emka.30
29.07.13, 09:58
Od 4 lat leczę się na depresję. Leki przez 2 lata świetnie działały, ale organizm chyba się uodpornił i w zeszłym roku odkryłam inne lekarstwo - alkohol. Z początku wystarczała lampka wina, jedno piwo, ale teraz potrzebuję 8 piw, żeby zaszumiało mi w głowie. Do tego, na drugi dzień dosłownie umieram i wtedy depresja dopiero daje się we znaki. Ale mimo to nadal sięgam po alkohol. Moja pani psycholog mówi, że to już uzależnienie i że powinnam zgłosić się do ośrodka leczenia uzależnień. Dla mnie to jest szokująca informacja, nie dopuszczam do siebie myśli, że to już alkoholizm? Czy ktoś z was miał albo ma podobny problem? I jak sobie z tym radzicie?