Era smutnych dzieci.... BRRR!

08.08.04, 17:35
Dziś miałam naprawdę dobry humor.Ale jak wszystko dobre, mój dobry nastrój
również gdzieś po drodze się zgubił... No bo jak tu się nie martwić po
przeczytaniu artykułu na onecie o dzieciach matek cierpiących na
depresję????? Wg tego artykułu moje dziecko będzie narażone na takie samo
życie jakie ja mam, a tego NIE CHCĘ!!! Można o mnie powiedzieć wszystko, ale
nie to, że jestem sadystką!!!! Niniejszym w dniu dzisiejszym dotarło do mnie,
że dzieci mieć nie będę...(nie to, żebym już dziś chciała zostać matką, no,
ale może kiedyś by mi się zachciało..a tak?? klops!! koooniec!!!) Istnieje
jeszcze ewentualność adopcji, ale tego raczej nie biore po uwagę..NO TO SIĘ
POROBIŁO MOI PAŃSTWO!
    • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 17:37
      zgadzajac sie z Twoim apelem, wchodze na nowy watek. co to za artykul? i gdzie
      dokladnie jest. az nie chce mi sie wierzyc
      pzdr
      • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 17:40
        Wejdz na Onet, na gł. stronie, na samej górze jest w "polecamy w portalu" taki
        artykuł.....
        • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 17:53
          Dzieki. Juz przeczytalem. Co prawda matka nie bede, i moja reakcja jest pewnie
          ciut inna od Twojej, ale rozumiem ze mozna niezle sie zmrozic. W tekscie uderza
          mnie przede wszystkim to, ze problem depresji jest coraz lepiej widoczny,
          chociaz przede wszystkim dla ludzi swiatlych. Ale tez co innego - ze dyskusja o
          depresji jest nieslychanie czesto wekslowana jedynie na tory fizjologiczno-
          farmakologiczne. Mrozi mnie w tym tekscie wlasnie to 'naukowe' podejscie, w
          ktorym czesto nie ma miejsca na zagadnienie relacji miedzy ludzmi a jedynie na
          mierzenie poziomu hormonow.
          • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:02
            Aha! No bo mnie naprawdę nie pociesza fakt, że oni wiedzą co powoduje depresję
            u noworodków, albo że podają statystyki. Ja o tym wiem! Kazdego dnia spotykam
            się z młodymi ludzmi a co najmniej połowę z nich wysłałabym do terapeuty...To
            wszystko wiem..:( TYLKO ŻE JA NIE WIEDZIAŁAM, ŻE W TAKIM WYPADKU MOJE DZIECKO
            TEŻ MOŻE MIEĆ JAKIEŚ TAKIE "ODCHYŁY" JAK JA! Czym ono zawiniło???? Ze ja jestem
            popyrtana-OK; że ludzie muszą mnie znosić-OK, ale dzieci są niewinne!

            Jest jeszcze jedna rzecz: ciekawa jestem w jakim stopniu nastroje mojej mamy
            (kiedy była ze mna w ciąży) mogły wpłynąć na mój obecny stan. Nie chodzi tu
            oczywiście o obwinianie kogokolwiek-po prostu jestem ciekawa. Bo to, że lekarze
            teraz odkryli Amerykę z tą dziedzicznością depresji nie znaczy, że tej
            dziedziczności nie było wcześniej, prawda?
            • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:10
              to wynika z artykulu. tyle ze nie podnosi sie w nim tego, co w kontekscie
              kulturowym/spolecznym moze sprzyjac rozwojowi depresji, a co ten rozwoj
              powstrzymywac. a to moze byc odpowiedz na pytanie, czemu depresja stala sie
              ostatnio tak powaznym problemem. takze w polsce, gdzie depresja objawia sie
              jako powazny problem w okresie gwaltownych przemian i to raczej nie
              hormonalnych, tylko spolecznych
      • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:39
        Skąd pochodzi: gloom?
        • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:41
          to z angielskiego - smutny, ponury
          • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:01
            Z jakiejś książki...jako wykrzyknik.
            • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:02
              ????
              • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:06
                Twój nick...
                Wraży jęzorze!
                Aneta

                Pozdrowienia sobie wklej!
                • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:08
                  no to pisze, ze to tyle co smutny
                  pozdrawiam
                  g.
                • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:11
                  chociaz powinno byc gloomy, ale zostalo czasownikowo lub rzeczownikowo
    • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! - link 08.08.04, 17:41
      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1179937&KAT=239
    • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 17:46
      No kurde nie mogę!!!! Przeczytałam jeszcze raz i jeszcze bardziej mnie
      roztrzepało.... No przecież to już jest przegięcie!!!! BUUUUUUUUUUUUUUUUUU!
      • kamila551 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:01
        tez to przeczytalam i tylko moje przypuszczenia sie potwierdzily ze depresja i
        innechoroby sa dziedziczne
        • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:03
          Kurde! aż poleciałam do lodówki zobaczyć, czy są ryby. OD DZIŚ ŻRĘ TYLKO
          RYBY!!!!! Może coś pomoże?............ :( bu!
          • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:55
            Mięsa nie jadam... krwisty befsztyk po tatarsku...siodło...step...robale...larwy
            O, nie!
            • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:56
              rybki tez nie papu?
              • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:04
                Schabik w panierce ponad wszystko!
                Aneta
                Gdzie są ciastka z kremem ?!
        • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:06
          tak samo jak ksztaltowane spolecznie/kulturowo sa wzory relacji miedzyludzkich.
          warto np. zapytac, co sprawia, ze matki w ciazy zapadaja na depresje. czy to
          jedynie kwestia procesow organicznych, czy moze takze stosunku partnera,
          najblizszego otoczenia, presji spolecznej i wzorow osobowych obecnych w
          przestrzeni spolecznej. wiem, ze to zadne rewelacje, ale warto czasem na nie
          miec baczenie. pozdr.
          • kamila551 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:11
            jest terz cos takiego jak depresja poporodowa
            • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:13
              owszem, i tu mozna stawiac to samo pytanie, czy jej etiologia jest wylacznie
              fizjologiczna
              • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:19
                Z tego co czytałam, to nie tylko fizjologiczna... No, ale specjalistką w tej
                dziedzinie nie jestem, więc się nie uskuteczniam..
              • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:00
                Na pewno nie, bo znakomite efekty w jej leczeniu przynosi psychoterapia.
                Aneta

                ----------------------------------------------------
                A te stare i garbate posadzimy na armatę...
                • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:04
                  Zgoda,
                  g.
          • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:16
            Hmm..No tak..np wiem, że moja mama nie miała najlepszych nastrojów kiedy była w
            ciąży. Tylko że moja mama nigdy nie zwalała tego na karb hormonów! Nigdy nie
            było tajemnicą, że wtedy akuratnie nie układało im się z ojcem (może ona miała
            już wtedy depresję??). I teraz tak sobie myślę: może teraz psychoterapeuci
            powinni kłaść większy nacisk na sytuację rodzinna pacjenta PRZED jego
            urodzeniem? Bo z tego co pamiętam, moja pani dr pytała się o relacje rodzinne
            już PO moim urodzeniu-ogólnie rzecz biorąc o moje dzieciństwo.
            No dobrze, ale co nam to daje? Swiadomość, że może nie do końca sami sobie
            rozwaliliśmy życiorys. I co z tego? Przecież czasu nie można odwrócić..A JA
            PÓKI CO ZACZYNAM MIEĆ OBJAWY PARANOIDALNEJ HISTERII! Nie mam dziecka-nawet w
            ciąży nie jestem a mnie już tak nosi.. co będzie, jeśli zajdę w ciążę? Ja już
            mam deprechę i nawet jeśli zostaną mi stworzone niemalże idealne warunki w
            trakcie ciąży (chodzi mi o relacje: ja-partner-rodzina-praca itp), to ja i tak
            będę chodzić zestresowana :(
            • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:21
              ja nie jestem zaden specjalista, tylko zmagam sie tu z tym, co wy wszyscy. i w
              glebi duszy mam pragnienie wyprowadzki na ksiezyc, jak patrze, co sobie na
              codzien robia wlasnie w pracy, w rodzinie, w relacjach, bo nie chce sie im na
              chwile zatrzymac i zastanowic. a potem znajduja alibi w najnowszych naukowych
              rewelacjach (to nie do Ciebie). na pewno teraz na wszystkich tych polach
              odczuwasz stres, ktory stal sie teraz naszym bratem - a jest po prostu
              wyalienowanym potworem sposobu, w jaki tu sobie organizujemy zycie spoleczne. a
              potem jeszcze placa za to nasze dzieci.
              • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:24
                i za cholere nie moge tego wszystkiego uniesc:(
                • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:17
                  Możesz, tylko jeszcze o tym nie wiesz.
                  Pytanie jest inne: czy chcesz?
                  Aneta
                  • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:19
                    na to wyglaa, a bo co?
                    gloom
              • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:32
                tia... to może siedzibę Kłębka zrobimy na księżycu? Będzie bezpieczniej...dla
                nas wszystkich (tylko nie wiem jak zniesie tak daleką podróż mój kot
                schizofrenik). Ale mówiąc serio: teraz tak pomyślałam, że skoro to jest
                dziedziczne, to może ojciec też mieć jakiś wpływ na psyche dziecka?
                Powiedziałeś, że jesteś mężczyzną, więc inaczej to odbierasz-a co jeśli ty też
                mógłbyś mieć wpływ na zdrowie Twojego malucha? Aha!I wiesz-świata nie zmienimy.
                Wszyscy mamy problemy-najważniejsze, żeby dbać o siebie i najbliższe
                otoczenie.Gdyby to działało w ten sposób, to ludzkość byłaby zdrowsza, no bo
                popatrz: ja "dbam" o moich bliskich (no, i o siebie rzecz jasna;) ), moi bliscy
                też tam mają jakąś rodzinę, więc przekazują dalej pozytywne prądy itd-łańcuszek
                się tworzy. Ojjjj.. pomarzyć można.......... póki co, to ja teraz kombinuję co
                by tu mądrego zrobić, żeby mi przeszedł irracjonalny strach przed posiadaniem
                dziecka, bo te "naukowe wywody" mnie nieco z równowagi wyprowadziły.
                • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:39
                  moze jest to "zasluga" mojej lewackiej skazy, ale wlasnie wierze, ze mozemy
                  zmienic swiat. oczywiscie, zaczynajac od siebie. bo wyspy ludzkiej solidarnosci
                  moga miec mniejsze lub wieksze rozmiary. ja tez chcialbym moc tak o siebie
                  zadbac, ale zdarza sie, ze - nawet jak sie troche wyprostuje - widok
                  kilku 'uprzejmosci' w tramwaju sprawia, ze przez dlugie tygodnie trzeba mnie
                  dzwigiem z domu wyciagac. i cos, co moge zrobic dla swoich malych ludzi in spe,
                  to wlasnie chociaz troszke zmienic swiat - nawet w tym tramwaju
                  • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:49
                    No, to z tego leczenia ludzi to ja juz sie chyba wyleczylam.... Dopadla mnie
                    znieczulica (nie twierdze, ze to dobrze...ale... zawszec to zdrowiej dla
                    mnie..i tak juz nie radze sobie sama z soba, a co dopiero z innymi?)Jak sa
                    jakies dziwne sytuacje-czy to w tramwaju, czy na ulicy-to po prostu tego " nie
                    widze". No, chyba ze dzieje sie komus prawdziwa krzywda, to wtedy az przesadnie
                    reaguje... Kamila wie cos na temat mojej "odwagi", wiec moglaby ci tu troszke
                    poopowiadac..
                    • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:51
                      ja tez - czesto - wracam do swojej muszli, wiec rozumiem...
                    • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:24
                      nasiek79 napisała:

                      > No, chyba ze dzieje sie komus prawdziwa krzywda, to wtedy az przesadnie
                      >
                      > reaguje...
                      Adwokat diabła?

                      • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:25
                        Aneta, a TY moglabts sie troche jasniej wyrazac?
                        • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:54
                          Gdybym mogła, nie pajęczyłabym się maniakalnie po tym oknie.
                          Za to imię mam ludzkie, nie tykając imienia Twego.
                          Boże, przecież to był pies!
                          Aneta
                          • gloom Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:56
                            Dobra, jestem Michal. Lepiej?
                      • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:27
                        aneta10ta napisała:

                        >> Adwokat diabła?
                        >

                        O matko!!! raczej diabel wcielony......... ;)
                        • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:55
                          Ucieleśniony, skleratyku!
                          Aneta
                • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:19
                  Dokładnie. Łańcuszek św. Antoniego. Masz lepszą propozycję? Serio.
                  Aneta
              • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:34
                gloom napisał:
                "na pewno teraz na wszystkich tych polach
                > odczuwasz stres, ktory stal sie teraz naszym bratem - a jest po prostu
                > wyalienowanym potworem sposobu, w jaki tu sobie organizujemy zycie spoleczne.
                a potem jeszcze placa za to nasze dzieci."

                A to zdanie to sobie chyba wydrukuję i powieszę na ścianie...
              • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:15
                gloom napisał:

                > stres, ktory stal sie teraz naszym bratem

                Nie da się ukryć, zresztą czemu miałoby to służyć?
                Pompowałoby tylko i tak już nad wyraz zaciemnioną sytuację. Ciemną, go
                jaśniejsza i tak nie była. A rozwlekłych reklam kosiarek nie oglądam.
                Aneta
            • kamila551 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:38
              JA jak bylam w ciazy czulam sie zaskakujaco dobrze- moj lekarz stwierdzil- pani
              to powinna ciagle byc w ciazy,a na pytanie czy chooby psychiczne sa dziedziczne
              odpowiedzial ze prawie zawsze tak, no i co mam swoje dzieci skazac na taka
              jazde jak ja mam.
              • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:44
                eeej... ale przeciez masz dziecko, prawda? i co? chyba nic sie niepokojacego
                nie dzieje? Wiec glowa do gory i nie daj sie poniesc mojej paranoi.....
                spoookój... spooookój......
                • kamila551 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:55
                  ja jestem na tym pukcie przewrazliwiona- jak nie chce np zostac na slizgawkach
                  sama , lub boi sie kompac- ja juz mysle wiadomo co
                  • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:00
                    Oj, ale pomyslmy logicznie: rozumiem, ze mozesz byc przewrazliwiona (jak patrze
                    teraz na siebie i swoja reakcje po przeczytaniu tego artykulu, to uwierz,
                    naprawde jestem w stanie zrozumiec twoje reakcje), ale poki wszelkie "objawy"
                    widzisz tylko ty, no to chyba nie ma sie czego obawiac... Zawsze mozesz sobie
                    powtarzac:"to moja paranoja, zostaw kobieto dziecko w spokoju-rozwija sie
                    prawidlowo, nic malenstwu nie dolega".. i powtarzaj w kolko :) Moze pomoze :)
                    • kamila551 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:07
                      nasiek79 napisała:

                      > Oj, ale pomyslmy logicznie: rozumiem, ze mozesz byc przewrazliwiona (jak
                      patrze
                      >
                      > teraz na siebie i swoja reakcje po przeczytaniu tego artykulu, to uwierz,
                      > naprawde jestem w stanie zrozumiec twoje reakcje), ale poki wszelkie "objawy"
                      > widzisz tylko ty, no to chyba nie ma sie czego obawiac... Zawsze mozesz sobie
                      > powtarzac:"to moja paranoja, zostaw kobieto dziecko w spokoju-rozwija sie
                      > prawidlowo, nic malenstwu nie dolega".. i powtarzaj w kolko :) Moze pomoze :)
                      masz racje moje dziecko teraz poszlo na hulajnoge z kolezanka, ach te
                      przewrazliwienie
                      • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:12
                        :) Kontynuując wątek przewrażliwień wszelkiego rodzaju: znalazłam właśnie taki
                        sposób na wszelkie moje "dzikie" zachowania względem bliznich. Jak zaczynam się
                        czepiać (najczęsciej swojego chłopa)to sobie właśnie coś w tym stylu powtarzam.
                        Czasem skutkuje i siadam na zadku ;) Szkoda tylko, ze podobna metoda nie dziala
                        na mnie w chwili kiedy dostaje ataku wycia.....:(
                  • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:30
                    kamila 551 napisała:

                    > boi sie kompac

                    Wpieprz do wody: albo będzie plywać, albo się utopi.
                    Zdarza się stan pośredni, najgorszy, z dupskiem na dnie oddycha przez lufkę.
                    Aneta

                    • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:32
                      aneta10ta napisała:
                      > Wpieprz do wody: albo będzie plywać, albo się utopi.
                      > Zdarza się stan pośredni, najgorszy, z dupskiem na dnie oddycha przez lufkę.
                      > Aneta

                      Noo.. to akuratnie nie było śmieszne, ale to może tylko moje dzisiejsze
                      przewrazliwienie na temat dzieci....
                      • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 20:00
                        Według mnie to jest bardzo śmieszne. Potrzeba jedynie trochę wyobraźni.
                        Ma kostium kąpielowy w białe grochy na czerwonym tle. Zobacz, jaka to lufa.
                        Musi mieć przynajmniej ze 2m długości/wysokości?
                        Trup ma długość czy wysokość?
                        Aneta
                        P.S.
                        Coraz częściej tak mam. To przez wakacyjny kurs logiki.
                        • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 20:01
                          Wzrostu trup mieć nie może. Byłoby to chorobliwe.
                          • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 20:10
                            aneta10ta napisała:

                            > Wzrostu trup mieć nie może. Byłoby to chorobliwe.



                            TRUUUUPY?????? NIE CHADZAJ MOZE NA TE KURSY, CIO? Bo jak masz miec takie
                            skojarzenia..
            • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:11
              nasiek79 napisała:

              > JA
              > PÓKI CO ZACZYNAM MIEĆ OBJAWY PARANOIDALNEJ HISTERII!

              To nas chyba jeszcze tu nie nawiedziło.
              Napisz, co to za stwór. Piramidalny Histerion? Nawet ładnie brzmi.
              Aneta
              • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:17
                Juz tłumaczę: w moim wypadku jest to uczepienie sie jakiegos tematu,
                wyolbrzymienie go do rozmiarow tragedii na skale swiatowa i - w konsekwencji-
                uzalania sie nad soba, co z kolei powoduje caly ciag zdarzen: od warczenia (gł.
                na mężczyzn)poprzez wycie w kącie łazienki (co, przyznaję, bywa uciążliwe dla
                reszty mieszkancow)az do krancowego znieczulenia na wszystko i patrzenia sie
                tepo w sufit.
                Czy w miare obrazowo wyjasnilam?
                ps. wlasnie zauwazylam, ze mam wyjatkowo zwierzece reakcje ;)
                • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:34
                  Baaardzo plastycznie.
                  Aneta
          • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:58
            Z braku lepszego zajęcia obserwowalam kobiety w ciąży.
            Wniosek: stan zaciążenia, następnie matkowania, stał się sposobem na życie.
            Aneta
            • lucyna_n Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 23:08
              mi sie jakos nie chcialo stac sposobem na zycie w przeciwienstwie do nerwicy.
    • mary_ann Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:45
      Autorka artykułu myli tak podstawowe pojęcia jak depresja i choroba afektywna
      dwubiegunowa (używa ich synonimicznie). Jeśli swzystkie dane w artykule zostały
      przytoczone z taka samą rzetelnością, to na razie nadmiernie bym się nimi nie
      przejmowała...:-)) Pamiętajcie, jest sezon ogórkowy...
      • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:51
        Czyli moja reakcja jest przesadzona? Nie mam sie czym przejmowac?
        • kamila551 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 18:57
          zreszta jak by tak kazdy myslal to by sie dzieci nierodzily
          • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:02
            hehe... ale wez pod uwage jedna rzecz: ja nie jestem kazdym... Ja mam "odpały",
            wiec w moim wypadku wszystko jest mozliwe...
            • kamila551 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:15
              no przeciez ja mam wieksze odpaly,bede szczera i powiem ze moja kochana mamusia
              po urodzeniu mnie wlasnie miala depresje poporodowa ciezko to przechodzila-
              dlatego wiesz obawy sa o moje dziecko. teraz to przeszlosc bo mama pracuje
              zagranica i sobie radzi ze cho, cho, biora ja za przyklad, ze mozna wyjsc z
              tego i tamtego.
              • nasiek79 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:25
                kamila551 napisała:

                > "no przeciez ja mam wieksze odpaly"

                od kogo? ode mnie?????? hihihihihi... oki, nie będę się tu licytować.Załóżmy,
                że masz najgorsze "odpały" z wszelkich możliwych.. i co w zwiazku z tym? To
                powiedz sobie- jest juz ze mna tak zle, ze byc gorzej juz nie moze.... No to
                moze sie za siebie wezmę? Ja tak sobie mysle, ze moze zostawmy problemy
                dziedzicznosci, bo i ty i ja niepotrzebnie sie zestresujemy (bo skoro mowa o
                dziedziczeniu, to ja bym tu mogla opowiadac..i opowiadac.. i opowiadac....) a
                stresowac sie nie lubimy, prawda? :D No, to ja osobiscie zakladam pro forma, ze
                Twojemu dziecku nic nie jest i ze ty czasami przesadzasz. O! :)
                • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:41
                  nasiek79 napisała:

                  > stresowac sie nie lubimy, prawda?
                  Stressorom mówimy zdecydowane _nie!_.
                  Aneta
              • aneta10ta Żaby perspektywa 08.08.04, 19:46
                Im bardziej popaprane dziecię, tym ma większą sznsę naokrzyknięcie geniuszem.
                Pomóż mu w tym, a przynajmniej nie przeszkadzaj.
                Nigdy nie wiadomo, kogo na co stać.
                Auuuuuuuuuuuuuu................. Jakby co, tydzień.
                Strach? Mocno mi to nie wpasuje.
                Aneta
          • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:38
            Spjrzawszy logicznie, nie ma związku.
      • aneta10ta Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 19:36
        Sezon na potwora. Zapomniałam skąd. Żeby chociaż był łowny. Pod ochroną.
        Aneta
        • kamila551 Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 22:16
          ty masz te teksty, szkoda pisac
    • sabeena Re: Era smutnych dzieci.... BRRR! 08.08.04, 23:22
      Ech, Nasiek, uszy do gory!
      Zadna tam era smutnych dzieci, przeciez nie w tym momencie pojawilo sie
      zjawisko dziedziczenia depresji, w ktorym autor/ka artykulu przedstawila wyniki
      najnowszych badan!!! Zjawisko mialo miejsce duzo wczesniej, niz Kurier
      postanowil sie zajac ta kwestia, ludzie sie rodzili, niektorzy z matek z
      depresja, inni nie, i niekoniecznie jest tak, ze jak masz chorego rodzica to z
      automatu masz depreche od trzeciego dnia zycia, a jak masz zdrowego rodzica, to
      mozesz spac spokojnie. Jedna z moich najblizszych przyjaciolek (dokladnie dwoch
      najblizszych przyjaciolek, wiecej najblizszych przyjaciolek nie posiadam), od
      lat zmaga sie z okropna nerwica natrectw (nie bede pisala, co jej dokladnie
      dolega skoro juz nie pokusilam sie o opisanie jej natrectw w watku mr_hyde'a, a
      mozesz wierzyc, ze ma kobieta niezle napieprzone w glowie). Jej matka, ktora
      znam doskonale od urodzenia - mojego- bo to moja krewna, jest jedna z niewielu
      osob, ktore znam, i o ktorych moge powiedziec, ze to jest chodzacy po ziemi
      konkret bez zadnych przypadlosci psychicznych, ani wiekszych ani mniejszych. I
      prosze, dorobila sie popieprzonego dzieciaka, w tej chwili doroslej baby, z
      ktora nie wie jak rozmawiac, bo zadna miara nie jest w stanie wyobrazic sobie,
      co jej corka czuje.
      MOze nie mam zbyt wielu przykladow na to, jak matka z depresja urodzila dziecko
      bez depresji (bo akurat oboje moi rodzice przechodzili depresje, oboje mieli
      nawroty), ale jak rany goscia, strasznie sie ciesze, ze sie zdecydowali na
      dzieci, bo jak jest mi dobrze (a jak jestem akurat zdrowa to najczesciej jest
      mi dobrze), to naprawde ciesze sie, ze zyje. Depresji, ktora moglam miec w
      pierwszych latach zycia nie pamietam, wiec nie mam czego miec im za zle jesli
      idzie o ten aspekt sprowadzenia mnie na swiat. A pierwsza depresje, ktora
      pamietam, zaliczylam cos kolo 13 roku zycia, i potem mi sie w mniejszym czy
      wiekszym natezeniu utrzymywala przez pare lat az do pierwszej wizyty u
      psychiatry. Jak mi bedzie kurewsko zle, to najwyzej popelnie samobojstwo,
      aczkolwiek mam zamiar dzielnie sie starac zeby sie az tak kurewsko zle nie
      czuc. A poki da sie jakos zyc, to mam zamiar robic to pelna piersia, dziekujac
      w duchu wszelkim mocom niebieskim i ziemskim, ze te zagramaniczne badania nie
      pojawily sie te trzydziesci lat temu, bo jeszcze przestraszylyby moich starych
      i nie pojawilabym sie na tym swiecie. Tak ze nie ma co przesadzac, jak
      poczujesz, ze bedziesz chciala miec dziecko, przy spelnionych wszelkich
      dodatkowych warunkach jak - fajny partner, itede, itepe, to je sobie urodz,
      kochaj, otaczaj opieka, przeprowadz przez depresje jak ja bedzie mialo.Jak
      dziecko bedzie mialo taka fajna matke, ktora bedzie potrafila przeprowadzic je
      za reke przez chorobe psychiczna (tak jak np. zrobila to moja), to w moim
      przekonaniu na pewno bedzie przynajmniej czasem cieszyc sie, ze zyje, nawet
      mimo popieprzenia :)))
      Trzymaj sie cieplo, Nasiek i nie panikuj zawczasu. Pozdro
      S.
      • mary_ann Re słuchaj Sabeeny!! 09.08.04, 01:04
        Zgadzam się z nią w pełni!

        A teraz w ogromnym skrócie, bo mi się ślepia kleją:

        1. co będzie w ciąży, nie wiesz - ja byłam przenajszczęśliwszym człowiekiem bez
        cienia depresji (choć z anemią i mdłosciami całodziennymi:-)

        2. rozród to kompletna loteria genetyczna - nie martw sie na zapas, co Twoje
        dziecko wyciągnie (jak patrzę na moje dziewczynki, to czasem myślę jak
        blondynka z dowcipu, że to chyba nie moje:-))

        3.życie to przynajmniej SZANSA, a w razie czego - jak słusznie zauważa Saabena -
        zawsze jest czas, żeby sobie strzelić w łeb:-))

        I tym optymistycznym akcentem żegnam się na dzisiaj
        Dobranoc
        mary_ann
Inne wątki na temat:
Pełna wersja