Życ z depresją...jak?

31.10.13, 16:04
Pierwszy raz zetknęłam się z depresją 12 lat temu i od tamtej pory jestem ciągle na lekach. Miałam tylko przerwy na trzy ciąże ale i tak później musiałam wrócić do brania leków.
Miewam gorsze momenty ale ostrego nawrotu nie było. Wiem,że leki to konieczność,ale...mam pytanie do Was bo nawet mój lekarz nie potrafi mi precyzyjnie odpowiedzieć,czy kiedyś znów będzie tak jak te 12 lat temu? Że znów poczuje się dobrze,że nie będę musiała brać prochów? Czy jednak depresja czy stany depresyjne będą mnie prześladować do końca życia?
Chciałabym poczuć się znów tak jak to było kiedyś...bo od 12 lat nie było momentu żebym mogła odstawić leki i żyć znów "normalnie" Bardzo mi to ciąży...
    • lelum3 Re: Życ z depresją...jak? 31.10.13, 18:08
      agncwy napisała:

      > Czy jednak depresja czy stany depresyjne bę
      > dą mnie prześladować do końca życia?
      Moje doświadczenie wskazuje, że depresja nie opuszcza delikwenta na dobre już nigdy. Zdarzają się lepsze i gorsze okresy, ale zawsze na dnie czai się depresja. Leczę się od kilkunastu lat. Pogodziłam się z myślą, że muszę żyć z tą chorobą jak wiele innych osób z różnymi dolegliwościami. Taka moja smutna uroda.
      • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 31.10.13, 20:05
        a jak sobie radzisz w życiu codziennym...dom,dzieci,praca?
        • lelum3 Re: Życ z depresją...jak? 01.11.13, 09:00
          Nie pracuję, z resztą radzę sobie z bolączkami. Nie stawiam sobie ambitnych wyzwań. Najczęściej robię to, co absolutnie konieczne, reszta czeka na zwyżkę formy.
    • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 31.10.13, 21:29
      Jeżeli na lekach czujesz się ok, dobrze je tolerujesz to i tak jesteś w bardzo szczęśliwej sytuacji.
      Do tego 3 ciąże dałaś radę , nie każda zdrowa kobieta się odważy.
      Myśl o sobie i swoim życiu nie tylko przez pryzmat depresji i tego musisz codziennie łykać tabletki. Ważne że możesz w miarę normalnie żyć, realizować swoje plany i potrzeby codzienne.
      Nie ma co czekać na jakieś cudowne powroty do stanu sprzed, bo człowiek się zmienia i życie się zmienia, nikt z nas nie jest taki ja był kilkanaście lat temu, jednego zmieni choroba, innego przeżyte doświadczenia, trauma, rożnie bywa i nikt nie ustrzeże się od takiego czy innego uszczerbku na zdrowiu czy to fizycznym czy psychicznym. Tak samo można tęsknić np za młodością, też niczego oprócz samoudręczenia ludziom to nie daje.
      Może nawet lepiej wykorzystalaś te lata niż inni którzy nie zdają sobie sprawy jak cenne jest zdrowie i dobre samopoczucie?
      • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 31.10.13, 21:50
        Jak mam na myśli że tęsknie za tym co było kilkanaście lat temu to mam na myśli moje ogólne samopoczucie,stan zdrowia... Od tego czasu gdy pierwszy raz zetknęłam się z depresja nie czuje się dobrze,ciągłe zmęczenie,słobość...to jest dobijające strasznie.
        Z lekami jest różnie,raz lepiej a raz trzeba szukać innych bo nie działają.
        Życie mnie już dość doświadczyło odkąd skończyłam 5 lat. I to trwa do dziś.
        Dobrych chwil...było i jest bardzo mało. Ale dzieciaki trzymają przy życiu:)

        • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 31.10.13, 22:08
          Przy trójce dzieci to ja zupełnei nie wiem jak można nie czuć zmęczenia:)
          ja bym padła na twarz i już nie wstała po jednym dniu. Dzielna jesteś.
          • lelum3 Re: Życ z depresją...jak? 01.11.13, 09:04
            Też jestem tego zdania.
        • lelum3 Re: Życ z depresją...jak? 01.11.13, 09:06
          agncwy napisała:

          > Dobrych chwil...było i jest bardzo mało. Ale dzieciaki trzymają przy życiu:)
          "W życiu piękne są tylko chwile". Nie sądzę, aby miało sens oczekiwanie czegoś więcej.
          • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 01.11.13, 09:44
            I tu się z Toba zgadzam:)
    • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 03.11.13, 22:28
      Po trzech ciazach pytasz sie jak leczyc depresje? Szkoda ze nie zapytals sie przed tymi trzema ciazami. Takie dzieciorobstwo to myslalem ze tylko na bliskim wschodzie!

      PS Oy, zaraz mnie siem dostanie! Oy...
      • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 04.11.13, 21:31
        Nie będę nawet tego komentować więc Ci się nie dostanie:)
        Jestem odporna na takie teksty.
        • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 04.11.13, 22:26
          Masz całkowitą racje, szkoda klawiatury na głupka.
          Ja myślę że to strasznie fajne mieć dużo dzieci, jakbym była zdrowa i cc było na żądanie to pewnie bym miała więcej:)
          • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 05.11.13, 16:46
            widze ze juz jesien i k. uziemilo przed kompem.
            • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 06.11.13, 12:01
              a to k. to co miało oznaczać
              koleżankę?
          • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 05.11.13, 22:24
            Wiesz ja myślę,że choroba nie dyskwalifikuje człowieka od założenia rodziny.
            A nawet czasem bardzo pomaga. Tak jak w moim przypadku dzieci to wszystko co mam i gdyby nie one to pewnie mnie by już nie było.
            • zoliborski_goral Re: Życ z depresją...jak? 05.11.13, 23:03
              Oczywiście że masz rację. Podziwiam zresztą. Sama sobie najlepiej odpowiadasz jak żyć z depresją. Normalnie.
            • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 06.11.13, 11:59
              ten kij może mieć dwa końce, dzieci trzymają przy życiu, ale ja się często zastanawiam jaki koszt depresji poniosą nasze dzieci, bo że jakiś poniosą to niestety dla mnie oczywista sprawa. No i te nieszczęsne geny. Faktem jest że nei trzeba mieć depresji żeby spieprzyć dziecku dzieciństwo, a z depresją przy wsparciu i leczeniu można dziecko normalnie wychować.
              • zoliborski_goral Re: Życ z depresją...jak? 08.11.13, 10:47
                Myślę że taka osoba jest wrażliwsza na potrzeby dzieci, depresję to może spowodować raczej rodzic-pieprzony psychopata.
                • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 08.11.13, 17:30
                  Depresyjny rodzic może po prosu nie podołać, może "sprzedać" swoją niemoc, lęki, smutek. Wszystko zależy od tego jaką ktoś do tej depresji ma osobowość, i jak nasilona jest choroba.
                  Np lękliwy rodzic może niechcący sprzedać swojenastawienie wobec życia dziecku, tak samo depresyjny będzie niestety roztaczał aurę smutku i beznadziei, dzieci wyczuwają że coś jest nie tak, że " inne mamusie/tatusiowie są inni". Ograniczenia rodzica wplywają na dziecko. Nie trzeba krzywdzić bezpośrednio, krzyczeć, bic, dręczyć żeby coś odbyło się ze szkodą dla dziecka. To zresztą dotyczy wszelkich ciężkich chorób, wtedy zawsze choruje cała rodzina, Można zminimalizować moc rażenia jeżeli ma się olej w głowie i wsparcie no i jeśli człowiek się leczy, szczerze stara się przyglądać sobie samemu i temu co robi każdego dnia.

                  Przy dzieciach niestety trzeba udawać zdrowie i wesołość, tak samo jak na oddziale szpitalnym, zawsze trzeba udawać że jest się pogodnym i zrelaksowanym i nie pokazywać chorym dzieciom smutnej twarzy choćby nie wiem co, nie ubierać się na czarno-szaro (na biało zresztą też bo kojarzy się to z medycznymi zabiegami) i grać przedstawienie pt wszystko będzie ok.
                  największą moją troską było zbudowanie w dziecku poczucie bezpieczeństwa i niesprzedanie swoich stanów lękowych, fobii, zapewnienie mu normalnego zdrowego trybu życia, kontaktu z rowieśnikami, wakacji itd. Dzisiaj już z dużą dozą pewności mogę stwierdzić że udało mi się to aż za bardzo, ale czy za jakiś czas nie usłyszę wyrzutów że to czy tamto było źle, że w czymś tam zawiodłam, nie wiem, ale obawiam się że to możliwe. Staram się być gotowa przyjąć to na klatę.
                  • awanturka Re: Życ z depresją...jak? 10.11.13, 14:22
                    depresji nie da sie przed dziećmi ukryć - wiem coś o tym
                    mialam chorującego na depresję ojca - doskonale wiedziałam, że coś jest nie tak,
                    chociaż ojciec na ile mógł na tyle to ukrywał (w domu w ogóle nie mówiło się o chorobie ojca
                    chociaż ojciec chorował aż tak bardzo, że miał przerwy w pracy zawodowej)

                    Zdecydowanie lepiej było jak sama zachorowałam (chociaż rodzina fakt,
                    że jestm chora usiłowała ukryć przede mną samą - ale udawało się to do
                    momentu kiedy byłam pełnoletnia i poszłam sama do psychiatry)
                    i pokojarzyłam fakty - byłam już wtedy dorosła, w końcu ojciec
                    mógł przestać udawać - i tak było zdecydowanie lepiej

                    wiem - nie można o depresji mówić dziecku pięcio czy ośmioletniemu
                    - nie zrozumie - myslę, że 14 latek już tak

                    nie mam pojęcia co z młodszymi dziećmu
                    ale nie jest oczywiste, że udawanie jest dobrym wyborem

                    Jak ktoś mie zapyta jak chorobę (depresję)
                    można ukrywać przed samym chorym
                    odpowiem - ale niepytana nie będę o tym pisać,
                    to nie temat wątku
                    • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 11.11.13, 23:22
                      pisałam "udawać" lepszy nastrój nie w sensie nie przyznawać się do choroby tylko żeby dziecko jak najmniej obciążać czymś na co i tak nie może ono nic poradzić. Szczerze mówiąc nazywałam to co mi jest po imieniu ale nei wdawalam się w szczegóły. Tłumaczyłam że teraz źle się czuję bo choruję na depresje ale że biorę lekarstwa i z pewnością wkrótce poczuję się lepiej, żeby nie epatować, ale bez zatajania prawdy. Udawalam często że jestem w lepszym nastroju niż byłam bo trudno żeby z 5 latkiem bawić się np klockami i wyć, albo mieć wiecznie opadnięte rysy twarzy. Jak człowiek musi to dużo jest w stanie z siebie skrzesać na czas jakiś. Na prawdziwą twarz pozwalałam sobie w samotności, kiedy dziecko było w przedszkolu, szkole, kiedy już poszło spać itp. Jakkolwiek nie ma takiego cudu żeby depresję zwłaszcza nawracającą przez wiele lat ukryć przed rodziną, musi ta rodzina nie chcieć nic widzieć.
                  • za_mszowe Re: Życ z depresją...jak? 19.11.13, 12:42
                    autorka watku pisze: "miewam gorsze momenty, ale ostrego nawrotu nie było" (w domysle od tych 12 lat, od 1.ostrego epizodu )-a wy tutaj roztaczacie wizje osoby z gromadka dzieci leżącej w głębokiej depresji i wdrukowującej dzieciakom swoje majaki w malignie. chyba sporo zalezy od dojrzalosci emocjonalnej rodzica. - imho, ktos kto w zyciu nie przekroczyl progu gabinetu psychiatry moze jeszcze bardziej spieprzyc dzieciom dziecinstwo oraz zawalic swoje rodzicielstwo, niz osoba, ktora jednak od 12 lat nie miala bardzo ostrego nawrotu i zyje w miarę aktywnie, wychowując 3ke dzieci.

                    jak tu Was nie kochać, forumowicze? :D
                • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 08.11.13, 17:37
                  ta wrażliwość, nie wiem , zastanawiam się
                  chyba jednak nei zawsze wrażliwość depresyjnego przekłada się na widzenie problemów innych. Łatwiej jest ocenić sytuację w pokoju przez okno niż siedząc przy stole. Mnie depresja czasami zamyka w takim jakby grubym słoju, wydaje mis ię że mogę wtedy niewiele z zewnątrz odbierać, raczej wszystko kotłuje się wewnątrz mojej głowy. Czuję się wtedy zupełnie odcięta od świata zewnętrznego. Rejestruję obrazy, fakty ale chyba jest to mocno okrojony obraz.
            • deadgirl Re: Życ z depresją...jak? 08.11.13, 00:05
              Tak jak w moim przypadku dzieci to wszystko co ma
              > m i gdyby nie one to pewnie mnie by już nie było.

              Oby tylko nie traktowac dzieci jak kolo ratunkowe. Dzieci nie po to sa, zeby rodzice z depresja mieli po co zyc albo gorzej - musieli. To oni sa dla dzieci i lepiej, zeby nie odczuwaly konsekwencji stanow depresyjnych matki czy ojca. To tak ogolnie, mam nadzieje, ze u Ciebie nie ma takiego mechanizmu "uratuj mnie"
        • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 05.11.13, 16:48
          no wlasnie i w tym jest twoj problem ze jestes uodporniona na porady. Czego ty tu nie rozumiesz? Masz troje dzieci i nie wiesz skad depresja?!

          poczytaj tutaj o podobnych do ciebie: forum.gazeta.pl/forum/w,33914,49947233,,Czy_mozna_sie_zmuszac_do_kociej_lapki_.html?v=2

          tak samo mysla.
          • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 05.11.13, 22:21
            Uodporniona na porady? A jaka Ty mi poradę udzieliłeś?
            Jestem uodporniona na tak durne teksty jakie napisałeś o dziecioróbstwie.
            Pojęcia nie masz co wypisujesz...no ale cóż nawet dla "takich" jak Ty musi być miejsce na tym świecie:)
            A konkubinat??? Nie trafiłeś.
          • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 05.11.13, 22:28
            A i daruj sobie dalsze komentarze bo nie będę karmić trolla:)
            • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 06.11.13, 00:13
              nie zmieniaj tematu: przyczyna twojej depresji jest troje dzieci. Czego tu nie rozumiesz?
              Jak nie uwazalas jak robisz to teraz rob jak uwazasz.
              • lelum3 Re: Życ z depresją...jak? 06.11.13, 08:49
                nativeau napisał:

                > przyczyna twojej depresji jest troje dzieci.
                Ile dzieci można mieć bezpiecznie? Jedno, dwa, wcale? Jestem posiadaczką dwojga; depresja dopadła mnie, gdy oboje wkraczało już w dorosłość.
                • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 09.11.13, 22:11
                  u niektorych JEDNO jest juz za duzo. Wychowanie dzieci rzeczywiscie prowadzi do depresji i u rodzicow i u dzieci.
              • o0.oo Re: Życ z depresją...jak? 06.11.13, 09:13
                Pieprzysz głupoty. Sam się boisz, twoja sprawa i święte prawo ale nie wmawiaj swoich projekcji innym.
                • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 09.11.13, 22:13
                  Z tego co czytam to trafilem w 10.
                  • o0.oo Re: Życ z depresją...jak? 11.11.13, 13:54
                    W nic nie trafiłes tylko pieprzysz beznadziejne głupoty.
              • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 06.11.13, 10:31
                Ale Ty głupoty wypisujesz. A depresja dopadła mnie przed posiadaniem dzieci.
                • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 09.11.13, 22:15
                  Typowe wnioskowanie dziecioroba. I myslalas ze dzieci cie z tej depresji wylecza? Tyle osiagnelas ze dzieci beda cie przeklinac co im zrobilas.

                  • evee1 Re: Życ z depresją...jak? 11.11.13, 04:18
                    Mow za siebie. Twoja teoria sie kupy nie trzyma, bo skoro to dzieci u zalozycielki watku powoduja depresje, to nie powinna byla jej miec przed urodzeniem dzieci, a miala :-P.
                    Ja tez mam dwojke dzieci i bardzo jestem z tego faktu zadowolona. Dzieci chyba tez ;-). Moje zaburzenia (kontrolowane lekami) nie maja na nie zbyt wielkiego wplywu. Moze cos tam odziedzicza, ale dziedziczy sie tyle roznych rzeczy, ze trudno ocenic co gorsze/lepsze. Moze zreszta lepiej, zeby dziedziczyly sklopnnosci do depresji, niz glupote i brak empatii prezentowana przez nativeau.
                    Ja mam to szczescie, ze w moim przypadku leki dzialaja i nie mam problemu z faktem, ze prawdopodobnie bede je brac do konca zycia. Nie oceniam tego jako zyciowej porazki.
                    • dana_meadbh Re: Życ z depresją...jak? 11.11.13, 06:53
                      Też miałam depresję. I też urodziłam trójkę dzieci. Poszłam na psychoterapię, dotarłam do źródła swoich problemów. I odstawiłam leki. Owszem miewam gorsze dni, ale poprawa jest zdecydowana. Serdecznie pozdrawiam.
                      • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 11.11.13, 17:46
                        kazda osoba doswiadczona depresyjnie uzywa s;pwa 'serdeczny, serdecznosci itp. Lubicie tez uzywaz lol. omg i inne emoticony. po tym rozpoznac mozna ludzi z depresja , przed depresja i zwlaszcza po depresji. to lol to jest wasz znak towarowy. serdecznosci lol
                        • agncwy Re: Życ z depresją...jak? 11.11.13, 22:35
                          Ależ Ty musisz mieć wielki problem ze sobą...
                          Może lekarza trzeba zmienić.
                        • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 11.11.13, 23:26
                          ciągle piszą że jestem wredna a tu się okazuje że okazuję jakieś serdeczności
                          już człowiek sam nie wie kim jest, jedni gadają to drudzy śmo,
                          byście się ludziska zdecydowali w końcu no.
                          • evee1 Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 00:50
                            He, he, to chyba o mnie chodzilo. Mialam az dwa emotikony w swoim poscie. Swoja droga interesujaca teoria, ze uzywanie emotikonow swiadczy o depresji. Ciekawe czy mozna tez wywnioskowac jaki to rodzaj depresji.
                            • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 06:07
                              no wlasnie, chwalebne jest w tobie ze naturalnie dopuszczasz istnienie WIELU rodzajow depresji co jest pogladem BARDZO odosobnionym. Depresja=niespelnione nadzieje KROPKA. W drodze targu zgodze sie zena chemiczna, czy to z przezarciem prochami pod kontrola fartuchow, czy tez na skutek niedozywienia w domu bo oszczedzali na traktor ii cala triojke zamozyli prawie glodem. Dziewuchom to wyszlo na dobre bo sa chude a wiec chwytliwe, tyle ze maja po$rane zycie z kazdej strony. Gdzie ty pasujesz? Na pewno juz wiesz sama.
                              • evee1 Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 10:05
                                Twój post to taki bełkot, że nawet trudno z tym co piszesz dyskutować. Tak, masz rację. W czymkolwiek.
                              • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 10:59
                                obawiam się że nie bardzo rozumiem o czym piszesz,
                                depresja niespełnione nadzieje?
                                niedożywienie?
                                Nie wszyscy z 3 dzieci żyją w nędzy, glodzą dzieci i żerują na społeczeństwie, to naprawdę krzywdzące generalizowanie.
                                • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 16.11.13, 05:44
                                  tak jest w WIEKSZOSCI przypadkow. a poza tym to naprawde nikt normalny nie ma troje dzieci. Ale gwarantuje ze po trzecim to juz wiaza jedno i drugie na supelek. w koncu sie naucza.
                    • deadgirl Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 03:27
                      Skupmy sie jednak na innej rzeczy, ktora stanowi problem, gdy osoba z problemami szuka pocieszenia w dzieciach, partnerze na zasadzie "uratuj mnie". Jak juz wspomnialam nie dzieci sa dla matki depresjantki, a matka dla nich. Dzieci to nie leki, ktore maja utrzymywac przy zyciu. Znam takie przypadki.
                      • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 06:02
                        z idac po tej linii emocjonalnie niestabilni ludzie maja dzieci czesto nawet jak czytam tu na forum to i trojeczke- bo sie lepiej chowa. A taka ilosc to juz na mus datki z kosciolow i obciazanie swoimi huciami calego systemu.
                        • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 10:24
                          jakieś swoje chore paranoje wciskasz ludziom w brzuch
                          mylisz alkoholizm i pasożytnictwo z depresją
                      • evee1 Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 10:13
                        Ale na czym tu się skupiać? Osoby bez depresji też czesto wiszą na partnerach czy nadmiernie skupiają swoje życie na dzieciach. Sądzę że odsetek wśród jednych i drugich, czyli tych z depresją i bez, jest podobny.
                        • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 10:45
                          Dziecko nie pozwala zupełnie się poddać, bo trzeba przy nim codziennie robić po kolei to czego mu potrzeba i człowiek się jakoś do tego zwlecze co w pewnym sensie "ratuje" przez rozpadnięciem się na drobne kawałki i zmusza do szybszego wstawania z upadku, ale jeżeli ktoś myśli że dziecko "wydobędzie" go z depresji, naprawi małżeństwo, rozproszy stagnację i w ten sposób kombinuje w życiu to może się bardzo przejechać na takim myśleniu, co gorsza niestety dziecko poniesie sroższe konsekwencje, co pewnie wielu z nas odczuło na własnej skórze. Tylko czy takie myślenie ma związek z depresją? moim zdaniem nie, takie myślenie ma związek z ogólną niedojrzałością emocjonalną, ewentualnie z jakimiś zaburzeniami osobowości bardziej niż depresyjnymi.

                          w naturze wielu kobiet z depresją czy bez jest "oplatanie się" wokół dzieci (i wogóle oplatanie się wokoł innych). Tak sobie myślę że chyba jest to przerzucenie miłości z partnera kiedy w związku coś nie gra. Wystarczy poobserwować dookoła siebie teściowe i świekry takie zupełnie dziarskie i bezdepresyjne które nie dają żyć dorosłym dzieciom, przecież one takie nie stały się w dniu ślubu, zawsze musiały być wobec tych dzieci zaborcze i roszczeniowe. Najczęściej u boku takiej teściowej stoi mąż cień, lub mąż z problemami, albo wogóle nei ma żadnego partnera życiowego, Nie widziałam nigdy żeby kochające się małżenstwo/ związek wisiało mentalnie na dzieciach i używało ich jako psychicznej podpórki dla uszczęśliwiania samych siebie.
                          • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 12.11.13, 10:52
                            zapomniałam dodać że wzorce kulturowe wzmacniają taką postawę, w stylu masz problem ze sobą - dziecko go rozwiąże. Ile razy się słyszy "ona jest jakaś dziwna, pewnie dlatego że dzieci nie ma", miałaby dzieci toby nie miała czasu na jakieś "wymyślone prpblemy". "Jakbyś urodziła dziecko to mąż bardziej by cię kochał, dopiero bylibyście wtedy szczęśliwi". "Nie wiesz co to prawdziwa milość i szczęście bo dzieci nie masz" itp itd. Ciąża w poslce to nadal lek na wiele chorób, od trądziku po zmarszczki. nawet lekarze potrafią osobie depresyjnej wmawiać że po ciąży przejdzie jak ręką odjął - wiem bo osobiście mi jedna lekarka wmawiała że powinnam zdecydować się na kolejne dziecko co rozwiązaloby moje wszystkie problemy z psychiką. Jest to jednak zgroza.
                            • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 14.11.13, 19:12
                              hahahaha a wiec jednak :)
                              • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 14.11.13, 19:36
                                a więc jednak co haha?
                                może łopatologicznie ci wytłumaczę
                                nie dziecko jest przyczyną depresji tylko depresji nie leczy się dzieckiem.
                                to że ktoś ma 3 dzieci nie oznacza że musi mieć depresję, nie oznacza też że leczy tymi dziećmi depresję.
                                • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 16.11.13, 05:46
                                  zostaw te obsesyjna trojke dzieci. lali was w domu czy co? Wytllumacz glupiej babie po 40-ce z depresja zeby nie miala dziecka- ona jest przekonana ze ma depresje bo wlasnie nie ma dziecka.
                          • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 14.11.13, 19:10
                            zzapytaja to mamusie co utopila dziecko, zapytaj te wszystkie kochajace mamusie co morduja swoje dzieci. Z nadmiaru zdrowia psychicznego oczywiscie.
                            • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 14.11.13, 19:38
                              zaburzone były z pewnością ale niekoniecznie chorowały na depresję.
                              nie można tak uogólniać to bardzo krzywdzące.
                              • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 16.11.13, 05:50
                                nieby tak tylko ze jest widzisz problem: wszystkie choroby pakuje sie do jednego worka pod nazwa depresja. Nazewnictwo oficajalne uwielbia nazwaz wszystkie stany zaburzen depresja. Latwiej wtedy drzec kase z nieszczesnikow.
                          • chlopieczteczanatwarzy Re: Życ z depresją...jak? 19.11.13, 00:23
                            Mam przykład, który jest tylko przykładem, a jak wiadomo, przykłady w żaden sposób nie potwierdzają teorii, ale coś w tym jest. "Depresję" wyleczyła moja mama rodząc moją starszą siostrę, a później mnie i mojego młodszego brata. I rzeczywiście, nigdy nie widziałem, żeby miała nawrót. Całą miłość przelała z męża, który w jej oczach był nieudacznikiem i uciekał w pracoholizm, na swoje dzieci, zarażając je swoją toksyczną osobowością. Słyszałem wiele razy o tym, jak bardzo nas kocha i oddałaby dla nas wszystko. I może rzeczywiście tak myślała. Uciekłem od tego tak szybko, jak mogłem, czyli po maturze. Dużo czasu zajęło mi uzyskanie jakiejkolwiek stabilności - ponad dwa lata terapii i kilka różnych antydepresantów.

                            Nie wiem, czy mój przykład kogoś przekona, że przed podjęciem decyzji o posiadaniu dziecka, trzeba się dobrze zastanowić. I nie mówię tego do Ciebie, Lucyna, bo wydaje mi się, że swoją decyzję przemyślałaś. Mam tylko odrobinę nadziei, że przekonam tych, którzy liczą na to, że dziecko wyciągnie ich z dołu i jest tym świętym graalem, z którym należy za wszelką cenę podążać i który rozwiąże wszystkie problemy. Otóż nie, nie rozwiąże.
                            • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 19.11.13, 01:02
                              To prawda że myślenie o dziecku jako remedium na cokolwiek to po prostu skazanie się na porażkę, i sprowadzenie na świat osoby która ma niestety wielkie szanse być osobą tzw z problemami. jestem z pokolenia kiedy dzieci nikt nie planował, były kiedy się pojawiły i tyle, Wielce się nkt z tym tematem nie bujał, "wszyscy mieli dzieci i tyle", a aborcja była podstawowym środkiem antykoncepcyjnym. Nikt też specjalnie przynajmniej w moim środowisku się nie zastanawiał nad tym czy dzieci są szczęśliwe, grunt żeby miały co jeść, gdzie spać, i ciepłe buty na zimę a w szkole nie sprawiały za dużych problemów, kto by się tam zastanawiał nad psychiką, nad potrzebami emocjonalnymi.

                              Co do mnie to trochę za młoda byłam na przemyśliwanie, chciałam żyć, wszystkiego spróbować, wszystko mnie w życiu pociągało, fascynowało, chciałam mieć dziecko, jak rodziłam to nawet nie wiedzialam że te dziwne stany z przeszłości to się nazywały depresja, a remisję 2 letnią wzięłam za całkowite wyzdrowienie, byłam przekonana że "bez powodu" depresja nie wróci.
                              Byłam szalenie szczęśliwą młodą mężatką i byłam na 100 procent przekonana że wszystkie depresyjne klimaty to już tylko przeszłość a przede mną rozpościerała się świetlista przyszłość pełna szczęścia i miłości, że moje dziecko będzie najbardziej kochane i najszczęśliwsze. Niestety organizm przewotnie odwalił mi numer pod tytułem meganawrót. Życie sobie a głowa sobie (jestem typowym przykładem tego że depresja może pojawić się znikąd i minąć bez powodu) no i w sumie nie wiem ile z tej depresji moje dziecko łyknęło, jaki koszt poniosło, choć zawsze starałam się je chronić przed depresją jak przed morowym powietrzem, ale sił nie da się udawać, wesołość i spontaniczność też nie są sztandarową cechą depresyjnych. Nie epatuję, staram się nie dziwaczyć, nie obciążać, ale pewnych objawów się nie ukryje i tyle.
                              • wawaon Re: Życ z depresją...jak? 19.11.13, 09:40
                                Ciężko jest żyć z depresją. Depresja towarzyszy nam od kilku tysięcy lat, już wiemy, że nie jest to jednostka nozologiczna, raczej zbiór wielu schorzeń. Najlepiej skorzystać z oferty dobrej kliniki i zacząć leczenie.


                                __________________________________
                                Depresja: medox.org.pl/
                                • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 23.11.13, 03:19
                                  klinika? Oferta? Twoj post jedzie marketingiem (buzz-marketing).
                        • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 14.11.13, 19:09
                          mozliwe ale inna jest przyczynowosc
                          • lelum3 Re: Życ z depresją...jak? 14.11.13, 19:22
                            Gdybym mogła, dałabym siarczystego bana powyżej podpisanemu osobnikowi. Potargał wątek na strzępy.
                            • lucyna_n Re: Życ z depresją...jak? 14.11.13, 19:37
                              banowanie nie jest metodą, to w końcu forum dla zaburzonych.
                              Tylko że ten powyżej nie ma depresji a raczej jakieś ciekawsze zaburzenie stąd taki rozjazd w myśleniu i postrzeganiu.
                              • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 16.11.13, 05:41
                                lucek, noga!
                            • deadgirl Re: Życ z depresją...jak? 19.11.13, 17:24
                              Na szczescie nie ma cenzury i kazdy moze przedstawic sowje stanowisko, neikoniecznie tobie pasujace.
                              • nativeau Re: Życ z depresją...jak? 21.11.13, 00:54
                                Religii jest na świecie kilkaset, i w każdej mają swojego jednego Boga.
                                Do tego najczęściej całkiem inne dogmaty wiary, obrządki, ubranka.
                                Przedstawiciele każdej z tych religii, uważają swojego Boga za tego jednego prawdziwego i gotowi bez specjalnych problemów szykanować a nawet niekiedy i pozabijać wszelkich innowierców.
                                Do tego jeszcze trzeba doliczyć inne zamieszkałe globy we wszechświecie, których jest według pobieżnych obliczeń kilkadziesiąt milionów, i to w dodatku rozsianych w odległościach kolejnych miliardów lat świetlnych.
                                Oczywiście tymi globami też opiekują się kolejni Bogowie, bo jeden przy takich odległościach by się nie wyrobił.
                                Niestety z tego wszystkiego wynika, że żadnego Boga na pewno nie ma...no być może jest coś w tym rodzaju
                                w niektórych ludziach.
                                No cóż wynika z tego, że ludzkość sama wymyśliła całe te wielce skomplikowane i czasem pouczające bajeczki... na swoją własną zgubę, ludobójstwo, wojny religijne, nietolerancję, inkwizycje, palenie na stosach...i kretyńskie pomysły z maturą z nauki o niczym.
Pełna wersja