rett1976
12.03.13, 19:55
U mnie ziagnozował cudowny profesor (sama też się niejako ziagnozowałam) Deprecha :( dwa miechy leczenia kombinacją Cilat i Nasen. Nie czułam tego. Kolejna wizyta, Lerivon 30 w połączeniu z Prefaxine 75. Dwa tygodnie i odstawiałam wszystko. Było dobrze, olałam... Przyszła miłość itd... Teraz jest odwrotnie: nie ma miłości, nie ma zdrowia, są problemy w pracy, rodzinnne, osobiste, finansowe... wszystko na raz się skumuluwało. Spadam... spadam ze spadochronem, który się nie otwiera... Jutro lekarz i pewnie znów prochy :( Zostały odrobinki wiary, że się podniosę... Pozdrawiam czujących to samo...