gall_anonim4
29.12.13, 15:10
Moje problemyw wynikaja z zanizonej samooceny oraz z faktu, ze jestem osoba spokojna i cicha.
Problemy pscyhiczne zaczely sie, gdy mialem 14 lat w pierwszej klasie Z.S.Z. Koledzy slownie dokuczali mi. Mialem mysli samobojcze, ale odwagi aby sie zabic to juz nie. W domu nie mialem wspracia, gdyz wstydzilem sie rozmawiac o tym z rodzicami. Pozniej poszedlem na studia, ktore ukonczylem, ale one nie daly mi zawodu. Wybralem studia dzienne prywatne(stosunki miedzyanarodowe), aby nie byc w domu z ojcem. Wiem teraz, ze to byl blad. Nie mialem nikogo, kto doradzilby mi, aby wybral inny kierunek studiow. Pozniej zmarnowalem cztery lata zycia w zwiazku z dziewczyna DDA. Wiele osob wmowilo mi, ze nigdy nie znajde dziewczyny z powodu mojego wygladu. (jestem chudy z powodu nerwicy, mam blada twarz) Wyjechalem do Anglii, gdzie sprzatam sklep od 6 lat. Jedyny plus tej pracy,ze jest ona bardzo lekka. W sumie tylko szef oraz kilka kolezanek mnie szanuja- i to tylko jeden pozytyw w moim zyciu oraz moze takze to, ze mam gdzie mieszkac i mam co jesc. Ubiegalem sie o prace w sklepie jako Sales Assistant i nic z tego nie wyszlo. Starcilem nadzieje na znalezienie lepszej pracy okolo 6 miesiecy temu. To ,ze calkowicie wyjde z depresji starcilem nadzieje kilka tal temu. Biore leki- one zmniejszaja mysli samobicze od stu razy dziennie do ,,tylko'' dziesiec razy dziennie. Kilka razy w tygdoniu mecza mnie koszmary senne, ze musze uciekac przed smiercia, lece nad woda, sni mi sie szkola, gdzie koledzy dokuczali mi. Wszyscy moi znajomi maja normalnych partnerow, normalna prace, ja jedynie sprzatam, nigdy nie mialem normalnej dziewczyny. Nie wierze, ze juz cos w zyciu osiagne (mam 35 lat) i calkiem serio mysle, ze za jakies 10-15 lat nazlezaloby moje zycie zakonczyc. Nie chce juz chodzic do angielskich psychologo- nic od nich nowego sie nie dowiem. Nie mam juz zadnej nadziei.