jak nakłonić bliską osobę na terapię?

30.07.13, 21:57
jak w tytule, chodzi o moją siostrę dokładniej, widzę jak się stacza po równi pochyłej w nerwicę, rozpacz i Bóg wie co jeszcze. Od zawsze była osobą nerwową, ale teraz to przechodzi wszelkie pojęcie. Wystarczy ja lekko zdenerwować a zaraz lecą takie epitety, że szok, strasznie lubi rządzić ale nie bardzo ma kim, wszystko prawie załatwia awanturą, w rodzinie każdy wg niej jest jej wrogiem, ma przekonanie że jeśli wpadnie w problemy nikt z rodziny jej nie pomoże. Tiki nerwowe mnożą się u niej jak pchły na psie, no nie wiem co jeszcze napisać, może to, że jest po trzydziestce, mieszka nadal z rodzicami, jest sama... ogólnie to tykająca bomba, aha nie znosi krytyki.

W czasie mojej terapii, poruszany był temat mojej rodziny, po tym co powiedziałam o siostrze pani psycholog powiedziała, że i siostra powinna skorzystać z terapii, jednak moja siostra uważa że psycholodzy to durnie motający w głowach innym...

a pod tym wszystkim co pisałam o niej, kryje się martwiąca się o innych wrażliwa dziewczyna ale tak skutecznie się kryje że mało kto wie o tym, a i dojrzeć coraz trudniej

poradźcie coś proszę, mi już ręce opadają, boję się że skończy się tym, że ona sfiksuje i wyląduje na przymusowym leczeniu
    • wyszlo_na_dobre Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 30.07.13, 23:49
      Ale psycholodzy to durnie motający w głowach innym.
      Lepiej jej się pomóż wyprowadzić. 3 miesiące bez przymusowego przebywania z rodziną czynią cuda.
      • aa_propos Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 31.07.13, 08:00
        Jesli jest az tak cwana to niestety, trzeba poczekać aż się posypie i stwierdzi że dalej tak nie da rady żyć.
        • martini-7 Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 31.07.13, 17:34
          aa_propos, też tak czasem myślę, ale ciężko mi czasem patrzeć na to, to moja siostra, słucham jej żali bo, ktoś wysłuchać powinien, wiem jak to mieć problem, wiem jak to ciężko, ale ona stoi w miejscu, a jak się posypie to bardzo się boję że to będzie wielkie bum... czasem boję się, że jak runie to skończy się w szpitalu bo ta gotująca się w niej agresja może odbić się na jej zdrowiu jak nie fizycznym, na sercu czy coś. Prawda cwana jest, jest mocna w gębie jak mało kto, zagłusza wulgarnością i agresją swoje serce... brak mi sił do niej, boję się każdego spotkania z nią bo nie wiem, co mnie czeka, czy będzie miło czy nerwowo i znowu będzie wałkowanie ilu to pojebanych ludzi żyje na świecie, przecież ona za kierownicą nie robi nic innego jak klnie! czepia się niemal każdego kierowcy a sama też pozostawia wiele do życzenia
          • aa_propos Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 31.07.13, 19:46
            No właśnie, takie mechanizmy obronne sa zwykle najtrudniejsze do pokonania. Niech może na poczatek weźmie sie za lekturę poradników do autopsychoterapii? To nie wzbudza takiego oporu a moze sprowokowac do myslenia bo twojej siostrze brakuje przede wszystkim wglądu z tego co piszesz.
            • martini-7 Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 31.07.13, 20:43
              Wglądu? jej przede wszystkim brak zauważenia tego, że ma problem! Jak ktoś nie daj Bóg w jakkolwiek nawet delikatny sposób to powie, to potem za jakiś czas wywali, że robią z niej wariatkę. Ogólnie to bardzo fajna osoba, ale z WIELKIMI PROBLEMAMI. Paradoks w tym, że ona uważa, że jej psychikę skrzywiło dzieciństwo i że nawet psycholodzy to mówią, jest w tym coś, nasze dzieciństwo i młodość rozgrywały się na tle walki między rodzicami, ogólnie klasyczna walcząca polska rodzina. Jednak kiedy jej proponuję terapię, no skoro na psychologię się powołuje, to słyszę NIE. Taka książka mogłaby pomóc, ale najpierw trzeba by ją przeczytać to raz, dwa obawiam się, że potem odnalazłaby więcej powodów swoich nieszczęść w rodzicach i całym świecie. OK rodzice trochę zrąbali nam psychikę, każda z nas inaczej to odczuła, inaczej każda to odreagowała i inaczej starała się z tym radzić, ja drugiego ataku depresji nie przeszłabym bez pomocy więc po nią się udałam, ona nie robi nic.
              • aa_propos Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 31.07.13, 21:42
                No właśnie ów "brak zauważenia problemu" jest brakiem wglądu, ale piszesz że jednak przyznaje sie do skrzywienia z dzieciństwa? To też coś. Z drugiej strony mozna zrozumieć że boi się zajrzec do tej szafy.
                • martini-7 Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 01.08.13, 22:32
                  Tak, coś tam się przyznaje, ale czasem nie wiem na ile jest to przyznanie w stylu "tak, mam problem, ponieważ moje dzieciństwo tak a nie inaczej na mnie wpłynęło" a na ile szukanie winnych i usprawiedliwienia jednocześnie dla swojego zachowania, oraz przybieranie maski ofiary. Do szafy nie chce i boi się zajrzeć, tak może być, podejrzewam, że tam więcej trupów niż na polach Grunwaldu w 1410 :/
      • martini-7 Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 31.07.13, 17:29
        wyszlo_na_dobre, cały pic polega na tym, że ona od 18-nastki się wyprowadza i wyprowadzić nie może, niby jej tak źle, niby taka nieszczęśliwa, ale nic nie robi w stronę wyprowadzki. Sugerowałam jej to, twierdzi, że nie stać jej. Może dlatego, że ona tak jakby chce zjeść ciastko i jednocześnie je mieć. Trochę czasem myślę, że brak jej dojrzałości emocjonalnej. Fakt mnie ktoś pomógł, ale ja nie nienawidziłam całego świata jak ona i starałam się żyć...
    • mskaiq Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 09.08.13, 14:14
      Przede wszystkim zaakceptuj ją jaka jest. Nie próbuj zmieniać, spokojnie i ze
      zrozumieniem jej wysłuchaj.
      To zrozumienie jest bardzo ważne, nie namawiaj do psychoterapii, po prostu
      wysłuchaj jej złości.
      To przyniesie jej olbrzymią ulgę. Ktoś ją wysłuchał, ktoś zrozumiał. To może
      spowodować, że wybierze się na psychoterapię.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • martini-7 Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 13.08.13, 23:13
        ech, staram się jak mogę, naprawdę wysłuchuję, daje możliwość wyrzucenia z siebie złości, delikatnie staram się razem z nią szukać spojrzenia na sprawę z innej strony, ze strony bardziej pozytywnej. Wiem, że jak człowiek się wygada to mu lżej, że nie czuje się sam... ale mnie może kiedyś zabraknąć... wiesz, ona ma swoje "napady" to naprawdę cudowna osoba ale zatracająca się sama w sobie a mnie ciężko na to patrzeć ponieważ nie zawsze potrafię pomóc.... ech, samą mnie czasem emocje biorą bo mam dość takiego dreptania jej w kółko, nie wychodzenia z problemu, ale może trzeba jeszcze więcej czasu... jesteśmy tylko ludźmi i to czasem jest właśnie za mało...
        • mskaiq Re: jak nakłonić bliską osobę na terapię? 14.08.13, 10:20
          Z mało wiem jakie problemy ma Twoja siostra. Wiem, że bardzo trudno
          zaakceptować w pełni drugą osobę, szczególnie kiedy samemu myśli i
          odczuwa zupełnie inaczej.
          Pozdrawiam serdecznie

Pełna wersja