Joga=agresja?

02.08.04, 16:27
Czasem mi radza, zebym zaczal praktykowac joge, ktora ma dobrze robic na dep.
A ja mam dotad takie doswiadczenia (obserwuje sobie innych modniaczkow, a
zwlaszcza modniaczki), ze konczy sie to kompletna fiksacja 'lotosowa' z
jednej strony, a ledwie maskowana (albo i nie) wobec nie-lotosowych z
drugiej. Co wy na to?
    • o0oo Re: Joga=agresja? 02.08.04, 18:14
      na cwiczenie jogi mnie nie stac(to chyba trzeba na jakies kursy sie zapisac),
      ale zainspirowany cwiczeniami jakie pokazali mi na terapii, w ktorych byly
      elementy jogi, zaczelem praktykowac cwiczenia rozciagajace. i to mi bardzo
      pomaga. miesnie mialem tak zesztywnione, ze poczatkowo szlo mi to opornie, ale
      powoli zaczynam sie prostowac. i czuje sie lepiej.
      • gloom Re: Joga=agresja? 02.08.04, 18:26
        to fajnie. a jak stosunek do otoczenia ludzkiego?
    • elaenna Re: Joga=agresja? Nie! 02.08.04, 19:36
      To równanie, które wpisałeś w tytule wątku, jest fałszywe. Doprawdy, trudno mi
      sobie wyobrazić bardziej odległe pojęcia.
      Natomiast rozejrzyj się dookoła i popatrz, czym ludzie szpanują: tenis, squash,
      polo, żeglarstwo, kulturystyka, aerobik, premiery, znajomości... Można wyliczać
      w nieskończońość.
      Czym większym jesteś zerem, tym bardziej musisz szpanować. I musisz zadbać,
      żeby inni to zauważyli.

      Więc ćwicz jogę, a szpanerów i snobów omijaj z daleka.

      Pozdro
      Elżbieta
      • gloom Re: Joga=agresja? Nie! 02.08.04, 20:09
        Ja tylko pytalem, bo widzialem na kilku przykladach, jak zadzialalo
        praktykowanie (zwlaszcza ograniczone).Pozdrawiam
    • sabeena joga? 02.08.04, 21:10
      Eh, co ty, to nie tylko joga, to jak kazdy neofityzm - odkrylem cos nowego,
      wierze ze jest lepsze niz jakies inne mozliwe zajecia, wiec kazdego bym chetnie
      przeciagnal na swoja strone. A jak nie to moj wrog. Pogadaj z kims kto wciagnal
      sie niedawno w jakikolwiek rodzaj aktywnosci, w ktory gleboko wierzy. To samo
      bedzie co z joginami/nkami co to od pol roku cwicza asany. A aktywnosc fizyczna
      bardzo polecam, tak na marginesie. Osobiscie cwicze po poltorej godziny
      dziennie i tyle z tego mam, ze przynajmniej nad cialem panuje, skoro nad glowa
      trudno. Fajnie jest nie czuc sie jak worek, i jak kazda osoba gleboko wierzaca,
      ze to, co sama robi, zajebiscie jej pomaga, moge tylko namawiac kazdego, zeby
      sprobowal robic to samo, niezaleznie od braku sil. Dla ulatwienia dodam, ze tez
      wychodze z depresji, wiec nie jest tak, zem herod baba w kwiecie wieku (to moze
      jeszcze) i pelna energii do codziennego machania rekami i nogami :) Ale sie
      jakos zmuszam :)
      pozdro
      S.
      • gloom Re: joga? 02.08.04, 21:24
        Chyba masz racje, ale przy jodze zauwazylem jakies spotwornienie tego syndromu
        neofity. By the way, ja tez narzucam sobie rezim cwiczen fizycznych. Pomaga.
        Czolki, gloom
Inne wątki na temat:
Pełna wersja