poranne doły i lęki

22.08.13, 08:25
jak sobie z nimi radzić ?
brałam jakis czas leki , okresowo pomagały
teraz nie zażywam nic
depresja jest u mnie okresowa ,pojawia się przeważnie wiosną-latem
każda pierdoła staje się problemem nie do przeskoczenia
nawet jak nie mam problemów to budzę się ze ściśniętym żołądkiem i strachem że w ogóle się obudziłam...
wszystko co powiem to analizuję ,mam problem z podjęciem najprostszej decyzji
coraz mniej rzeczy mnie cieszy
wieczorami jest trochę lepiej
robie sobie psychoterapię z pomocą książek -czytam non stop i wpajam w łeb
chwilami pomaga ,na lęki nic nie pomaga....

jak sobie radzicie z takimi dołami ? jakieś metody relaksacyjne?
czy tylko leki ?
    • egzor.cysta Re: poranne doły i lęki 22.08.13, 08:48
      Trzeba przeczekać albo uspokajające antydepy
    • lelum3 Re: poranne doły i lęki 23.08.13, 19:58
      Nie ma nic gorszego jak w łóżku, po przebudzeniu rozkminiać swój opłakany stan. Mnie niezmiennie pomaga, jeśli się zmobilizuję i zajmę czymkolwiek, choćby sączeniem kawy przed komputerem. Oczywiście nie zawsze udaje mi się przełamać bezwład i przytłoczenie lękiem.
    • zoliborski_goral Re: poranne doły i lęki 26.08.13, 17:44
      Proponuję jeszcze zanim wstaniesz oddechy przeponą czyli dolnymi partiami żeber. Zacznij od 20 i możesz to powtórzyć w miarę potrzeby. Jeśli poczujesz objawy hiperwentylacji(mrowienie, drętwienie, oszołomienie) możesz przerwać ale nie musisz bo nie jest to groźne.
    • onebrief Re: poranne doły i lęki 11.09.13, 11:15
      modlitwa, nic więcej
      • onebrief Re: poranne doły i lęki 11.09.13, 11:17
        modlitwa może tylko pomóc, połączona z leczeniem daje nadzieję i siłę
        • donjuan Re: poranne doły i lęki 15.09.13, 09:22
          Tytuł wątku trafnie określa stan samopoczucia zależnie od pory dnia , a może raczej od rytmu dobowego organizmu. Niektórzy muszą się długo rozkręcać po przebudzeniu , inni czują się od razu świeżo i są wypoczęci. Jeśli tylko nie masz dolegliwości ze strony głowy lub serca , w postaci bólu , zawrotów , arytmii , częstoskurczu , które mogą grozić omdleniem , to dobrze jest wziąć się do jakichś zajęć ruchowych . Wtedy czysto fizyczne zmęczenie poprawia na ogół samopoczucie . Gorzej , jeśli wysiłek fizyczny prowadzi do jakichś sensacji , np. serce łomoce przez kilkanaście godzin i nie pozwala usnąć . Wtedy przydają się leki uspokajające np. propranolol . Wczuj się w rytm i reakcje swojego organizmu , gdyż nie ma uniwersalnych recept skutecznych dla każdego .
    • onebrief Re: poranne doły i lęki 17.09.13, 09:52
      proszę mnie właściwie zrozumieć: to jest moja propozycja do rozważenia we własnym zakresie, oparta na własnym doświadczeniu, ale nie jestem w stanie zagwarantować komukolwiek uzdrowienia ani nie zamierzam nikogo zmuszać, wiem, że w znanych mi przypadkach wiara pomogła dodając sił, nadziei, spokoju, zdrowia
      • aa_propos Re: poranne doły i lęki 20.09.13, 23:14
        Pieprzenie, kolego. Pieprzenie. Jakby wiara w bozię w czyms rzeczywiście pomagała to wszyscy by zaczynali od codziennej mszy, spowiedzi, komunii, odklepania różańca, godzinek...Przesiadywalibysmy w kościołąch a PKB tworzyliby anieli. Obrazek ze św. Krzysztofem zamiast OC też wychodziłby dużo taniej. Przeciez to proste. A ja się pytam dlaczego z nasza głęboką pijacką pobożnością mamy wyższy poziom samobójstw, zabójstw i wypadków samochodowych od takich Czechów gdzie wierzącego to przy dniu ze świecą szukać. Czesi a jeszcze bardziej Niemcy wschodni religię generalnie maja w dupie. Żyją też średnio dłużej od nas chociaz trąbią więcej alkoholu. Nic tu nie pasuje a liczby nie kłamią.
    • kat.k Re: poranne doły i lęki 17.09.13, 10:43
      nie wiem, ja sobie nie radzę

      może jedynie rzuceniem się w wir codziennych zajęć, wymyślam ich coraz więcej, zeby nie mieć czasu na użalanie sie nad sobą. a i tak mnie to dopada.
      • patria5 Re: poranne doły i lęki 19.09.13, 11:11
        może należy zbadac poziom wit D? niestety pewnie na własną rękę... drogie badanie - kilkadziesiąt złotych..... ale niedobór jest na naszej szerokosci geograficznej ogromny, a włąsnie on ( m.in.) odpowiada za obnizenie nastroju
    • o_tak_o Re: poranne doły i lęki 20.09.13, 00:41
      każdy musi coś sobie wydumać sam. Z własnego doświadczenia - może coś Ci się przyda:
      Budzimy się i każdy potencjalny ruch jest ponad siły. Ale w podświadomości mamy: to, co zawsze rano nas czeka. (praca? szkoła? dziecko? matka?...) No to trzeba jakoś się oszukać. Dawno już odkryłem, że bardzo trudno zmusić swój łeb do startu w codzienność ale dużo łatwiej mięśnie. No to - wstaję z łóżka - staram się nie myśleć o niczym - działać "samymi mięśniami" - nie "startuję w codzienność" - to potem. Po prostu - wstaję. Do łazienki. Łazienka - oszukaństwo: lekturka na kiblu (nie myśleć), prysznic i radio (nie myśleć) - z każdą minutą organizm wraca do życia i życie jest łatwiejsze do zaakceptowania...
      - jestem wierzący - zacząłem rano wstawać na Mszę św. - okazało się, że dużo łatwiej niż do pracy :) Na początku nie patrzyłem w jakim stanie wstaję, a w kościele siadałem w ciemnej kaplicy, żeby nikogo nie straszyć. Jak się Panu Bogu da szansę, to On na ogół coś wymyśli ;) a potem jest już łatwiej - jak się dzień zacznie - to już pójdzie.
      - wiem, że ruch to endorfiny - to bardzo prosta zależność i jak wszystkie proste - działa. Zacząłem rano przed wyjściem zmuszać się do 10 minutowego krótkiego programiku na kręgosłup - jakieś proste naciągania. W googlu na pierwszej stronie :) Niby nic, człek się nie uszarpie ale - dużo łatwiej ze startem.
      - a może uda się przejść "do zadań" spacerkiem zamiast pojazdem? Też działa.
      • onebrief Re: poranne doły i lęki 20.09.13, 21:32
        może Cię zainteresuje "Jak pokochać własne życie" Augustyna Pelanowskiego ;), chyba że już znasz
    • kura444 Re: poranne doły i lęki 21.09.13, 12:21
      Zacznij palić trawę.
    • deja.lu Re: poranne doły i lęki 21.09.13, 15:12
      idź na terapię poznawczo - behawioralną. Samodzielne lektury niewiele pomagają, będziesz tak czytał przez najbliższe 10 lat i nic. A jak nie masz gdzie to farmakoterapia.
    • wewe2014 Re: poranne doły i lęki 21.09.13, 18:59
      a spróbuj tak: jak cię będzie łapać dół rankiem zastanów się wtedy nad wszystkim co robiłaś dobrego w dniu poprzednim i tak za każdym razem. podobno sprawianie drugiemu człowiekowi dobra zawsze daje jakieś pozytywne zaangażowanie dla głowy.
      • zuzi.1 Re: poranne doły i lęki 21.09.13, 19:27
        zacznij zażywac preparaty z kwasami omega 3 w dużej dawce to Ci powinno pomóc
        • trombozuh Re: poranne doły i lęki 23.09.13, 19:16
          I nie zapomnij splunąć przez lewe ramię trzy razy rano i wieczorem. Nie ma kompletnie żadnych dowodów, że kwasy omega pomagają cokolwiek na depresję.
          • m-b Re: poranne doły i lęki 23.09.13, 20:49
            musze Cie zmartwić - są dowody naukowe na skuteczność Omega-3 3:1 EPA/DHA
            • trombozuh Re: poranne doły i lęki 23.09.13, 23:51
              No to dawaj. Choć jeden link. Choć pół.
    • trombozuh Nie ma sensu się męczyć 23.09.13, 19:10
      Obecnie są już naprawdę skuteczne antydepresanty o działaniu przeciwlękowym. Odżałuj parę dych na wizytę, poproś o Velaxin/Velafax. Lęki ustępują, a ty możesz zacząć normalnie żyć.
      • kamilkka30 Re: Nie ma sensu się męczyć 24.09.13, 10:51
        Polecam psychoterapię u dobrego psychologa oraz przez miesiąc garście witamin: magnez, cynk, B complex, B12, Omega3, wapń. Jak już witaminy zaczną działać, to dokoptować trochę ruchu. Sprawdzić poziom TSH (tarczyca). W badaniu krwii można również sprawdzić poziom magnzezu.
      • kotik410 Re: Nie ma sensu się męczyć 25.09.13, 13:38
        Na prawdziwą deprechę pomagają tylko prochy. Modlitwa to co innego - chorując na serce nie poprzestajemy na modłach, tylko idziemy do lekarza. Depresja to choroba i sama z siebie nie przechodzi (ta jesienna może okazać się kiedyś całoroczna). I to psychiatra dobierze leki, nie jest tak, że idzie się i prosi o Velaxin. One muszą być dobrane do przypadku, czasem lekarz zmienia je w trakcie leczenia.
        • trombozuh Re: Nie ma sensu się męczyć 25.09.13, 19:40
          "I to psychiatra dobierze leki, nie jest tak, że idzie się i prosi o Velaxin."
          Nieprawda. Niby czy miałby się kierować taki psychiatra? Antydepresanty trzeciej generacji to leki bardzo nowe, i ich mechanizm działania jest nieznany i nikt nie wie, co na kogo podziała. Wszystko odbywa się metodą prób i błędów. Lekarz wie tyle, co sam wyczyta w internecie. A wenlafeksyna (czyli velaxin, effectin) jest obecnie pierwszym lekiem z wyboru, który podaje się depresjach przebiegających na tle lękowym.
          • lelum3 Re: Nie ma sensu się męczyć 25.09.13, 20:02
            trombozuh napisał:

            > wenlafeksyna (czyli velaxin, effectin
            > ) jest obecnie pierwszym lekiem z wyboru, który podaje się depresjach przebiega
            > jących na tle lękowym.
            Łatwo wejść, a nawet cieszyć się ze skuteczności leku, ale spróbujcie się z nim rozstać. Buhahaha
            • zoliborski_goral Re: Nie ma sensu się męczyć 10.10.13, 09:14
              Dlatego polecam tę najprostszą metodę oddechową. Spokojne i swobodne 20 oddechów (liczymy po to zeby nie skończyć po kilku tylko) jest reakcją dokładnie przeciwną do reakcji lękowej, czyli zamarcia lub miotania się z przerażenia, dlatego działa jak sądzę.
Pełna wersja