opoklouii89o0
04.11.13, 04:25
Demony istnieją naprawdę i zdarza się, że człowieka opętają. Nie są to częste przypadki i trzeba najpierw wykluczyć choroby psychiczne wywołane innymi przyczynami. Poza tym wszyscy komuś służymy- mamy to w naturze. Jeśli nie oddałeś swojego życia Bogu, nie uczyniłeś swoim Panem Jezusa Chrystusa, to służysz diabłu. Dzisiejszy świat chce uchodzić za mądry, stąd łatwiej uwierzyć w "naukowo brzmiące bzdury( numerologię, astrologię, kinezjologię) czy praktykować jogę( i"wyrównywać przepływy energii kosmicznej") niż po prostu uwierzyć, że Jezus przyszedł na świat, żeby zbawić nas od grzechów i za nas zawisnąć na miejscu kaźni- krzyżu, ze Jego krew oczyszcza nas z grzechów. Już z pojęciem grzechu jest problem, bo kto by tam chciał się przyznać sam przed sobą, że jest wredny, grzeszny i w ogóle zbawienia od grzechów potrzebuje? A to ZA GRZECHY idzie się do piekła i otrzyma karę, czy ktoś wierzy, czy...nie. Ludzie kochają grzech, a sami lubią widzieć w sobie "dobrych", którzy na pewno na piekło nie zasłużyli. Dużej grupie ludzi pojęcia piekła, grzechu kojarzą się z głupimi wyobrażeniami( diabły z rogami w kotle z siarką?)- i odrzuca to, jako infantylne, głupie i nieidące z duchem czasu. Tymczasem siły demoniczne są ogromne( rozejrzyjcie się- dawno nie było takiego stopnia demoralizacji na świecie, jak teraz), a piekło to miejsce straszne, ale nie wiemy dokładnie, jak będzie wyglądać. Biblia zawiera wiele mądrości, to naprawdę najdziwniejsza i najniezwyklejsza książka, jaką czytałam- ale właśnie, trzeba ją poznać i porozważać. Wielu "krytyków" Biblii nawet jednego jej rozdziału nie przeczytało. Przeżyłam nowe narodzenie w Duchu Świętym- WIEM na PEWNO, że Bóg jest, że nas stworzył, jest naszym Ojcem i oferował, co miał najcenniejszego- swego SYNA, którego zesłał na świat w postaci człowieka, aby Ten zmarł za nas i przyjął na siebie należną nam karę. I jeśli uwierzymy w Jezusa, pójdziemy za Nim, to rodzimy się na nowo, wstępuje w nas Duch Święty, Ten, który ożywi nasze śmiertelne ciała przy zmartwychwstaniu. Jest nadzieja- śmierć to nie koniec, jest lepszy świat, pełen miłości, sprawiedliwości- ale dla tych, którzy tej miłości, sprawiedliwości chcą, którzy szukają Boga, którzy widząc swoje grzechy i swoją marność zwracają się do Niego o pomoc.Brzmi archaicznie? Trudno. Ale taka jest PRAWDA. Jezus jest jedyną drogą, prawdą i życiem, nie ma ŻADNEJ INNEJ DROGI DO OJCA oprócz Jezusa, wszystko inne to oszustwo, karmiące twoją grzeszność, usprawiedliwiające twoje grzechy. Ps. Nie jestem katoliczką, ani wyznawczynią żadnego kościoła. Po prostu...mam w domu Biblię, pewnego dnia uwierzyłam(jakieś 20 lat temu) i wierzę nadal, starając się żyć w zgodzie z moimi przekonaniami, w posłuszeństwie Bogu. I czekając , aż wróci Chrystus po swój Kościół- z nadzieją. Nie przejmując się opiniami rzesz "krytyków".