trilogy
10.08.04, 15:01
Zastanawiam się od jakiegos czasu nad sensem słowa: miłość.
Zakochujemy się poświecamy/oddajemy wszystko co najlepsze w nas tkwi tylko po
to by usłyszec "KOCHAM Cię"...
Ale co znaczy: kocham Cię, ale nie jestem w Tobie zakochany...??? Co znaczy:
jest mi teraz z Toba DOBRZE, CUDOWNIE, ale nie widze nas razem za 6 msc,
rok...?
Może ja GO nie rozumiem, a może dla NIEGO miłość to puste słowo...
Tylko co robić kiedy kocham go mocno i wbrew wszystkiemu nie chce się z NIM
rozstawać?
Czuje jak każdego dnia, powolutku rodzi sie we mnie czarna rozpacz... Jak
smutek zjada od środka wszystkie marzenia i nadzieje... Jest z każdym
wieczorem gorzej, bo choć bardzo pragnę być przy nim to boje się zadzwonić i
poprosić o przytulenie...
Czuje, że już nic nie ma sensu...ja nie mam sensu i w niczym go nie szukam...
Chciałabym zasnąć w chwili krótkiego błogostanu, kiedy ON nie ma żadnych
kaprysów ...i już się więcej nie obudzić...
Co będzie z nami dalej...?