijan.
                  --
                  No to po co pani pyta skoro pani nie wie?
                  • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 13:10
                    KK coś o obowiązku apostolstwa jednak dość z naciskiem przypomina.
                    Jeżeli nie apostołujesz według nauki kościoła to grzeszysz grzechem zaniechania.
              • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 16:42
                Nazywanie ludzi religijnych fanatykami jest atakiem na ludzi religijnych. Nie wszyscy
                ludzie religijni są fanatykami. Religia czy negowanie jej , nie zachęca do fanatyzmu,
                nie zachęca również do ataku na tych co myślą inaczej.
                Fanatyzm wiąze się lękiem że inni myślacy inaczej że są zagrożeniem dla jego sposobu
                myślenia.
                Piszesz że ktoś wpycha Ci na siłę swoje poglądy. Nie można nic na silę nikomu
                wpychać, ale można wyrazić swoją opinię. Każdy może to zrobić, Ty również. Możesz
                przedstawic swoj punkt wiedzenia i poprzeć dowodami np że brak wiary pomaga
                radzic sobie z depresją.
                Wzywanie ksiedza tak samo jak mówienie komuś że umrze jak niewolnik jeśli wezwie
                księdza oznacza dokładnie to samo. Jest to próba wymuszenia swojego punktu
                widzenia na osobie umierającej.
                Po obu stronach, tych wierzacych i nie wierzacych znajdą się tacy ludzie. Nie ma to nic
                wspólnego z religią albo jej brakiem. To po prostu fanatyzm bioracy się z lęku.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 18:22
                  mskaiq napisał:

                  > Nazywanie ludzi religijnych fanatykami jest atakiem na ludzi religijnych. Nie w
                  > szyscy
                  > ludzie religijni są fanatykami. Religia czy negowanie jej , nie zachęca do fana
                  > tyzmu,
                  > nie zachęca również do ataku na tych co myślą inaczej.

                  Jeśli ktoś zachowuje się jak fanatyk religijny to jest fanatykiem religijnym i nie wiem jak może to wpływać na ludzi religijnych będących, nazwijmy to umiarkowanymi by poczuli się zaatakowani. I nie moge jakoś znaleźć słowa w tym co napisałem wcześniej co oskarżałoby wszystkich ludzi religijnych o fanatyzm.


                  > Piszesz że ktoś wpycha Ci na siłę swoje poglądy. Nie można nic na silę nikomu
                  > wpychać, ale można wyrazić swoją opinię. Każdy może to zrobić, Ty również. Może
                  > sz przedstawic swoj punkt wiedzenia i poprzeć dowodami np że brak wiary pomaga
                  > radzic sobie z depresją.

                  Ludzie których znam a którzy deklarują się jako osoby religijne można podzielić na dwie kategorie:fanatyków o których pisałem wcześniej i umiarkowanych. Umiarkowani zwykle nie wyrażają nawet swoich opinii na temat mojego braku wiary i tym samym także ja staram się nie kwestionować, zwłaszcza w kpiący sposób ich wiary. Fanatycy nie tylko nie poprzestają na wyrażaniu swoich opinii ale uciekają się do różnych szykan, obgadywania i kpin. Fanatycy to nie jest jakaś mała,skrajna grupa tylko jest ich bardzo dużo i pewnie każdy zna bardzo wielu takich ludzi.

                  > Wzywanie ksiedza tak samo jak mówienie komuś że umrze jak niewolnik jeśli wezwie księdza oznacza dokładnie to samo. Jest to próba wymuszenia swojego punktu
                  > widzenia na osobie umierającej.
                  > Po obu stronach, tych wierzacych i nie wierzacych znajdą się tacy ludzie. Nie m
                  > a to nic
                  > wspólnego z religią albo jej brakiem. To po prostu fanatyzm bioracy się z lęku.

                  Opisałem wcześniej dwie sytuacje w stosunku do umierających:wzywania księdza wbrew woli umierającego i próba tego by umierający odszedł od swojej wiary przed śmiercią. To są dwie zupełne identyczne pod względem cynizmu i wyrahowania sytuacje. Ale ty w tym momencie używasz sprytnego zabiegu starając się udowodnić że takie sytuacje zdarzają się w równym stopniu po obu stronach. Nigdy nie spotkałem się a nawet nie słyszałem o przypadku tego by ateiści na przykład chodzili po szpitalach starając się odwieść umierających od ich wiary ale słyszałem i znam kilka takich przypadków że wierzący starali się przekonać umierających do ich wiary. Wielu ludzi uznaję to wręcz za dobry uczynek a przyzwolenie społeczne na tego typu praktyki jest duże.
                  • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 19:05
                    ja pamiętam jeszcze jedną fanatyczną zagrywkę, ktora mnie poraziła, mianowicie jak fanatycy jeździli po całym kraju i tropili po szpitalach dziewczynę ktora chciała usunąć ciążę będącą skutkiem gwałtu. To było potworne dręczenie, a oni w życiu nie uznaliby że skrzywdzili tę dziewczynę strasznie. Uważali to za swój obowiązek i za dobro wyrzadzane ludzkości.
                  • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 19:59
                    Z tego co piszesz wynika że fanatyk próbuje przekonać innych do swoich racji. A co
                    Ty chcesz zrobić atakując fanatyka ?
                    Czy przypadkiem nie chcesz przekonać do swojej racji, że pośród wierzących są tacy,
                    którzy próbuja przekonać innych do swoich racji.
                    Przekonując do swoich racji robisz to samo co zarzucasz innym i nazywasz fanatyzmem.
                    Serdeczne pozdrowienia.
                    • zoliborski_goral Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 20:46
                      Podstawą każdej dysputy ale światopoglądowej w szczególności jest umiar w doborze środków wyrazu.
                    • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 21:26
                      mskaiq napisał:

                      > Z tego co piszesz wynika że fanatyk próbuje przekonać innych do swoich racji. A
                      > co
                      > Ty chcesz zrobić atakując fanatyka ?
                      > Czy przypadkiem nie chcesz przekonać do swojej racji, że pośród wierzących są t
                      > acy, którzy próbuja przekonać innych do swoich racji.
                      > Przekonując do swoich racji robisz to samo co zarzucasz innym i nazywasz fanaty
                      > zmem.
                      > Serdeczne pozdrowienia.

                      Fanatyzm religijny o którym piszę polega na tym że zwykle zaczyna się od dość niewinnych prób przekonania do swoich racji które oczywiście są nieskuteczne. Gdy okazuje się że te "miękkie" próby przekonania do swoich wierzeń religijnych są nieskuteczne zaczynają się różne docinki, obgadywanie za plecami i różne inne przykre rzeczy wynikające z nietolerancji do drugiej osoby. Moja narzeczona jest osobą wierzącą i chodzącą do kościoła i zawarliśmy coś na kształt paktu w ramach którego ja nie zmuszam jej by przestała chodzić a ona nie zarzuca mi tego że ja nie chodzę. Spytałeś co ja chcę zrobić atakując fanatyka? Problem polega na tym że w realnym świecie nie mam wielu mozliwości do atakowania tego typu ludzi. Tą dziwną zależność opisałem wcześniej na przykładzie podejścia do ostatniego namaszczenia. Nie wiem jakie są twoje przekonania religijne ale odnoszę wrażenie że uważasz że nie mam prawa w ogóle się na ten temat wypowiadać. Nie mam chyba prawa nazywać kogoś fanatykiem nawet jeśli zachowuje się jak fanatyk. Choć staram się być delikatny w tych sprawach, nie wrzucać wszystkich do jednego worka i nie używać kilsz typu "wszyscy wierzący są źli" to i tak zwykle jest za mało bo tak naprawdę w ogóle nie powinienem się wypowiadać na ten temat. Każda próba krytyki ze strony niewierzących nawet w cywilizowany sposób bez docinek, kpin itd. zostanie nazwana fanatyzmem. Może rzeczywiście warto być osobą wierzącą bo wtedy można sobie pozwolić naprawdę na wiele...
                      • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 22:41
                        Piszesz cały czas o innych fantykach. Nadal uważam ze sam sie zachowujesz trochę jak
                        fanatyk, próbując przekonać mnie do swojej racji.
                        Nie chce Cię przekonywać do tego czy jestes czy nie jesteś fanatykiem. Pokazuję Ci
                        tylko ze próbujesz przekonywać mnie do własnej wizji, a przeciez tego nie akceptujesz
                        u innych.
                        Serdeczne pozdrowienia.

                        • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 23:17
                          mskaiq napisał:

                          > Piszesz cały czas o innych fantykach. Nadal uważam ze sam sie zachowujesz troch
                          > ę jak
                          > fanatyk, próbując przekonać mnie do swojej racji.
                          > Nie chce Cię przekonywać do tego czy jestes czy nie jesteś fanatykiem. Pokazuję
                          > Ci
                          > tylko ze próbujesz przekonywać mnie do własnej wizji, a przeciez tego nie akcep
                          > tujesz
                          > u innych.
                          > Serdeczne pozdrowienia.
                          >

                          Jesteśmy na forum na którym ktoś założył temat o religii gdzie jakby z zasady każdy przedstawia swoje zdanie na dany temat. Fanatyzm nie polega na tym że ktoś próbuje cię przekonać do swoich racji ale polega na tym że robi to nie tylko wbrew komuś kto sobie tego nie życzy ale robi to w sposób napastliwy posuwając się często do różnych mniejszych lub większych podłości. Jeśli z własnej woli pojawie się kiedys na spotkaniu pt."Czy warto chodzić do kościoła" tak samo jak z własnej woli pojawiłem się w tym temacie to nie będę miał nikomu za złe tego że stara się mnie przekonać do swoich racji(choć mogę mieć obiekcje co do metod i sposobów w jaki to robi). Ja nie włoże nikomu do życia z butami i nie staram się go nachalnie przekonywać do swojej wizji i robie to tylko w dyskusjach jak np. na tym forum gdzie każdy jest w pewien sposób zainteresowany tematem i zawsze może zrezygnować z tej dyskusji.
                          • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 23:44
                            Jeśli fanatyzmem nie jest przekonywanie do swoich racji to przekonywanie kogoś na łożu śmierci aby przyjął ksiedza nie jest fanatyzmem bo skad wiadomo że tego sobie nie życzy.
                            Nie ma wobec tego czegos takiego jak fanatyzm.
                            A tutaj jest definicja fanatyzmu:
                            Fanatyzm – postawa oraz zjawisko społeczne polegające na ślepej i bezkrytycznej wierze w słuszność jakichś poglądów politycznych, religijnych lub społecznych.
                            Mysle ze warto było o tym porozmawiać, w każdym z nas jest trochę fanatyka.
                            Serdeczne pozdrowienia.


                            • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 00:21
                              mskaiq napisał:

                              > Jeśli fanatyzmem nie jest przekonywanie do swoich racji to przekonywanie kogoś
                              > na łożu śmierci aby przyjął ksiedza nie jest fanatyzmem bo skad wiadomo że tego
                              > sobie nie życzy.
                              > Nie ma wobec tego czegos takiego jak fanatyzm.
                              > A tutaj jest definicja fanatyzmu:
                              > Fanatyzm – postawa oraz zjawisko społeczne polegające na ślepej i bezkryt
                              > ycznej wierze w słuszność jakichś poglądów politycznych, religijnych lub społecznych.
                              > Mysle ze warto było o tym porozmawiać, w każdym z nas jest trochę fanatyka.
                              > Serdeczne pozdrowienia.
                              >
                              >

                              Jeśli osoba na łożu śmierci zażyczy sobie obecności księdza to potrafi sam wyrazić taką chęć. Jeśli szanujesz autonomię człowieka to nie przekonujesz go do żadnej opcji zwłaszcza w takim momencie. Ja mówiłem o nawet gorszej sytuacji bo o przyprowadzeniu księdza nawet jeśli ktoś sobie tego nie życzy.
                              Fanatyzm według terminu który podałeś jako o ślepej i bezkrytycznej wierze prowadzi do tych zachowań o jakich pisałem wcześniej
                              • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 13:13
                                ksiądz nie wykona obrzedu wbrew woli, chyba że ktoś już straci możliwość komunikowania się, ale wtedy chyba jest mu wszystko jedno.
                              • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 15:08
                                Z tego co piszesz wynika ze dla Ciebie naruszeniem szacunku do innej osoby albo fanatyzmem jest prawo innych osób do opinii z którą się nie zgadzasz.
                                Możesz pozostać przy takim widzeniu rzeczywistości, ale takie widzenie przynosi
                                wiele złosci i braku tolerancji do innych. Ma bardzo duży wpływ na poczucie
                                zagrożenia i depresję.
                                A definicja fanatyzmu oznacza brak tolerancji na inne spojrzenie niż swoje własne.
                                Serdeczne pozdrowienia.
                                • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 16:36
                                  mskaiq napisał:

                                  > Z tego co piszesz wynika ze dla Ciebie naruszeniem szacunku do innej osoby albo
                                  > fanatyzmem jest prawo innych osób do opinii z którą się nie zgadzasz.
                                  > Możesz pozostać przy takim widzeniu rzeczywistości, ale takie widzenie przynosi
                                  > wiele złosci i braku tolerancji do innych. Ma bardzo duży wpływ na poczucie
                                  > zagrożenia i depresję.
                                  > A definicja fanatyzmu oznacza brak tolerancji na inne spojrzenie niż swoje włas
                                  > ne.
                                  > Serdeczne pozdrowienia.

                                  A jesli mogę spytać to w jakim charakterze jesteś na tym forum?Masz nerwicę,schizofrenię a może jesteś psychoterpauetą. Bo nasz dyskusja wygląda tak że ja ci mówie o swojej wizji i doświadczeniach jakie mam z ludźmi wierzącymi a ty za każdym razem odpowiadasz że nie myślę tego co piszę. Nie wiem czy ma sens jeszcze raz powtarzać to samo co pisałem w poprzednich postach. Skoro starasz się za każdym razem przeinaczyć moje słowa i stwierdzasz że tak naprawdę nie pozwalam mieć innym swojego zdania to proszę cię byś podał mi numer swojego telefonu a ja będę dzwonił w czasie gdy jesteś w pracy i o 2 w nocy starając cię przekonać do mojej wizji życia po życiu. Proszę cię żebyś mi podał także adres twojego zamieszkania to przyjdę do ciebie i będę cię przekonywał na żywo i przy okazji porozmawiam z twoimi sąsiadami na temat tego jak jesteś uparty i nie dajesz się przekonać. Odmowę podania twojego numeru i adresu potraktuje jako fanatyzm z twojej strony i nietolerancje do tego bym mógł narzucać tobie swoje poglądy.
                                  • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 16:50
                                    Myslę, że rzeczywiście lepiej tutaj zakończyć, bo i tak bedziesz widział to co Ty
                                    chcesz widzieć.
                                    Serdeczne pozdrowienia.
                                    • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 17:09
                                      mskaiq napisał:

                                      > Myslę, że rzeczywiście lepiej tutaj zakończyć, bo i tak bedziesz widział to co
                                      > Ty
                                      > chcesz widzieć.
                                      > Serdeczne pozdrowienia.
                                      >

                                      W sumie to zakończyć tą dyskusję mogę tylko ja. Póki co nie odpowiadałeś na pytania i ograniczałeś się do stwierdzeń że tak naprawdę nie myślę tego co piszę. I bardzo niezręczne jest zakończenie dyskusji stwierdzeniem że tak naprawdę to ja niczego nie rozumiem. Nie odpowiedziałaś także na pytania odnośnie podania swojego numeru telefonu i adresu a także "statusu" na tym forum.
                                      • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 17:16
                                        Mask jest niezatapialny:)
                                        na jego biernej agresji niejeden już tutaj klawisze zjadł.
                                        • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 17:24
                                          lucyna_n napisała:

                                          > Mask jest niezatapialny:)
                                          > na jego biernej agresji niejeden już tutaj klawisze zjadł.

                                          Ja tam nie narzekam. Dzisiaj zasypiam przy klawiaturze więc bierna agresja zawsze mnie trochę pobudza:)
                                          • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 17:36
                                            Dzisiaj wszyscy tak, dosłownie wszyscy się nosem podpierają, nawet ci z adhd mówią że spaaać.
                                      • mskaiq Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 18:08
                                        Nie odpowiedziałem Ci na pytania i nie odpowiem. Poza tym bedziesz musiał
                                        zaakceptować, że nie tylko od Ciebie zależy czy ktoś chce rozmawiać z Tobą,
                                        czy nie.
                                        Serdeczne pozdrowienia.
    • zoliborski_goral Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 11:06
      Ja tu widzę dwa problemy. Po pierwsze czy religie jako takie są zaburzeniami bo o ich "prawdziwości" nie ma w ogóle co gadać skoro jedna zaprzecza drugiej. I w podtekście, czy katolicyzm to ta jedyna prawdziwa religia. Powszechność religii w historii sugeruje że mamy do niej jakieś wrodzone predyspozycje oraz że religie dawały jakiś plus przystosowawczy, inaczej dominowałyby społeczeństwa ateistyczne a tak jeszcze nie jest. Tym nie mniej religia przypomina jako żywo paranoję. W religii opowiada się historie i fakty których nikt nie widział, nie ma wiarygodnych świadectw ale jeden z drugim dałby się za nie zabić (mowa o przypadkach skrajnych) albo przynajmniej żarliwie deklaruje się ich prawdziwość. To spełnia znamiona choroby psychicznej, czyli zaburzeń kontaktu z rzeczywistością. Co do jakiejś wyjątkowości katolicyzmu czy chrześcijaństwa szerzej nie widzę żadnych argumentów więc trudno dyskutować. Owszem, my jesteśmy obyci od dziecka więc nas nie razi, ale np. teoria trzech osób będących jedną czy zabicia Boga przez Boga dla przebłagania za winy osób trzecich (a może już czwartych, do tego bardzo niedoskonałych i naiwnych) tego samego cały czas Boga jest chyba nawet jak na absurdy religijne dość wyjątkowa i zabawna. Buddyzm zen też operuje celowymi paradoksamii ale czyni to z pełną premedytacją i ma to być celowe narzędzie destrukcji naszej zdroworozsądkowej świadomości. Tutaj bierze się absurd jako element spójnej teorii a pytania zbywa się "tajemnicą bożą".
      • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 12:07
        Religie były sposobem na sprawne zarzadzanie coraz większymi i coraz bardziej złożonymi grupami społecznymi. Były to pierwsze konsekwentne "kodeksy prawne", bez których nie da się stworzyć społeczeństwa. 50 osobami możesz zarządzać za pomocą zjednania ich sympatii do swojej osoby, siły, zręczności, sprytu, ale sęk w tym jak zarządzać sprawnie tysiącami tysięcy ludzi którzy nawet Cię na oczy nie widzą, a mają trzymać się ustalonego porządku z własnej woli, nawet nie bardzo pilnowani, bo ie da się postawić lojalnego "policjanta" przy każdym obywatelu. Religia jest tu absolutnie genialna, bo nie dość że trzyma społeczeństwo w ryzach to jeszcze to społeczeństwo da swój ostatni grosz na jej utrzymanie. Piękny samograj.
        • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 16:57
          kurde coś ostatnio tematy religijne są w modzi e gdzie nie spojrzeć, religie większości to dobrze prosperujące przedsiębiorstwa, to ile osób chodzi do kościoła ma niewiele wspólnego z tym ile osób wierzy w cokolwiek. Samobójców znajdziecie wszędzie, wśród wierzących, wśród ateistów, na tym forum pewnie też nie jeden niedoszły się znajdzie. Sądzę, że jeśli komuś daje ukojenie kościół nie pierze mu mózgu i ogólnie nie robi nikomu kuku to niech sobie chodzą. Człowiek musi wierzyć w coś, choćby w drugiego człowieka wtedy jakoś łatwiej mu wstać z łóżka,nie ma takiego co w nic nie wierzy
          • zoliborski_goral Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 17:46
            Boże broń zakazywać religii! A jeśli komus pomaga to składam szczere gratulacje. Do momentu w którym ktoś nie chce mnie zbawiać na siłę .
            • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 18:57
              i o to właśnie chodzi, żeby nic na siłę, tak właśnie chyba powinna wyglądać prawdziwa tolerancja religijna, ale jej nie ma i nie wiem czy kiedyś doczekamy, ja tam w swoje wierzę, odbiega to co prawda od prawd objawionych ale cóż najwyżej mnie ukamienują ;) a w wierzenia innych bądź ich brak się nie wtrącam, jeśli coś mogę przedstawić komuś swoje poglądy, jeśli je przyjmie ok, jeśli nie też ok, bądźmy szczerzy chrystianizacja to była polityka nie religia
              • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 19:22
                Istotą każdej religii jest w pewnym sensie nietolerancyjność.
                Tolerancyjna religia nie spełni swojej funkcji do jakiej została stworzona.
                Jakkolwiek zdaję sobie sprawę że ludzie boją się samodzielnego myślenia, i ogólnie nie są na nie gotowi , łatwiej im uwierzyć w cuda na kiju choćby nie wiem jak nielogiczne i nieprawdopodobne niż w to że są po prostu tylko jednym z gatunków zwierząt na jednej z miliarda podobnych planet i zasadniczo sensem ich życia jest samo życie jako takie. Lubimy myśleć o sobie jako czymś więcej, taka nasza prożna ludzka natura, za dużo połączeń neuronowych czy coś?
                Wyobraź sobie że teraz ktoś wyszedlby na ulicę i opowiadał że urodził się z matki dziewicy i jest synem boga który jest w niebie, jak sądzisz kto by za nim poszedł w celu naśladownictwa? Kto by uwierzył? No więc, dlaczego w to wierzysz?
                Ja stawiam na dłuższy pobyt w psychiatryku takiego nieszczęśnika i neuroleptyki niestety.
                • mifune85 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 21:38
                  lucyna_n napisała:

                  > Wyobraź sobie że teraz ktoś wyszedlby na ulicę i opowiadał że urodził się z mat
                  > ki dziewicy i jest synem boga który jest w niebie, jak sądzisz kto by za nim po
                  > szedł w celu naśladownictwa? Kto by uwierzył? No więc, dlaczego w to wierzysz?
                  > Ja stawiam na dłuższy pobyt w psychiatryku takiego nieszczęśnika i neuroleptyki
                  > niestety.

                  Bo wtedy zawsze zsoatje kwestia tego że zdarzyło się to 2 tysiące lat temu i coś w co nikt by nie uwierzył teraz łatwiej jest uwierzyć jeśli przyjmiemy że zdarzyło się to w tak odległym czasie. Ale nie do końca się nie zgodzę że ludzie głoszący prawdy objawione w dzisiejszych czasach nie znajdują zwolenników. Są to jednak zwykle bardzo małe grupki zwane sektami. Ale kto wie czy za następne 2000 lat jedna z tych grup nie osiągnie takiego sukcesu jak chrzesćijanie i muzułmamie. Może wszyscy będziemy wtedy na przykład scjentologami i wszystkie śmieszno-straszne rzeczy które oni głoszą nie będą czymś oczywistym dla wielu ludzi.
                  • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 22:33
                    nie strasz mnie
              • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 15.10.12, 19:29
                zauważyłam ciekawą rzecz wciąż zaznaczasz wypowiadając się na temat wiary i religii
                najwyżej mnie ukamienują, najwyżej mnie wyklną, najwyżej odsądzą od czci i wiary, najwyżej potępią
                zobacz, ci oni stworzyli w Twojej glowie coś takiego że jesteś w stanie w swoim umyśle pogodzić się z tym że ktoś może kogoś ukamienować, wykląć, przekląć za to że nei wierzy w bóstwo. Bierzesz to w sposób podświadomy po uwagę. Machasz ręką na najgorsze możliwe krzywdy, jakby Ci się to "należało" za Twoje "złe" myśli.
                Mocno Ci religia dogodziła, chyba mocniej niż myślisz wbila Cię w poczucie lojalności, powinności, musu.

                Jacyś tajemniczy oni, religianci?

                Czy warto kontynuować takie wartości, które stworzyli ludzie kamienujący, potępiający, zabijający? Moim zdaniem każdy człowiek ma wdrukowane w psychikę prawo moralne, czujemy je instynktownie, z wyjątkiem osób zaburzonych, psychopatycznych, ale tym i tak żadne nakazy ani zakazy, religie nie zmienią ich podejścia.
                • iso_1 mskaiq którą z 10 000 wybierasz dla siebie ? 16.10.12, 01:21
                  "Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

                  Relacja jednostki do sacrum koncentruje się wokół poczucia świętości – chęci zbliżenia się do sacrum, poczucia lęku, czci czy dystansu wobec niego.

                  Na świecie istnieje około 10 tys. religii i wyznań"

                  Dla mnie może nie być żadnej religii i żadnego wyznania jeśli tylko ktoś będzie czuł się szczęśliwy i będzie sobą.

                  Czuwaj !
                • evee1 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 02:13
                  > Czy warto kontynuować takie wartości, które stworzyli ludzie kamienujący,
                  > potępiający, zabijający?
                  Pewnie, ze nie warto, ale czy Ty naprawde uwazasz, ze chrzescijanie dlatego nimi sa i chca nimi byc, bo Jezus kamienowal, potępial i zabijal?
                  • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 13:08
                    Zgubiłaś wątek, albo może ja niezbyt dobrze wyszczególniam
                    • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 16:40
                      tak sobie czytam i czytam i widzę, że wątek budzi emocje ;)
                      co do tego co pisała Lucyna, o tym, że dziś jakiś człeczek wyskakuje na ulicę i oznajmia, że ma matkę dziewicę i ojca Boga. Obawiam się i to bardzo poważnie, że nim by go zgarnęli to paru by za nim poszło, skoro scjentolodzy mają wyznawców, pewne ugrupowania polityczne zwolenników to nie zdziwiłabym się gdyby i tu ktoś się znalazł.
                      Co do tekstów o ewentualnym wykluczeniu. Pisane są lekko z przymrużeniem oka bo, to akurat mnie nie martwi, jednak zostałam wychowana w tym a nie innym wierzeniu, które zmodyfikowałam o własne poglądy. Niestety chyba nie są zbyt popularne wśród kleru, a nie ze względu na swoją irracjonalność, a przez to że są nie wygodne. Ja jestem tolerancyjna dla wszystkich wyznań, no może mam poważne zastrzeżenia do tych gdzie są modry, gwałty itp. jeśli to czyni mnie człowiekiem poza religią to ok, mnie to bez różnicy co myślę to myślę, a reszta to kwestia nazwy.
                      Podsumowując wiara (jakakolwiek) jest stanem umysłu, ducha, a nie tym do którego budynku wejdziesz by podumać. Mogę usiąść i zrobić to u buddystów, katolików czy muzułmanów. To bez znaczenia. Trzeba wierzyć w to co się wierzy (tu patrz Bóg) a nie w instytucję, kwestia chyba dojrzałości której wielkość jest odwrotnie proporcjonalna w stosunku do zajmowanego stanowiska. Trzeba żyć i pozwolić żyć innym.
                      W kościele katolickim w którym wyrosła większość z nas też się trafił tolerancyjny gość -
                      Jan Paweł II ;)
                      Nie bronię żadnego kościoła, potępiam wszystkie zbrodnie wyrządzone w ich imię ale wierzę, po swojemu, ale wierzę.

                      Ps. Istnieją pewne przekazy, poglądy, że z tym dziewictwem to lipa była i Jezus miał rodzeństwo a i z tym zmartwychwstaniem to była podpucha, może zbyt dosłownie potraktowano symbolikę i wciska się to dziś ludziom?
                      • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 17:08
                        wiara jako tak a jest właściwie czystym urojeniem, z mojego punktu widzenia jest wariactwem.
                      • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 17:14
                        wiara jako taka jest właściwie czystym urojeniem, z mojego punktu widzenia jest wariactwem w zależności od nasielenia i osobowości jest wariactwem nieszkodliwym lub skrajnie niebezpiecznym.
                        O kasę w tym wszystkim chodzi ludkowie, o kasę.
                        a co do tolerancyjności JP2 to ja nei chcę tu wywoływać burzy ale .. nie, lepiej nie będę się rozpisywać.
                        • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 19:39
                          nie ma ludzi bez skazy, jednak to w sumie pierwsza i chyba jedyna osoba z kościoła jaka przyszła mi głowy, co byś nie napisała burzy nie będzie, no chyba, ze jest tu jakiś fanatyk

                          co do wiary jako wariactwa, hmmm... każdy ma jakieś, ale tak jak piszesz może ono być nieszkodliwe albo niebezpieczne, podobnie jest z podejściem antropocentrycznym, zawsze znajdzie się jakiś szaleniec uważający człowieka za miarę wszystkiego i tak mocno w to wierzącego, że mu do łba przyjdzie innym do wykładać słowem czy siłą, może też być ze tak w siebie uwierzy, że mu się zdobywać świat zechce i innymi władać.

                          Kasa. Jasne, że o kasę idzie, są ponoć dwie rzeczy które od wieków światem rządzą, kasa i dupa. Jednakże księżom się nie oddaję, a i kasy ze mnie kościół nie ma, żal mi tylko tych naiwnych (nie tylko staruszek) co ostatni grosz oddadzą, żyć za co nie mają, ślepo wierzą, że w dobrej sprawie, a tu po prostu maibacha zatankować trzeba ;)

                          Wiara czy nie wiara, popieranie filozofii wschodu, czy ślepa wiara w wujka Freuda,póki nie depcze innych, nic nie narzuca, nie wyłudza czy nie czyni innego zła jest ok.

                          Wydaje mnie się, że podchodzisz do wiary przez pryzmat instytucji kościelnych a nie o to w samej wierze idzie. Każdy w coś wierzy, nawet Ty, choćby w siebie, terapie, leki czy to, że jutro może będzie piękny dzień ;)
                          • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 19:59
                            wydaje mi się że Ty podchodzisz do kwestii wiary jako do czegoś absolutnie obowiązkowego w takiej czy innej formie ale koniecznego, nierozerwalnego z ludzką psychiką. Nie potrafisz sobie bez tego wyobrazić świata. To absolutny imperatyw

                            Ty MUSISZ w coś wierzyć, ja już nie muszę.

                            Mieszasz wiarę w siebie w medycynę, z wiarą istotę nadprzyrodzoną, stwórcę, duszę nieśmiertleną. Taki wielki niesprecyzowany nieco przeczący sobie misz masz z którego wynika trochę strachu, trochę przywiązania do tradycji, trochę chęci myślenia samodzielnego i nowoczesnego, tu trochę tego tam trochę owego, ale nic sprecyzowanego. Sama jeszcze nie wiesz jaka jesteś, chcesz być dobra i zbuntowana jednocześnie, chcesz być idealną matką,żoną, kochanką a jednocześnie żyć na luzie idt. hesz być wraźliwa na ludzką krzywdę i odporna na ludzi. Może to po prostu taka faza przejściowa,może wynik ciągłego kształtowania światopoglądu a może takie resztki po wychowaniu w określonej kulturze wdrukowanej z niezwykłą siłą, ktore mieszają się ze wspólczesnym światem gdzie już nie to co ojciec i matka powie jest święte, tylko czerpie się wiedzę i informacje garściami, chcąc czy nie chcąc chłonie się ich o wiele wiele więcej niż jakiekolwiek pokolenie przed nami.

                            Ciekawe jak ten świat się zmieni za 20 lat, naprawdę po praz pierwszy poczulam że może warto dożyć?
                            • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 21:13
                              nieee... wiara nie jest obowiązkowa i dopuszczam kwestię nie wierzenia, wyszłam tylko poza margines i rozszerzyłam sprawę poza opcje wszechobecnego ducha inwigilatora. Pewnie znowu za mało było przecinków i odstępów i wyszło jak wyszło ;)

                              Przeszłam przez etap nie wierzenia w nic, był nie długi (zresztą w sumie ja też żyję średnio długo) ale był. Jestem osobą skrajną. Często przez to się ścieram bo idę za emocjami i rozumem jednocześnie.

                              Jasne, że są we mnie jakieś tam naleciałości z domu czy szkoły, to raczej naturalne. Najpierw to chłoniemy potem dorastamy poznajemy świat osobiście i wyrabiamy własny pogląd.
                              ja nie pochodzę z domu tradycyjnie katolickiego, do kościoła jako dziewczynka chodziłam pod przymusem bo rodzice kazali,, potem sama i chciałam być dobrym katolikiem, liczyłam że odnajdę się i no i zaczęłam być złym człowiekiem więc podziękowałam, zrewidowałam swoją wiarę i poglądy i zrozumiałam że nie tędy droga. Nadal w jakiś sposób się kształtuję. Jednak nie mogę powiedzieć żebym była wychowana że muszę wierzyć, mama odwiedza uznaje 3 święta - Wielkanoc, wszystkich świętych i gwiazdkę, a ojciec czytuje biblię i jest natchnionym alkoholikiem co raczej mnie od kościoła i fanatyzmu odstrasza, ogólnie odstrasza mnie od natchnionych.

                              I tak staram się być dobra i wymuszam czasem na sobie dążenie do ideału - to jedna moja strona, ale potem wrzucam na luz - to druga. Czasem po prostu to co mi do łba nakładli, że nie jestem zbyt dobra bierze górę, ale nie ma to nic wspólnego z wiarą, a z tym, że dzieci znajomych moich rodziców, zawsze wydawały się im lepsze ode mnie, może dlatego, że tamte dzieci nie były ich ;) obecnie jestem na etapie luzu i oby trwał jak najdłużej, pewnie przyjdą znowu gorsze dni, nawet zdrowi je mają, pewnie wtedy będę się żalić, że nie jestem zbyt dobra, ale tych dni jest coraz mniej - chyba
                              • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 16.10.12, 21:24
                                młoda jeszcze jesteś, dojdziesz do rozumu
                                byle własnego:)
                                • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 17.10.12, 11:58
                                  no do czegoś dojdę na pewno ;)
                                • donjuan Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 23.10.12, 19:37
                                  Co ty robisz na tym forum ? Przecież ty jesteś filozof urodzony i to marksistowski !
                                  • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 01:43
                                    nie wiem, nigdy się filozofią specjanie nie interesowałam, marksa nie czytałam, i trudno mi się ustosunkować.
                                    • donjuan Antoni Kępiński Melancholia, Psychopatie, Lęk i 24.10.12, 07:26
                                      Obniżona dynamika życiowa skłania do tego typu rozwazań. Ta dyskusja jest na poziomie .Dodam tylko że Bóg osobowy to również taki nieuchwytny wspólnik w interesach co poprawia status firmy i w pertraktacjach dobrze jest się na niego powoływać.
                                      • donjuan Dawkins >Bóg urojony 24.10.12, 07:44
                                        Polecam zainteresowanym jeszcze tę lekturę. Autor to noblista , biolog.
                                        • zoliborski_goral Re: Dawkins >Bóg urojony 24.10.12, 10:52
                                          Z fragmentów które czytałem to głupek jest. Problem w tym że fachowcy w jednej dziedzinie jak biochemik Crick, fizyk Hawking czy choćby ten tu Dawkins biorą się za rzeczy w których są totalnie nieprzygotowanymi kompletnymi amatorami . Stosują też argumenty ze swojej branży, np. fizjologii jak Dawson do klimatów boskich co jest dopiero nieporozumieniem. Nic lepszego w końcu niż druga strona wyciągająca jakieś starożytne bajania po 100 kserach jako argumentację o istnieniu figury o nazwie Bóg. Coś innego jest ciekawe natomiast. Czytałem sobie tzw. biblię La Veya, teorie scjentologów czy ostatnio o teoriach mormonów. W pale się nie mieści jakie brednie ludzie potrafią wyznawać. Po prostu nie mieści się to w pale. Na szczęście Biblii żaden palant nie wymyślił, wszystko tam mądre, do rzeczy i cacy, kuźważ go raz.
                                      • zoliborski_goral Re: Antoni Kępiński Melancholia, Psychopatie, Lę 24.10.12, 10:54
                                        Kępiński to też maruda i nudziarz.
                                        • mskaiq Re: Antoni Kępiński Melancholia, Psychopatie, Lę 24.10.12, 12:55
                                          Rozumiem że będąc tak wyjątkowym trudno Ci się znaleść na tym głupim
                                          i prostackim świecie.
                                          Serdeczne pozdrowienia.
                                          • lucyna_n Re: Antoni Kępiński Melancholia, Psychopatie, Lę 24.10.12, 14:02
                                            haha to było celne!!!

                                            Masku, nie poznaję kolegi!
                                          • zoliborski_goral Re: Antoni Kępiński Melancholia, Psychopatie, Lę 24.10.12, 16:35
                                            Niewiele rozumiesz jak widać. Kępińskiego też nie czytałeś a się oburzasz. Ja czytałem to się wypowiadam...Przeczytaj za to "Nowe szaty cesarza" Andersena. Krótkie a bardzo mądre. Rzecz o bezkrytycznym paplaniu za innymi.
                                            • mskaiq Re: Antoni Kępiński Melancholia, Psychopatie, Lę 24.10.12, 22:03
                                              Wiesz, czytałem Kempińskiego, to niepokojące, kiedy próbujesz wiedzieć
                                              lepiej niż osoba, o której piszesz. Nie piszę tego ani poprzedniego nie
                                              pisałem ze złośliwości.
                                              Serdeczne pozdrowienia.
                                              • zoliborski_goral Re: Antoni Kępiński Melancholia, Psychopatie, Lę 26.10.12, 19:43
                                                Ze złosliwosci? Do głowy mi nie przyszło ale skoro tak twierdzisz nie będę się kłócił...Sam wiesz najlepiej z czym ci się kojarzy.
                                      • lucyna_n Re: Antoni Kępiński Melancholia, Psychopatie, Lę 24.10.12, 14:01
                                        będę szczera
                                        nie chce mi się czytać fachowej literatury, zwyczajnie nudzi mnie śmiertelnie i musialabym się zmuszac , a ja już jestem na tym etapie że zmuszam się tylko do pracy zarobkowej i niczego więcej:)
    • mintaj3 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 13:23
      zoliborski_goral napisał:

      > Musimy odnieść się do niezaprzeczalnych faktów: dlaczego przykładowo Polska i L
      > itwa które przodują wśród narodów zaiwaniających do kościoła co niedziela (ok.
      > 40% ludności w Polsce jak pamiętam) ma wyższy poziom samobójstw niż Czechy gdzi
      > e do kościołow chodzi ok. 3% ? Litwa - ponad 30 na 100 tys., Polska 15 i Czechy
      > 12.Pytanie kieruję konkretnie do oszołoma o nicku mintaj-3 który ubogaca temat
      > przydatnych lektur np. Biblią.

      Oczekujesz odpowiedzi , na wstępie obrażając rozmówcę .Jak mniemam masz się za inteligentnego faceta , czy osobnikowi zaczepiającemu Cię na ulicy i pytającemu : Ej pało , która godzina ? odpowiedziałbyś z radością : 14 . 30 proszę szanownego pana ?
      Nie wątpię ,że wiesz iż jedną z podstaw komunikowania się na forum winna byc kultura .
      Jeżeli nie spełniasz tak podstawowego kryterium , jak możesz liczyc na owocną wymianę zdań ?
      Pytasz czemu na 100 tys. ludzi , średnia samobójstw w Polsce to 15 , a w Czechach 12 ?
      Odpowiem krótko : nie wiem .
      Jeśli masz na celu deprecjonowanie religijności w oparciu o to zalożenie (ze chodzenie do kościola jakos Polakom w tym wzgledzie nie pomaga) , to może warto zapytac nie o ilośc , a o jakośc .
      Czy wiara czlowieka , oparta tylko i wylacznie na tradycji coniedzielnego stawiennictwa w Kosciele , jest czyms wystarczajacym do uznania go za osobę religijną ?
      I tym samym za osobę , na którą Bóg poprzez żywą relację wywiera rzeczywisty wpływ ?
      Czy jeśli taka osoba nie modli się , nie korzysta z sakramentów , nie czyta Pisma Św. , nie utożsamia się z nauczaniem moralnym i doktrynalnym Kościoła , to czy możemy uznac ,że samo chodzenie do Koscioła jest wystarczającym miernikiem do uznania ,że Bóg jest w życiu tej osoby kims ważnym , odgrywającym znaczacą rolę w jej postrzeganiu rzeczywistości ?
      • donjuan Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 15:14
        Hm...Kępiński istotnie pisze mało ciekawie i wciaż się powtarza we wszystkich pozycjach. Ale dośc
        dobre jest jego>Psychopatie >. A Dawkins się zapędził ,ale ja odczytałem sens jego rozważań jako protest przeciwko fundamentalizmom zarówno religijnym jak i ideologicznym . Skłonność do uproszczeń jest wyrazem ograniczoności ludzkiego umysłu . Lubimy proste i jasne recepty na wszystkie problemy . Ale przecież i wszechmocny pan Bóg nie poradził z tym sobie i stworzył świat , który nam się wydaje niedoskonały .
      • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 15:39
        Wow, to mnie się podobało he he :)
        ja do dziś nie widzę związku do końca między religią i wiarą a chodzeniem do kościoła, czasem to się łączy i osobnik ma dość równo pod sufitem, a czasem jest tak, że pani spacerująca do kościoła, całująca krzyże i co się tylko da nakręca spiralę nienawiści wobec kogoś kto postąpił wbrew jej oczekiwaniom i nadziejom.
        Ludzie, wiara, kościół, religia i sam Bóg z którego bądź kościoła jest sprawą tak indywidualną, że nie ma sensu tego wałkować, co wam szkodzi, że ktoś pójdzie? zbiedniejecie przez to? jeśli nie robi tym nikomu krzywdy to niech idzie, przynajmniej będzie miał mniej czasu na inne durnoty. Ja chodzę raz na jakiś czas, wierzę, jak wierzę, pisałam wcześniej nie będę się powtarzać jeśli nie ma paranoi nie ma o czym mówić. O wierze i gustach a i o przekonaniach politycznych bezpiecznej nie dyskutować.
        Co do Biblii jako lektury, osobiście nie przeczytałam całej, jedynie fragmenty jakie pojawiały się na lekcjach polskiego bo, może to dziwne ale Biblia jest analizowana jako dzieło literackie. Może kiedyś przeczytam całą. Myślę, że jeśli nie traktować jej dosłownie i nie, np. jak Hiob siedzieć na śmietniku i czekać na cud, a jedynie podejść do niej jako dzieła poniekąd filozoficznego można jakąś mądrość wyciągnąć.
        Kurna chata no, przecież każdy z nas ma chyba świadomość, że niestety ale i owa Biblia była traktowana jako narzędzie manipulacji, może dlatego niektóre ewangelie nie weszły w jej skład, były zbyt liberalne czy coś. Myślę, że odrobina tolerancji, zrozumienia potrzeb innego człowieka ale i wiedzy z zakresu literatury, historii no i filozofii choć i religioznawstwa by pomogła.

        moi drodzy obrzucacie się błotem, kłócicie na zasadzie 'moja racja jest bardziej mojsza niż twoja twojsza" a to bardziej zakrawa na chorobę psychiczną niż sama religia, daliście się złapać wewnętrznemu przekonaniu "to ja jestem bystrzak,ja pokażę jak myliły się wieki" a jeszcze moment i zamienicie to forum w wielką inkwizycję.
      • zoliborski_goral Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 16:31
        Kultura...bardzo to kulturalnie odpowiadać tekstem o "głupich" a potem żądać kultury :-D
        Pytanie jest proste: czy chrześcijaństwo - i szerzej religijność - przekładają się na szczęśliwsze życie. Statystyki samobójstw tego nie potwierdzają. To samo np. en.wikipedia.org/wiki/Happy_Planet_Index
        • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 17:22
          religie przynajmniej dla kobiet zawsze oznaczały większe obowiązki, większy wysiłek, wyrzeczenie się życiowych przyjemności i z reguły bardzo duże zniewolenie w szeroko rozumianym zakresie od niemożności podejmowania decyzji dotyczących jej życia, nawet w wyjątkowych przypadkach, np odejścia od męża-kata, przez różne posty ,nakazy, zakazy, ograniczenia dotyczące sfer seksu, sprowadznie do roli głupiej idiotki, podgatunku który w kościele może np sprzątać i przynosić ofiarę, ale nie może odprawiać ceremonii, ani zabierać głosu w żadnych sprawach dotyczących ogółu pod pretekstem "kobiecie nie wypada robić tego czy owego, a jak się nie dostosuje kara będzie dotkliwa, od ukamienowania, do uznania za jawnogrzesznicę i odrzucenei przez spoleczność ją i jej dzieci, oraz zostawienie bez środków do życia, co kto chce i co sobie tam mężczyźni między sobą uknują. Kościół jako forma ? gromadzenia się, zarządzanai zasobami ludzkimi? jest mi do imentu obmierzły, nie znajduję w nim nic co byłoby warte oszczędzenia. Jak w sodomie i gomorze:)
          W kościele jest tylko jedna postawa dla kobiety akceptowana, na kolana i milczeć.
          Jak komuś to pasuje to proszę bardzo, ale wychowywanie w tym duchu dzieci to zwyczajne pranie mózgu i robienie im krzywdy. W moim przekonaniu nie jest to neutralne, na zasadzie a co tam, nie zaszkodzi, a właśnie że szkodzi i to bardzo, zwłaszcza wrażliwcom i uczuciowcom którzy starają się żyć w zgodzie z tym czego uczą starsi, dzieciom które bezgranicznieufają swoim rodzicom i opiekunom. Temogą zostać najokrutniej skrzywdzone, w każdym sensie psychicznym i fizycznym.
          • donjuan Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 19:00
            Podrzędna rola kobiety jest typowa dla monoteizmów pochodnych od judaistycznego Starego Testamentu. W tradycji ludów aryjskich , indoeuropejskich które wyznawały politeizm rola kobiety była znacznie powazniejsza a niekiedy i przewyższała pozycję mężczyzny.
            • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 19:42
              śmiem twierdzić że i w monoteizmie mogło mieć to miejsce, jednak ktoś wpadł na pomysł zmienienia tego, spisania księgi wywyższenia mężczyzny, a buntującej się kobiety nazwania czarownicą, spalenia na stosie itp.
              Lucyna ma rację, że religie podporządkowują sobie kobiety, częściej potępiane są kobiety ratujące nawet własne życie ucieczką od męża kata, niż mąż kat za to co robi. Słyszymy kochaj go, zmieniaj miłością i miłosierdziem... ta a jak Cię zabije to pochowamy Cię w promocyjnej cenie...
              Czasem wydaje mi się, że religie zabijają Boga.
              Inna sprawa, jak mało jest Marystów, no i dlaczego taką tajemnicą okrywa się wszystko to co spisane wieki temu było przez kobiety? bo może być nie wygodną prawdą?
              To wszystko jest dość złożone, nie ma tylko czarnego i białego, choć faktem jest szowinizm w kościele.
              ech...brak mi talentu do pisania by przełożyć tu moje przekonania bo i tak wpadnę w jakąś szufladkę...
              • zoliborski_goral Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 21:42
                Nie nie nie, religie są absurdalne na poziomie teorii i widać to szczególnie wyraźnie jak sie je konfrontuje ze soba. Wszystkie bez wyjatku są totalnie absurdalne. Niektóre jak islam są jednak prymitywniejsze i szkodliwsze.
                • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 22:32
                  w islamie problemem jest w sumie nie tylko sama teoria islamu ale te wszystkie plemienne naleciałości, te zabójstwa honorowe czy podpalenia bo za mały posag, albo za urodzenie dziewczynki bo tylko chłopiec jest zaszczytem a dziewczynka kłopotem i wstydem, to jest nie tyle islam co stare jakieś zwyczaje plemienne które się zmieszały w taką toksyczną mieszankę.
                • ergo7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 27.10.12, 00:17
                  Uważam , że wiara w religie nie jest chorobą psychiczną...a jedynie brakiem rozwoju duchowego...Nazwał bym to bezpieczną przystanią dla wielu blądzacych dusz...Tak naprawdę wiara w Boga jest nieistotna ...to czy w niego wierzymy czy nie niewiele zmienia w uświadomieniu duchowym. Wiara lub niewiara w Boga to jedynie manifestacja naszych poglądów . Wiara w religię(zwłaszcza chrześcijaństwo i islam) jawi mi się niemal jak przynależnośc do jakiegoś klubu sa nasi i obcy ,inni, niewierni straceńcy którzy nigdy nie będa mieli szansy na zbawienie...W tym rozumowaniu religia staje sie naprawdę opium dla mas,bezkarnym szaleństwem , które nie prowadzi do rozwoju duchowego , a jedynie do ustanawiania praw i norm (czesto fanatycznych) które powodują frustrację, stagnację duchową . Pod płaszcem religii dzieje sie wiele zła w imię dobra ale ciągle oczywiście pozostaje wiara w Boga nieugięta, fanatyczna wręcz pazerna wiara W Boga ale nie w miłość czy miłośierdzie..Pozostając w jakiejś religii praktycznie nie mamy za wielkich możliwości dojścia do świadomości duchowej ....Słuszna wiara w nieomylność władz "duchownych" i strach przed czujnym i mściwym okiem karzącego Boga raz na zawsze zamknie cie w przeświadczeniu że nie można niczego podważać niczego negować co dotyczy juz raz ustalonych i niezmiennych prawd wiary. Jednym słowem wiekszość tych, którzy są w religiach nie są chorymi psychicznie, czy też obłąkanymi ale siedza w tym w czym jest im wygodnie, co daje im w miarę bezpieczny port ...mają juz wszystkie odpowiedzi na trudne pytania , a jeżeli czegoś się nie da zrozumieć to znaczy że tak chciał Bóg..i nie należy się wychylać
              • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 22:35
                no właśnei otoż to, dlatego ja coraz bardziej uważam że to nie jest tak że sobei ktoś chodzi do kościola i to jest nieszkodliwe, niewinna a nawet wskazana praktyka,
                no właśnie jak się zastanowić to jdednak nic dobrego z tego człowiekowi nie przychodzi, wmawia się ludziom że albo kara w piekle albo nagroda w niebie, no cóż. Metoda kija i marchewki zawsze była nadzwyczaj skuteczna.
            • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 24.10.12, 22:28
              no teoretycznei tak, a praktyce baby zawsze spychano do roli woła roboczego, ewentualnie czegoś co da się sprzedać za krowę czy dwie kozy. Kobieta chcąc nie chcąc od zarania dziejów byla bardziej zależna przez fakt długiej ciąży, najcięższego porodu w świecie ssaków (bo postawa stojąca i wielki mózg spowodowały że jest to czy na granicy możliwości), karmienia i bardzo długiego dzieciństwa jakie człowiek ma kiedy wymaga ciągłej opieki matki, zwierzaki wstają na nogi w godzinę po urodzeniu, człowiek potrzebuje na to ponad rok.
              Natura powoduje że kobieta jest w wielu momentach życia zdana całkowicie na opiekę innnych osób, trudno żeby urodziwszy poszła sobie do lasu zbierać grzyby do tego np zimą. Tak więc wymusilo to konieczność zdobycia opieki i bycia zależną a to pociągnęło za sobą wszystkie następstwa i ukształtowało podrzędną rolę kobiety, Może być ona otaczana szacunkiem jako matka, ale to też tak bardziej w teorii bo w praktyce nadal jest wołem roboczym. Natomiast jako nie-matka, to już w większości kultur praktycznie powinna zaprzestać jedzenia i oddychania, no chyba że będzie żyła w charakterze ofiarnej służby dla innych.
              • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 25.10.12, 19:15
                czy islam jako islam jest prymitywny to nie wiem, bardziej skłaniam się do słów Lucyny, że to idzie o stare tradycje. Osobiście znam paru wyznawców islamu i nie mogę powiedzieć nic złego o nich, może dlatego, że nie jestem żoną żadnego, a może dlatego, że nie są tacy źli :)
                Islam jest raczej ziarnem jakie padło na czasem zbyt fanatyczną glebę. Jednak w każdej religii są i będą fanatycy, wszędzie są, nawet wśród ateistów. Jednak jakoś czasem mam wrażenie, ze w tym jak to określono prymitywnym islamie jest więcej szacunku niż w chrześcijaństwie dla innowierców. Może to tylko złudzenie moje, nie wiem. Złem jednak w każdej religii jest odbieranie tożsamości ludziom. Jednak nadal jestem zdania, że można wierzyć bez religii.
                na ziemi jest dobro i zło, sami sobie możemy sprawiać piekło i raj, a najgorszym co może spotkać człowieka, to drugi człowiek ze złymi zamiarami, czasem właśnie działający w imieniu religii, a czasem ot ze sobie znanych powodów

                a tak na marginesie, to nie żebym była jakaś apolityczna ale skoro tak sobie piszemy o religii jako chorobie psychicznej, to czemu nie napiszemy też i polityce jako źródle chorób psychicznych, bywa że religia i polityka jednym maybach'em jadą więc troszkę to zbliżone do siebie :P
                • lucyna_n Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 25.10.12, 21:09
                  maybachem to jeździ czysta ekonomia:)
                  polityka jest chyba raczej skutkiem aburzeń psychicznych, nikt zdrowy się do polityki nie zabiera. No i potem jest jak jest.
                  • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 26.10.12, 16:35
                    no raczej nie zabierają się do polityki zdrowi bo, takie pomysły to w zdrowym umyśle zrodzić się nie mogą, ale za to dziś oglądając wiadomości zaciekawiła mnie kwestia wyborów PZPN. Lato odchodzi i nie wiem czemu mam takie przeczucie, że choć w PZPN już go nie będzie, to wypłynie w jakiejś partii, jestem w stanie się o to założyć, ten typ ma parcie na szkło
                • donjuan Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 27.10.12, 10:11
                  Polecam książkę na ten temat Natalie Angier <Kobieta geografia intymna < z 2001 roku.
    • tlenoterapia Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 25.10.12, 21:41
      Czy religia jest z definicji urojeniem i czy może być traktowana jako zaburzenie psychiczne ?

      Jest wiele mylnych przekonań ludzi - jak je rozróżnić od choroby psychicznej?
      Pewnie tak, ze jak przynosi cierpienie i przeszkadza to się leczy, a jak nie przeszkadza w życiu i co najważniejsze gdy większa ilość ludzi wyznaje takie same błędne poglądy, to się nie leczy.

      Co z wyznawcami poglądów na temat, np. spisku żydów? Wiary w koniec świata w 2012?
      Przekonań, że ze szpitala żywym się nie wychodzi albo ze kosmici sa wśród nas, ze energoterapeuta umie raka wyleczyć, że od cytryny się żółknie, ze jak wujek umarł to sie klamki w domu ruszały...itd .
      Ludzie maja bujna wyobraźnie, nie da sie całej ludzkości uznać z tego powodu za chorą psychicznie.

      Obejrzałam dokument o Rosjaninie, który porzucił prace w policji i ogłosił sie synem boga-Chrystusem, który ponownie zszedł na ziemie - wraz z wyznawcami stworzył dużą osadę w jakiejś tajdze.
      Czemu go nie wsadzili do wariatów? Bo po za absurdalnym przekonaniem, umiał zadbać o siebie o finanse, o relacje z ludźmi, był spójny, umiał realizować swoje plany. Nie odstawał od tego co się uznaje za normę w zachowaniu czy samopoczuciu,a same przekonania nie czynią z człowieka wariata.





      • martini-7 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 26.10.12, 16:33
        zaintrygowałaś mnie tym Rosjaninem, i zastanawiam się też czemu nie dziwi mnie to, że to Rosjanin ;)
        nie wiedziałam, że coś takiego się wydarzyło... hmmm... ale to rozwiewa wcześniejsze rozważania w tym wątku, bodaj Lucyny coby było gdyby dziś pojawił się ktoś twierdzący, że jest Synem Boga, no to wiemy już co. Jednak by go nie zamknęli :)
        Prawdą jest, że człowiek wierzy w wiele rzeczy, tak abstrahując od religii i wierzeń (choć może nie koniecznie całkiem) można spojrzeć na Mussoliniego i Hitlera, oni też wierzyli, że robią dobrze, my uznajemy ich za pomylonych, a jednak potrafili pociągnąć za sobą tłumy i zrobić co zrobili. Tu też była swego rodzaju wiara, tyle, że w ideały. Czyli wierzyć można we wszystko, a jak ma się dobrze gadane i środki to można przekonać do tego całe rzesze.
    • tomu5 Re: Jeszcze raz o religii jako chorobie psychiczn 09.12.16, 15:41
      ,...a dla władców, po prostu użyteczną ;-) zgadzam się z tobą
Inne wątki na temat:
Pełna wersja