miss-nothing
19.05.13, 12:09
Witam, piszę tu ponieważ nie wiem gdzie zwrócić się już o pomoc. Mam prawie 16 lat, od dawna mam problemy psychiczne, w wieku 11 lat miałam lęki i leczyłam się xanaxem i fevarinem przez pół roku. Pozatym zawsze byłam smutnym, wrażliwym i dziwnym dzieckiem. Czasem się okaleczam. 27 lutego tego roku trafiłam do szpitala psychiatrycznego z powodu próby samobójczej, podcięłam sobie żyły. Zdiagnozowali tam depresje dwubiegunową i zaburzenia odżywiania (jestem bardzo chuda i mam niskie bmi) lecz po dwóch tygodniach rodzice wypisali mnie na żądanie bo troszkę mi ię polepszyło. W ogóle to moi rodzice okropnie to przeżywali, płakali, nie umieli sobie poradzić z tym że chciałam odebrać sobie życie. Przy wypisie zlecili mi depakine chrono 500 do pół roku. Gdy wróciłam ze szpitala czułam się obco, dziwnie. Tęskniłam za ludźmi ze szpitala, za tym wszystkim. Potem jakoś wróciłam do siebie i do normalnego życia. Chociaz nie wiem czy można nazwać je normalnym, bo prowadzę dziwny tryb zycia. Biorąc tą depakine ćpałam dextrometorfan w postaci acodinu, paliłam trawke, bo mam pewne problemy z narkotykami. Niedawno zaczęłam miewać straszne doły i ataki histerii, paniki, płaczu. Byłam u psychiatry jakiś miesiąc temu, przepisała mi jeszcze Atarax w syropie. A że ja w szpitalu bardzo polubiłam hydroxyzyne, syrop starczył tylko na 2 tygodnie. Pare dni temu skończyła mi się depakina. I tu pojawia się problem. Mama narazie nie chcę mnie zapisać do psychiatry po recepte, uważa że może już nie potrzebuje leków. Ja rozumiem że ona chce żeby moje i jej życie wreszcie było normalne, ale tak nie można. Ja nie panuje nad moją depresją, jest mi poprostu źle. 3 dni temu dowiedziała się że ćpam i po tym wszystko się zawaliło. Nie ma do mnie zaufania a ja nie mogę teraz opuszczać domu, tak jakby mi robiła odwyk od wszystkiego. Już nie wytrzymuje, nie panuje nad tym, raz jest niby dobrze ale za chwilę myśle żeby iść do kiosku obok po żyletke i po prostu się pociąć. Albo płaczę ciągle. Jedyny postęp to to, że już nie chcę się zabić, ale sensu życia nie widzę, poprostu wstaję rano i już ma dosyć. Proszę o pomoc.