punkt krytyczny depresja

20.10.13, 15:14
bardzo ciezko rozmawiac o tym co czujesz jesli nic nie czujesz. Znalazlam sie w momencie swojego zycia w ktorym nie widze juz sensu. Tak naprawde nikt nie rozumie w czym tkwi problem bo nikt nie jest w stanie poczuc jak to jest byc na granicy jesli tego nie przezyl.
Mam za soba nieudana probe samobojcza, jako nastolatka probowalam sie zabic. Nie udalo sie i bardzo zaluje. Zlozylo sie na to wiele czynnikow. Choc w najwiekszym stopniu trudne relacje z mama. Tak naprawde nikt nigdy nie zastanawial sie dlaczego to zrobilam , nigdy nikt ze mna o tym nie rozmawial. wyszlam ze szpitala i temat zniknal.
Potem moje zycie poukladalo sie mozna powiedziec normalnie , skonczylam studia, wyszlam za maz. Bylam szczesliwym czlowiekiem. Przez kilka lat malzenstwa zylismy na wysokim poziomie i niczego nam nie brakowalo. Potem zapragnelam miec dzieci a moj maz odwlekal ten moment bardzo dlugo. Kiedy w koncu sie udalo, stracilam to dziecko. W szpitalu zostalam potraktowana bardzo zle. Znieczulica totalna. Wrocilam do domu i nie potrafilam tego ogarnac. Siedzialam i plakalam a moj maz zmusil mnie zebym wrocila do pracy i tym zakonczyl temat. Nigdy ze mna nie rozmawial. Caly czas myslal o sobie. Ja czulam sie coraz gorzej a on chcial miec zadowolona zone i udane zycie sexualne. Tylko to bylo wazne. Kiedy moj lekarz pozwolil nam sie starac o dziecko on znow nie chcial. Przychodzilam do pracy i plakalam. Nasze relacje zaczely byc fatalne. Wtedy ktos inny pokazal mi ze mozna inaczej , ze mozna byc troszke szczesliwym. Tak poprostu , polezec na trawie i byc szczesliwym. A w domu bylo coraz gorzej, chcialam pracowac nad tym malzenstwem ale nie bylam w stanie zrobic tego sama. doprowadzilo to do tego ze w poszukiwaniu szczescia wdalam sie w romas z jedynym czlowiekiem ktory chcial wogole ze mna spedzac czac. W koncu mialam takie napady lekowe ze trafilam na terapie z diagnoza - nerwica lekowa. Wpadalam w panike w totalnie nieoczekiwanych momentach. Czulam ze sie dusze , nie moglam jesc, wymiotowalam.
Terapia dawala krotkotrwale poprawy , trafilam do innego lekarza ktory zapisal mi leki antydepresyjne. Pomoglo na tyle ze bylam w stanie normalnie isc do pracy.
Mialam ogromne wyrzuty sumienia w stosunku do meza ale nie chcialam nawet wracac do domu bo wiecznie bylo zle. W koncu postanowilam to skonczyc i kazalam sie mezowi wyprowadzic. Chcialam na nowo sprobowac byc szczesliwa.
Wtedy moj maz sie ocknal. Zaczal walczyc o mnie jak lew. A moj przyjaciel odsunal sie na bok bo chcial zebym podjela sama decyzje ktorej bede pewna , bez jego ingerencji.
Cala ta sytuacja doprowadzila do tego ze nie moglam wstac z lozka. Lezalam i plakalam. Maz zapewnial ze mnie kocha i wszystko bedzie dobrze, przyjaciel zapewnial ze mnie kocha i czeka na mnie. A ja wpadlam w taki dol ze musialam uciec. I wyjechalam.
Maz na mnie czeka , blaga zebym wrocila. On tez na mnie czeka. A ja nie umiem juz sobie z tym poradzic. Leki nie wystarczaja. Nie wyobrazam sobie powrotu do domu , do pracy. Zal mi obydwoch ale nie mam juz na to sily. Nie chce mi sie zyc. Nie potrafie zaplanowac nastepnego dnia. Nie chce mi sie wstawac z lozka. Gdybym wiedziala ze sie uda zabilabym sie poprostu... musialam sie wypisac bo juz nie wiem komu mialabym opowiedziec.
    • smolineczka Re: punkt krytyczny depresja 21.10.13, 10:32
      rozumiem i współczuję
      miałam kiedyś podobnie, to było bardzo dawno temu, teraz też nie jestem w najlepszym stanie, ale wszystko wygląda zupełnie inaczej - mniej burzliwie: nie mam aż takich stanów lękowych, ani myśli samobójczych. dobija mnie ciągłe napięcie, totalny brak humoru, wiary w siebie, energii i chęci uczestniczenia w "normalnym" życiu
      depresja lubi powracać, i to w momentach najmniej oczekiwanych, a niektóre osoby, niestety, są na nią bardziej narażone
      ciągle sobie powtarzam, że depresja mija, nadchodzi dzień, kiedy wszystko się zmienia, choć pozornie może nie zmienić się nic, ale powraca optymizm i energia, pojawiają się pomysły, uśmiech, smutek ustępuje miejsce radości życia
      trzymaj się, choć wiem jak okropne jest poczucie braku sensu
      • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 21.10.13, 15:51
        wiesz, najgorsze jest poczucie bezsensu i brak wiary ze jeszcze bedzie lepiej. Czlowiek nie jest w stanie zaplanowac nastepnego dnia bo nie wie co bedzie jak sie obudzi... jaki bedzie mial stan ducha i chec do dzialania. Ja potrafie zmieniac decyzje kilka razy dziennie. I nie wiem ktora jest logiczna. Nie wiem ktora jest moja a ktora podejmuja za mnie leki
        • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 21.10.13, 19:10
          borderline?
    • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 21.10.13, 19:02
      Lepiej chyba jak zależy 2 osobom niż jakby nikomu nie zależało.
      z drugiej strony jak nikomu nie zależy to nie trzeba się nikim przejmować i dostosowywać.
      nie jest tak że nikt, nigdy, nic, zawsze itp. To się tylko tak wydaje.
      • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 21.10.13, 19:10
        btw dziecko w takiej huśtawce emocjonalnej i skłonnościach depresyjno-samobójczo-nihilistycznych,
        hmmm ja bym jednak odradzała,

        dziecko to pełnoprawny osobny człowiek wymagający zdrowia i dobrej kondycji pysychicznej rodziców, poczucia stabilizacji, bezpieczeństwa, posiłków i spanka w określonych porach, a potem ciężkiego, szarego wychowawczego trudu żeby toto w świecie fejsbuka wyszło na ludzi.

        Chwilowe wzruszenie że dziecko, że się kocha, że wszystko by się oddało, zrobiło - nie "wykarmi" emocjonalnej szarej banalnej codzienności dziecka.

        Tak, wychowywanie dzieci to po prostu konkretna rzemieślnicza robota do wykonania, artyści się do tego nie nadają bo na co dzień to jednak nudny kierat a nie barwny happening.
        • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 21.10.13, 19:56
          ja absolutnie popieram ta opinie dlatego w chwili obecnej nie moge zdecydowac sie na dziecko , mimo ze bardzo bym chciala. To moje najwieksze pragnienie i mam ogromny zal do siebie ze nie mialam go wczesniej. W tym momencie moj stan emocjonalny i sytuacja zyciowa niestety na to nie pozwalaja. Boje sie ze nie zdaze :(
          • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 22.10.13, 02:46
            rozumiem, to nigdy nie jest łatwe, i nic dziwnego że się tak czujesz.
            ale mimo wszystko nie wywieraj na sobie takiej presji, daj sobie trochę czasu na przemyślenie całej tej sytuacji, zdystansowanie się i zastanowienie czego tak naprawdę chesz Ty dla siebie jako TY. Czego Ty potrzebujesz a co jest "wmówione" przez konwenanse, wychowanie, presję otoczenia, żeby kogoś nie skrzywdzić, żeby kogoś zadowolić, żeby "kupić" sobie akceptację, rozumiesz.

            Nie możesz być bezwolną kukiełką w rękach innych ludzi. Jak będziesz wiedziała kim jesteś i czego potrzebujesz będziesz umiała dokonać wyboru.
            Idealnie by było gdybyś trafiła na dobrą psychoterapię, ale niestety nie umiem Ci powiedzieć jak znaleźć dobrego terapeutę, trzeba mieć po prostu szczęście.

            W tej chwili bez względu na wszystko powinnaś nauczyć się dbać o siebie, o swój dobrostan sama, nie jako przyczepka do tego czy innego partnera, zdobyć trochę emocjonalnej samodzielności, warto, naprawdę. Jak to masz to i w związku lepiej funkconujesz i w perspektywie lepiej poradzisz sobie z wyzwaniem macierzyństwa, bo będąc matką trzeba także umieć być sobą i żyć własnym życiem, może przede wszystkim wtedy bo łatwo jest stracić balans i przegiąć w jakąś stronę.

            wierzyć należy że to pragnienie będziesz mogła jeszcze zrealizować, i postaraj się myśleć pozytywnie, rozpacz nie służy nikomu, choć popłakać czasem ze wszech miar warto, byleby się jednak potem nie poddać i każdy nowy dzień potraktować jak szansę na start w dobrym kierunku, któryś z nich w końcu będzie tym w którym zobaczysz światełko w tunelu bo nic nie trwa wiecznie, nawet rozpacz i depresja.
            • another_story Re: punkt krytyczny depresja 22.10.13, 10:08
              Ech, Lucy, jak Ty mądrze gadasz. :-)
              • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 22.10.13, 17:25
                wiesz, dla innych tak bardzo łatwo mieć "dobre rady":) żeby siebie człowiek tak elegancko umiał z boku zobaczyć i opanować.
                miło Cię spotkać:)
              • czarna.aza Re: punkt krytyczny depresja 27.10.13, 18:32
                Bardzo mądrze.. (to nie ironia żadna, stwierdzam fakt)
                Szkoda, że z taką wiedzą i mądrością życiową nie można cofnąć czasu. Szkoda.
                Niektórym by się przydało. Ze mną na czele.
            • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 22.10.13, 18:00
              i wlasnie tu tkwi sedno sprawy. Ja nie wiem kim jestem, nie wiem co czuje. Chlone emocje innych ludzi i uznaje je za swoje. Jak probuje byc twarda i podejmowac wlasne decyzje to pod wplywem np. smutku innej osoby zmieniam zdanie zeby komus nie robic przykrosci. Nienawidze konfrontacji. Nie lubie sie klocic. I nie lubie komus robic zle. Przez co robie sobie ...
              • widmobrockenu Re: punkt krytyczny depresja 22.10.13, 22:15
                Jak bym siebie słyszał. Ja też nie wiedziałem kim jestem i przez pół roku przykuty byłem do łóżka. Ja niestety nie potrafiłem podjąć absolutnie żadnej decyzji, bo nie wiedziałem kim jestem i nie miałem kontaktu z własnymi myślami. Poza tym straciłem pamięć. Nie potrafiłem się ubrać, więc po chleb wychodziłem w brudnej koszuli założonej na lewą stronę ... W tym ciężkim stanie zostałem zwolniony z pracy, a wcześniej w niej zaszczuty, sponiewierany ( 16 lat mobbingu), tylko dlatego, że miałem czelność zajmować się pracą, a nie intrygami i miałem czelność bronić swej godności przed bezwzględną i wyrachowaną manipulatorką. Widziałem tylko bezradność i beznadzieję, a myśleć potrafiłem tylko o śmierci tym bardziej, że żyłem w potwornych lękach, takich egzystencjonalnych, które powodowały oderwanie od wszystkiego co znałem i oderwanie od Boga. Chyba na tym polega piekło ! Każdego dnia planowałem samobójstwo. Leczę się do dzisiejszego dnia, bo wszystko działo się i dzieje w tym roku. Przyjmuję leki i chodzę na terapię. Od jakiegoś czasu znów zaczynam oddychać, wraca pamięć i życie zaczyna mnie cieszyć. I choć na chwilę obecną nie mam pracy, kredyt mieszkaniowy na głowie, zespół jelita drażliwego, którego nabawiłem się w depresji i pod opieką osobę upośledzoną intelektualnie, to wiem, że z tego piekła można i trzeba wyjść ! Nie wolno Ci żyć w tym koszmarze ! Musisz wykonać ponadludzki wysiłek i zacząć myśleć o sobie pozytywnie. Małymi kroczkami wyjdziesz z tego. Zastępuj czarne myśli myślami pozytywnymi. Pisz sobie to wszystko na kartce, znajduj dowody na to, że nie musi być tak źle. Nie oglądaj w tv przemocy, nie słuchaj złych informacji(nasza podświadomość przyjmuje to jako własne doswiadczenia),
                obcuj dużo z przyrodą i każdego dnia rano medytuj po 10 minut. Nie zasługujesz na takie
                cierpienie ! Pokochaj siebie ! Może spróbuj też metody FasterEFT Roberta Smitha - znajdziesz na youtube. Za pół roku czekam tu na wiadomość, że jesteś szczęśliwa ! Pozdrawiam
                • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 23.10.13, 10:33
                  jak ja bym chciala za te pol roku napisac wiadomosc ze jestem szczesliwa... ale tak dluga droga do tego a wiary i nadziei tak malo. Tylko czy swoje szczescie mam prawo stawiac nad szczesciem innych ludzi... czy moge byc szczesliwa unieszczesliwiajac mojego meza ktora teraz zauwazyl ze jestem calym jego zyciem a ja juz tego nie czuje ... zbyt dlugo balam sama...
                  • widmobrockenu Re: punkt krytyczny depresja 23.10.13, 12:46
                    Na tę chwilę nie zastanawiaj się kto ucierpi tylko skup się na sobie . Przecież jak odbierzesz sobie życie to obaj będą nieszczęśliwi. Najważniejsze, żebyś się o nic nie obwiniała, a wręcz sobie przebaczyła wszystkie błędy. Jak wyjdziesz z depresji, to poczujesz wiatr w zaglach i będziesz dobrze wiedziała jaką podjąć decyzję.
                    • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 23.10.13, 15:29
                      otóż to, życie jest ciekawe, nei trzeba być ciągle w tle z kimś z czymś, spełniać oczekiwania, wypełniać rolę społeczną, rodzinną. Można sobie po prostu pobyć. Wiadomo że świat bez nas będzie się kręcił tak samo ale co mu szkodzi nas powozić, świat nie ma nic przeciwko naszemu pobytowi, jacytambyśmyniebyli krzywi czy prości. Sami sobie nei dajemy prawa do życia i nie umiemy przez to być zadowoleni z tego że sobie jesteśmy.

                      wdech wydech
                      słonce, woda, wiatr, zapach pomarańczy,
                      banalne drobne przyjemności, dobre myśli na swój temat
                      dbanie o siebie, o swój spokój, odpoczynek, dobrostan

                      wyrwanie się z błędnego koła myślenia wciąż o innych i ich potrzebach, najpierw samemu trzeba być ze sobą szczęśliwym żeby zbudować związek ktory nie będzie więzią, przymusem, lękiem przed samotnością tylko radością z bycia z drugim człowiekiem. Wszepione poczucie powinności wespół z poczuciem winy potrafi człowieka depresyjnego zajeździć na śmierć.
                      • widmobrockenu Re: punkt krytyczny depresja 23.10.13, 19:27
                        To właśnie miałem na myśli, a lucyna_n przepięknie ubrała to w słowa.
                        Tak właśnie postępuj. Jak zaczniesz sama sobie pomagać, to i cały wszechświat
                        Ci bedzie sprzyjał
                      • czarna.aza Re: punkt krytyczny depresja 27.10.13, 18:50
                        ..
                        tak wryć to sobie mocno w mózg..
                        poczuć..
                        przełożyć na życie codzienne..
                        ..
                  • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 23.10.13, 15:22
                    Ja bym chciala żebyś za pół roku napisała, udało mi się to i tamto, lepiej rozumiem siebie i swoje emocje, reakcje i lepiej sobie radzę z sytuacjami które stanowiły dla mnie problem. Zdarzają mi się lepsze dni, widzę światełko w tunelu. Nie musisz od razu być w pełni szczęśliwa, naprawiona jak zegarek. Nie ma czarno-biało, jest proces.

                    Podejmij wyzwanie życia według swoich nie cudzych reguł, zacznij od małych kroczków, np przeżyj jeden dzień tylko i wyłącznie na tym co Tobie sprawi przyjemność, bez myślenia o przeszłości, przyszłości, porównywania do innych, wspominania, rozważania sytuacji życiowej, taki czysty, zdrowy egoizm, pobądź sobie trochę "SAMA DLA SIEBIE".

                    to ciekawe doświadczenie, i wcale nie takie łatwe.
                    • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 25.10.13, 10:53
                      bycie " samemu dla siebie " to chyba najtrudniejsza rzecz na swiecie :) jak czlowiek tak dlugo zadowala innych ludzi to w pewnym momencie nie jest w stanie nawet powiedziec co sam lubi.
                      Z mezem juz chyba nie moge byc , przynajmniej w tym momencie. Poprostu tego nie czuje. Najzwyczajniej w swiecie go nie kocham. A czlowiek ktory mial byc ze mna zawsze i z ktorym chcialam byc szczesliwa ... coz niestety sie wycofal z tego. I zastanawia sie czy nie wrocic do swojej bylej. Ale oczywiscie mnie kocha i chce ze mna byc tylko to nie jest takie proste. Ej kurde , powinnam napisac poradnik o tym jak ksiazkowo pieprzyc sobie zycie.
                      • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 25.10.13, 11:30
                        Może właśnie dlatego że żyłaś "dla innych" siebie spychając na plan dalszy, mężczyźni jakich napotkalaś nie byli tymi z którymi da się zbudować partnerski związek. Może im odpowiadała Twoja postawa a jak zaczęlaś walczyć o swoje, wyrażać głośno swoje potrzeby, zaczęlaś sama potrzebować wsparcia w trudnej sytuacji to no cóż, pokazali inne twarze. W związki między ludźmi lepiej się nie wtykać, bo każdy jest osobną bajką i doradzać niczego na 100 % niepodobna, ale moim zdaniem mądrze zrobiłaś wyjeżdżając i dystansując się bo na miejscu uwikłana w codzinność nigdy byś nie zobaczyła jak to wszystko "z boku" wygląda.

                        Nie myślałaś o pogadaniu na ten temat z terapeutą? Myślę że dużo możesz zrobić, bo to nie jest depresja znikąd, masz sporo konkretnych powodów, a więc i szanse na to że konkretne działania przyniosą pożądany efekt.
                        • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 25.10.13, 13:30
                          wiesz , ja bedac w domu chodzilam na terapie do bardzo fajnej babki. Jednak doszlam ostatnio do wniosku ze musze ja zmienic bo chyba ma zbyt male doswiadczenie. Poprostu nie szuka problemu glebiej.
                          Mysle ze to kim jestem jest w bardzo duzej mierze zwiazene z moimi relacjami rodzinnymi. a wlasciwie relacja z rodzicami, a przede wszystkim z mama. Ona jest dosc toksyczna osoba ktora nie szanuje innych ludzi. Nigdy nie pozwalala nam miec innego zdania, podejmowac decyzji. Jak bylam dzieckiem zawsze mnie krytykowala, niejednokrotnie nabijaja sie ze mnie. Czesto jak ja o cos prosilam mowila zebym sama podjela decyzje a jak ja podejmowalam stwierdzala ze to zla decyzja i ona sie nie zgadza. Zawsze jak mi na czyms zalezalo to to psula. Nie przypominam sobie nigdy zeby sie ze mna bawila, nigdy jej nie ufalalm , nie rozmawialam o swoich sprawach bo zawsze wykorzystywala to przeciwko mnie. Pamietam jak nieraz siedzialalm w swoim pokoju i slyszalam jej kroki to sie balam ze wejdzie do pokoju i bedzie miala o cos pretensje. Zawsze duzo wymagala. Musialam byc albo idealna albo zadna. Jak bylam juz dorosla osoba i sie jej przeciwstawilam w jakies drobnej sprawie - poprostu powiedzialam ze czegos nie zrobie bo nie mam czasu obrazila sie i przez prawie rok ze mna nie rozmawiala. Jak mialam mature ustna powiedziala ze jak sie nie nauczylam przez tyle czasu to juz sie nie naucze i kazala mi myc okna w domu.
                          A tata byl zawsze z boku , jest kochanym facetem ale nigdy nas nie bronil. Wolal uciekac zeby jemu sie nie dostalo.
                          Do tej pory nie potrafie sie przeciwstawic mamie.
                          Mysle ze dlatego wszystkie moje relacje z facetami byly trudne. Zawsze trafiam na skomplikowane jednostki ktore sa albo dominujace albo maja problemy same ze soba. A ja nie potrafie sie przeciwstawiac, stawiac na swoim. Unikam konfrontacji bo sie ich boje , nie kloce sie , nie krzycze. Boje sie komus zrobic przykrosc. Boje sie wszystkiego. staram sie robic wszystko zeby ktos byl ze mnie zadowolony, odciazam innych ludzi z ich obowiazkow tylko po to zebym byla potrzebna, zeby komus zalezalo na mnie , zaby wszystkim bylo dobrze.
                          Tak samo dzialam w pracy. Robie wszystko za wszystkich zebym byla potrzebna. Ogromnie przezywam nawet drobne porazki, rozpamietuje krytytke. Staram sie byc dobra, bezkonfliktowa, usmiechnieta. Bo tak naprawde ja mam naprawde bardzo pozytywne nastawienie do swiata tylko swiat tego nie odwzajemnia. Ludzie ktorzy mnie znaja, koledzy z pracy uwazaja ze ja mam zawsze dobry humor, zawsze jestem usmiechnieta, zawsze pomagam innym. Ale juz chyba nie mam na to sily. Bo w srodku czuje sie poprostu samotna.
                          • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 25.10.13, 13:34
                            dużo o sobie już wiesz, no to jest nad czym pracować:)
                            dasz sobie radę, tylko nie bój się zmian.
                            • roterro Re: punkt krytyczny depresja 25.10.13, 23:40
                              Skoro przez kilka lat bylas szczesliwa osoba, masz na czym sie oprzec - mimo traumy w dziecinstwie masz w sobie zdolnosc do czucia sie w zyciu dobrze. Temu mozesz w sobie zaufac i pamietac, ze ta zdolnosc w tobie jest.
                              Natomiast ciezkie wydarzenia w zyciu moga przebudzic trudne uczucia z przeszlosci, ktore jakby zalewaly czlowieka - rzeczywiscie najlepiej poradzi z tym sobie gleboka terapia - i to jest na pewno do przepracowania.
                          • mskaiq Re: punkt krytyczny depresja 26.10.13, 04:23
                            Czy nie robisz wszystko za wszystkich bo potrzebujesz akceptacji siebie, a
                            samej siebie nie potrafisz zaakceptować ?
                            Piszesz, że nigdy nie byłaś akceptowana przez matkę, że zawsze podważała
                            Ciebie. Każde dziecko potrzebuje poczucia, że jest kochane. Bez tego poczucia
                            będzie ono szukało miłości i akceptacji całe swoje życie i nie będzie mogło jej
                            dostać od nikogo.
                            Czasem partner, albo bliski przyjaciel potrafi dawać tyle miłości, że nie odczuwa
                            się pustki i samotności. Kiedy nie daje miłości wtedy szuka się jej na zewnątrz u
                            innych.
                            Czasami szuka się akceptacji i miłości u innych. Można robić wszystko za wszystkich
                            w nadziei, że otrzyma się akceptację i może nawet miłość.
                            Zwykle rozczarowanie w postaci poczucia samotności przychodzi szybko.
                            Jak sobie pomóc ?
                            W moim przekonaniu tylko Ty możesz pomóc sobie, Ty musisz sama zaakceptować
                            i pokochać siebie.
                            To chyba niemożliwe bez akceptacji i matki i ojca takimi jacy są. Trzeba zrozumieć,
                            że rodzice próbowali Ciebie akceptować i kochać najlepiej jak umieli.
                            Niestety nie umieli wcale tego zrobić. Nie oznacza to, że nie chcieli tego zrobić, a
                            tylko, że nie umieli.
                            Kiedy uda Ci się pokochać i zaakceptować matkę, wtedy zaakceptujesz i pokochasz
                            siebie, bo uwierzysz wtedy, że zawsze byłaś kochana i że byłaś warta ich miłości.
                            Pozdrawiam serdecznie.
                            • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 26.10.13, 09:57
                              to akurat jest prawie niemozliwe. Moja mama wielokrotnie powtarzala ze gdyby nie miala dzeici bylaby bogatym czlowiekiem. Zawsze mielismy poczucie ze ona nas nie lubi. Jak slucham jakim obludnym czlowiekiem jest na codzien, z jak wielka niechecia odnosi sie do ludzi. Udaje kogos porzyjaznego a jak tylko ktos sie obroci mowi o nim zle rzeczy. Niestety, ale mojej matki nie pokocham i nie zaakceptuje. Toleruje ja , spedzam z nia czas. Ale nie ma mozliwosci zebym zaakceptowala jej zachowania.
                              • mskaiq Re: punkt krytyczny depresja 26.10.13, 20:36
                                Rozumiem co czujesz. Bardzo trudno jest zaakceptować kogoś kim bardzo nie chce
                                się być. Jest tylko bardzo duża potrzeba miłości, której bardzo trudno się pozbyć.
                                Jeśli poszperałabyś w życiu Twojej matki pewnie odnalazłabyś przyczyny, dlaczego
                                jest właśnie taka jak ją opisujesz.
                                Ona kiedyś musiała zaakceptować to co tak bardzo Cię złości. Bardzo wiele dzieci
                                akceptuje, że rodzice nie mogą być źli (dziecko uważa siebie za złe, kiedy myśli
                                inaczej niż rodzice), a co za tym idzie przyjmuje sposób myślenia własnych
                                rodziców.
                                Zdarzają się jednak dzieci które nie chcą zaakceptować sposobu myślenia swoich
                                rodziców. Wtedy zwykle pozbawiają się miłości do nich i są w takiej sytuacji jak Ty.
                                Pozdrawiam serdecznie.
                                • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 26.10.13, 22:44
                                  ja znam ta przyczyne - moja mama wychowywala sie bez ojca. Zostawil ich jak byla malym dzieckiem. Cale zycie slyszalam od mojego taty - musicie wybaczyc mamie ona miala trudne dziecinstwo, jak doroslam powiedzialam mu ze kiedys ojciec moich dzieci bedzie im mowil to samo.
                                  Dziekuje Wam za wszystkie rady , jedne zapadly mi gleboko w glowe inne musze jeszcze zweryfikowac :)
                                  Mam jeszcze dwa tygodnie urlopu i swojej samotnosci. Potem musze wrocic do codziennego zycia wiec do tego czasu musze postarac sie sobie cos poukladac w glowie. Moj maz na mnie czeka i teskni , ja za nim nie. Wogole o nim nie mysle, rozmawialam z nim ostatnio i czulam sie jakbym rozmawiala z kolega. Moj hmmm.... przyjaciel wybral inna droge a ja nie moge przestac o nim myslec. Pracujemy razem wiec spotkamy sie za niedlugo. Bedzie to dla mnie trudny moment wiec musze z calych sil sprobowac na tyle sie wzmocnic przed tym spotkaniem zeby potrafic przychodzic codziennie do pracy.
                                  Zauwazylam ze spedzanie czasu samej z soba daje mi ulge, jechalam wczoraj sama metrem i sluchalam muzyki i bylo mi naprawde dobrze. Pierwszy raz od bardzo dawna. Takie zupelnie przypadkowe uczucie blogosci. Odseparowania sie od swiata.
                                  • doma.30 Re: punkt krytyczny depresja 28.10.13, 10:45
                                    Witaj, przez bardzo długi czas byłam w związku z mężczyzną, którego kochałam. I każdego dnia czułam się kochana i najważniejsza. I szczęśliwa. Byłam w 100% przekonana, że tak będzie zawsze. Do momentu, kiedy nie zapragnęłam mieć dziecka. W przeciwieństwie do Twojego męża-mój partner bardzo się ucieszył. Niestety na tamten moment, ze względów finansowych, przeze mnie zresztą, nie było to możliwe. Podjęłam wcześniej bezsensowne decyzje zawodowe, które kiedyś wydawały mi się oczywiste, a okazały się katastrofalne w skutkach. Wszyscy to widzieli, tylko nie ja. Ale byłam/jestem współuzależniona i nie myślałam racjonalnie. Wtedy jeszcze wierzyłam, że się uda, że przecież powiedzmy przez rok znajdę jakąś sensowną pracę. Potem po mniej więcej roku będziemy mogli starać się o dziecko. Tylko że nie wyszło. Przez półtora roku pracy nie znalazłam. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, bo musiałam całkowicie zmienić profil, ale nie myślałam, że będzie aż tak źle. Zainwestowałam w kursy. Żeby zdobyć doświadczenie wysłałam prośbę o bezpłatny staż do kilkudziesięciu firm, z tego odpowiedziały 3 - negatywnie. I po prostu pewnego dnia obudziłam się rano z przeświadczeniem, że nic nie będzie już dobrze, że wszystko zchrzaniłam. I odeszłam. Na zmianę obwiniałam siebie i "resztę świata". Od tego czasu minęło 2,5 roku i jest jeszcze gorzej. Pracy ciągle nie mam. Nie znajduję już pomysłu jak to zmienić. Najgorsze są dwie myśli - że nigdy nie będę miała rodziny i że zniszczyłam komuś życie, komuś kto mi ufał. Do tego relacje z moim przyjacielem momentami przestają być tylko przyjacielskie. To są jedyne chwile, kiedy choć trochę się uspokajam, ale wiem, że to nie fair wobec Niego, bo poważniejsza relacja nie jest możliwa. I w zasadzie wykorzystuję Go, żeby choć przez chwilę poczuć się lepiej. I nie widzę już możliwości happy end'u.
                                    • nuska_m Re: punkt krytyczny depresja 28.10.13, 11:11
                                      Doma wspolczuje ci bardzo. Ja mam ten komfort ze mam stabilna prace i niezaleznie od tego czy wroce do niej za tydzien czy miesiac ona na mnie czeka. Wiem ze to naprawde pomaga jak jest cos pewnego w zyciu. Ale wiem tez ze troche mi zajelo zanim udalo mi sie dojsc do tego co teraz mam, duzo czasu i bardzo bardzo ciezkiej pracy. Nieraz bylo zle, tez podejmowalam zle decyzje zawodowe ktore w konsekwencji okazywaly sie trafionymi. A niektore nie.
                                      Wiem ze mam pewne braki w wyksztalceniu ktore moglabym nadrobic i byc jeszcze lepsza w tym co robie ale sama nie wiem czemu tego nie robie. Zaczynam cos i nie koncze.
                                      Wiem ze bardzo ciezko jest znalezc prace. Moja siostra jak szukala pracy byla juz tak zdolowana ze chodzila po roznych firmach i pytala czy moze pracowac za darmo. I udalo jej sie , dostala swoja szanse a po miesiacu wyplate. Szef powiedzial ze zapracowala na swoje pieniadze. Pracowala tam jeszcze przez jakis czas ale wykorzystala dobrze ta szanse.

                                      Im dluzej czlowiek szuka tym bardziej traci nadzieje.

                                      Bardzo mi przykro ze rozpadl sie Twoj zwiazek. I cokolwiek nie napisac na ten temat bedzie banalem. Ja tez boje sie ze jesli odejde od meza nigdy juz nie bede miec rodziny, nie urodze dziecka. Ale nie moge byc z nim tylko z takich powodow. Znienawidzilabym go ... a on mnie.
                                      Teraz on mnie kocha i obiecuje ze wszystko bedzie dobrze a ja poprostu tego nie czuje. Przeraza mnie maysl ze mam naprawiac ten zwiazek.

                                      Musimy uwierzyc ze jeszcze jestesmy mlode i nam sie uda. Ja tylko sobie tak pomyslalam ostatnio ze dobrze ze nie jestem jeszcze staruszka z poczuciem zmarnowanego zycia. To znaczy ze moze jeszcze sie udac cos zmienic... Ze jeszcze mam czas...
                            • lucyna_n Re: punkt krytyczny depresja 26.10.13, 12:31
                              rodzice próbowali Ciebie akceptować i kochać najlepiej jak umieli.
                              > Niestety nie umieli wcale tego zrobić. Nie oznacza to, że nie chcieli tego zrob
                              > ić, a
                              > tylko, że nie umieli.

                              przyjemne zdanie, nawet jeśli nie jest prawdziwe może dobrze jest tak myśleć?
                              to pewnie przynosi ulgę bo każdy chce o sobie myśleć, choć niesie za sobą też pułapkę wdzięczności za nic i poczucie winy że się tej wdzięczności nie czuje.
                              • mskaiq Re: punkt krytyczny depresja 26.10.13, 20:18
                                Tak Lucynko to przynosi ulgę. Znam historię mężczyzny, który jako dziecko został
                                wyrzucony przez matkę na śmietnik.
                                W czasie terapii bardzo potrzebował jakiegoś potwierdzenia, że jednak matka choć
                                trochę go kochała.
                                Terapeuta powiedział, że nie zabiła go. To był bardzo ważny moment dla pacjenta.
                                Na tym można było zbudować inną rzeczywistość, odbić się nieustającej potrzeby
                                miłości, która nigdy nie została dana.
                                Pozdrawiam serdecznie.
              • kasz0 punkt widzenia maczo 26.10.13, 20:00
                nuska_m napisał(a):

                > pod wplywem np. smutku innej osoby zmieniam zdanie zeby komus nie robic
                > przykrosci.

                Jedne z gorszych moich zyciowych przezyc to nieprzespane noce przy dzieciach. Jestem wdzieczny za te "przykrosci".

                Jako chlop moge Ci napisac, ze chlopy sa od zaplodnienia i od dostarczania kasy na wychowanie Twoich dzieci. Daj im szanse aby byli maczo. To nie miesci sie jedynie w koncowce napletka. Chodzi o dume z przytargania ochlapow mamuta.
                • evee1 Re: punkt widzenia maczo 28.10.13, 06:48
                  Uff, jak to dobrze, ze nie kazdy jest takim "maczo".
    • kasz0 daj sie zaplodnic 26.10.13, 19:51
      nuska_m napisał(a):

      > Nie chce mi sie zyc.

      Calkiem ladnie to opisalas. Tyle, ze wylazi ze wszystkich porow Twoja normalnosc.

      Musisz powalczyc, o dziecko. W tej dziedzinie kobiety sa najgrozniejszymi przeciwnikami. Z Twojego opisu wynika, ze masz chetnych i zdatnych mezczyzn.

      Niech ktorys z nich wybuli na drogiego ginekologa. Musisz powaznie popracowac nawet przez kilka miesiecy przed zajsciem w ciaze. Jak juz zajdziesz to zapewne bedziesz chciala sie zabic wlasna piescia. Po porodzie przejdzie jak wszystkich wokol nie pozabijasz. Potem juz bedzie z gorki. Bedzie Ci brak sil na rozczulanie sie soba.
      • lucyna_n Re: daj sie zaplodnic 26.10.13, 21:55
        rety, co za brednie,
        chyba klecisz te posty po pijaku kaszo.
    • adamxxx75 Re: punkt krytyczny depresja 27.10.13, 10:08
      witaj
      jestes moim lustrzanym odbiciem, z tym ze ja jestem facetem ale prawie takiej samej sytuacji
      napisz do mnie prosze: adamxxx75@gazeta.pl
Pełna wersja