Już sama nie wiem co mi jest

27.07.04, 15:59
Raz jestem zadowolna, raz ogarnia mnie paralizująca bezsilność. Nie mam sił
myśleć o przyszłości, która jawi mi się jako pasmo trudności.Ale jeżeli
aktualnie nie jestem w dołku tłumaczę sobie że muszę Soebie sama poradzić z
tymi dołami, wtedy się staram, wlaaczę .A potem znowu dół.:( Czy to jest
depresja czy może zwykła zmiennośc nastrojów??
    • cafe_lorafen Re: Już sama nie wiem co mi jest 27.07.04, 16:10
      Kobieto ! Nie kazda handra to depersja !!!
      Kazdemu zdarzaja sie soly, ale poki walczysz to sobie nic nie wmawiaj !
      Zaburzenia nastroju to tez nie gorki i dolki.

      Powodzenia.
    • milionynas Re: Już sama nie wiem co mi jest 27.07.04, 20:01
      wrona18 napisała:

      > Raz jestem zadowolna,
      raz ogarnia mnie paralizująca bezsilność. Nie mam sił
      > myśleć o przyszłości, która jawi mi się jako pasmo trudności.Ale jeżeli
      > aktualnie nie jestem w dołku tłumaczę sobie że muszę Soebie sama poradzić z
      > tymi dołami, wtedy się staram, wlaaczę .

      Witaj Wronko.Musze Cie zmartwic:
      To nie jest profesjonalna depresja.

      A potem znowu dół.:( Czy to jest
      > depresja czy może zwykła zmiennośc nastrojów??

      Czy nie masz aby okresu? Bo depresji nie masz na pewno. Przykro mi ;-)

      -pozdrawiam - Hungry_Potter z organizacji milionynas
      --------------------------
      wszystko pod niebiosami
      • wrona18 Re: Już sama nie wiem co mi jest 27.07.04, 20:37
        milionynas-ie faktycznie masz racje;-) ale dlaczego jesteś taki pewien, że nie
        mam depresji?? Wcale nie mam ochoty jej mieć, ani nie chcę jej sobie wmówić,
        ale jeżeli okazałoby się że to depresja to przynajmniej mogłabym sobei z tym
        jakoś konkretnie poradzić.A teraz tak naprawdę nie wiem co mam robić, kiedy
        dopada mnie czarnowidztwo tzn. przeciętnie dwa razy dzienni. wtady mam
        wrażenie, że życie nie ma sensu, a najłatwoej byłoby umrzeć. Co na szczęście
        nie znaczy, że myślę o samobujstwie. W tym roku mam pisać maturę i boję się że
        nie dam sobie rady, bo każdy nawet najmniejszy stres działa na mnie
        paralizująco;/ Dalej uważasz, że to nie deprejsa??
        • rzeznia_nr_5 Re: Już sama nie wiem co mi jest 27.07.04, 21:16
          wrona18 napisała:

          > milionynas-ie faktycznie masz racje;-) ale dlaczego jesteś taki pewien, że
          nie
          > mam depresji?? Wcale nie mam ochoty jej mieć, ani nie chcę jej sobie wmówić,
          > ale jeżeli okazałoby się że to depresja to przynajmniej mogłabym sobei z tym
          > jakoś konkretnie poradzić.A teraz tak naprawdę nie wiem co mam robić, kiedy
          > dopada mnie czarnowidztwo tzn. przeciętnie dwa razy dzienni. wtady mam
          > wrażenie, że życie nie ma sensu, a najłatwoej byłoby umrzeć. Co na szczęście
          > nie znaczy, że myślę o samobujstwie. W tym roku mam pisać maturę i boję się
          że
          >
          > nie dam sobie rady, bo każdy nawet najmniejszy stres działa na mnie
          > paralizująco;/ Dalej uważasz, że to nie deprejsa??


          Ja uważam że nie.Smutek jest dolą człowieka ale depresja na szczęście nie.
        • milionynas Re: Już sama nie wiem co mi jest 27.07.04, 21:29
          wrona18 napisała:

          > milionynas-ie faktycznie masz racje;-)

          ale dlaczego jesteś taki pewien, że nie mam depresji??
          Wcale nie mam ochoty jej mieć, ani nie chcę jej sobie wmówić,
          > ale jeżeli okazałoby się że to depresja to przynajmniej mogłabym sobe
          i z tym jakoś konkretnie poradzić.
          A teraz tak naprawdę nie wiem co mam robić, kiedy
          > dopada mnie czarnowidztwo tzn. przeciętnie dwa razy dzienni. wtady mam
          > wrażenie, że życie nie ma sensu, a najłatwoej byłoby umrzeć.

          Od depresji sie tek latwo nie umiera. Jesli niepokojące onjawy nasilą się -
          idź do psychologa. To przeważnie fajni goście.

          Co na szczęście
          > nie znaczy, że myślę o samobujstwie. W tym roku mam pisać maturę i boję się że
          > nie dam sobie rady, bo każdy nawet najmniejszy stres działa na mnie
          > paralizująco;/ Dalej uważasz, że to nie deprejsa??

          W takim razie , jesli juz musisz cos miec, nazwij to tzw. nerwica egzaminacyjna.
          Sa ludzie co do matury przystepuja kilkukrotnie z powodu silnej nerwicy
          egzaminacyjnej. A teraz Ci pokaze, jak pisze czlowiek w depresji:

          "O! Nie wytrzymam tego dluzej. Wszystko jest takie szare i papierowe. Nawet
          pieprzona pizza smakuje kurzem. Nie mam pomyslow na reszte dnia, nie mam
          pomyslow na reszte życia. Nie chce już żyć. Do dupy takie wczasy ;-DDD"

          Po co Ci teraz wiedziec czy masz depresje czy tez syndrom turreta;P?
          Jak objawy sie nasilą sama się przekonasz. BTW; syndrom turreta to bardzo
          rzadka choroba i ma inne objawy, podałem jako przykład dla kontraapunktu.
          Depresja, histeria, neurastenia, psychastenia to tylko nazwy uzyteczne w
          terapii. Ten rodzaj wahan samomoczucia, jaki opisalas, nijak nie da sie
          nnazwac depresja. Kobiety czują mocniej i więcej niż faceci. Czasem reakcje
          mogą być nieadekwatne do sytuacjei.Przesadzonne w jedna lub druga stronę.
          Przeczytaj "płeć mózgu", a dowiesz się czemu tak emocjonalnie i irracjonalnie
          zdarza Ci sie zachowywać. Ostrzerzenie: Nie jestem psychologiem i zawsze i
          wszędzie mogę się mylić.;-) Ale psycholodzy tez sie mylą i to za pieniądze.
          -Tzym się ciepło i nie poddawaj czarnowidztwu

          - Hungy_Potter z organizacji milionynas
          --------------------------
          wszystko pod niebiosami
        • looserka Re: Już sama nie wiem co mi jest 27.07.04, 22:04
          wrona18 napisała:

          > milionynas-ie faktycznie masz racje;-) ale dlaczego jesteś taki pewien, że
          nie
          > mam depresji?? Wcale nie mam ochoty jej mieć, ani nie chcę jej sobie wmówić,
          > ale jeżeli okazałoby się że to depresja to przynajmniej mogłabym sobei z tym
          > jakoś konkretnie poradzić.

          To znaczy jak? masz jakiś pomysł na poradzenie sobie z depresją-chorobą, a
          nie masz pomysłu na poradzenie sobie z wahaniami nastroju i chandrą? Czyli co -
          łykać prochy? Czy stwierdzić,że "jestem chora, więc nie mogę od siebie wiele
          wymagać i wy też ode mnie nie wymagajcie"?
          Ucieczka w chorobę, to nie pomysł na życie Wrono, ono i tak Cię dopadnie i
          trzeba mu będzie stawić czoła prędzej czy później.


Pełna wersja