martini-7
30.07.13, 21:57
jak w tytule, chodzi o moją siostrę dokładniej, widzę jak się stacza po równi pochyłej w nerwicę, rozpacz i Bóg wie co jeszcze. Od zawsze była osobą nerwową, ale teraz to przechodzi wszelkie pojęcie. Wystarczy ja lekko zdenerwować a zaraz lecą takie epitety, że szok, strasznie lubi rządzić ale nie bardzo ma kim, wszystko prawie załatwia awanturą, w rodzinie każdy wg niej jest jej wrogiem, ma przekonanie że jeśli wpadnie w problemy nikt z rodziny jej nie pomoże. Tiki nerwowe mnożą się u niej jak pchły na psie, no nie wiem co jeszcze napisać, może to, że jest po trzydziestce, mieszka nadal z rodzicami, jest sama... ogólnie to tykająca bomba, aha nie znosi krytyki.
W czasie mojej terapii, poruszany był temat mojej rodziny, po tym co powiedziałam o siostrze pani psycholog powiedziała, że i siostra powinna skorzystać z terapii, jednak moja siostra uważa że psycholodzy to durnie motający w głowach innym...
a pod tym wszystkim co pisałam o niej, kryje się martwiąca się o innych wrażliwa dziewczyna ale tak skutecznie się kryje że mało kto wie o tym, a i dojrzeć coraz trudniej
poradźcie coś proszę, mi już ręce opadają, boję się że skończy się tym, że ona sfiksuje i wyląduje na przymusowym leczeniu