Ataki paniki całymi dniami...

16.12.13, 18:59
Witam
Moja psychika sprawiła mi niemałą niespodziankę. Koszmarną i nieznośną. Czuję się wykończona i wydrenowana psychicznie, to, że ciągle funkcjonuję to tylko dzięki lekom (sertralina). Biorę je od tygodnia. Do lekarza biegłam z rozwianym włosem a w gabinecie z płaczem błagałam o pomoc, normalnie zrobiłam niezłą scenę...
Zaczęło się dwa tygodnie po bardzo ciężkim porodzie, podczas którego miałam przekonanie, że to moje ostatnie chwile, życie przemknęło mi przed oczami, pożegnałam się ze światem, no po prostu klasyczna trauma. Musiałam mieć niezły wyrzut adrenaliny. I dwa tygodnie później ta adrenalina odezwała się ze zdwojoną siłą. Zaczęła się paranoja. Średnio co godzinę atak paniki, wyrzut adrenaliny jak przy skrajnym niebezpieczeństwie. Potrzeba ucieczki, pustka w głowie, duszność, sucho w ustach, biegunka, po prostu szok i panika, rzeczywistość stała się nie do zniesienia!!! Nie mogłam w ogóle spać, najmniejszy dźwięk budził mnie na równe nogi, a dziecko wydawało takie odgłosy non stop. Wytrzymałam tak tydzień. To nie była kwestia złego, czy obniżonego nastroju. To było jak by mój własny organizm chciał mnie zabić, zniszczyć, wykończyć... Co to było?? Czy to część depresji poporodowej?
    • nativeau Re: Ataki paniki całymi dniami... 16.12.13, 19:05
      nie pytam o wiek ale moze przed czy po kwitanie? Czyli tarczyca czyli 'leczenie hormonami' (znam osobiscie przypadki ze pomoglo, czytam o przypadkach ze nie pomoglo. Poza tym przepisuje ci tenisowki i diete.
      • lucyna_n Re: Ataki paniki całymi dniami... 16.12.13, 19:15
        pokwitanie i poród, weź ty się zastanów.
        • nativeau Re: Ataki paniki całymi dniami... 16.12.13, 19:16
          masz racje, dalem doopy, ale az tak niemozliwe to to juz nie jst.
    • lucyna_n Re: Ataki paniki całymi dniami... 16.12.13, 19:14
      Dobrze że poszlaś tak szybko do lekarza, to jak najbardziej może być depresja poporodowa, lub/i efekt szoku poporodowego łącznie,( podobno identyczne objawy mają żolnierze wracający z wojny, ale to cię pwenie nie pocieszy)
      Pamiętaj też że teraz w Twoim orgaizmie odbywa się nieprawdopodobna burza hormonalna, nie wszystkie kobiety odczuwają jako łagodny babyblues, są takie jak ty i ja dla których objawy bywają miażdżące. Antydepresant powinien zlagodzić, ale dbaj też o siebie, staraj się wysypiać, jeść zdrowo i wychodzić na powietrze. No i bądź w kontakcie z jakimś sensownym lekarzem. Może niedługo wszystko wróci do normy.
      • nativeau Re: Ataki paniki całymi dniami... 16.12.13, 19:17
        a mnie zaciekawiloby gdzie jest w tym wszystkim maz?
        • lucyna_n Re: Ataki paniki całymi dniami... 16.12.13, 20:16
          Nawet najlpeszy mąż nie da rady tak nasilonej depresji poporodowej, i traumie poporodowej. Oczywiście jego wsparcie jest ważne, ale bez pomocy siły fachowej dziewczyna tylko pogrążałaby się w tym bez szansy na wyzdrowienie mimo wszelkich staran osób bliskich.

          naprawdę Nativeau powinieneś wiedzieć więcej o depresji i jak rożne bywają jej przyczyny i objawy, zanim zaczniesz snuć domysły. Bo jak na razie celujesz z radami raczej pod melancholię i depresję sezonową, ewentualnie nerwicę. Naprawdę to nie jest wszystko tak banalne.
          • malaga38 Re: Ataki paniki całymi dniami... 16.12.13, 21:13
            Mąż jest, ale pracuje całymi dniami. Niestety w okresie najbardziej wzmożonych ataków paniki nie pomagała mi niczyja obecność, to było doznanie tak dotkliwie "fizyczne", że wszelkie rozmowy, czy wsparcie psychiczne znikało gdzieś pod lawiną paniki. Ja po prostu miałam ciało i psychikę w stanie najwyższego alarmu, jak w skrajnym niebezpieczeństwie, myślałam, że zwariuję, naprawdę, gdyby nie przerwy 20-30 minutowe między atakami, to chyba skończyłabym w szpitalu. Sugestii co do zbadania tarczycy nie lekceważę. Muszę zbadać się koniecznie pod kontem wszelkich fizycznych dolegliwości. Boję się bardzo, że to wróci. Sertralina trzyma to niby w ryzach, ale nie zawsze tak samo mocno i raczej czuję, że na zasadzie "przymulenia". A może trzeba więcej czasu? Mam nadzieję, że normalność wróci, bo jestem jak zamknięta w jakiejś innej przestrzeni, oddzielona od świata. A tu święta. Smutno się robi. Pozdrawiam wszystkich, którzy odpowiedzieli.
            • lucyna_n Re: Ataki paniki całymi dniami... 16.12.13, 21:45
              To co opisujesz to typowe objawy napadu paniki, a to odcięcie, głowa jakby w słoju, "w innej przestrzeni" - depresji, wiem że Tobie te odczucia wydają się niezwykłe i przerażające to niestety tak właśnie wygląda klasyczny atak paniki i depresji i wiele osób z depresją ich doświadcza. (Bardzo prawdopodobne jest że za katalizator służą skoki hormonów)

              Najlepsze co można w tej chwili zrobić, to brać leki, starać się nie skupiać na tych atakach, żyć jak najnormalniej się da, przede wszystkim nie bać się ich (jakkolwiek brzmi to paradoksalnie), bo oprócz tego że są subiektywnie po prostu okropne to nie wyrządzają żadnej szkody i każdy taki atak mija samoistnie po kilku minutach, natomiast lęk jaki następuje po nim i pamięć o ataku może zbudować fobię a to już wcale nie jest łatwe do pokonania i może bardzo poważnie zaważyć na dalszym życiu, zdezorganizować je na długie lata, dlatego tak jak pisałam bardzo dobrze że tak szybko zareagowałaś, i trafiłaś do lekarza.

              Leki przeciwdepresyjne można brać bardzo długo, nie ma obawy że uzależnią, więc nie trzeba się spieszyć z ich odstawianiem, trzeba uważać tylko na te doraźnie uspokajające typu relanium czy inne benzo.

              Troszkę też trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo wiadomo z dnia na dzień to zaraz nie minie, ale będzie lepiej. Polecalabym też z całego serca jakieś ćwiczenia relaksacyjne, coś co pomogłoby zapanować nad cialem, oddechem, tętnem itp w razie wystąpienia ataku paniki. Dobrze byloby poprosić lekarza/terapeuty o nauczenie jakiejś prostej techniki, a jak nie to samemu, np ze starych sprawdzonych metod traning jacobsona, albo autogenny schulzta, lub techniki oddechowe jakich można się nauczyć na kursach jogi, która też jest godna polecenia ale nie wiem jak szybko po porodzie można zacząć ją ćwiczyć, oddychanie z pewnością można.
              No i tyle, proszę starać się być dobrej myśli:)

              Co d świąt, no cóż, w tym roku mogą być nieco stłamszone przez dolegliwości, ale nie o święta tu chodzi tylko o całe życie.
              • malaga38 Re: Ataki paniki całymi dniami... 17.12.13, 02:47
                lucyna_n dzięki za wsparcie, to takie uspokajające, że ktoś wie o czym mówię, bo trudno oprzeć się wrażeniu strasznego osamotnienia, kiedy nagle człowiek zaczyna czuć i zachowywać się inaczej a wszyscy bliscy i znajomi pozostają tacy sami. Wypada się wtedy poza nawias chcąc nie chcąc.
                Zrozumienie i okazane zainteresowanie są bezcenne.
            • nativeau Re: Ataki paniki całymi dniami... 17.12.13, 01:13
              jest cala masa ksiazek na ten temat. A gdybys tak posiedziala w koszu nad Baltykiem w grudniu?
          • nativeau Re: Ataki paniki całymi dniami... 17.12.13, 01:15
            wiem wystarczajaco duzo zeby doradzic cos innego niz prochy. Jezeli choc jednej osobie w jakims minimalnym stopniu moje posty pomoga to moja rola niesienia kaganka bedzie spelniona. Z moich obserwacji depresjii wynika ze od rzemyczka do koniczka. A wiec ja dlatego tez tak duzo o rzemyczku. Bo jak ten koniczek juz opuszcza masarnie to niestety juz za pozno na moje rady.
            • malaga38 Re: Ataki paniki całymi dniami... 17.12.13, 02:38
              Pewnie gdybym mogła posiedzieć w tym koszu, nawet w grudniu, to wcale nie rozpisywałabym się na forum depresja. Mój organizm miał do tej pory ten zdrowy instynkt, który pozwalał mi pokonywać stany depresyjne a nawet poważniejsze dołki bez wsparcia farmakologicznego. Niestety jestem teraz "zamknięta" w klaustrofobicznie małym mieszkanku, na obrzeżach małego, brzydkiego miasteczka, w ponurej i deszczowej Irlandii, z niemowlakiem, który płacze dobrych kilka godzin dziennie, przy którym niestety trudno się zrelaksować, chociaż robię wszystko, co w mojej mocy.
              Chciałam dobrze, wyszło jak zwykle, a nawet gorzej. Sama sobie wybrałam to miejsce, partnera, sama zadecydowałam, że chcę być matką, ale okazało się, że moje ciało i moja głowa sądzą teraz, że jestem w niebezpieczeństwie i dają mi sygnały do ucieczki. Tak rozumiem sens mojej depresji i tych okropnych ataków paniki. Dlatego właśnie, że nie mogę uciec, muszę z tym walczyć, a ponieważ sama już tego nie ogarniam musiałam niestety wspomóc się prochami. Myślę, że lucyna_n świetnie to rozumie, może dlatego, że kobiety są bardziej obciążone swoją fizycznością, hormonami, cyklami... Ale książkami też staram się wesprzeć. Na razie próbuję przemówić sobie do rozsądku książką "Umysł nad nastrojem".
              • nativeau Re: Ataki paniki całymi dniami... 17.12.13, 04:36
                ok, a wiec pogoda robi swoje no i emigracja, na koniec warunki, do tego ciaza no i partner- cud ze nie zwariowalas. Lokalni radza sobie ze chleja na umor. Szukaj wiec "postnatal depression", po angielsku sa tego tony. Zastanawiam sie czy ty po prostu nie jestes niedotleniona i twoj mozg po prostu na to reaguje. Cwiczenia oddechowe przepona.
              • zoliborski_goral Re: Ataki paniki całymi dniami... 17.12.13, 09:10
                To co opisujesz to rzeczywiście fizjologia. Poród i te sprawy. No cóż, zachowujesz się racjonalnie. Chemia musi być podstawą w tym momencie.
Pełna wersja