masha_qrella
25.09.13, 22:03
No bo co to zepare niepowodzen zyciowych ( bankructwo meza "zawdzieczane" nieuczciwemu partnerowi, utrata ukochanego domu, przeprowadzka za praca meza, 4 lata w domu z przeciez zdrowymi i wspanialymi dziecmi , bez nadziei na lepsze jutro (ale przeciez mieszkac jest gdzie, na rachunki maz zapracuje)
i pojawia sie mozliwosc , jak z nieba, po prostu praca cud marzenia - w wymarzonej od 10 lat profesji, w idealnych godzinach by jeszcze nieco dziecmi sie miec czas zajac, z mozliwoscia pracy z domu, w super milym otoczeniu. I tydzien przed rozpoczeciem "przyjacielska" szefowa wszystko odwoluje
no toz przeciez kazdy ma gorsze lata, przeciez wszyscy zdrowi. kochaja sie.. maja za co zyc.
przeciez nawet z lozka rano wstaje bo dzieci trzeba nakarmic, bo do szkoly wyprawic
przeciez jak ktos ma taka prawdziwa depresje to ma mysli i proby samobujcze, i wstac mu sie nie chce rano - a przeciez ja wstane choc mi sie nie chce bo kto inny dzieci nakarmi i wyprawi do szkoly. i nawet posprzatam i ugotuje
tylko czym w takim razie jest ta pustka i skurcz w mostku
po prostu glebokim nieszczesciem?