zoliborski_goral
16.09.13, 10:07
Ponieważ znowu tu widzę jakichś księży a być może jednego apostoła różnymi loginami nawołujących do modlitwy i pokuty jako remedium na depresję przestawiam pierwsze lepsze badanie znalezione ad hoc w google pod hasłem "religia i depresja". W skrócie: badanie przeprowadzono w bardzo porządnej uczelni UCL (zazwyczaj oceniana w pierwszej 10 na świecie) i zbadano ponad 8 tysięcy osób przyjętych do szpitali w różnych krajach na operacje chirurgiczne (bez objawów depresyjnych) z którymi przeprowadzono w związku z tym wywiady. Wywiady powtórzono po roku czasu od pierwszego badania. Osoby deklarujące się jako praktykujący wierzący miały w tym czasie epizod depresyjny w 10,3% przypadków, osoby deklarujące ogólnie światopogląd spirytualistyczny w 10,5% zaś pozostałe (określane jako wyznające światopogląd laicki) - 7%. . Jest jednak nadzieja dla wierzących. Badając bardziej szczegółowo stwierdzono że osoby "letnie" religijnie miały częstotliwość depresji nieco tylko wyższą od laików zaś osoby mocno wierzące znacznie wyższą (12,4%). Coś musi być w fakcie że osoby bardzo religijne mają o 81% wyższe prawdopodobieństwo depresji od tych mało lub w ogóle niezainteresowanych. Ateizacja nie jest oczywiście nawet teoretycznym sposobem na depresję a dodatkowo religia ma społecznie nawet dużo ważniejsze funkcje, stwierdzam jedynie że w przypadku akurat depresji uciekanie w religijność może być zdecydowanie "antyskuteczne".