Anormalne zycie a leczenie

04.09.13, 20:26
Uprzedzam, ze to bardzo nudny watek opisujacy moje zycie, postanowilam sie troche wyzalic i zapytac, co robic.
Jaki sens ma rozmowa z psychoterapeuta badz branie lekow, kiedy to nie my, a nasze zycie jest pokrecone?
Moje sklada sie z przykrych doswiadczen oraz osamotnienia. Dziecinstwo spedzilam w domu, w ktorym ojciec chlal i sie awantural, raz przyniosl prawdziwy pistolet i chcial zastrzelic moja matke, nastepnie zamieszkalam z chora psychicznie babka. Oczywiscie ludzie mnie nie tolerowali, w koncu bylam smutna i biedna. Zawsze sobie musialam czegos odmawiac, nigdy na nic nie bylo mnie stac. Bardzo dlugo wstydzilam sie kogos zaprosic, bo w domu brakowalo mebli, ubrania byly pakowane do tekturowych pudel. Dostalam socjofobii, ktora do dzis odczuwam, ale w mniejszym stopniu i w zaleznosci od warunkow - kiedy czesciej przebywam wsrod ludzi, jest ze mna dobrze, kiedy sie izoluje dostaje lekow. Przez podstawowke, gimnazjum, szkole srednia nie mialam kolegow ani kolezanek. Wykorzystywano jedynie to, ze zawsze komus pomoglam i wysluchalam, a ja wykorzystywalam ten czas jako substytut kolezenstwa, przyjazni. Wpadlam w podejrzane towarzystwo, bo jedynie tacy ludzie chcieli miec ze mna do czynienia. I sie potoczylo. Nie chcialo mi sie uczyc, czulam sie zle, codziennie plakalam. Na dodatek jestem kobieta nieatrakcyjna, wiec nigdy nikt nie zainteresowal sie mna, nie zaprosil mnie na randke, moim sukcesem w tej kwestii jest ignorancja ze strony mezczyzn - moze nikt sie mna nie interesuje, ale tez juz od dluzszego czasu nie slysze "ale pasztet" itd. O, zapomnialabym, fakt, zainteresowano sie mna, ale absztyfikantem byl czlowiek, ktory siedzial w wiezieniu, totalny kretyn, niestety jako mocno zdesperowana glupia nastolatka zaczelam sie z nim spotykac az w koncu... zostalam zgwalcona. Jakims cudem zdalam mature, poszlam na studia i poznalam fajnych ludzi, zmienilam sie przeogromnie, nabralam pewnosci siebie. Szkoda, ze psychoterapia, ktora meczono mnie rok wczesniej nie przyniosla takich skutkow, kompletnie nic mi nie dala. Mimo to nadal bylam samotna, dojezdzalam codziennie na zajecia, wiec nie dalo rady poszalec, czesto wychozilam z jakas inicjatywa, ale skoro te osoby mialy w swoich miastach partnerow, kolezanki, to szkoda bylo im sie wysilac. Przez internet poznalam ciekawe osoby, jezdzilam kilkadziesiat km, zeby sie z nimi spotkac. To najpiekniejszy, choc krotki okres w moim zyciu. Dzieki nim przeprowadzilam sie do wiekszego miasta, ale niestety z przyczyn finansow, a dokladnie braku finansow, musialam wrocic. Nie moge znalezc pracy, ale to teraz polska norma. Bylam dwa razy na stazu i to wszystko. Siedze teraz w domu, tak sie denerwuje, ze kazda sie cala poce, nie wiem co mam ze soba zrobic. Kiedys mialam marzenia, duzo zainteresowan, a dzis nawet nie jestem w stanie napisac glupiego posta, czuje sie jak robot. Mysle, ze gdyby byly jakies pozytywne bodzce (jestem osoba bardzi towarzyska, wiec chcialabym spotkac sie z ludzmi, pojechac gdzies, wyszalec sie...), to odzylabym, odreagowala i bylabym w stanie wziac sie za swoja rpzyszlosc, kariere... Wiem, bo juz tak mialam. Matka mi mowi, ze powinnam cos ze soba zrobic, powinnam wiedziec czego chce (moze wiem, ale sie boje, ciezko mi wszystko przychodzi, nie jestem juz tym kim kiedys bylam, trudno jest mi sie skupic nawet nad jakims artykulem, mysli mi uciekaja, jestem malo tworcza) radzila mi ostatnio wizyte u psychiatry, a nawet szpital. Rozgoryczenie, ze nie mialam ani dziecinstwa, ani mlodosci oraz lek, ze tak juz zostanie, bo wiele na to wskazuje, zabieraja mi energie, stlamsily mnie. Nie wiem czy terapia pomoze mi polubic/zaakceptowac to, czego nie cierpie, miedzy innymi samotnosci. Moze ktos z Was cos mi podpowie.
    • aa_propos Re: Anormalne zycie a leczenie 04.09.13, 21:20
      Mysle ze powinnas pojsc do lekarza/psychologa po pierwsze aby sobie pomoc ale takze zeby sie zaktywizowac, ponadto poszukac innych mozliwosci wyjscia do ludzi tak jak juz to robilas.
      • zoliborski_goral Re: Anormalne zycie a leczenie 04.09.13, 21:25
        to mały chyba znowu wkręca...
        • deadgirl Re: Anormalne zycie a leczenie 04.09.13, 22:12
          to o mnie? ja mam byc tym malym?
          • zoliborski_goral Re: Anormalne zycie a leczenie 05.09.13, 22:49
            A co, może to nie ty, mały?
            • deadgirl Re: Anormalne zycie a leczenie 06.09.13, 13:42
              Myslalam, ze na tym forum powazniej traktuje sie ludzi ;) Tak, to ja, dlatego od kilku lat pisze na innym forum jako kobieta.
              • zoliborski_goral Re: Anormalne zycie a leczenie 06.09.13, 18:27
                No fakt, widzę.
      • deadgirl Re: Anormalne zycie a leczenie 04.09.13, 22:14
        wlasnie zastanawiam sie w jaki sposob moze mi pomoc psycholog, lekarz. "Pani, wyjdz do ludzi"? :) Ech
        • deadgirl Re: Anormalne zycie a leczenie 04.09.13, 22:23
          Moze jednak sie zdecyduje i zaczne od lekow, chyba mam znieksztalcone postrzeganie rzeczywistosci przez to siedzenie w 4 scianach i leki cos w tej kwestii zmienia.
          • pixe Re: Anormalne zycie a leczenie 05.09.13, 19:23
            Czytałam i u mnie jest trochę inaczej, ale bardzo podobnie. Nie wnikam - wkręcanie, czy nie, nie czytałam zbyt dużo wątków na tym forum. Uważam, że nie pomogą mi leki, psychoterapia za droga - zresztą nigdy do mnie nie trafiały żadne poradniki - cóż z tego, że ktoś mi powie, że mam wyjść do ludzi, jak mnie ludzie nie lubią? Mnie nawet rodzice nie lubili. Dobra, nie mam siły na myślenie o tym wszystkim. Jutro trzeba znowu iść do znienawidzonej pracy.
    • berta-death Re: Anormalne zycie a leczenie 05.09.13, 22:01
      Co było to było i się nie odstanie. Nie ty pierwsza, nie ostatnia masz zrąbane dzieciństwo. Nie z takich tarapatów ludzie wychodzą. A wychodzą, bo nie mają zaburzeń psychicznych, biorą się w garść, stają na nogi i biorą od życia ile wlezie. Ale, żeby to zrealizować, trzeba iść do psychiatry, łykać co przepisze i poczekać na efekt działania leków. Jak już będziesz miała energię i chęci do działania, będziesz z optymizmem patrzyła w przeszłość a z olewaniem w przeszłość, to wtedy jest szansa, że coś się w twoim życiu zmieni. Owszem, manna sama z nieba nie spadnie, książę na białym rumaku też się nie pojawi, ale będziesz w stanie samodzielnie zadbać o to, żeby zabrać się do roboty. Ewentualnie skorzystać z porad terapeuty jak nie będziesz wiedzieć jak w to nowe życie wkroczyć i jak wykorzystać nowe możliwości.
      • deadgirl Re: Anormalne zycie a leczenie 06.09.13, 13:49
        Tyle ze ja juz nie mysle o przyszlosci, a o terazniejszosci wlasnie i leku, ze tak pozostanie Najgorsze jest to, ze czuje sie jak robot - istota pozbawiona tozsamosci, bez zadnych umiejetnosci. Napisalam tego posta, bo sama chyba juz nie wiem, co sie ze mna dzieje i chcialam zobaczyc, co maja do napisania ludzie z podobnymi doswiadczeniami, ale ktorym sie udalo wyjsc z takiego marazmu.

        >A wychodzą, bo nie mają za
        > burzeń psychicznych, biorą się w garść, stają na nogi i biorą od życia ile wlez
        > ie. Ale, żeby to zrealizować, trzeba iść do psychiatry, łykać co przepisze i po
        > czekać na efekt działania leków. Jak już będziesz miała energię i chęci do dzia
        > łania, będziesz z optymizmem patrzyła w przeszłość a z olewaniem w przeszłość,
        > to wtedy jest szansa, że coś się w twoim życiu zmieni.

        Mam nadzieje, dzieki.
        • zoliborski_goral Re: Anormalne zycie a leczenie 10.09.13, 11:02
          Ale ty znasz już sposób na ten stan. Jak zaczęłaś wychodzić do ludzi to miałaś najlepsze chwile. Ja myślę że sedno problemu lezy w znalezieniu zajęcia. Jakbyś miała w miarę znośną pracę to i problemy z psychiką by ustąpiły. A jakie studia skończyłaś?
          • deadgirl Re: Anormalne zycie a leczenie 10.09.13, 14:18
            Historie sztuki, inaczej mowiac "w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wyksztalceniem". :D Kiedys lubilam rysowac i nawet mi to wychodzilo, w zwiazku z tym zaczelam zastanawiac sie nad grafika komputerowa, ale od jakiegos czasu nie umiem sie poslugiwac za bardzo olowkiem (pewnie przez zryta psyche), stad ta frustracja. Dzis mam zamiar sie przelamac i cos z w tym kierunku zrobic. Jak sie dobrze rozluznie, to moze na nowo sie rozrysuje. Tyle by mi wystarczylo, zeby poczuc grunt pod nogami, zlapac wiatr w zagle.
            • zoliborski_goral Re: Anormalne zycie a leczenie 10.09.13, 14:40
              Równolegle chemia dla wsparcia jak zamierzasz nie będzie na pewno złym pomysłem.
Pełna wersja