martini-7
17.12.13, 15:11
no i klops, moje kochane dziecko jest już w fajnym wieku (2lata) jest coraz bardziej samodzielna, a ja coraz bardziej szczęśliwa, że koniec udręki, a tu nagle okazuje się, że jestem w ciąży... wpadałam w czarną rozpacz, znienawidziłam świat, ale z czasem jakaś iskierka radości się pojawiła i troska o to maleństwo w brzuszku bo, nie wiedząc iż jestem w ciąży brałam mocne leki... ech, jednak jak patrzę w przyszłość widzę więcej czarnych chmur nad moją głową niż promieni słońca, widzę siebie już całkiem odciętą od świata, całkiem skazaną na dom, dzieci, pozbawioną radości życia, a co najgorsze sfrustrowaną jak moja matka.... jestem rozdarta między tym co się rodzi we mnie do tej kruszyny a tym co siedzi w mojej głowie, mam masę kompleksów, a one teraz się jeszcze bardziej mnożą, moje niedowartościowanie wzrasta, moje marzenia znowu odkładają się w czasie... widzę siebie jako zamkniętą w domu matkę polkę z dziećmi, z praniem sprzątaniem i utratą wszelkich aspektów kobiecości, a dodam, że żeby było ciekawiej to przeprowadziliśmy się bardzo daleko i nikogo tu praktycznie nie znam, no jedną dziewczynę która jest żoną kolegi mojego męża i koniec, bardzo się boję, że ciąża zakończy się dla mnie depresją, choć naprawdę staram się patrzeć w przyszłość z optymizmem to nie koniecznie wychodzi, może dlatego, że pierwsze dziecko wychowywałam przez dłuższy czas prawie sama bo, mąż miał pracę na kontrakcie za granicą, więc z większością problemów musiałam mierzyć się sama....