światłocień

27.01.13, 08:52
miałam nadzieję, że jak wyjadę na pół zimy chociaż (listopad, grudzień), to uda mi się jakoś prześlizgnąć do wiosny. a tu kicha. to, co zwykle rozgrzebuje mi mózg powoli w miesiąc, dwa miesiące, teraz uczyniło mi z niego papkę w 2 tygodnie. to boli. jeszcze nie jest wprawdzie tak bardzo źle, ale do wiosny i słońca daleko..
nie wiem jak żyć w tym klimacie :|
    • canoine Re: światłocień 27.01.13, 09:14
      najgorszy to chyba jest ciągletrwający lęk. takie coś, co ściska za gardło i wszystkie flaki i nie puszcza aż do wiosny. a i to nie od razu, dopiero jak ta wiosna dojrzeje i słonko wyżej wejdzie. rozbijające cholerstwo. zasnąć - przydusza, wyjść z domu - wykręca flaki, w pracy siedzieć - z wrażeniem, że się uduszę albo mi serce wybuchnie (czasem). i mogłabym spać. 20 godzin na dobę. jak tylko przyducha pozwoli zasnąć. ja chcę słonko i ciepło i dużo zielonego :(
      • schizy20 Re: światłocień 27.01.13, 12:16
        mój mózg jesienią i zimą po prostu obumiera mam dokładnie tak samo jak ty
        też coraz częściej myślę że ten klimat nie jest dla mnie
    • tlenoterapia Re: światłocień 27.01.13, 15:17
      Też mam sezonowe zaburzenia, wiec łączę się w bólu jesienno zimowym, a tak z ciekawości bo nie załapałam, czy dopiero po powrocie gorzej się poczułaś? A listopad grudzień był ok?
      • canoine Re: światłocień 27.01.13, 15:29
        listopad i grudzień był ok (listopad zanim wyjechałam zaczynał być ciężkawy). ale pół listopada, grudzień i kawałek stycznia byłam na drugim końcu świata, gdzie jest teraz lato i dużo słońca. wróciłam i nie od razu. ale po trzech tygodniach zaczyna już być dość okropnie (mam boleśnie ściśnięty przełyk, skłonność do ryczenia po kątach wieczorami i takie tam). żałuję, że się słonka i ciepła nie da jakoś zmagazynować...
        • tlenoterapia Re: światłocień 27.01.13, 16:42
          Bo to jest okropne, życie w ciemnościach i mrozie. Mózg staje. Czarna mazia. Tylko ekstremo-file mogą to lubić. Większość świata ożywionego zamiera.
          Można wypróbować jeszcze zamiast wyjazdu lampy ?
          • canoine Re: światłocień 27.01.13, 16:51
            można i w następnym sezonie o tym pomyślę (jeśli nie uda mi się wyjechać gdzieś do marca..). teraz mnie na to po prostu nie stać. zastanawiałam się już nawet czy jest jakiś sens brać sertralinę przez miesiąc (mam akurat jedno opakowanie, a poprzednim razem ten lek zaczął na mnie działać dosłownie od pierwszej tabletki..). ale to raczej taki wyraz rozpaczy. dzisiejszy dzień pomógł mi przetrwać clonazepam. tylko tak to się nie da, a do słonecznego czasu daleko jeszcze... :(
            • tlenoterapia Re: światłocień 27.01.13, 18:19
              A myślałaś czy nie potraktować depresji sezonowej normotymikami, tak jak w ChAD, zacząć teraz leczenie - przez lato - zobaczyć czy da się następną zimę przeżyć bez samobójczego wieszania się na choince świątecznej.


              "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
              • canoine Re: światłocień 27.01.13, 19:37
                tego bym nie chciała. rozważałam w desperacji tę sertralinę, bo poprzednio efekt działania zobaczyłam dosłownie od pierwszej tabletki, a tak naprawdę potrzebuję przetrwać jakoś do kwietnia.. nie chciałabym brać leków cały rok. 2 lata temu zaczynałam brać sertralinę i brałam ją rok z hakiem (od stycznia 2011 do kwietnia 2012). właśnie po to, by utrwalić efekt i żeby może nie było takich cyrków. i nie było - dopóki w listopadzie i grudniu byłam w pełnym słońcu. liczyłam, że mi to pomoże przetrwać bezboleśnie w miarę do wiosny. niestety, słońca nie da się skumulować, więc w 3 tygodnie zaliczam teraz to, co normalnie w 2 miesiące. jakoś się przewlokę, nie pierwszy i nie ostatni raz. ale mi strasznie przykro :(
    • mskaiq Re: światłocień 27.01.13, 15:36
      No cóz zima potrafi ograniczać, ale potrafi też być bardzo fajna. Wszystko zależy
      od tego jak się ją spędza, jaka jest aktywność w zimie.
      Ta aktywność zimowa zwykle zalezy od tego jak się ją spedzało jako dziecko.
      Dd tego czy nauczono się cieszyć zimą, czy też stworzono w nas wyobrazenie, że
      to parszywy czas.
      To daje się zmienić.
      Pozdrawiam serdecznie
      • canoine Re: światłocień 27.01.13, 16:35
        bujaj się Mskaiq z tą swoją aktywnością zimową. Mój mózg jest bardzo czuły na ilość światła. Światła - słońca - rozumiesz? Jak całe dnie są szare, pół doby jest ciemno i nie ma odpowiedniej ilości (i jakości) słońca, to mi się robi taka szara breja z mózgu pod czaszką. I Żadne nastawienia tego nie chcą zmienić.
        • mskaiq Re: światłocień 27.01.13, 17:36
          Rozumiem. No właśnie miałas byc w Australi. Co tam widziałś ? Byłas na Bondi Beach.
          Żałuje ze nie mogłem sie tam z Toba zobaczyć.
          Pozdrawim serdecznie.
          • canoine Re: światłocień 27.01.13, 19:33
            i byłam. Na Bondi Beach akurat nie. ale wróciłam i tutejsza aura w 3 tygodnie zrobiła mi sieczkę z mózgu, chociaż liczyłam, że uda się tego uniknąć..
        • lucyna_n Re: światłocień 27.01.13, 18:58
          wiem że to będzie marna rada ale mi troszkę pomaga, domowa chałupnicza wersja fototerapii to wkręcić jak najmocniejszą żarówkę do lampki biurowej, zwykłą żarowę, można kupić 100 jako tzw warsztatowe i ustawić te lampkę nad bialym obrusem, papier też może byc byle nie powlekany żeby nie robił blików i siędzieć sobie jak najczęściej nad tą jasnooświetloną bielą, bo oczywiście świecenia sobie lampą po oczach nie polecam.
          Ja nie jestem aż tak wrażliwa na ponurość aury ale w zimowych stanach lękowych mi to trochę pomaga, trochę rozpuszcza tą kulę w okolicach splotu słonecznego.
          • lucyna_n Re: światłocień 27.01.13, 19:04
            po zastanowieniu mogą być też chyba mocne halogenki bo dają światło podobne do słonecznego ale o szerokim kącie świecenia żeby nie były punktowe.
          • canoine Re: światłocień 27.01.13, 19:31
            to z żarówkami stosowałam trochę w poprzednim miejscu, w którym mieszkałam. tutaj nie mam na razie nic - tylko podłogę, dmuchany materac, laptopa na kartonie, mnóstwo kartonów i pełen rozpi... wokół. co mnie też dobija. światło jest faktycznie trochę denne, zmienię żarówkę. dobra myśl. ale biały obrus to na razie jakaś fantasmagoria dla mnie..
            • lucyna_n Re: światłocień 27.01.13, 20:52
              kartki papieru typu do xero też są ok, albo rulon brystolu, byleby mat, a nie kreda błysk.
              • tlenoterapia Re: światłocień 27.01.13, 22:01
                Obawiam się ze wszystko co "białe" może skojarzyć się tak jak mnie z zima i białym śniegiem.Trzeba dużo pomarańczowego/żółtego :)
                • lucyna_n Re: światłocień 27.01.13, 23:14
                  biały śnieg jest Twoim sprzymierzeńcem, choć rozumiem że sila skojarzenia jest wielka, no bo śnieg, zima, depa i kropka. Jednak światlo odbite od śniegu w niezachmurzony dzień to ideał fototerapii:)
                  • tlenoterapia Re: światłocień 27.01.13, 23:57
                    Acha.
                    Te kolory pożeram zimą wzrokiem ale
                    to juz canoine może tylko na sobie przetestować.





                    "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
            • mifune85 Re: światłocień 29.01.13, 00:30
              "Dziadujecie" z żarówkami zamiast kupić sobie lampa do fototerapii:)Jak stać kogoś na laptopa i na wyjazd do Australii to i na lampę się znajdą pieniądze:)
              • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 01:41
                weź spadaj warszawka
                • mifune85 Re: światłocień 29.01.13, 10:30
                  lucyna_n napisała

                  > weź spadaj warszawka


                  Warszawka?
                  • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 12:54
                    warszawka
                    • mifune85 Re: światłocień 29.01.13, 13:36
                      Wrocławka
                      • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 13:56
                        mentalnie jak warszawka skoro 300 w te czy wewte nie ma znaczenia
                        • mifune85 Re: światłocień 29.01.13, 15:18
                          lucyna_n napisała:

                          > mentalnie jak warszawka skoro 300 w te czy wewte nie ma znaczenia

                          Raczej 500-600. Jak komuś tak bardzo doskwiera brak słońca to i 1000 nie miałby znaczenia.
                          • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 15:27
                            za chwilę zacznę na ciebie pluć.
                            • mifune85 Re: światłocień 29.01.13, 15:47
                              Znerwicowani i tak nie trafiają bo mają zaburzenia równowagi
                              • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 16:11
                                eee ja na zewnątrz jestem stabilna, tylko w środku nie trzymam pionu, ale faktem jest nigdy nie umiałam pluć że tak powiem "do celu". Chłopaki jakoś większe zacięcie mają do uczenia się takich praktycznych rzeczy.
                          • canoine Re: światłocień 29.01.13, 17:28
                            jeśli Twoje życie też jest takie proste, jak ta filozofia, to Ci normalnie zazdroszczę.
                            względnie mogę pozazdrościć zarobków.
                            • mifune85 Re: światłocień 29.01.13, 20:47
                              canoine napisała:

                              jeśli Twoje życie też jest takie proste, jak ta filozofia, to Ci normalnie zazd
                              > roszczę.
                              > względnie mogę pozazdrościć zarobków.
                              >

                              Nerwicowcom nigdy sie nie przelewa dlatego trzeba mieć priorytety na co wydawać pieniądze. Dla mnie zdrowie jest zawsze na pierwszym miejscu
                              • canoine Re: światłocień 29.01.13, 21:03
                                dla mnie na jednym z pierwszych, dlatego 2-miesięczny urlop i kompletne oderwanie od wszystkiego było takim priorytetem (zważywszy na orkę w życiu, jaką uprawiam na co dzień). poza tym temperatura i słońce - bo mam tę durną foto-depresję i niedobór witaminy D niemal nieuzupełnialny suplementami. nie żałuję. przewlokę się do jakichś jaśniejszych czasów siłą woli i wspomnień. snując plany i zbierając kasę na kolejny wyjazd. bo właśnie to mi daje radość i sens życia. bez tego to mi nawet lampa nie pomoże. (może kiedyś sobie kupię taką lampę.. jak ogarnę jakieś łóżko, szafę, biurko może, cokolwiek, bo mieszkam na podłodze.. ale gdybym miała wybierać - lampa a wyjazd gdzieś.. to na lampę mogłoby mi nie starczyć).
                              • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 22:27
                                dla mnie jednak opłaty mieszkaniowe i jedzenei dla dziecka, bez mieszkania długo bym nie pociągnęla mimo najlpeszej lampy do fototerapii a i dzieciaka by mi odebrali, tak że fakt, mam ważniejsze priorytety niż potencjalnie skuteczne lecz drogie terapie.
                                • mifune85 Re: światłocień 30.01.13, 00:05
                                  lucyna_n napisała:

                                  dla mnie jednak opłaty mieszkaniowe i jedzenei dla dziecka, bez mieszkania dług
                                  > o bym nie pociągnęla mimo najlpeszej lampy do fototerapii a i dzieciaka by mi o
                                  > debrali, tak że fakt, mam ważniejsze priorytety niż potencjalnie skuteczne lecz
                                  > drogie terapie.

                                  Ja jeszcze jestem przed zmianą swoich priorytetów bo nie mam jeszcze dzieci. W tym momencie zdrowie jest dla mnie najważniejsze bo trzyma mnie z dala od życia jakie chciałbym prowadzić. A jeśli kogoś stać na laptopa i 2-miesięczny(!) urlop na końcu świata to i na lampę powinno jej starczyć.
                                  • lucyna_n Re: światłocień 30.01.13, 01:37
                                    nie zawiść, dziewczyna ciężko zapracowała na ten wyjazd, to był naprawdę cud że dala radę.
                                  • canoine Re: światłocień 30.01.13, 06:57
                                    głupio Ci się wydaje.
                                    śpię na podłodze w pustym mieszkaniu. nie mam nawet łóżka, a ten laptop (który Ci tak solą w oku, a który dostałam w prezencie parę lat temu, bo komuś był niepotrzebny) stoi na kartonowym pudełku. mam w zasadzie jedną parę butów na cały rok niemal i jedną kurtkę, też na cały rok. nie mam mnóstwa rzeczy, które byłyby dla mnie pilniejsze niż lampa. ale trafiła się okazja wyjechać, która mogłaby się już nie trafić potem, więc stanęłam na głowie, żeby móc to zrobić. teraz się martwię o resztę. może kupię sobie tę lampę na przyszły sezon. jak będę miała na czym spać i gdzie schować ciuchy oraz przy czym pracować (zanim mi kręgosłup wysiądzie - wszak zdrowie to priorytet).
                                    • mifune85 Re: światłocień 30.01.13, 10:15
                                      canoine napisała:

                                      > śpię na podłodze w pustym mieszkaniu. nie mam nawet łóżka, a ten laptop (który
                                      > Ci tak solą w oku, a który dostałam w prezencie parę lat temu, bo komuś był nie
                                      > potrzebny) stoi na kartonowym pudełku. mam w zasadzie jedną parę butów na cały
                                      > rok niemal i jedną kurtkę, też na cały rok. nie mam mnóstwa rzeczy, które byłyb
                                      > y dla mnie pilniejsze niż lampa. ale trafiła się okazja wyjechać, która mogłaby
                                      > się już nie trafić potem, więc stanęłam na głowie, żeby móc to zrobić.

                                      Rzeczywiście twój laptop jest dla mnie solą w oku bo cała ta dyskusja dotyczy tego kto co ma i dlaczego. Wręcz nie mogę ścierpieć tego faktu że masz laptopa i byłaś 2 miesiące w Australii. Przemawia przeze mnie zwykła zawiść i tylko gdzieś na szarym końcu zdziwienie dość groteskową sytuacją że ktoś wraca z 2-miesięcznego urlopu na końcu świata do domu bez wyposażenia i musi spać na podłodze. Bardzo chciałbym wiedzieć jak to się robi bo zawsze chciałem polecieć do Australii ale sam bilet lotniczy kosztuje fortunę.
                                      • lucyna_n Re: światłocień 30.01.13, 11:35
                                        jeżelinaprawdę byś chciał tobyś poleciał.
                                        • mifune85 Re: światłocień 30.01.13, 20:13
                                          lucyna_n napisała

                                          > jeżelinaprawdę byś chciał tobyś poleciał.

                                          Pewnie tak ale chciałbym najpierw poznać model działania i dowiedzieć się jak polecieć na 2 miesiące do Australii nie mając prawie niczego.
                                          • lucyna_n Re: światłocień 30.01.13, 20:22
                                            Pracujesz, nie kupujesz mebli, ciuchów, nie wydajesz na kino itp, tylko odkładasz x czasu na bilet. Nie kupujesz wycieczki tylko wszystko organizujesz sam żeby na miejscu było jak najtaniej. Czego w tym nie rozumiesz? Dla mnie przeszodą tutaj jest tylko zdrowie, reszta jak najbardzej zrozumiała.
                                            • canoine Re: światłocień 30.01.13, 20:36
                                              dokładnie :) dzięki Lucy za to wyjaśnienie :)
              • canoine Re: światłocień 29.01.13, 04:20
                w tym roku się niestety nie znajdą. nie wiem jak to jest u Ciebie, ale ja się muszę zdrowo natyrać i ciężko naodkładać, żeby móc sobie gdzieś pojechać (teraz to był szczyt szaleństwa). a jak wydam oszczędności, to się potem muszę znowu zdrowo natyrać i naodkładać.
                • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 13:14
                  ja mam podobnie jedno co mi w życiu zawsze wychodzi to natyrać się za male pieniądze:)
            • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 09:39
              Czy myslisz że radość i sens życia zwiazany jest z ilościa słońca ? Słońce radości
              jest w Tobie.
              Byłem w Australii, kiedy miałem depresje. Słońce tylko wzmagało depresje bo w
              depresji wszystko jest przeciwko osobie depresyjnej.
              Wiem, że to co piszę może spotkać się z komentarzem bujaj sie, albo podobnym.
              Wiem z mojego doświadczenia, że tylko Twoja radość tak naprawdę może zmienić
              głeboki smutek, który jest w Tobie.
              Radość jest w działaniu, w robieniu rzeczy, które przynoszą radość i sens. Kiedyś
              musiałem znaleść radość i sens dla siebie.
              Pozdrawiam serdecznie.

              • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 12:55
                tak, radość i sens życia jest zależny także od ilości słońca. Te drzwi są już otwarte (tzn naukowo to udowodniono), nie trzeba ich wyważać.
                • tlenoterapia Re: światłocień 29.01.13, 17:01
                  Dodam tylko, ze nauka mówi tak na ten temat :

                  W oku zachodzi zamiana światła na impulsy nerwowe, które przebiegają przez rozmaite struktury mózgowia i stymulują szyszynkę oraz podwzgórze do wydzielania hormonów – których poziom wiąże się z ilością impulsów. Ponieważ z kolei z hormonami tymi wiąże się nastrój człowieka, to można na niego wpływać przy pomocy światła.
                • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 18:00
                  To takie spojrzenie przez pryzmat swiatła. Dlaczego wobec tego tylu ludzi nie ma
                  w Polsce depresji. Jak to nauka wyjaśni, w jaki sposób z ta sama ilościa swiatła
                  mogą być szczęsliwi.
                  Albo, to że w takich krajach jak Australia tyle osób mimo dużej ilości światła ma
                  depresję.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 18:12
                    na taj samej zasadzie jak to że nie wszyscy umrzemy po przeżyciu dokladnie takiej samej ilości dni, i nie wszyscy przejdziemy w taki sam sposób dokladnie te same choroby w ciągu życia nawet żyjąc w niemal identycznych warunkach.
                    a tak ogólnie to przestań udawać głupiego.
                    • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 20:07
                      Mam wrazenie, że uzależnienie radość i sens życia od ilości światła i twierdzenie, że jest
                      to naukowe udowodnione mija sie z prawdą.
                      Proszę podac źródła na jakich się opierasz.
                      Jeśli ludzie w identycznych warunkach mają depresje i jej nie mają to problemem nie
                      są warunki tylko coś innego.
                      Wiem, że nie mam depresji dlatego, że stworzyłem sobie sens życia. Wiem, że moja
                      radość życia jest związana z miłością, która motywuje do działania i jest moim
                      wewnetrznym słońcem, ciepłem, które zapełnia pustkę.
                      Gdyby to słońce zgasło pogrążyłbym się w ciemnosciach trudnych do zniesienia.
                      Pozdrawiam serdecznie.

                  • tlenoterapia Re: światłocień 29.01.13, 19:55
                    Poczytaj sobie Mskaiq na temat depresji sezonowej, nie rób z siebie ignoranta, a dowiesz sie ze również temperaturę uważna się za czynnik wpływający na sezonowość depresji - w ciepłych krajach w okresach najgorętszych zaobserwowano te zaburzenia.

                    Ludzie nie żyją w oderwaniu od świata zewnętrznego i twierdzenie, ze nie może mieć on wpływu na życie ,samopoczucie jest ryzykowne.
                    Dla meteoropaty halny w górach = ból głowy, dla drugiego nie.


                    Oczywiście możesz sobie filozofować i po swojemu spekulować i głosić i oryginalne teorie, ale nie dziw sie , ze wywołujesz opadanie szczeki i uwagi typu bujaj się.
                    • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 20:59
                      Kazda depresja wiąże sie stratą. W zimie pojawia się strata światła i ta właśnie ta strata może być przyczyną depresji sezonowej. Z tym się zgadzam. Tego, że podłożem depresji
                      jest strata nikt nie podważa, równiez psychiatria.

                      Nie zgadzam sie z tym co piszesz, że na nastrój człowieka może wpływać ilość
                      swiatła bo swiatło stymuluje wydzielanie hormonów od których zależy nastrój człowieka.
                      U ponad 90% ludzi w Polsce tak się nie dzieje i to przeczy rewelacjom, które ktoś
                      niestety może brać serio.
                      Podobnie z rewelacjami Lucyny, że od światła zależy radość i sens zycia. Chciałbym
                      zobaczyć gdzie coś takiego zostało opublikowane.
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • canoine Re: światłocień 29.01.13, 21:12
                        O matko. Możesz wierzyć albo i nie, ale mi naprawdę światło słoneczne jest potrzebne do życia. I w ogóle ciepło. I nawet taka głupia silniejsza żarówka, o której pisze Lucyna, poprawia nieco ten stan (tylko trochę, bo to nie słońce, ale jednak nieco poprawia).
                        A wiesz dlaczego nie wszyscy w Polsce mają depresję, a niektórzy w Australii tak? Oświecę Cię - bo depresja może mieć wiele przyczyn :) I brak słońca stanowi JEDNĄ Z TAKICH PRZYCZYN. Australijczyk może wpadnie w depresję, bo stracił pracę albo zmarła mu ciocia, albo miał w ogóle przerąbane w życiu. Ja wpadam co roku, bo mam za mało słońca. C-o-r-o-k-u. Od podstawówki. (wcześniej nie pamiętam)
                        • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 21:30
                          Wiem, że światło jest Ci potrzebne, nie mam żadnej wątpliwości, że tak jest. Każda
                          osoba, która traci kogoś albo coś co jest dla niej ważne albo niezbędne przeżywa to
                          samo.
                          Zgadzam sie z Toba że brak słońca może być przyczyna depresji, dla kogoś innego
                          strata pracy, smierć.
                          Zawsze przyczyna jest strata.
                          Człowiek musi się nauczyc radzić sobie ze stratą. Czasem oduczyć się jest bardzo
                          trudno, szczególnie kiedy przez lata wzmacniało się potrzebę słońca.
                          pozdrawiam serdecznie.
                      • tlenoterapia Re: światłocień 29.01.13, 22:50
                        mskaiq,
                        muszę cie sprostować - nie wiąże sie SAD – (seasonal affective disorder) z psychologią, a z biologią i zastosowanie teorii straty nie ma z tym zaburzeniem nic wspólnego.
                        Równie absurdalnie można stwierdzić, ze zyskuje się zimę ,wiec ludzie powinni się cieszyć..

                        Zanim zaczniesz się nie zgadzać i insynuować, ze są to rewelacje moje czy Lucyny poczytaj na ten temat. Droga wolna.Zapewniam ze żadne publikacje nie sa przez nas pisane.

                        Jak możesz to bardzo proszę udowodnij swoje przekonanie, ze słonce nie stymuluje wydzielania hormonów. Chętnie zapoznam się z tą publikacją. Moze ktoś za nią dostał anty-nobla.

                        Zadziwia mnie twój wysiłek jaki wkładasz w przeczenie wszystkiemu co nie zgadza się z Twoimi oryginalnymi przemyśleniami i doświadczeniami. Trudno z Tobą się komunikować gdy przeczysz nauce, logice, racjonalności.
                        • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 23:12
                          Moze stymulować wydzielania hormonów i tego nie podważam. Nie wierze tylko,
                          że to wywołuje depresje. Gdyby to tak działało to wszyscy w zimie by ją mieli
                          a przeciez nie mają.
                          To co napisałas odebrałełem jako utwierdzanie osób depresyjnych, że światło
                          decyduje o depresji i nic sie z tym nie da zrobić.
                          To odbiera nadzieje, jeden z najwazniszych czynników ludzkiej egzystencji.

                          Jeśli chodzi o strate jako przyczyne depresji to jest to oficjalnie uznawana przez
                          naukę przyczyna depresji. To nie są moje prywatne przemyślenia.
                          Pozdrawiam serdecznie.



                          • lucyna_n Re: światłocień 30.01.13, 01:40
                            aleś się zaparł w sobie, uff
                          • tlenoterapia Re: światłocień 30.01.13, 01:51
                            Na twojej wierze i potrzebie nadziei nauka się nie opiera.

                            Twierdzenie , ze wiedza na temat zaburzeń, odbiera nadzieje czy utwierdza, ze nie da sie nic zrobić jest twoim prywatnym przekonaniem, które uogólniłeś, jak by w empatycznej trosce o innych, a tak naprawdę nic nie wiesz kto ma jakie podejście do swojego zaburzenia.

                            "Strata" jako przyczyna depresji - jest koncepcją, której nikt prócz ciebie nie zastosował odnośnie depresji sezonowej - w którą notabene nie wierzysz, bo badania na ten temat ignorujesz. Tak samo ignorujesz to co czuje i doświadcza canoine bo swoją koncepcję "straty" uznajesz za ważniejszą, prawdziwszą.

                            To już kompletnie godzi w moje poczucie zdrowego rozsądku i logiki, a innych jak widzę tylko irytuje.
              • canoine Re: światłocień 29.01.13, 20:54
                Nie nie, Mskaiq. Nie mieszaj sensu i radości życia z depresją. To owszem, często występuje razem, ale depresja nie musi się brać z braku sensu i radości. Ba, ja nawet w depresji potrafię stwarzać sensy, cele i odczuwać mikro-radości (rzadko, ale jednak). Ja tego sobie nie myślę - ja po prostu wiem, z kilkunastu co najmniej lat doświadczeń i obserwacji, że mój mózg po prostu przestaje funkcjonować w okresie zimowo-przedwiosennym, a czasem już od jesieni (niestety, z biegiem lat ten stan się pogłębia i wydłuża..). I naprawdę nie ma znaczenia co ja akurat robię w życiu czy czego nie robię. Światło słoneczne - potrzebuję jak powietrza. Ja w ogóle jestem okropnie wrażliwa na pogodę, ale na światło słoneczne wyjątkowo. Już dawno stwierdzono coś takiego w medycynie jak zaburzenie afektywne sezonowe. Szkoda, że musiałam się męczyć tyle lat, żeby dowiedzieć się, że coś takiego istnieje. Ale wierz mi - istnieje.
                Pozdrawiam.
                • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 21:19
                  Można tworzyc sensy zycia, krótkotrwałe radości i te nie sa w stanie obronić
                  przed depresją. Z tym się całkowicie zgadzam.
                  Kiedy pojawia się zima pojawia sie strata ciepła, strata światła, i wiecej strat
                  np związanych z ilością ruchu itp.
                  Można stworzyć w swojej świadomości wyobrażenie, że światła potrzebuje się
                  jak powietrza. Kiedy tak się to widzi wtedy strata światła staje się olbrzymią
                  stratą i olbrzymim smutkiem.
                  Te mikro-radości nie sa w stanie tego zmienić.
                  Jedyny sposób to pokazanie sobie, że nawet bez światła możesz żyć pełnią
                  jak przy świetle.
                  Kiedyś uwierzyłem, że strata ukochanej osoby nie pozwoli mi więcej cieszyć się
                  życiem. Musiałem to zmienić, bez tego nie było dla mnie życia.
                  Pozdrawiam serdecznie.

                  • canoine Re: światłocień 29.01.13, 21:28
                    No nie będę Ci tu udowadniać, że nie jestem wielbłądem :D Jest, jak mówię, to jest całkiem proste i naprawdę nie trzeba dopisywać do tego takich rozwlekłych teorii, jak Twoje.
                    • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 21:36
                      To nie są moje teorie. Przyczyną depresji jest strata, nie ja to wymysliłem. To wie
                      nawet taki student psychoterapii jak ja.
                      Przytulam, chciałbym przekazać Ci tyle ciepła aby ten smutek, żal sie rozstopił. Aby
                      mógł pojawić się usmiech.
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • canoine Re: światłocień 29.01.13, 22:02
                        Właśnie Cię miałam zapytać czy akurat tę stratę na kursie przerabiasz, czy co. Nie ma we mnie smutku i żalu (nie w jakimś większym nasileniu niż przeciętne). Jest zdechłość. Zdechłość i ściśnięte flaki czasami. Mimo wszystko nałapałam trochę słońca po drugiej stronie globu i nie jest aż tak źle.
                        Ale z tą stratą słońca to żeś popłynął wyżej. Mask, jaka strata? Przecież słońce dalej jest, świeci, nie gaśnie nagle na pół roku i nie nastają egipskie ciemności. Słońce przecież świeci (czasami, ale nawet jak za chmurami, to nadal jest!). Więc jaka strata? Żadna. Jedynie tylko nie to natężenie światła. Mój mózg reaguje na takie rzeczy. Całe ciało. Na wahania ciśnienia, wilgotności, temperatury, na słońce. Nie muszę nawet prognozy pogody oglądać, żeby wiedzieć co i jak się zmienia. A przecież nie tracę ani słońca, ani ciśnienia atmosferycznego, ani wiatru, ani wilgotności powietrza.. Po prostu mam organizm wrażliwy na otoczenie, w tym pogodę. To jak alergia - jedni są uczuleni na pyłki albo sierść, ja jestem niejako "uczulona" na pogodę. Tylko nie objawia się to wysypką ani katarem, a odbija się w nastroju i funkcjonowaniu mózgu. Ach, nie będę Ci już więcej tłumaczyć, bo jak grochem o ścianę. Wykazujesz niezłomny wręcz opór w przyswajaniu jakichkolwiek treści, które nie pokrywają się z Twoim przekonaniem. Mam nadzieję, że się z tego wyleczysz, zanim zabierzesz się za ewentualnych pacjentów...
                        • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 22:42
                          Wiem, że niby nie ma powodu do straty bo słońce nadal świeci, ale to nie jest
                          ważne, ważne jest to jak Ty to widzisz i co czujesz.
                          Nie ma prawdziwej straty, ale jest strata, która jest w Twojej głowie, w Twoich
                          uczuciach. Pojawia się smutek i ogarnia całe ciało. Jest to ten sam smutek,
                          który przeżywałaś co roku. Możesz go wyobrazic sobie jako smutek zapamietany
                          wiele lat temu i przeżywany automatycznie, kiedy pojawia się zima. Zima go
                          uwalnia.
                          Możesz też powiedzieć inaczej, że nic z tym nie zrobisz, że to wcale nie strata
                          tylko taka się urodziłaś, że jesteś bardziej wrażliwa, a te osoby, które widzą to
                          inaczej niczego nie rozumieją, są ignorantami.
                          Gdy byłem w podobnym stanie jak Ty robiłem to samo. Depresja odbiera światło,
                          które jest potrzebne aby móc zobaczyć rzeczy w sobie.
                          Pozdrawiam serdecznie.

                          • canoine Re: światłocień 30.01.13, 07:03
                            > Wiem, że niby nie ma powodu do straty bo słońce nadal świeci, ale to nie jest
                            > ważne, ważne jest to jak Ty to widzisz i co czujesz.

                            Nie ma najmniejszego znaczenia, co widzę i czuję, ponieważ Ty i tak wiesz to lepiej ode mnie i bezczelnie mi to cały czas wpierasz. Alfa i omega Mskaiq, czytający w myślach, znający uczucia wszystkich istot ludzkich. To musi być męczące.
                            Nie będę więcej dyskutować z Tobą na ten temat, bo mnie nie szanujesz. A to bardzo przykre.
                            Miłego dnia Mskaiq.
                • lucyna_n Re: światłocień 29.01.13, 22:32
                  co jak co ale ja akurat o braku sensu życia chyba nigdy nie mówiłam, bo absolutnie nie odczuwam tegoż braku, nawet radość czasem odczuwam, ale co tam, nie będę się kopać z koniem, masku i tak wie lepiej co kto czuje i co kto powinien czuć i robić.
                  • mskaiq Re: światłocień 29.01.13, 22:58
                    napisałaś Lucynko
                    >Tak, radość i sens życia jest zależny także od ilości słońca
                    Nie bedziemy się kopać, dobrze, że jesteś.
                    Pozdrawiam serdecznie.
    • czarna-inka Re: światłocień 28.01.13, 14:34
      Bardzo polecam lampe antydepresyjna. Na mnie zadzialala taka za 300zl( cale szczescie, bo zastanawialam sie nad taka za 1000). Wiekszosc objawow o ktorych tu piszecie minela. Efekty zaczelam zauwazac juz po 4 dniach. Nie warto sie meczyc, choc z tego co czytalam nie dziala niestety na wszystkich, ale na jakies 70%-80% osob z depresja sezonowa.
Pełna wersja