Mechanizm wyparcia...

19.10.12, 18:17
Temu przyporządkował psychiatra,to co się ze mną dzieje.Że to trudny etap,w którym ludzie bardzo często rezygnują z terapii.Chodzę na grupową,ja,stary fobik społeczny.Fikam najbardziej ze wszystkich.Inni mówią o swoim uzależnieniu,ja dodatkowo wnoszę swoje problemy w kontaktach z ludżmi.Ostatnio było bardzo dramatycznie.Do czegoś się tam dokopałam,chyba do tego małego,przepoczwarzonego,agresywnego,odrzuconego dziecka.Boję się i wstydzę.Czuję się jak zwierz mający za chwilę ugyżć.Oskarżam terapeutów o spisek,o ignorowanie mnie.Ponoć to nieprawda.Mam urojenia.Jestem owładnięta tymi myślami.Nie pozwala mi to pracować nad sobą.Dostałam lek przeciwpsychotyczny.Oj,duzo tego potu trzeba wylać na terapii,duuuużo
    • mskaiq Re: Mechanizm wyparcia... 19.10.12, 20:47
      Dokopałaś sie według mnie do swojego schizoidalnego "Ja" które siedzi w
      kazdym człowieku. To schizoidalne destruktywne, pełne nienawisci "Ja"
      wykorzystuje energie wyparcia. Z tego powodu czujesz się jak zwierz
      mający ugryźć za chwilę.
      Ty niestety nieświadomie dodajesz mu coraz wiecej siły. Każda Twoja złość,
      żal, lęk podnosi destrukcyjną siłę Twojego schizoidalnego "Ja".
      Jest w Tobie również drugie "Ja" pełne dobroci, wyrozumienia, miłości ale
      ono jest zupełnie zepchniete do tyłu i prawie niewidoczne.
      Aby to zmienić terapeuta musi wzmocnić to dobre "Ja", pokazać jego
      piękno i jego siłę.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • a.g.g.a Re: Mechanizm wyparcia... 20.10.12, 08:29
        Masz rację mskaiq.To Ja włącza mi się z automatu,wystarczy że zauważę,obiektywnie zupełnie nieistoty przejaw,jakieś zachowanie,ton głosu,spojrzenie,które z miejsca odczytuję jako przejaw odrzucenia i gnębienia mnie.Blokuję się wtedy,mam trudności z mówieniem,reaguję agresją i bardzo mi z tym żle.Jednak gdzieś z tyłu głowy na tyle ufam terapeutom,że wierzę,że właściwie to poprowadzą.Nie wiem jak mieliby to zrobić,pewnie mają swoje sposoby.
        • mskaiq Re: Mechanizm wyparcia... 20.10.12, 22:14
          To zależy czy będą w stanie wydobyć to drugie "Ja", to pełne miłości i dobra. Jego
          nie da się wydobyć za pomocą sposobów i wiedzy terapeutycznej. Ono pojawi się
          kiedy zobaczysz miłość i bezinteresowność, której to schizoidalne "Ja" nie będzie
          w stanie zdewaluować.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • a.g.g.a Re: Mechanizm wyparcia... 21.10.12, 18:00
            Mogę im powiedzieć,że teraz szczególnie potrzebuję akceptacji i wsparcia,ale co oni z tym zrobią,nie wiem.Twierdzą,że zwracam na siebie uwagę swoim zachowaniem.Wiem,że jeśli nie poczuję tej miłości i bezinteresowności nadal będę się męczyć z paranoicznymi myślami,podejrzeniami itp a wtedy ratunkiem,być może,będzie przerwa w terapii
            • lucyna_n Re: Mechanizm wyparcia... 21.10.12, 23:43
              ludzie nei są bezinteresowni, ale to nei oznacza że jak się kogoś o coś wyraźnie poprosi to zaraz odmowi. Ludzie nei są domyślni, trzeba zwyczajnie wyartykułować czego się od nich chce i wtedy zazwyczaj się to dostaje. Ty też pewnie nie sczytujesz życzeń z twarzy osób napotkanych i nie wyrywasz się z pomaganiem nieproszona, inni tak samo. To nie jest ani ludzka złość, ani małość ani podłość, po prostu ludzie tacy są, wszyscy właściwie. Ci co samorzutnie pomagają wszystkim naokoło też nei robią tego za nic, robią to bo mają taką silną wewntętrzną potrzebę, i dostają gratyfikację w postaci poczucia dobrze spełnionego obowiązku, dobrego uczynku itd.
        • mskaiq Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 11:19
          Wiele reakcji z automatu bierze sie głęboko zinternalizowanej podejrzliwości.
          Zwykle bronimy sie przed taką podejrzliwością, bo intuicyjnie czuje się że to
          paranoja, poza tym ta podejrzliwość bardzo rani ale pamięć złych doświadczeń
          doświadczeń jest bardzo silna.
          Nie chce się tego przezywać i wypiera się te odczucia, ale w taki sposób
          gromadzi się energię, która wybucha niepowstrzymaną siłą i wtedy mogą
          pojawić się urojenia.
          Kiedy odczuwasz podejrzliwość, lepiej ja przeżyć, nie bać się zobaczyć tego
          czego się boisz Lepiej się zastanowić czy to ma sens czy nie. Jesli uważasz że
          ma to sprawdź, unikaj wypierania.
          Zacznij również używać drugie "Ja", to ufne, pełne miłości, najpierw do siebie,
          pozwól sobie nie mieć racji, wybaczaj sobie błędy, złość, urojenia. Daj sobie dobre
          słowo kiedy cos nie wyjdzie, kiedy ktoś zawiedzie albo oszuka.
          Kiedy zaczniesz kochać siebie, wtedy Twoje "reakcje z automatu" zaczną słabnąć,
          bo już ich nie wzmacniasz, Twoja miłość zacznie rozpuszczać działania twardego
          mózgu, wypalać lęk, którym się on kieruje.
          Dobrze jest mieć terapeutę, który rozumie, któremu sie ufa, który wywołuje
          reakcje tego "Ja" pełnego miłości. Nie robi tego za pomocą technik, wiedzy,
          tłumaczenia, czy diagnozowania. Robi to przez budowanie zaufania do siebie,
          poczucia bezpieczeństwa, rozumienie, powstrzymywanie sie od krytyki i unikanie
          uczenia. Uczenie pojawia się przez to drugie "Ja", ono zaczyna pokazywać nowe
          drogi, nową rzeczywistość ale juz nie przez pryzmat walki, wrogości, obaw a
          przez pryzmat miłości.
          Serdeczne pozdrowienia.



    • zoliborski_goral Re: Mechanizm wyparcia... 19.10.12, 21:08
      Nie wiem czy to akurat wyparcie. Ale jeśli coś się dzieje to chyba najważniejsze.
    • tlenoterapia Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 01:47
      Spisek psychoterapeutów na terapii grupowej??
      Zwróć uwagę czy czasem nie przesadzasz - czy to nie takie przewrażliwienie na to co kto powie.

      Świat tak działa, ze ludzie będą rożne rzeczy mówić i takie , które Tobie nie będą sie podobać i jeśli wszystko będziesz brać tak do siebie i przezywać zranienia, odrzucenia, lekceważenia itp. to może sie okazać, ze w ogóle z ludźmi nie da się być i żyć.

      Zamiast dostawać za każdym razem gdy ktoś coś powie shizy i lecieć łykać anty psychotyki - warto w sobie ćwiczyć taka postawę jaka maja psychoterapeuci - zaciekawienie się cudzymi opiniami , cudzymi reakcjami.
      Dasz rade bez gryzienia i dasz rade bez głaskania po główce.








      • mskaiq Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 10:15
        Przewrazliwienie na to co kto powie to właśnie jest ten problem z którym ktoś
        przychodzi. Mozna go nazwaqć fobią społeczną, cechami schizoidalnymi, itp.
        Nic sie nie da wyćwiczyć na dłuższą metę.
        Zwykle ci którzy ćwiczą izoluja swoje emocje, intelektualizują, racjonalizują tak
        jak to robisz Ty w tym wypadku.
        Mozna sobie racjonalnie powiedzieć że wystarczy poćwiczyć i nauczyć się pewnych
        zachowań. Tak, można, kiedyś to robiłem i dużo o tym pisałem. W tamtych czasach
        byłem nazywany z tego powodu cyborgiem.
        Można skontrolować swoje emocje, zamknąć je, kiedy są zbyt silne, albo nie są
        wygodne. Takie działanie na dłuższa metę prowadzi do rozwijania sie cech
        schizoidalnych.
        Jesli chodzi psychoterapie grupową to obserwowałem duzo grup i bardzo wiele
        wypadnięć w trakcie ich trwania. To nie jest kwestia spisku terapeutów, często
        jest to kwestia doboru grupy, często stawiania celów, racjonalizacja, technik
        stosowanych przez terapeutów kosztem odczuwania tego co sie dzieje w czasie
        trwania grupy.
        Też nie jestem za łykaniem anty-psychotyków, bo chociaż mogą zredukować
        objawy to tylko maskują problem, który się nadal rozwija i który powróci z
        wiekszą siłą jesli problem nie zostanie rozwiązany i wtedy nawet leki anty-
        psychotyczne nie działają.
        Serdeczne pozdrowienia.

      • lucyna_n Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 11:36
        ładnie to napisałaś
        • blackglass Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 11:44
          Mnie nawet wołami na terapie by nie zaciągnął :P
          No ale tak to bywa jak na pierwszy rzut trafisz do $%#^%$&^& :P
          • lucyna_n Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 11:52
            ja też nie miałam szczęścia, trzy razy próbowałam i trzy razy trafiałam na półgłówków..
          • a.g.g.a Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 16:40
            Wołami mnie nie odciągną,dopóki z sobą porządku nie zrobię:)
            Na półgłówków nie trafiłam,bo inaczej już dawno by mnie tam nie było,tym bardziej po jazdach jakie sobie zafundowałam
      • a.g.g.a Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 16:01
        Ale ja wiem,że przesadzam.Nie straciłam całkowicie krytycyzmu.I na tyle ufam ekipie terapeutów,że mimo wszystko będę chodzić na grupową i pomimo lęku i wstydu będę oglądać swoje zachowanie z innej perspektywy.
        Grupa ludzi to dla mnie ogromny problem.Wyobrażnia pracuje na pełnych obrotach,wskakują lata upokorzeń i odrzucenia.
        W grupie,w której czuję się bezpieczna jestem w pełni normalna:)
        W tej grupie zadziało się coś,co zburzyło moje wyobrażenie na swój własny temat,że wcale nie mam ani takiego wglądu ani takiego kontaktu ze sobą jaki myślałam,że mam.
        I tu idę tropem maska...:)Miłość,dobre uczucia,pamiętanie,że tamci ludzie wcale nie chcą mi zrobic krzywdy,gotowość i otwartość na rozmowę.
        Tez nie jestem zwolenniczką latania po leki na byle pierdnięcie.P/psychotyk leży,raz tylko pomógł mi zasnąć.Nawet alko nie tykam,by niczym nie fałszować sobie obrazu samej siebie.Lecę na żywca...i właśnie tak bym chciała,bez gryzienia i bez głaskania po łepetynie.Pucha Pandory się otworzyła,nie zamknę jej już.Rozmowa,zaufanie,rozwiewanie wątpliwości poprzez zadawanie pytań..i może urodzi się normalne,zdrowe podejście.
        Wiem na pewno,że dotarłam do centrum swoich problemów i zaburzeń i jeśli się nie cofnę,mam szansę oczyścić ranę raz na zawsze.Amen
        • lucyna_n Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 16:44
          to ja ci zaburzę
          nie wszyscy ludzie mają dobre intencje, są tacy co "lubią" gnębić i żeby bolało.
          ale tymi nie warto sobie zaprzątać głowy, kompletnie. Bo po co?
          • a.g.g.a Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 16:54
            są tacy,wiem.I w otoczeniu i w skórze lekarzy czy terapeutów.Takich też przerobiłam,niestety.Aż trudno uwierzyć,że ludzie kształceni do tego by pomagać innym tak bardzo potrafią zaszkodzić,podejrzewam,bez uszczerbku na ich sumieniu
            • tlenoterapia Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 20:12
              Bo niestety i nie jest to schizoidalne podejrzenie :) - niektóre zawody w tym psychiatria, psychoterapeuta przyciągają socjopatów i psychopatów, którzy potrafią swe skłonności ukrywać.( Raz na pewno trafiłam na taka utajona psychopatkę -psychiatrę). W najlepszym wypadku cześć z nich to ludzie, którzy oddają pacjentom co sami zaznali w przeszłości-dzieciństwie - bali się byli upokarzani czy zawstydzani,czuli sie bezradnie itp.
              Ale to tylko margines - najwalniejsze, żebyś sie trochę wzmocniła i uodporniła na " stresy" związane z byciem w śród niedoskonałych gadających różne w tym przykre rzeczy ludzi. No i chyba na luzie trzeba brać siebie ,żeby nie nadymać się i nie pęknąć.
              • lucyna_n Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 21:23
                ja myślę podobnie, siłą grupy jest to że się z nią człowiek bojący się ludzi w końcu oswaja. Z początku na wszystko reaguje silnie, wyraziście, dramatycznie, z czasem już umie odsiać ważne od nieważnego, nie każda wypowiedź ma silę rażenia małej bombki atomowej. Coś w człowieku spokojnieje i normalnieje, wytwarza się dystans, z zcasem nawet fobik społeczny da radę zacząć się nudzić bo ile można słuchać o cudzych zaburzeniach:).

                Im więcej wśrod ludzi tym lepiej, mimo że wku...ają a właśnie może dlatego że wku...ają:) bo jak wiadomo wku...a najbardziej to co w nas samych nam się nie podoba.

                Bez rozmowy , bez interakcji z ludźmi to sobie można iele rzeczy wmawiać że jest dobrze, kiedy nie jest i odwrotnie bać się kiedy już nie ma czego np, albo się przeceniać albo niedoceniać. Trzeba być wśrod ludzi, inaczej samotnictwo i dziwaczenie.
              • a.g.g.a Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 21:59
                Uśmiechnęłam sie i westchnęłam sobie czytając wpis twój i lucyny.Trochę mądrych, ludzkich słów,a powietrze uszło i balon sflaczał:)
                Stary fobik społeczny jest już na tym etapie,że wie,że MUSI spotykać się z ludżmi.Nie ma siedzenia w domu i dumania.Szanuję znajomości,które mam i na swój niezdarny jeszcze sposób podtrzymuję je.Nie potrzebuję tłumów.Wystarczy kilka bliskich mi osób.To również dzięki nim mój świat się poszerzył.
                Jednym z moich problemów była bierność.Teraz nie potrafię być bierna.Pewnie przyjdzie taki moment,że będę ziewać z nudów na terapii,albo nie,po prostu poczuję się dobrze,bezpiecznie,z dystansem do siebie i do innych.Własnie co by nie pęknąć.
                • lucyna_n Re: Mechanizm wyparcia... 22.10.12, 22:32
                  Nie pękniesz, z czasem będzie latwiej, nawet to co trudne będzie łatwiejsze,
                  Na pociechę Ci powiem, raz porządnie przełamiesz fobię społeczną to ona już nigdy nie wróci, mam nadzieję że ta kusząca perspektywa nie pozwoli ci przestać pchać wózka tuż przed szczytem pagórka:) Zaszłaś tak daleko, każdy krok oddala Cię teraz od wariactwa a przybliża normalności. I tak ma być.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja