Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia w

28.11.13, 10:08
późniejszych problemach, to sobie ostatnio bardzo wyraźnie uświadomiłem. Ojciec-przerażona pokraka wyrwana z korzeniami z głuchej wiochy...Taki osobnik niestety kompensuje swoje przerażenie terroryzując dzieci. Czytałem wywiad z Kozakiewiczem, ten miał jeszcze lepsze jazdy ze swoim palantem ale na jego szczęście jak stwierdza odziedziczył też solidną konstrukcję "czerstwego chama" i fizyczną i psychiczną. I chociaż nie zapadł dzięki temu na depresję to i tak mimo wyjątkowych sukcesów i tej konstrukcji żyje łkając gdy sobie przypomni.
    • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 15:26
      nie do przecenienia to może być coś pozytywnego, dobrego, ta rola może być kluczowa, istotna, zasadnicza raczej.
      bo tak zabrzmiało jakbyś wręcz nie mógł znaleźć słów uznania

      co do sedna, to jest to dość oczywiste, rola rodzica jest czynnikiem podstawowym, znaczącym i czy nam się podoba czy nie kształtującym nas na tym najważniejszym etapie kiedy tworzymy w swojej głowie obraz świata i samych siebie w tym świecie.
      • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 17:54
        W słowach moich zauważ jest pewna - uzyta całkowicie swiadomie - nuta ironii...U Ciebie w deprawowaniu powinna główne skrzypce grać matka. Tak jest zazwyczaj u kobiet. Myślę że wynika to z prymitywnej i podświadomej rywalizacji - u niektórych - samców jak i samic w hierarchii stada/hordy pierwotnej o miejsce. Mój pajac chyba mnie nie lubił, chwalił się że w niemowlęctwie dmuchał mi dymem papierosowym w nos zebym nie krzyczał, debil skończony
        • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 18:01
          Natomiast chodzi mi o coś więcej niż ta "oczywistość". Chodzi o konretne sytuacje jakie pamiętam. I dodam że w sumie niby oczywiste a jednak trochę zaskakujące jesli sobie uświadomimy o co chodzi. Bo stwierdzenie "oczywisty" niczego tak naprawdę nie wyjasnia. Trzeba naprawdę zrozumieć żołądkiem o co chodzi, specyficzna sprawa.
          • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 23:04
            jest w tym wszystim paradoks że z jednej strony życie i to czym się ludzie kierują jest w sumie proste, a zarazem cholernie skomplikowane, może przez fakt że tego najprostszego rozwiązania nasze emocje najczęściej nie chcą przyjąć do wiadomości w odruchu samoobronnym, bo jest najczęściej też najbardziej raniące.
        • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 22:32
          Ojca , faktycznie debila, współczuję, jeżeli robiła takie rzeczy kiedy byłeś niemowlęciem to strach co musiało być dalej. Nie wiem czego wynikiem jest to że niektórzy rodzice nie potrafią zaakceptować swojego dziecka, nie wiem, to dla mnie jakiś rodzaj niedorozwoju emocjonalnego, może splot okoliczności życiowych, może to że sami nei byli kochani. To chyba zbyt złożone żeby dało się ująć w jakieś konkretne ramy. Hierarchia w stadzie wydaje mis ię zbyt dużym uproszczeniem.

          nie bardzo mam ochotę opisywać tutaj moje dzieciństwo, ale wiadomo, też beztroskie nie było. Jakkolwiek chyba już udało mi się przejść ten etap żalu do rodziców, to chyba przywilej wieku sredniego że łatwiej jest już być sobą tu i teraz a nie ciągle tym skrzywdzonym dzieckiem z przeszłości. Kiedyś ten żal trzeba z siebie jednak wyrzucić, wykrzyczeć, wypowiedzieć na głos. To jest trudne.
          • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 22:45
            Ja nawet powiem szczerze nie mam specjalnych żali bo to raczej bez sensu. Jakby rozum był na sprzedaż to przecież kolejki by się ustawiały.. zadowolony jestem że rozumiem jak to się przekłąda na dzień dzisiejszy, jakoś ciekawiej z tym.
            • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 23:01
              zrozuemienie pewnych mechanizmów jest faktycznie kojące, człowiek się tak nie miota z tym wiecznym "dlaczego tak ?" a przynajmniej ja się nie miotam.
              ja mialam w sobie dużo żalu, bardzo dużo, bardzo, bardzo dużo.
    • berta-death Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 20:29
      Mam taką teorię, że jak ktoś w ogóle dostrzega, że jego starzy są jacyś dziwni i miało to destrukcyjny wpływ na jego psychikę, to raczej problem tkwi nie w samych rodzicach, tylko tym, że z ten ktoś już w dzieciństwie miał problemy. Zdrowe dziecko, już od jak najwcześniejszych lat ma dość sporadyczny kontakt z rodzicami. Przynajmniej zbyt sporadyczny, żeby dostrzec różne niuanse i zastanawiać się nad nimi.

      Za moich dziecięcych i młodzieżowych czasów panowała opinia, że mało kto ma tyle szczęścia, żeby mieć całkiem normalną rodzinę, że w każdej trafi się ktoś stuknięty, że starzy zawsze są upierdliwi, śmieszni w swoich poglądach i ogólnie irytujący, ale trzeba się z tym pogodzić i nauczyć z tym żyć.

      Dzieci a zwłaszcza młodzi ludzie, tak sobie organizują życie, żeby w domu tylko nocować a ze starymi mieć sporadyczny kontakt. Nie ma najmniejszego uzasadnienia, żeby siedzieć całymi dniami w domu, patrzeć na to co się w nim rozgrywa, narażać się na rodzicielskie ataki, być świadkiem różnych scen, kłócić się o byle co, itp.
      Jak nie jest się w szkole, to można być u kolegów/koleżanek, na podwórku grać w piłkę, jeździć na rowerze, czy integrować się po trzepakiem, uczestniczyć w zajęciach sportowych albo niesportowych organizowanych przez domy kultury i inne instytucje, można się angażować w harcerstwo, ruchy oazowe, charytatywnie, politycznie w jakiejś młodzieżówce partyjnej, czy czymkolwiek innym. Można też siedzieć w bibliotece i udawać, że się uczy. Do wyboru, do koloru. Nawet w zabitych dechami wsiach też się znajdzie sposób, żeby zejść rodzinie z oczu i żeby nikt się nie czepił. I w ten sposób większość ludzi spędza swoje dzieciństwo i wczesną młodość. Najczęściej nie dlatego, że mają multum zainteresowań i asji, tylko dlatego, żeby wyrwać się z domu.
      A jak ktoś siedzi całymi dniami w domu i jedynym jego zajęciem jest uczestnictwo w domowym szaleństwie i analizowanie zachowań domowników i jego wpływu na losy dalszych pokoleń, to musi być z nim coś nie tak. Normalni ludzie nie zawracają sobie głowy czymś takim, nie mają na to czasu ani ochoty. Nawet jak w domu jest niefajnie, to bywają tam może z godzinę albo dwie, potem śpią, a resztę czasu spędzają tam gdzie jest im fajnie, beztrosko i ciekawie.
      • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 21:32
        Wogóle nie wiesz o czym piszesz a raczej o czym ja piszę. Ta Twoja teoria nadaje się o kant dupy potłuc. Do jakiegoś 10-12 roku życia nie masz wielkiego wyboru gdzie jesteś chyba że pochodzisz z rodziny totalnie patologicznej i znikasz sobie jako dziecko. To o czym piszę to rzeczy wcześniejsze, mam skojarzenia z 6-10 rokiem życia. Od 13 roku życia raczej nie bywałem za wiele w domu bo miałem sporo zajęć szczególnie sportowych ale to ma się nijak do sprawy.
        • berta-death Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 21:53
          Nawet 6-10latki mogą mało bywać w domu. Za moich czasów, to już 3latki samopas biegały po podwórku, nikt się tym nie przejmował. Nie było takiej świadomości, że to niebezpieczne jest. Poza tym całe hordy dzieciaków oblegały te podwórka, nikomu do głowy nie przychodziło, że może być inaczej.
          Dla tej grupy wiekowej też jest multum zajęć pozalekcyjnych, zuchy, rytmiki, zajęcia sportowe, muzyczne, taneczne, chóry szkolne. Cokolwiek. Jedno gdzieś chodzi, to reszta też chce. Mało prawdopodobne, żeby rodzice nie zapisali kogoś na coś takiego, mając takie możliwości. To i dla rodzica wygoda, że pozbywa się dziecka z domu.

          A zmierzam do tego, że być może ktoś od wczesnego dzieciństwa cierpiał na jakąś depresję, nerwicę, zaburzenia osobowości czy cokolwiek innego, co powodowało, że był mniej aktywny, mniej garnął się do życia, do świata, do rówieśników. A jak siedział i kipiał w domu, to konsekwencją tego było, że wchodził w drogę rodzicom, sama jego obecność generowała konflikty, był świadkiem rzeczy, których świadkiem być nie powinien, był podręcznym workiem treningowym, obiektem na którym odreagowywało się stresy, itp. Inni zapewne też tak by mieli, gdyby w porę nie uciekli.
          • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 22:42
            Kobieto! za późne powroty w dzieciństwie co mi się zdarzało nagminnie to miałem wpierdziel! W najlepszym wypadku klęczenie z rękami w górze.
            • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 22:47
              dokładnie, gdyby wystarczylo zejść z oczu to byłoby cudownie proste rozwiązanie na ktore każdy dręczony 3 latek wpadłby bez problemu.
              Berta chyba nie słyszala o "niewidzialnych" dzieciach. Do tego bezgłośnych i bezwonnych, którym to i tak nic nie pomogło.
            • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 22:48
              Pamietam scenę głupek tak mnie lał że myślałem (wtedy!) że regularnie oszalał. Chyba miał chwilę amoku. Wiek ok. 9 lat.
              • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 23:05
                żyje jeszcze ten, hmm.. człowiek?
                • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 23:58
                  Nie. Ale najciekawsze w tym jest jak piszę nie są jakies pretensje do duchów czy wybaczanie ale zrozumienie że powielam te same emocje a sytuacja jest całkowicie inna. To ostatnio do mnie dotarło.Myślę że samo wywalanie emocji nic nie przynosi, ważna jest zmiana w rozumieniu sytuacji. Tak to teraz widzę.
                  • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 29.11.13, 11:31
                    grunt to znaleźć sposób na samego siebie, zresztą jak wiadomo w życiu nic nie jest załatwione ani dane raz na zawsze, ale ważne żeby nie tkwić w miejscu z pewnymi sprawami, żeby jakoś ewoluować w lepszym dla siebie kierunku. Raczej stawać się tym kim sie chce być, a nie być kim się jest.
            • berta-death Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 29.11.13, 00:09
              Nie miałam na myśli totalnej patologii. Chodziło mi o jakiekolwiek zajęcia pozadomowe, czy nawet domowe ale z dala od domowników. Podałam jedynie szereg przykładowych zajęć, które były udziałem dzieciaków w tamtych czasach. Sama ich mnogość i różnorodność świadczy, że każdy znalazł coś dla siebie. Nawet osoby niedogadujące się z grupą rówieśniczą. Wystarczyło wykazać minimum chęci.

              Rodzic psychol katujący dzieci i znęcający się nad rodziną, to zupełnie inna bajka. Ja jedynie odniosłam się do tych wszystkich obiegowych opinii i teorii psychologicznych, mówiących, że te wszystkie rodzinne zawiłości i nieprawidłowości, mają wpływ na późniejsze losy człowieka. Owszem, na pewno nie pomagają jak już się ma kłopoty, mogą je jeszcze nasilać, ale nie sądzę, żeby były praprzyczyną np depresji czy innych zaburzeń. Zdrowe dziecko i zdrowy młodzian zbyt rzadko przebywa w domu, żeby ten dom miał znaczący wpływ na niego. Natomiast jak już przebywa w nim dostatecznie długo, to coś jest nie tak. Zwłaszcza jak ma realną możliwość nieprzebywania.
              • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 29.11.13, 11:40
                wpływ mają, ale nie zawsze przecież druzgoczą psychikę. Rodzic idealny przecież nie istnieje, podobnie jak idealne dziecko. Jak z wieloma innymi sprawami ważne kiedy zostanie przekroczona magiczna granica, a ta jak wiadomo jest płynna,
                no i banalnie to może zabrzmi, ale jednak czasy się zmieniają. Spróbuj zostawić kilkulatka samego na dworze, polu czy jak tam w innych częściach gadają, sąd i prokurator. Już nei ma tak że dzieci zajmują sie sobą i żyją w gronie rówieśników dziecięcymi sprawami.
                Teraz jest misz masz, co zresztą dość boleśnie można odczuć na imprezach z dziećmi ale nie tylko dla dzieci zorganizowanych typu imieniny cioci, dzieci kiedyś towarzyszyły rodzicom ale bawiły się raczej we wlasnym gronie, teraz dzieci są jakby zmiksowane z dorosłymi i najczęściej przejmują na własność wszystkie rozmowy :) poczuwają sie wręcz do nieustannnego zabawiania i zajmowania uwagi dorosłych, przyznam że pod tym względem łagodniejsze formy wychowania nieco zawodzą, i można zatęsknić za lekką kindersztubą. Ale to taka dygresja obok tematu.
              • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 29.11.13, 11:50
                co do drugiej części wypowiedzi, chyba zalożyłaś blędną tezę o tym że zdrowe dziecko przebywa mało w domu, ewentualnie że długie przebywanie dziecka w domu rodzi w rodzicu zmęczenie znużenie dzieckiem co niechybnie musi prowadzić do wyładowywania na dziecku frustracji. Nie wiem jak inni ale ja zupełnie się z tym nie zgadzam.
                Zakładasz też blędnie że dziecko jest w stanie w pewnych sytuacjach "zorganizować się " samodzielnie i wystarczy tylko chcieć. Niekoniecznie. Patologiczny rodzic lubi mieć swoją ofiarę stale pod ręką i na oku. Poza tym w dziecku jest zawsze to naturalne dążenie do przebywania z rodzicami szukanie ich akceptacji, nie akceptowane w domu nie będzie miało najczęściej odwagi do szukania nowych grup rówieśniczych, nowych zajęć, może się zdarzyć że owszem w jakiejś grupie się odnajdzie, ale takie niedowartościowanie niestety idzie po całości. Chyba że ktoś ma wybitnie niezależną psychikę i niesamowicie ciągnie go do ludzi i świata od małego. Można mieć wiele zajęć i zainteresowań ale to dom jest tym miejscem w ktorym laduje się baterie, odpoczywa, znajduje poczucie bezpieczeństwa, bez tego wszystko lipa, a emocjonalnie odciąć się i organizować sobie życie niezależnie od rodziny to można jako osoba dorosła i samodzielna a i to nie do końca. Dziecko jest zależne.
          • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 22:43
            Dziecko źle traktowane w domu jest też źle traktowane w środowisku, źle traktowane przez rowieśników. Jest postrzegane jako gorsze. Nie wychodzi na podworko z równymi szansami, Dziecko nie jest oceniane przez inne dzieci tak prosto "ty to ty". Nie, zwlaszcza w małych środowiskach, jest się ocenianym przez pryzmat oceny całej rodziny. jak masz ojca alkoholika, albo jesteś biedny to będą od ciebie stronić, matki będą zakazywać swoim dzieciom bawić się z tobą, dzieci będą cię postrzegać jako osobę gorszą, będziesz tym który "nigdy nie ma pary" po prostu niższa kasta. W wieku nastoletnim to się trochę zmienia, czasem na korzyść a czasem wręcz przeciwnie, prześladowania zaczynają się nasilać.
            Dzieci niekochane często pozornie żyją życiem normalnym, rodzice potrafią zapewnić im materialny dobrobyt i na zewnątrz nikt nigdy nie domyśli się że coś jest nie tak. Takie dzieci nie są napiętnowane przez rowieśników ale cierpienia ich są dotkliwe o tyle że nikt nnigdy nie da wiary temu co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, ale kto nei doznał przemocy psychicznej nigdy tego nei zrozumie że kółko zainteresowań i bieganie po podwórku nie zastąpi miłości rodziców i nie zbuduje w człowieku normalności. Wiadomo że nikt z rodzicow nie jest idealny, i każdy jakieś tam kłopoty w dzieciństwie miał, ale raz jeszcze podkreślam chodzi tu o nasilenie, o skalę.
          • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 22:45
            Dziecko samo z siebie nie rodzi się z depresją ani nerwicą, może być wrażliwe, i to wszystko.
            Zawsze musi ją wywolać czynnik, najczęściej niestety ludzki.
          • mouse13 Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 02.12.13, 21:41
            Masz zdrowych rodziców i ciesz się z tego. chory rodzic dopadnie cię nawet podczas snu żeby zdołować. Nie rozumiesz tematu i nie wypowiadaj się na temat toksycznych rodziców
      • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 28.11.13, 22:35
        upierdliwi starzy a starzy znęcający się to jest jednak trochę co innego. Niby można znaleźć podobieństwa ale tu chodzi o skalę. Wiesz rożnica jak między "oj jakiego miałam wczoraj doła" a " mam depresję- depresję jako chorobę"
    • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 29.11.13, 00:14
      Sprawa ma oczywiście swoje niuanse. Nie chodzi o to że mnie katował dzień w dzień bo tak nie było, nie żyłbym już. On po prostu lubił popatrzeć sobie jak się boję po jakimś głupstwie. Taka zabawa kołka.
    • malwi.4 Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 29.11.13, 14:29
      I on tym "pokraką" zapewne cale życie się czuł. Nienawiść do siebie, pogardę do siebie przenosił na dziecko, które z niego powstało.

      Odetnij się od przeszłości. Przeszłości nie zmienisz, nie zrobisz "reset" i nie zaczniesz żyć od nowa. Ale możesz coś "poprawić". Na każdym etapie życia mamy różne możliwości. To, jak będzie wyglądało "jutro", zależy od tego, jakiego wyboru dokonamy "dziś".
      • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 29.11.13, 15:51
        Noooo, wielu by się chciało odciąć tylko problem polega na know-how.
        • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 30.11.13, 18:24
          Jak dla mnie zaskakujace jest to powiązanie, teoretycznie niby znane i banalne ale pierwszy raz dostrzegam to tak konkretnie na swoim przykłądzie, kuźwa. Dalej, nie ma znaczenia praca nad emocjami tu i teraz jesli nie cofniemy się do tam i wtedy ponieważ używamy tych samych schematów od tamtej pory tym bardziej im bardzie chcemy coś w tym zmienić. Ciekawe co to zmieni bo już czuje jakąś zmianę i to bardzo konkretną.
          • lucyna_n Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 30.11.13, 18:39
            Ciekawe czy coś Ci to popchnie do przodu, oby, chociaż ile to razy człowiek myśli że już zlapał króliczka a potem jednak dalej męczy się z tematem.
            wydaje mi się że praca z samymi emocjami w oderwaniu od faktów to takie trochę na ślepo.
            Czasem latwiej dokonać zmiany że tak powiem fizycznej , np zacząć robić pewne rzeczy inaczej, nie tak jak zawsze, może nawet trochę bez przekonania i wbrew sobie, za ktorą to zmianą idzie zmiana punktu widzenia, a za tą zmianą nagle człowieka olśniewa że "to oto cały czas chodziło!" i samo się w człowieku przestawia.
            Praca na samych emocjach to jak wyobrażanie sobie że sprzątasz zamiast wziąć do ręki i to wyrzucam to zostataje, a to przekladam w inne miejsce.
            Zresztą najważniejsze dla mnie było zrozumieć że te zmiany same w sobie , ten proces jest najważniejszy, wcale nie osiągnięcie celu i efektu. Sam proces zmieniania jest celem samym w sobie. Stawanie się a nie bycie.
            • zoliborski_goral Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 01.12.13, 00:15
              Jest coś całkowicie nowego dla mnie w tym wglądzie. Bardzo to ciekawe.
            • nativeau Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 02.12.13, 13:51
              twoj post wyglada mi na poczatki schizofrenii. Jestes rowniez obsesyjna i cierpisz na natrectwa. Proponuje wyjazd na lono natury tam gdzie internet istnieje tylko w teorii. Acha, bole kregoslupa juz tez masz.
    • nativeau Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 02.12.13, 13:49
      i tu jest caly polski problem: wiocha zostala oderwana od gumna i 60 lat pozniej cierpi na jego brak. kozakiewiecz nie jest inny.
      • zuzi.1 Re: Rola słabego rodzica jest nie do przecenienia 03.12.13, 22:11
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,145208679,145208679,Toksyczni_rodzice_watek_zbiorczy.html
Pełna wersja