nie umiem się cieszyć z ciąży...

17.12.13, 15:11
no i klops, moje kochane dziecko jest już w fajnym wieku (2lata) jest coraz bardziej samodzielna, a ja coraz bardziej szczęśliwa, że koniec udręki, a tu nagle okazuje się, że jestem w ciąży... wpadałam w czarną rozpacz, znienawidziłam świat, ale z czasem jakaś iskierka radości się pojawiła i troska o to maleństwo w brzuszku bo, nie wiedząc iż jestem w ciąży brałam mocne leki... ech, jednak jak patrzę w przyszłość widzę więcej czarnych chmur nad moją głową niż promieni słońca, widzę siebie już całkiem odciętą od świata, całkiem skazaną na dom, dzieci, pozbawioną radości życia, a co najgorsze sfrustrowaną jak moja matka.... jestem rozdarta między tym co się rodzi we mnie do tej kruszyny a tym co siedzi w mojej głowie, mam masę kompleksów, a one teraz się jeszcze bardziej mnożą, moje niedowartościowanie wzrasta, moje marzenia znowu odkładają się w czasie... widzę siebie jako zamkniętą w domu matkę polkę z dziećmi, z praniem sprzątaniem i utratą wszelkich aspektów kobiecości, a dodam, że żeby było ciekawiej to przeprowadziliśmy się bardzo daleko i nikogo tu praktycznie nie znam, no jedną dziewczynę która jest żoną kolegi mojego męża i koniec, bardzo się boję, że ciąża zakończy się dla mnie depresją, choć naprawdę staram się patrzeć w przyszłość z optymizmem to nie koniecznie wychodzi, może dlatego, że pierwsze dziecko wychowywałam przez dłuższy czas prawie sama bo, mąż miał pracę na kontrakcie za granicą, więc z większością problemów musiałam mierzyć się sama....
    • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 17.12.13, 16:13
      jak sobie poscielesz tak sie wyspisz
      • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 17.12.13, 16:19
        dawno mnie na forum nie było, Ciebie jako "stałego" forumowicza nie kojarzę, ale widziałam parę Twoich wpisów i bije od nich jakimś takim cwaniactwem pomieszanym z ignorancją i nawet niekiedy prostactwem, współczuję Ci, życie nie obdarzyło Cię zbyt wieloma dobrymi przymiotami
        • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 15:41
          dobrze ci sie wydaje bo trzeba sie bylo zapytac przynajmniej siebie po jaki gwint ci ta ciaza w dzisiejszych czasach.
          • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 21:09
            a pokaż mi kiedy były dobre czasy na dziecko?
    • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 17.12.13, 19:47
      ciekawe czasy nastały, posiadanie dwójki małych dzieci wiąże się z poczuciem utraty kobiecości.
      • malwi.4 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 17.12.13, 20:57
        Ja również zwróciłam na to uwagę, na tę obawę o utratę kobiecości. Według mnie kobiecość nie jest w żaden sposób powiązana z sytuacją zawodową, materialną, z ilością posiadanych dzieci lub ich brakiem, posiadaniem partnera czy byciem samotną ani z wiekiem nie ma związku. Zależy chyba tylko od tego, czy kobieta ma ochotę ją eksponować.

        Ja poczułam sie bardzo kobieco, gdy po długich staraniach zaszłam w ciążę. Ja tez wychowuje dziecko aktualnie i jest to mój czuły punkt, że nie jestem mamą pracującą (choć nie każdemu udaje sie w ten mój punkt celnie ugodzić, nie wiem od czego to zależy) ale z drugiej strony ja to robię w zgodzie z sobą, tego potrzebuję. I mam nadzieję, ze nie wyglądam jak zaniedbana, umęczona kura domowa:p. A ciąża to fajny okres... Wyjątkowy.
        • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 17.12.13, 22:21
          ja rozumiem co macie na myśli z Martini z ta utratą kobiecości, chociaż sama widzisz jak to na pierwszy rzut oka kuriozalnie brzmi.

          Czy ciąża to fajny okres, no oby jak najlepszy, niby sama natura, ale wiadomo że bywa trudno.

          Życzę Martini okrzepnięcia i uspokojenia, pocechy z tego że dwójka dzieci jest o wiele fajniejsza do wychowywania niż pojedyncza sztuka, dom nabiera zupełnie innego wymiaru, w sumie mam nadzieję że za kilka lat będzie zadowolona z tego że stało się tak a nie inaczej, a na razie co można robić, poklepać po pleckach i powiedzieć że będzie dobrze, lepiej za mlodu brać się za te rzeczy niż potem koło 40 kombinować co i jak na ostatni dzwonek.
          • malwi.4 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 17.12.13, 22:39
            > ja rozumiem co macie na myśli z Martini z ta utratą kobiecości, chociaż sama wi
            > dzisz jak to na pierwszy rzut oka kuriozalnie brzmi.

            chyba mnie trochę źle zrozumiałaś, albo ja się źle wyraziłam

            Ja również zwróciłam na to uwagę, na tę obawę o utratę kobiecości u autorki. Ja się nie obawiałam utraty kobiecości, gdy w ciążę zaszłam.

            I też uważam, ze dobrze, gdy jest nieduża różnica wieku między rodzeństwem, bo mam brata prawie bliźniaka i kontakt jest bardzo dobry i wzajemna troska.
    • mercios Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 17.12.13, 22:25
      W sytuacji jakiej się znalazłaś wcale Ci się nie dziwie. Nie napiszę też, że będzie super bo nie będzie. Nie przejmuj się tym co mówią czy piszą inni. Jako facet znalazłem się w identycznym - depresyjnym miejscu w swoim życiu. Za wszelką cenę starałem się wyrwać ze szponów bezradności i beznadziei. Były leki ale finalnie, prawie w 100% pomogła rozmowa z bliską mi osobą i syn, który stał się sensem życia. Pomyśl - może warto porozmawiać z mężem. Znaleźć kogoś, kto potrafi słuchać i chociaż przy dużej frustracji będziesz mogła zalać go wiadomościami. Znajdź cel i to co oderwie Cię od chaosu w głowie. Powodzenia.
      • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 17.12.13, 23:01
        a ten czuły post napisany tylko po to żeby zamieścić linka do apteki.
        • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 11:01
          dziękuję Lucyno :) dziękuję i reszcie.
          Wiecie, to nie jest tak, że ja uważam kobietę która została w domu z dziećmi za nic nie wartą, zaniedbaną kurę domową, nie jest tak. Ja po prostu przez większość czasu sama wychowywałam nasze dziecko i utrwalił mi się obraz mnie samej z tym wszystkim. Mąż mnie wspiera, cieszy się na kolejne dziecko i wiem, że będzie mnie wspierał ale jednak coś jest we mnie nie hallo. Choć nie zamieniłabym tych chwil spędzonych z dzieckiem w domu za nic na świecie, to teraz w nowym miejscu chciałam się trochę od tego oderwać, chciałam trochę się rozerwać, zabawić, chciałam iść do pracy, z czasem wrócić na studia... a tu kolejny raz w swoim życiu muszę siebie odłożyć na potem...
          • zoliborski_goral Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 11:55
            Zastępowalność pokoleń wymaga średniej 2,16 dziecka bodajże więc nie czuj się zwolniona z patriotycznego obowiązku...No, jeszcze tylko te 0,16 i będzie dobrze...
            • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 12:09
              blee, tekst jak z ambony
              fuj
              • zoliborski_goral Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 12:13
                Checheche, uderz ino w stół...LUCYNO!!! Przecież to miało być śmieszne.
                • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 13:16
                  wiem że to taka letka ironia była, ale i tak uch,
                  nie masz pojecia jak często słyszą kobiety coś takiego w realu, masakra.
                  • zoliborski_goral Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 16:09
                    Gadasz...Ktoś jeszcze oprócz mnie namawiał do urodzenia dzięki dodatkowym wysiłkom 1,16 dziecka???
                    • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 21:00
                      gadał że kobieta powinna co najmniej trójkę urodzić, bo zastępowalność pokoleń, bo system emerytalny, bo powinności patriotyczne, w tym sensie. Celują tych tekstach wujkowie w średnim wieku.
                      • zoliborski_goral Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 10:51
                        A ja się dziwię jednemu: dlaczego baby nie protestują jak jedna (albo za przeproszeniem jeden mąż) że o ciążach, aborcji, rodzeniu etc. mądrzą się głównie właśnie teoretycy po 50-ce z widocznie obniżonym libido, czyli osobiscie już raczej nie straszeni problemem potomstwa ? I to zazwyczaj wujkowie w sutannach. Mnie to wpienia jako obiektywnie oceniającego faceta ale jako kobietę to zalewałaby mnie regularnie krew. Róbcie coś do cholery! przecież baby to połowa wyborców a nawet odejmijąc moherstwo jakieś 40%.
                        • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 11:26
                          pewnie dlatego, że samo posiadanie dzieci nie jest takie złe, ciąża w sumie przy ostatniej też wydawała mi się nawet ok, pod koniec było tylko ciężko, ale ta daje mi się we znaki już teraz, no i wiesz o samym rodzeniu człowiek też stara się zapomnieć jak najprędzej bo, wspominać nie ma co, choć ponoć są takie co kochają być w ciąży i rodzić, tylko obawiam się czy z nimi wszystko ok. A Ci teoretycy, sukiennicy i cała inna masa to gadają sobie bo, cóż im innego pozostało? inna rzecz, że jak kobiety się zbuntują i powiedzą, że od dziś nie rodzą to ludzkość wyginie, co w rezultacie dla samego ekosystemu nie musiałoby by być takie najgorsze ;)
                          --
                          Ludziom, zawdzięczam naprawdę wiele, zwłaszcza problemów...
                          • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 11:41
                            Sęk w tym Martini że to ci brzuchaci panowie decydują jakie prawa i przepisy są stanowione wobec kobiet i ich brzuchów, i na ogół rzeczywiście jest to draństwo. Jakkolwiek kobiety kobietom też potrafią nieźle przypie...ć jak pani minister zdrowia co twierdzila że poród z natury swej musi boleć i znieczulenei nie jest obowiązujące, zresztą kościół przez długi cza uważał uśmierzanie bóli porodowych za grzech, nie wiem czy wiesz o tym?
                        • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 11:37
                          Nie protestują te z wypranym od małego mozgiem, oraz te co nie mają na to siły i czasu bo muszą godzić etat z żebraczą pensją z etatem w domu, a większość w sercu się burzy ale jakoś tak nie umiemy się zebrać, nie wiem dlaczego
                          Organizacje feministyczne które się przeciw temu głośno wypowiadają mają specyficzny klimat, trochę jak na oddziale zaburzonych, trudno się do końca z nimi identyfikować, bo nawet jak treść mi odpowiada to forma odstrasza.
          • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 12:13
            no, wiem, wiem Martini, czujesz się nieco przymuszona do dobrego i wcale ci się nie dziwię, z drugiej strony cieszę się że w tobie tyle normalności, pęd do reala itp, to dobrze, to znaczy że faktycznie w dobrym kierunku poszłaś. Nie umiem cię natchnąć jakąś większą otuchą, bo argumenty sama znasz. Trzymaj się małża, na szczęście jest internet , więc człowiek nei jest nawet w domu odcięty od świata. No jakoś to będzie. Trzymaj się.
            • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 12:32
              staram się jak mogę, przypominam sobie ludzi którzy byli w sytuacji podobnej do mojej i ich szczęście kiedy to maleństwo się już pojawiło, tą siłę która się pojawiła razem z nim więc jakoś to będzie... nie udaję euforii której nie ma (choć jakaś tam odrobina szczęścia się przebija) bo, wówczas oszukiwałabym siebie samą, za często to robiłam i za często potem była depresja... a tak po ziemsku obawiam się też bólu jaki towarzyszy zakończeniu ciąży, u mnie zakończyła się pierwsza cesarką i prawie zakończyła też moje ziemskie życie, więc mam nadzieję, że jeśli w tej ciąży na początku ledwo dycham to sprawiedliwość zadziała i skończy się dobrze :)
              a co do tej średniej, to te 0,16 policzmy jako koty, psy, złote rybki czy kto co tam w domu ma i rachunek się zgodzi ;)
              • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 13:22
                jak pierwsza była cesarka to druga pewnie też pewnie będzie, tyle że planowa, a planowe z reguły idą bez komplikacji.
                Nie wmuszaj w siebie wzruszeń, wielkiej miłości, euforii, słodkiego brzusia, itp. Proszę, pozostań sobą. Bądź kobietą w ciąży a nie ciążą z przyczepioną kobietą:)

                A tak ogólnie to siedzenie w domu nie musi być bierne, możesz się wielu rzeczy uczyć, nadrobić zaległości w literaturze fachowej i nie tylko, pogłębić znajomość zawodu który chcesz wykonywać, a przynajmniej być z nim na bierząco. Takie siedzenei w domu i zajmowanie się tylko i wyłącznie gospodarstwem zwłaszcza niezbyt dużym to trochę strata czasu skoro chcesz wracać do pracy zawodowej.
                • zoliborski_goral Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 14:10
                  Dla poprawienia humorku: posłanka Wróbel właśnie stwierdziła podczas awantury ze Szczuką że słowo "ciąża" dehumanizuje dziecko nienarodzone (broń Boże "płód", samo użycie tego słowa już jest przestępstwem) bo sugeruje że jest ono jakimkolwiek obciążeniem dla przyszłej matki. Należy używać w katonowomowie zwrotu "stan błogosławiony" tylko i wyłącznie :-D
                  • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 14:31
                    uoo rety, no to baba wymodziła
                    proponuję zaraz po zaciążeniu ubezwłasnowoliniać kobietę i osadzać w ośrodkach ścisłej konroli ciążowej, oraz profilaktycznie poddać praniu mózgu.
                  • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 14:36
                    to się czuję pobłogosławiona jak jasna cholera ;)

                    Lucyno, poprzednia cesarka była planowana ze względu na ułożenie dziecka, niestety skończyła się kiepsko. O bólu zapominasz z czasem, ale przypomina Ci się on, kiedy musisz go raz jeszcze przeżyć, wiem, że wtedy było warto, więc i teraz też.
                    Tak siedzenie bierne jest kiepskie, dlatego za pierwszym razem w miarę wolnego czasu czytałam dużo, doskonaliłam się w choćby byciu matką czy panią domu, starałam się coś tam rozwinąć jakąś wiedzę na inne tematy, jednak im dziecko starsze tego czasu było mniej, a zmęczenie większe bo, jednak byłam sama, ale i to odeszło jak mała zrobiła się bardziej mobilna. Pocieszam się tym, że moja starsza córa będzie miała w chwili narodzin bobasa 2,5 roku czy jakoś tak, a już od dawna przejawia wielki instynkt opiekuńczy więc po cichu liczę, że jej to zostanie i nie będę mieć napadów histerii, zazdrości czy czego tam jeszcze w domu.
                    Nie wymuszam na sobie nic, z czasem pewnie samo przyjdzie. Za dużo w życiu było robione pod oczekiwania świata. Koniec z tym. Jedyne co staram się znaleźć to swoją wartość, siebie jako fajną dziewczynę, która cieszy się życiem, ale też nie na siłę bo, karą za marzenia jest rzeczywistość, co nie znaczy, że z marzeń rezygnuję. Może ten czas, to czas w którym wpadnę na jakiś genialny pomysł.
                    • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 16:00
                      uszka do góry, zobaczysz , wszystko będzie git, a dwójka dzieci jest fajna, to będzie zupełnie inna bajka. Ty jesteś zupełnie inna, nie wchodzisz do tej samej rzeki.
                  • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 14:38
                    Jedyną pociechą z naszych posłów i posłanek jest ich "mądrość". Ciekawa jestem jak ocenia owa pani słowo położnica bo, też brzmi ono cokolwiek dziwnie :P
                    • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 16:01
                      kiedyś fukcjonowało jeszcze pierworódka:)
                      hyhy, okropne.
                      • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 17:37
                        nadal funkcjonuje, w moim wypisie występują chyba nawet oba te określenia, w ogólnym chyba wstępie jest pierworódka, a w opisie szczegółowym tego co się działo jest położnica, normalnie myślałam, że szwy mi pójdą ze śmiechu, rozbawiło mnie to bo, tak średniowiecznie brzmi...

                        wiesz może masz rację, że będzie git, przecież to jak będzie większość wyglądała zależy ode mnie, problem mój jest chyba w tym, że moi rodzice żarli się ile wlazło, ojciec ciągle wyjeżdżał, matka w sumie sama nas wychowywała, poświęcała się fakt, ale i miała dziwny obraz świata, wiesz ma być jak ona chce (choć nie była na szczęście fanatyczką), była bardzo obowiązkowa, nie umiała dać na wstrzymanie, miała dziwne zajawki, a my jej dzieci wiedzieliśmy co to frustracja matki, każde z nas jest skrzywione, dodatkowo, nie wiem, może to bez znaczenia, ale choć oficjalnie jestem jej ostatnim dzieckiem, to tak na prawdę powinno być nas o jedno więcej, niestety aborcja była kiedyś legalna, a ona czując, że na mojego ojca liczyć nie może poddała się jej... pod wpływem mojej choroby, urodzenia się mojej córki coś się w niej zmieniło, ale nadal pamiętam jej wybuchy itp. nie chcę być jak ona, choć póki nie zobaczyłam, że w życiu może być inaczej, myślałam, że w naszym domu jest ok. Jest też we mnie obawa, że zniszczę moje dzieci jak ona nas, ona miała jakąś wizję nas, wiecznie porównywała nas do innych, często widziała u innych efekt ale nigdy nie wpadła na to, że rodzice tych innych dzieci mają wpływ na ich "cudowność". Prosty przykład, kiedy byłam mała często chciałam jej w czymś pomagać, ale goniła mnie bo ona sama, bo ona lepiej, bo ona szybciej, a potem było że inne dzieci to robią tam to etc. Moja matka to huśtawka, raz cudowna matka, raz potwór, choć może nie taki jak w TV pokazują, stąd nie ma we mnie Bóg wie jakich instynktów rodzicielskich. Wiem, że się starała, ale wiem, że popełniła wiele błędów, wiem też, że czasem zdarza mi się zachowywać jak ona choć staram się jak mogę aby tego nie robić.
                        • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 20:08
                          a dziecko myslisz bedzie sie uczylo po polsku? Wlasnie
                        • malwi.4 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 20:16
                          często widziała u innych efekt ale nigdy nie wpadła na to, że rodzice tych innych dzieci mają wpływ na ich "cudowność"

                          dobrze powiedziane

                          boisz się, że idziesz drogą swojej matki, to od ciebie zależy, czy popełnisz jej błędy

                          brakuje ci kontaktu z ludźmi na tej emigracji, nie masz tam wokół nikogo z kim można by o "codzienności" pogadać??
                          • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 20:23
                            w sumie to mam z kim pogadać, jest jedna osoba z którą się zaprzyjaźniłam, no i przecież skypa mamy i takie tam, wiesz zaczynam to sobie wszystko na nowo układać i zaczyna nabierać większego sensu, prawdą jest, że to jaką drogą podążę jest zależne ode mnie :) dziękuję
                            • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 13:41
                              kluczysz i myslisz ze tego nie widac
                        • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 18.12.13, 21:06
                          Martini, nie jesteś swoją matką, apamiętaj o tym, nie jesteś skazana na te same błędy.
                          każdy nawet calkiem dobry rodzic popełnia błędy, najczęściej właśnie niechcący kopiuje zachowanie osób które miały wpływ na jego wychowanie, ale to nie przesądza o całości, bo ważna jest skala. Masz dużą świadomość tego co robisz, nie płyniesz biernie na fali jakichś własnych frustracji. To że masz obawy, wątpliwoście, że nie pałasz ślepym optymizmem i rozbuchaną macierzyńskością to jak dla mnie zupełnie normalne i chyba świadczy to o pewnej dojrzalości, dostrzegasz obraz calościowo a nie tylko przez pryzmat słodniego bobaska i mamusi jak z reklamy kaszki więc i troski i wątpliwości masz większe niż kobiety które się nad swoim życiem nie zastanawiają.
                          • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 09:29
                            Może dlatego, że mam już jedno dziecko i wiem jak to wygląda ;) inna sprawa, że większość matek które patrzyły na świat właśnie tylko jak na reklamę potem gorzko się rozczarowały i były łzy i rozpacz. Pomału zaczynam to ogarniać, widzieć zalety. Przy okazji odległość od domu rodzinnego też sporo da. Będę daleko od "dobrych rad", które choć może nie za częste to potrafiły być bardzo uciążliwe.
                            Kiedy popełniam błędy rodziców staram się je korygować wiem, że one mogą zniszczyć nie tylko moje małżeństwo, relacje z dziećmi ale i mnie. Niestety to co oglądało się i wpajało przez większość życia, nie da się usunąć w parę lat. Po moim rodzeństwu jednak widzę jak dużą pracę już wykonałam, choć ja zawsze odstawałam, bardziej mi chyba zależało na normalności, a może po prostu mamy różne charaktery.
                            Wiesz, chcę mieć kontakt ze swoimi dziećmi lepszy, niż ja ze swoimi rodzicami. Ja nie czułam, że mogę przyjść poradzić się, szukać wsparcia, chcę aby moje dzieci wiedziały, że bez względu na wszystko mogą do mnie, do nas, przyjść i porozmawiać.
                            • malwi.4 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 12:42
                              Myślę, ze wszyscy rodzice, którym rodzi się pierwsze dziecko przeżywają szok. To jest zupełnie inne życie we dwójkę, gdy można wracać do domu o której się chce, spać do której się chce, mieć czas na ból głowy, leniwe zakupy. A tu nagle pojawia się nowy człowiek, który jak mu coś się nie podoba głośno daje znak. A niektórym dzieciom często się coś nie podoba, tak było z moim dzieckiem przez pierwszy rok. Generalnie gdy skończył dwa latka poczułam lekką ulgę dopiero i jakąś wolność.

                              Nie znam matek dla których macierzyństwo jest jak słodka reklama. Tylko, ze wychowując małego człowieka trzeba panować nad swoimi negatywnymi emocjami, bo dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje miłości, poczucia bezpieczeństwa i akceptacji w oczach rodziców.

                              I też mnie irytuje w tym kraju, ze o macierzyństwie decydują faceci, którzy nie maja pojęcia o niektórych sytuacjach, jak np matek chorych dzieci... Nie czuję żadnej empatii dla kobiety jako matki ze strony panów w czerni i innych zwolenników życia nienarodzonego. Pod powłoką fanatyzmu i nadgorliwości muszą się kryć ogromne niezaspokojone potrzeby.
                              • malwi.4 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 12:52
                                Dodam jeszcze, że zupełnie negatywnych emocji podczas wychowania dziecka nie da się wyeliminować, a może i ich odrobina jest potrzebna, by dziecko też je "poznało". Ale to pozytywnych emocji powinno doświadczać najwięcej. I nawet jak wokół "dzieje"się źle powinno mieć świadomość, że za chwile wszystko wróci do równowagi.
                                • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 13:24
                                  oj Malwi, żebyś wiedziała, nie da się uniknąć złych emocji, takie jest po prostu życie, moja córka była i jest bardzo fajnym maluszkiem, ale co jak co charakterek też ma, może nie odczuwam w 100% co to bunt dwulatki, ale od kiedy skończyła jakieś 14-16 m-cy potrafi czasem nazbyt wręcz zamanifestować swoje niezadowolenie. Zdarza mi się zwrócić jej uwagę poniesionym głosem, ale to każdemu, daję jej moment na przemyślenie, a potem przytulam, chcę żeby wiedziała, że nawet jeśli ją karcę to i tak ją kocham.
                                  Co do facetów to zauważam, że część z nich tak w ogóle to uważa, że poczęcie jest tylko i wyłącznie sprawą kobiet, a oni to tak przy okazji tam byli, zwłaszcza jeśli poczęcie jest nie planowane, albo dziecko nie urodzi się zdrowe. Jakoś nie przychodzi im do głowy, że do tanga trzeba dwojga. Koleżanka ma męża dla którego sama antykoncepcja ze strony faceta jest ujmą i zwala to na nią,ona ma dbać by nie zajść w ciążę. Żałosnych facetów nie brak w przyrodzie. Mam szczęście, że ominęło mnie wątpliwe szczęście dzielenia z kimś takim życia, że mój mąż jest prawdziwym mężczyzną, a nie jakąś szowinistyczną ś.... no wiemy o co chodzi :)
                                  • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 13:56
                                    no to jeszcze pamietaj ze jak mu sie trafi szkok w bok ze by szybko mu o tym zapmniec, tak zeby tej sielanki nie zaklocic. I masz racje ze to sprawa kobiety zabezpieczyc sie, tak samo jak sprawa faceta jest sie zabezpieczyc przed NIWLASCIWA kobieta.
                                    ==A wie pani, moja corka to tak fajnie wyszla za maz, prawdziwy mezczyzna, wszystko robi, przynosi pieniadze, nie rozlicza, na wszystko jej pozwala, widizala pani taki cud natury?
                                    ==A moj syn mial pecha, wszystko musi robic, oddawac pieniadze, widziala pani taka suke?

                                    Nie robcie sie ciotki na aniolki. Jestescie klamliwe, leniwe, niechetne, zlosliwe, hormonalne, depresyjne. Jestescie jak motyle, krolowe jednej nocy. Nawet bog nie dal wam rady: mowil, prosil a wy nic, nadzialy sie same na weza. I chcecie winic Adama?!
                                    I masz racje lucyna, facet powinien sie zabezpieczac przed niepozadana ciaza zeby uniknac konsekwencji prawno-finansowych. Dodam ze jak dziecko w wieku dwoch lat zachowuje sie jak opisujesz to nie jest "charakterek' tylko popelniasz jakis tragiczny blad, ale poniewaz zjadlas wszystkie rozumy to wiesz jaki.
                                    • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 16:04
                                      masz racje lucyna, facet powinien sie zabezpieczac przed niepozadana ciaza ze
                                      > by uniknac konsekwencji prawno-finansowych.


                                      ee, a gdzie ja coś takiego napisałam??
                                      z chwili na chwilę każdego dnia gadasz mniej do rzeczy, ty chyba za dużo pijesz :/
                                      • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 21:36
                                        roisz sobie za duzo.
                            • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 13:44
                              aa, to juz drugi raz sie zdarzylo. wybacz, do trzech razy sztuka. Po drugim to juz wiekszosc sie nauczy. I boisz sie przyszlosci bo wychowanie dwojga dzieci to jest juz ciezka praca. Ale pomysl sobie jaki bedzie trud przy trojgu. Troche ulgi orzy braniu swiadczen na dzieci, na troje jeszcze wiecej. Pociesz sie ze nawet Bog nie mogl sobie poradzic z kobieta...
                              • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 14:12
                                Ech, uniżę się raz jeszcze do poziomu Twojego zatrważająco niskiego i wspomnę iż dziecko moje które mam było planowane i staraliśmy się o nie bardzo. Nie wiem na czym polega Twój problem i nie chcę wiedzieć, jednak nie zazdroszczę ludziom którzy z Tobą obcują osobiście, choć pewnie i takich nie ma wielu jeśli w ogóle, nawet z tego co na forum widzę zakładasz wątki i sam sobie odpisujesz, brawo, jesteś rozchwytywany (wybacz wiem, że pojęcie ironii i sarkazmu też jest Ci obce, ale nie mogłam się powstrzymać). Jesteś tu jak taki Troll. No ale każde miejsce musi mieć swojego błazna, tu trafiło na Ciebie, gratuluję, masz wreszcie swoje miejsce na świecie.
                                • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 16:05
                                  Jego problem polega na tym że go dziewczyna rzuciła i odgrywa się na kobietach jako takich, oraz zdaje się chla na umór.
                                  • martini-7 Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 16:11
                                    e, to i tak nieźle, myślałam o wiele gorszych rzeczach ;)
                                    • lucyna_n Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 16:16
                                      zalety ducha - jak widać po wpisach
                                      brak.
                                      • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 21:39
                                        a, co wybierasz sie znowu na polowanie tym razem zalet ducha? No, to trafilas na dobnre forum do o-kupa-cji.
                                  • nativeau Re: nie umiem się cieszyć z ciąży... 19.12.13, 21:38
                                    naprawde w te pierdoly uwierzylas?
Pełna wersja