Czy to wszytsko, to moja wina ?????????????

06.07.04, 19:17
Troche ponad rok temu (rok i 3 m-ce) ożeniłem się z kobietą, którą znałem
przed ślubem rownież niewiele ponad rok (rok i 4 m-ce). 9 miesięcy temu
urodziło się nam dziecko i wtedy wszystko się zmieniło.

Przed porodem była namiętną kobietą - kochaliśmy się kilka razy dziennie, jak
rózwnież całymi nocami - miałem potem problemy w pracy a zona zasypiala na
wykładach. Sex był dla nas bardzo ważny - choć nie najważniejszy - podłożem
naszego związku była przyjaźn, były rozmowy, zrozumienie. sex był czymś
pontanicznym, wynikającym z obustronnej potrzeby zbliżenia sie do siebie.
Mimo iż, nigdy nie miała orgazmu, a ze mnę ani z wczesniejszymi partnerami (
a było ich dwóch) - to z wielką chęcią kochała sie ze mną - bywały
oczyswiście gorsze i lepsze dni, ale wydaje mi się ze zawsze kochała się ze
mną bo chciala, a nie bo tak wypada.

Kiedy byliśmy ze soba nie cały rok zapragnęła mieć dziecko - miałem mieszane
uczucia. wiek , że każda kobieta prędzej czy pózniej chce mieć dziecko, ale
nie zawsze są z oczywistych podowód - a gdzies w tym czasie naczytałem się,
że niektóre kobiety chcą mieć dziecko, bo czują, że ich związek jest
niepełny, lub czują że ich zawiązek z mężczyzną wypala sie i potrzebuja
nowych bodźców do tego by nadal być w tym związku.

Ale nie miałem wątpliwości. Kochałem i kocham tę kobiete ponad moje życie -
jest dla mnie całym moim światem - wszytskim tym, na czym człowiekowi -
mężczyźnie może zależeć. Sam jej widok doprowadza mnie do obłędu ( choć w jej
mniemaniu nie jest taka atrakcyjna, jak kiedyś - jak przed ciążą). Zanim
pojawił się nasz potomek była baqrdzo szczupłą, zgrabną i wysokoą kobietą -
na taka kobiete mało kto nie zwróci uwagi na ulicy - długie nogi, długie
włosy - szczuplutka, kobiecy choć pewny krok - zresztą taka kiedyś była -
bardzo pewna i wierząca w siebie.

Więc pojawiła się ciąża.

Już na samym początku wylądowała w szpitalu - przez to musiała cała ciąze
siedzieć w domu. Miała piękną ciąże, mimo, że brzuszek był bardzo duży
(chłopak urzodził się dość duży), wyglądała bardzo apetycznie i podniecająco -
szczerze mówiąć jeśli można było się kochac więcej nież przed ciążą to
robiliśmy to. Tsrasznie mnie podniecała - myśle, że wyniało to z tego, że
bardzo pragnąłem tego dziecka - a ona jako jego matka była dla mnie jeszcze
bardziej ważna i namiętna.

Ale w 7 m-cu ciąży zaczęły sie problemy - pojawiły się tzw. roztępy i zaczęła
tyć. Już wtedy jej samoocone była niska, ale poziom nadal spadał. Mimo, że
mowiłem jak bardzo ją kocham i jak bardzo jest dla mnie podniecająca i
atrakcyjna, to było coraz gorzej.

Ale kiedy urodziło się dziecko stan ten osiągnął apogeum.

Całkowicie przestana w siebie wierzyć. Kiedy patrzy w lustro płacze i mówi.
cytuje : "Wyglądam jak gruba świnia, nienawidze sie, zostaje jedynie podciąć
żyły". Fakt po ciązy zostało jej kilka kilogramów, również do tej pory brzuch
jej się nie spłaszczył - ale jaj matka ma identyczny - więc mysle że ciężko
bedzie to zmienic. Jednak dla mnie jest ona nadal najpiekniejszą ko0bietą na
świecie i nadal uwielbiam na nia patrzeć.

Jest piękna.


Ale dlaczego mi nie wierzy ?


mineło połtora roku jak siedzi w domu - jej samoocena jest grubo ponieżej
zera. A sex ? Jaki sex ? Kochamy się teraz tak żadko, że prawie zapomniałem
jak to jest. Wiem, że jej niechęc - złe słowo -chęc to ona ma, ale jak ja
zaczne - jej brak inocjatywy - tak lepeij - wynika posrednio ze zmeczenia,
ale wiem też że ma na to wpływ róznież ta tak niska samoocena

A nadodatek kiedy sie kochamy jestem tak podniecony, że w koncu mamy te
chwile dla siebie i w końcu udało mi się dotrzeć do niej, że trwa to bardzo
krótko - do czego moja zona nie jest przyzwyczajona.

Bardzo kocham moją, żone. Ale nie mam pojęcia jak jej pomóc.

A może to wszytsko , to moja wina. Moja wina, że nie potarafię jej pomóc - że
nie ma we mnie takiego oparcia jakiego by sobie życzyła ?


Kocham Cię Ty moje Słońce niegasnące
    • eulogete Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 01:28
      Czy zaskakuje cię ze wygląd dla kobiety jest ważny?
      w naszej popieprzonej kulturze poprzeczka jest tak wysoko że prawie nie można
      jej dosięgnąc...

      Po ciąży hormony szaleją, przychodzi zmeczenie, zaangażowaniew opiekę nad
      dzieckiem - seks schodzi na dalszy plan. Jeśli żona cierpi na depresję
      poporodową - może (bez twojej jakiejkolwiek winy) nie mieć kompletnie żadnych
      potrzeb w tej dziedzinie. Może wstydzić się swojego ciała.

      Możesz cierpliwie tłumaczyć i powtarzać ze kochasz, że piekna itd. Skoro minęło
      już tyle czasu warto porozmawiać z psychologiem lub seksuologiem. Możliwe także
      że żona ma problemy z tarczycą, która sama nie boli, ale niedoczynność daje
      m.in. baaardzo znaczne zmniejszenie ochoty na seks.
      • lucyna_n Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 02:05
        Podpisuje sie pod tym co napisala Eulogete. To wyglada na klasyczna depresje poporodowa i trwa juz
        stanowczo za dlugo zeby samo przeszlo. Trzeba sie wybrac do specjalisty, koniecznie !!!

        Moze jakos sprobuj ja wyciagnac z domu chocby na sile zeby tego stanu juz nie poglebiac, Pewnie
        opieka nad dzieckiem jest dla niej bardzo meczaca i wartoby zadbac o to zebyscie mieli tez czas dla
        siebie, moze wspolne wyjscie na basen albo na rower, albo do knajpki,
        sama to przeszlam po urodzeniu dziecka (chociaz nie tyle o wyglad co o zmiane trybu zycia w moim
        przypadku chodzilo) wiec wiem ze to nie jest blaha sprawa i z pewnoscia nie tylko tych kilka
        kilogramow zawinilo ale tez burza hormonalna i nowa rola zyciowa ktora jednak jest szokiem i nie
        kazdy od razu w nia wskakuje bez problemow. Psycholog powinien pomoc poukladac te emocje.
        Jeszcze jedno
        Komplementow i kwiatow nigdy dosc:)
        nowych ciuchow tez:))
    • eulogete Btw 07.07.04, 02:14
      Jeśli trwa za krótko - a ty jak rozumiem masz nieodmiennie sporą ochotę na
      żonę - to po20 minutkac powtórka z rozrywki, żona sie rozgrzeje troszke a ty
      już taki szybki nie będziesz...
      • lucyna_n Re: Btw 07.07.04, 02:19
        cholera, nie doczytalam do konca bo post byl za dlugi , ale Eulogete dala rade:))
    • tygrysica_krakow Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 08:46
      Czytając opowieśc o Twojej żonie czułam się jakbym czytała o sobie. Zgadza się
      poprostu wszystko, nawet płacz przed lustrem i chęc podcięcia sobie żył. Nie
      muszę ci tłumaczyć, że to dlatego, że ona dawniej była piękna, a teraz poprostu
      czuje, że to się zmieniło. I mimo, ze powtarzasz jej, ze dla ciebie jest miss
      świata ona poprostu w to nie wierzy.
      Nie ma ochoty na seks bo wstydzi się swojego wyglądu. Też tak miałam. Miałam
      koszmarne rozstępy i inne poporodowe zmiany. Przed ciążą też czułam się piękna,
      więc po odczułam znaczną znianę na gorsze.
      Powiem ci, opierając się na własnym doświadczeniu, że wmawianie jej , ze dla
      ciebie zmiana jej wyglądu nie ma znaczenia jest bez sensu. Kobieta piękna ma
      zazwyczaj duże wymagania w stosunku do samej siebie. Mnie pomogła poprostu
      zmiana wyglądu na tez z przed ciąży. Nie było to łatwe ale to był jedyny
      sposób. Niech idzie do fryzjera i kosmetyczki. Dla mnie podstwową sprawą było
      pozbycie się rozstępów i ujędrnienie skóry. Pomogła też dieta. BYło na prawdę
      bardzo ciężko ale wiedziałam, że jeśli mój wygląd się nie zmieni nie zmieni się
      samoocena- a wtedy moje zycie legnie w gruzach.
      Co do seksu.... Nigdy jej do tego nie zmuszaj ani się z nią nie kłóć. W moim
      wypadku jako "zachętę" partner stosował poprostu czułość. Nigdy nie namawiał
      wprost. Przytulenie czy pocalunek działają lepiej niż słowa. Kobieta myśli
      wtedy "jaki mój mężczyzna jest dla mnie dobry" i ochota przychodzi sama;)
      Powtarzaj żonie często, "ślicznie dziś wyglądasz" i mów jej, ze ją kochasz.
      Staraj się raczej nie używać określeń "w moich oczach wyglądasz pięknie",
      czy "dla mnie się nie zminiłaś". Ona chce być piękna ogólnie- nie tylko dla
      ciebie, chce, żeby postrzegali ją w ten sposob wszyscy.
      Twoja żona może się też czuć źle z powodu siedzenia w domu. Brak pracu
      skutecznie obniza samoocenę. MOze i z tym powinna coś zrobić..
      Pozdrawiam
    • tygrysica_krakow Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 08:48
      Jeśli stan będzie się pogłębiał lub pozostanie nizmienny ona MUSI pójśc do
      psychologa.
      • lucyna_n tiger i tygrysica hmmmm ?:-| 07.07.04, 12:16
        • tygrysica_krakow Re: tiger i tygrysica hmmmm ?:-| 07.07.04, 14:44
          Co za zbieg okoliczności;)
          Pozdrawiam
    • mskaiq Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 15:33
      To bardzo prawdziwe co napisala tygrysica_krakow. Mysle ze powinienes
      uaktywnic Swoja Zone. Staraj sie wychodzic z Nia jak najwiecej na spacer, juz
      sam pobyt na powietrzu Jej pomoze. Wychodz z Nia, wyciagaj pod byle pozorem.
      Powtarzaj jej czesto ze jest piekna, w Jej glowie siedzi bardzo silnie
      przekonanie ze nie jest juz atrakcyjna. Powtarzanie tego bedzie budowalo w jej
      glowie przeciwne przekonanie.

      Inna sprawa ze Ona musi nauczyc sie kochac Siebie nie tylko dlatego ze jest
      piekna, w tej chwili uroda decyduje czy kocha Siebie czy nie. Staraj sie
      zmienic to rowniez, buduj przekonanie ze sa w nas inne wartosci ktore sa
      wazniejsze niz uroda. W innym przypadku to moze wrocic kiedy zacznie sie
      starzec.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • tygrysica_krakow Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 17:07
        Kup jej w prezencie jakies fajne ciuchy i podziwiaj ją w nich. Ona wtedy
        poczuje się lepiej i zacznie dbać bardziej o swój wygląd, wtedy wróci jej
        poczucie atrakcyjności i jej stan powoli zacznie sie poprowiać. ( Przypomniałąm
        sobie z własnego doświadczenia:P )
        • tiger.to.ja Drogie Panie 07.07.04, 19:20
          To wszytsko bardzo pieknie brzmi, ale nie jest takie proste. Moja żona ma podan
          180 cm wzrostu( dokładnie 183) i kupic jej cos jest naprawde cięzko - kiedyś
          jak kupywałem jej jakis ciuch to nie maiło to większego znaczenia ze spódnica
          jest zakrótka, cze ze rekaw jest zakrótki, ale teraz jest calkiem inaczej.

          teraz kiedy zabieram ja na zakupy, to chodzimy od sklepu do sklepu, od domu
          handlowego do domu handlowego i biedactwo nic nie może na siebie znaleźć. jak
          była szczupła nie miała aż takich problemów - spodnie sobie szyła, a bluski i
          spódnice są szyte na szczuple dziewczyny - wiec wchodziła w jaka chciała.
          Kiedyś - przed ciąża nosiła rozmiar 38 - teraz wciska się w 42, a 44 to juz
          jest akurat - ją przeraża ten numerek na ubraniu. Nie może się z tym pogodzić.

          Najgorzej jest, jiedy otwiera szafę a tam tyle ciuchów w których sie nie
          zmieści - a zaznaczam, że ma ich ogrom - uwielbiała sobie ciągle cos kupować.

          Mysłałem, żeby zabrac ją do krawcowej, ale jak to zrobiłem i jak uszyła te
          spodnia ta kobieta, to moja żona popadła w jeszcze wiekszą depresje - spodnie
          były w jej oczach bardzo duże - i nadodatek pasowały na nią.
          • lucyna_n Re: Drogie Panie 08.07.04, 10:15
            w sklepach nic na nikogo nie pasuje...
            zabierz ja do krawcowej, sama siebie nie pozna jak kiecke na miare jej uszyja,
            pisze teraz calkiem serio.
          • lucyna_n Re: Drogie Panie 08.07.04, 10:21
            znowu nie doczytalam, cholera po tych dragach nie kumam niczego dluzszego niz 3 linijki.
            No dobra powiem tak jak ona uwaza sie za monstrum bo nosi 42 rozmiar to ja przepraszam ale takimi
            pierdolami nie bede sie zajmowac, z calym szacunkiem ale to chyba przesada i to zdrowa, normalna
            dorosla kobieta metr osiemdziesiat i 36 rozmiar??? to jest dopiero dziwne .
            Nie gniewaj sie podoba mi sie ze tak sie zona przejmujesz, ale chcialabym miec tylko takie problemy i
            nie umiem sie pochylic nad Waszym.
    • tygrysica_krakow Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 20:07
      No to kup jej kolczyki albo pierścionek. Powiedz że to za to jak bardzo ją
      kochasz. I w kolczykach mozesz tez ja podziwiac
      • tiger.to.ja .........ale ona 07.07.04, 20:15
        nie znosi biżuterii :( nigdy jej nie nosiła - no tylko obrączka i pierścionek
        zaręczynowy, ale teraz nie mieści jej sie na palcu, wiec gdzieś go schowała i
        nie wiem gdzie - normalnie płakac mi się chce.
        • eulogete Re: .........ale ona 07.07.04, 22:40
          wcale się jej nie dziwię że czuje sie podle, ja też od czasu przed ślubem do
          dziś rozwinęłam się prześlicznie od rozmiaru 36 do 42-44 i wkurza mnie to jak
          diabli
          na szczęście właściwie wkurzało, bo od kiedy psychiatra przepisała mi Moklar (a
          właściwie jakieś 3 tygodnie później, bo mniej więcej po takim czasie zaczyna
          działać) mogę stanać przed lustrem
          zauważyć że owszem, pełniej tu i ówdzie
          ale do cholery nie trzeba się tym tak przejmować
          i kości nie sterczą
          fajniej się przytula...
          Nie jest to pełnia szcześcia, ale już tak nie przeszkadza,

          spróbuj żonę przekonać że depresja poporodowa to częsta sprawa, że nie warto
          się przez kilka lat męczyć czekając aż samo przejdzie i zaprowadź do psychiatry
          (psycholog nie jest lekarzem, nie może przepisywać żadnych leków)

          a jak macie obcykana dobrą krawcową to faktycznie pozostaje ci kupowanie
          ładnych materiałów...

          Powtarzaj ty jej że ja kochasz i opowiadaj komplementy - jak nie będzie chciała
          słuchać że dla ciebie jest pięna taka jaka jest to mów o szczegółach - że oczy
          ma piękne, że ładnie się uczesała, że ślicznie się uśmiecha... Za którymś razem
          zadziała, chociaż lojalnie uprzedzam że troche może to potrwać.
    • anna.bem Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 22:56
      Czytałam tówj list na różnych forach - i mam chyba dośc szerokie pojęcie o czym
      mówisz. Moze i nie podejrzewa cię o zdrade, ale myśłaeś o tym czy ona czuje się
      doceniona - czy dajesz odczuc jej to, że wykonuje naprawdę ciężką i bardzo
      odpowiedzialna prace. Opieka nad dzieckiem to nabardziej wyczerpujące zajecie o
      jakim słyszałam.

      jedna z pań napisała, ze ona musi sie czuć aktrakcyjna nie tylko dla ciebie,
      ale ogólnmie - dokłdnie sie z tym zgadzam. Kobieta chce wiedzieć, kiedy udzie
      ulicą ludzie patrz na nią bo jest piękna - ty patrzysz i widziesz w niej piękno
      ponieważ jest twoja żoną, wiesz jaka jest naprawdę - wiesz jaka jest dobra,
      uczynna i takie tam inne ( w zależności jaka jest), ale jedocześnie wiesz jaka
      potrafi być druga strona medalu - i z regulły ta druga strona medalu sprawia,
      ze chce idealizować naszych partnerów życiowych.

      Twoja żona powinna poczuć ze jest nie tylko miss "waszego mieszkania" ale miss
      wszechswiata. Ona prawdop[odobnie doskonale wie, że sie tobie podoba - choc
      pewnie temuu zaprzecza, ale ale jej negacja wynika właśnie z tego, że skoro,
      ona nie może na siebie patrzeć, to obcy ludzie w ogólne widzą w niej grubego
      wstrętnego potwora - i chodzi oto, zeby zmienic właśnie to.

      Ale jeżeli jedynym sposobem na to jest najpierw wizyta u psychologa, to niech
      tak bedzie. Musi w siebie uwierzyć - i zapewniam cie - ona doskonale zna swój
      problem - wie w czym jest szkopół, ale prawdopodobnie oczekuje, ze to ty jej
      pomożesz, a nie ona sama bedzie musiała wszytsko załatwiać.

      Prawdę ktoś gdzies pisał, że jak bedzioesz jej mowił, kochanie jak cie zle
      czujesz , jak coś ci sie nie podoba to idź na siłownie, to ona bedzioe widziała
      jeszcze wiekszy problrm - bo skoro, ktos kto ja kocha, mowi jej takie rzeczym
      to znaczy ze faktycznie ma jakis problem.

      Jeśli jest jakaś szansa,. żebyście mogli wyjśc gdzieś sami, wa jakikolwiek
      sposób, to zrób cie to. Pisałeś zo podstawą waszego związku były rozmowy -
      wrócicie dom nich. ale niech to nie będą rozmowey o pieluchach, o tym, że
      dziecko to albo, to, ale rozmowy o was, o tym czego od siebie oczekujecie, co
      was matrwi, co was ciesz. Co jest wam potrzebne, czego potrzebujecie, aby było
      lepiej. Ale porozmawiajcei tez o tym, co jest w waszym związku najpiekniejsze,
      powspominajcie stare czasy. niech poczuje ze jest dla ciebie tak samoważna jak
      kiedys, kiedy nie była twoja żoną kiedy nie była matka twojego dziecka.

      Pamietasz jeszcze jak zabiegałeś o jej względy ? - zrób to teraz. Pokaż jej, że
      nadal jest tą samą kobietą którą poznałeś, że nadal jest dla ciebie jak
      nieodkryta wyspa - rutyna i przyzwyczajenie zabijają związek.

      Teraz kobiety chcę byż bardziej wyzwolone, bardziej niezależne - pozwól jej na
      to - nie ograniczaj jej horyzontów - pozwól powróić do zainteresowan sprzed
      ciązy. Niech ma czas na to, co kocha. niech ma czas tylko dla siebie. Pewnie
      powiesz, że przecież jak siedzi z dzieckiem w domu, to ma dużo wolnego jak
      dziecko spi, czy jak dziecko sie bawi i może robić co się jej podoba. Ale
      pisałeś gdzieś, że dzidzia jak tylko zobaczy brak matki to płacze - wiec nie
      może robić co chce - musi cały czas przy nim być. A kiedy dziecko śpi ? No cóz,
      wtedy trzeba chodzić, sprawdzać czy nie zmarzło, czy nie jest spragnione, cze
      nie jest zasikane, i takie tam rzeczy.... a jak dziecko spi, to moze zrobic
      pranie, posprzątać zabawki, ugotować jeśc wam, dziecku, wynieśc smieci,
      prasowanie, powiesić pranie, a kiedy znajdzie się już chwile - o koniec pracy -
      ide myć głowe - to dziecko sie budzi, bo zrobiło sie zbyt cicho, bo ktoś
      zamknął okno, bo nie gra radio, albo gra i juz trzeba chodzic tak z tą mokrą
      głową bo kiedy ją wysuszyć ?

      A poza tym - ta ciągła świadomośc, że jest sie odpowiedzialnym za czyjeś ŻYCIE.
      nie ma chyba cieższej pracy.

      Zacznijcie oddawać dziekom dziadkom - powoli i sukcesywnie dojdziecie do tego
      ze mozecie wyjsc.

      A ztym psychologiem, to proponowała bym, zeyś sam poszukał jej jakiegoś - nie
      każ jej tego robic - bo masz czas jak siedzisz w domu. Zrób to ty - nich
      poczuje, że naprawde alęży ci na tym, że by sie lepiej poczuła.


      Bardzo przepraszam, ze tak dużo tego.

      Pozdrawiam Anna Bem
      • anna.bem Rada od przyszłego PSYCHOLOGA...... 07.07.04, 22:58
        Czytałam tówj list na różnych forach - i mam chyba dośc szerokie pojęcie o czym
        mówisz. Moze i nie podejrzewa cię o zdrade, ale myśłaeś o tym czy ona czuje się
        doceniona - czy dajesz odczuc jej to, że wykonuje naprawdę ciężką i bardzo
        odpowiedzialna prace. Opieka nad dzieckiem to nabardziej wyczerpujące zajecie o
        jakim słyszałam.

        jedna z pań napisała, ze ona musi sie czuć aktrakcyjna nie tylko dla ciebie,
        ale ogólnmie - dokłdnie sie z tym zgadzam. Kobieta chce wiedzieć, kiedy udzie
        ulicą ludzie patrz na nią bo jest piękna - ty patrzysz i widziesz w niej piękno
        ponieważ jest twoja żoną, wiesz jaka jest naprawdę - wiesz jaka jest dobra,
        uczynna i takie tam inne ( w zależności jaka jest), ale jedocześnie wiesz jaka
        potrafi być druga strona medalu - i z regulły ta druga strona medalu sprawia,
        ze chce idealizować naszych partnerów życiowych.

        Twoja żona powinna poczuć ze jest nie tylko miss "waszego mieszkania" ale miss
        wszechswiata. Ona prawdop[odobnie doskonale wie, że sie tobie podoba - choc
        pewnie temuu zaprzecza, ale ale jej negacja wynika właśnie z tego, że skoro,
        ona nie może na siebie patrzeć, to obcy ludzie w ogólne widzą w niej grubego
        wstrętnego potwora - i chodzi oto, zeby zmienic właśnie to.

        Ale jeżeli jedynym sposobem na to jest najpierw wizyta u psychologa, to niech
        tak bedzie. Musi w siebie uwierzyć - i zapewniam cie - ona doskonale zna swój
        problem - wie w czym jest szkopół, ale prawdopodobnie oczekuje, ze to ty jej
        pomożesz, a nie ona sama bedzie musiała wszytsko załatwiać.

        Prawdę ktoś gdzies pisał, że jak bedzioesz jej mowił, kochanie jak cie zle
        czujesz , jak coś ci sie nie podoba to idź na siłownie, to ona bedzioe widziała
        jeszcze wiekszy problrm - bo skoro, ktos kto ja kocha, mowi jej takie rzeczym
        to znaczy ze faktycznie ma jakis problem.

        Jeśli jest jakaś szansa,. żebyście mogli wyjśc gdzieś sami, wa jakikolwiek
        sposób, to zrób cie to. Pisałeś zo podstawą waszego związku były rozmowy -
        wrócicie dom nich. ale niech to nie będą rozmowey o pieluchach, o tym, że
        dziecko to albo, to, ale rozmowy o was, o tym czego od siebie oczekujecie, co
        was matrwi, co was ciesz. Co jest wam potrzebne, czego potrzebujecie, aby było
        lepiej. Ale porozmawiajcei tez o tym, co jest w waszym związku najpiekniejsze,
        powspominajcie stare czasy. niech poczuje ze jest dla ciebie tak samoważna jak
        kiedys, kiedy nie była twoja żoną kiedy nie była matka twojego dziecka.

        Pamietasz jeszcze jak zabiegałeś o jej względy ? - zrób to teraz. Pokaż jej, że
        nadal jest tą samą kobietą którą poznałeś, że nadal jest dla ciebie jak
        nieodkryta wyspa - rutyna i przyzwyczajenie zabijają związek.

        Teraz kobiety chcę byż bardziej wyzwolone, bardziej niezależne - pozwól jej na
        to - nie ograniczaj jej horyzontów - pozwól powróić do zainteresowan sprzed
        ciązy. Niech ma czas na to, co kocha. niech ma czas tylko dla siebie. Pewnie
        powiesz, że przecież jak siedzi z dzieckiem w domu, to ma dużo wolnego jak
        dziecko spi, czy jak dziecko sie bawi i może robić co się jej podoba. Ale
        pisałeś gdzieś, że dzidzia jak tylko zobaczy brak matki to płacze - wiec nie
        może robić co chce - musi cały czas przy nim być. A kiedy dziecko śpi ? No cóz,
        wtedy trzeba chodzić, sprawdzać czy nie zmarzło, czy nie jest spragnione, cze
        nie jest zasikane, i takie tam rzeczy.... a jak dziecko spi, to moze zrobic
        pranie, posprzątać zabawki, ugotować jeśc wam, dziecku, wynieśc smieci,
        prasowanie, powiesić pranie, a kiedy znajdzie się już chwile - o koniec pracy -
        ide myć głowe - to dziecko sie budzi, bo zrobiło sie zbyt cicho, bo ktoś
        zamknął okno, bo nie gra radio, albo gra i juz trzeba chodzic tak z tą mokrą
        głową bo kiedy ją wysuszyć ?

        A poza tym - ta ciągła świadomośc, że jest sie odpowiedzialnym za czyjeś ŻYCIE.
        nie ma chyba cieższej pracy.

        Zacznijcie oddawać dziekom dziadkom - powoli i sukcesywnie dojdziecie do tego
        ze mozecie wyjsc.

        A ztym psychologiem, to proponowała bym, zeyś sam poszukał jej jakiegoś - nie
        każ jej tego robic - bo masz czas jak siedzisz w domu. Zrób to ty - nich
        poczuje, że naprawde alęży ci na tym, że by sie lepiej poczuła.


        Bardzo przepraszam, ze tak dużo tego.

        Pozdrawiam Anna Bem

        • vinja Re: Rada od przyszłego PSYCHOLOGA...... 07.07.04, 23:09
          No to moja rada - pacjenta:

          Chorzy depresyjni raczej nie są w stanie czytać tak długich postów .
          • lucyna_n Re: Rada od przyszłego PSYCHOLOGA...... 08.07.04, 10:25
            hehe, dokladnie, probowalam sie przebic zeby zobaczyc co ma do powiedzenia przyszly psycholog ale
            chyba to samo co reszta tylko w nazbyt rozbudowanej formie, to jest chyba technika " zagadania
            pacjenta na smierc"
    • looserka Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 07.07.04, 23:36
      Tak czytam i czytam Twój post i te liczne mądre rady ( to nie ironia!) i mam
      nieodparte wrażenie, że wtym konkretnym przypadku to one są psu na budę. Bo z
      tego co rozumiem, to Ty starasz się nieustannie dowartościowywać ją jako
      kobietę i wspierać a efektówe nie ma. Wpędzasz się już w poczucie winy, a
      problem najwyraźniej siedzi w jej głowie i dopóki ona tego nie zrozumie i nie
      zechce czegoś z tym zrobić, nic się nie zmieni chćbyś stawał na rzęsach. Nie
      piszesz nic o tym czym Twoja żona zajmowała się przed urodzeniem dziecka, czy
      pracowała, jakie miała zainteresowania i ambicje, jak teraz odnajduje się w
      roli matki, jaki jest jej stosunek do dziecka - a to wszystko jest bardzo
      istotne. Niemniej wydaje mi się, że bez solidnej terapii ( może nawet waszej
      wspólnej terapii) się nie obędzie.
    • tygrysica_krakow Re: Czy to wszytsko, to moja wina ????????????? 08.07.04, 11:45
      Idzcie na terapię małżeńską myśle że to pomoże ona poczuje podwójne wsparcie
      (Twoje i psychologa). A jeśli nie lubi biżuterii i ciuchów, to zabierz ją do
      fryzjera i kosmetyczki :) Pozdrawiam.
Pełna wersja