Kronika śmierci dawno zapowiadanej cz 2 c

13.08.04, 07:32

------------------------------------------------------------------------------
--
Wiedział więc, że jestem zdana na jego łaskę i niełaskę. Za to, że upominałam
sie o pieniądze na życie,  podał mnie do sądu.
Do pudła na rok ze mną !!!! Tak miało być. Jezu - wybacz nadużywania Imienia
Twego...
TZ tym sądem, rokiem więzienia..- tak myslą ludzie, rozpieszczeni przez
życie, którzy mają za nic życie czyjeś i czyjeś zdrowie. Tak trwała ta zabawa
K.
    • rzeznia_nr_5 Re: Kronika śmierci dawno zapowiadanej cz 2 c 13.08.04, 07:35
      Kurwa spamerko co ty wyrabiasz?Pisz se te bzdety w jednym wątku.
      To zresztą nawet na temat nie jest.
      • o-ren_ishi Re: Kronika śmierci dawno zapowiadanej cz 2 c 13.08.04, 11:46
        > To zresztą nawet na temat nie jest.

        Czyli jednak przeczytales, skoro wiesz, ze nie na temat :).
        • rzeznia_nr_5 Re: Kronika śmierci dawno zapowiadanej cz 2 c 13.08.04, 12:29
          o-ren_ishi napisała:

          > > To zresztą nawet na temat nie jest.
          >
          > Czyli jednak przeczytales, skoro wiesz, ze nie na temat :).


          Wyczułem.Instynkt mi podpowiedział.
          • o-ren_ishi Re: Kronika śmierci dawno zapowiadanej cz 2 c 13.08.04, 12:45

            > Wyczułem.Instynkt mi podpowiedział.

            A mowia, ze instynktem kieruja sie tylko kobiety... Wyjatek potwierdza regule?

            PS: Mialam przeczytac "Kronike smierci", ale synchronicznie z analiza
            pierwszego zdania zjadlam kawalek sera Valbone (ktory byl juz sporo
            przedatowany), o skutki nie pytaj.. Byly natychmiastowe.
            PS: Nic nie stoi na przeszkodzie, aby powalczyc znowu z tym tekstem...
            --------------
            Nie kupujcie w Mango.
            Ich produkty groza szokiem...
    • aneta10ta Re: Kronika śmierci dawno zapowiadanej cz 2 c 13.08.04, 13:50
      aidka napisała:

      )
      ) ------------------------------------------------------------------------------
      ) --
      ) Wiedział więc, że jestem zdana na jego łaskę i niełaskę. Za to, że upominałam
      ) sie o pieniądze na życie,  podał mnie do sądu.

      Też bym nie chciała znosić nachalnych i notorycznych napadów darmozjada. Mam
      dobry fach w ręku, na luzach utrzymałabym swojego faceta, a nawet kilku,
      jednak pod warunkiem, że sama bym tego chciała, a nie żeby mnie ktoś zmuszał,
      dociskał do ściany.
      ) Do pudła na rok ze mną !!!! Tak miało być.

      Żebractwo, jak odmiana kurestwa, a to nie jest w Polsce karalne. Nieznajomość
      prawa szkodzi. Znajomość jeszcze bardziej.


      ) ale walczyłam o życie.

      Najpierw się rozmnożyłaś, potem wzorcowo nadętaś jako ta matka-Polka, by na
      koniec wystąpić do sądu z słusznymi roszczeniami o alimenta. Dzietność
      uzasadnia sens Twojej egzystencji, ale na jedynym synusiu daleko nie
      zajedziesz. Trzeba tego mieć co najmniej sztuk 4. Śmiało egzekwuj należne Ci
      prawa. Szarp chłopa. Ręce precz od kasy podatników.

      ) No i umieram. Nie powiem, że chcę, bo się go boję. Może ktos mu coś donieść.
      ) Polskie prawo dopuszcza zamknięcie człowieka w szpitalu psychiatrycznym,
      ) wbrew jego woli,  jeśli zagraza sobie lub otoczeniu. A on tj. K. co rusz ,
      ) gdy już z tamtą obcował, to złościł się, że żyję i chcę, by spełniał
      ) obietnicę - warunek pozostawienia domu w Koninie, zastraszal mnie - że mnie
      ) załatwi, że na ulicy wyląduję albo, że mnie zamknie w psychiatryku. Tak to
      ) nazywał dokładnie - psychiatryk.

      Co miał z Tobą robić, skoro się uparłaś sterczeć na jego drodze do szczęścia?
      Usiłował Cię zepchnąć na pobocze, żeby nie tylko z tamtą obcować, ale się
      oswoić. Nie dałaś mu wyboru! I tak łagodny, opanowany facet.

      ) A polskie szpitale psychiatryczne....Dużo by opowiadać. Wspomnę tylko taki
      ) widok - szpital w Wielkopolsce - pacjenci z nerwicami, stanami depresyjnymi -
      ) endo- lub psychogennymi czyli nie będący w potocznym i nieeleganckim
      ) okresleniu wariatami, przemieszani ze schizofrenią, urojeniami, stanami
      ) paranoi itp.

      Experymentalny oddział integracyjny. Nawet w szkołach podstawowych i
      przedszkolach takie się prowadzi, a Ty węszysz jakąś sensację.

      ) I oddział dostał cynk, że ma przyjśc Sanepid na kontrolę.
      ) Nerwice i depresje - samym kazano dokładnie sprzątać sale, łóżka, koce -
      ) przysięgam, nie kłamię - były mierzone przez pielęgniarki czy złozone są
      ) jeden w jeden równo. Kto ma pojęcie o depresji - wie. Czasem nie mozna wstać
      ) z łóżka i sie umyć. Boże, ja jestem przesadną czyścioszką - troche z
      ) natręctwami, jak detektyw Monk, tylko, nie taką skalę na szczęście, choć
      ) klamki do toalet publicznych tez otwieram łokciem - ale bywało, że nie miałam
      ) chęci i siły z uczucia całkowitej beznadziejności i rozpaczy umyć choć twarz
      ) i inne sprawy, uczesać się, nic. Zero. A tu ci każą koce, jak w wojsku..

      Terapia zajęciowa i tyle. Kto czytaty mógł odmówić, odwołując się do KPP i po
      ptokach.

      ) Najgorzej było z tymi biednymi staruszkami, ciężko chorymi
      ) psychicznie ludźmi, którzy nie wiedzieli często co się z nimi dzieje -
      ) pielęgniarki rozpoczęły gruntowne sprzątanie świetlicy i ich sal - taki
      ) totalny pic na wodę dla Sanepidu a że paru pacjentów miało taki przymus
      ) chodzenia w kółko i im - pielęgniarkom to przeszkadzało - prywiązały chorych
      ) za ręce do foteli na tej świetlicy!!! Boże, taka jedna, słabiutka staruszka -
      ) jak ona na mnie patrzała. Jak ona usiłowała wstać i jak tym wzrokiem błagała,
      ) by ją odwiązać. Te chude przeguby nieomal przecięła sobie do krwi bandażem z
      ) którego pielęgniarki porobiły sznury i kajdanki...

      Stosuje się gustowne, skórzane pasy ze sprzączkami.

      Zamiast dręczyć o kasiorę faceta, chwyć za pióro. Dajesz się poznać na Forum
      jeśli nie jako poetka, to z pewnością wybitna prozatorka.

      ) Wczoraj, ból fizyczny każdego stawu, zwłaszcza stawów drobnych i kostek,
      ) nadgarstków - położył mnie w otchłań takiego cierpienia, że wszystko zmalało

      Zapamiętaj sobie: masz wielkie zmartwienie, znajdź większe.

      ) - nawet to, że tamten, K., zabrał mi obiecaną pensję, bo dla innej i dla
      ) nieswoich dzieci buduje rezydencję. I mnie jeszcze pozywa do sądu  za to, że
      ) upominałam się o to, co mi obiecał...Tylko tyle.

      A skąd miał wziąć kasę? Napad na bank czy jak? W mamrze miał skończyć?
      Z pozwem przesadził. Gdyby w sądzie lądowały wszystkie naiwne powołujące się na
      złożone im obietnice, zakorkowałoby się do końca. A przecież społeczna
      szkodliwość czynu nie tak znów wielka, choć niewątpliwie denerwujące, gdy ktoś
      czepi się pazurami kilku niewinnych, wypowiedzianych często pod presją słów.

      ) Bo przecież nie mogłam
      ) upominać się o życzliwość, przyjaźń, wsparcie, które obiecywał. Tego nie
      ) mozna na nikim wymusić.

      Przy odrobinie inteligencji można. Jeśli nie wymusić, to pomóc komuś, aby sobie
      uświadomił, jakie to posiada niepospolite walory ducha.

      ) Ale jak dla mnie, jesli jest się rodziną tyle lat, to
      ) nie można zobojętnieć na takie nieszczęścia i ból drugiej osoby, ktorą niby
      ) sie kiedys kochało.

      Wiesz, że często im dłużej , tym gorzej, np. w psychiatryku i w paru innych
      miejscach.

      ) Napisałam już czy nie ? - kto to mówił - czytała i
      ) zapomniałam znów - Jesteś winien każdej łzie człowieka, którego kiedyś
      ) kochałeś ..
      ) Nigdy mnie nie kochał....

      A co to za różnica? Kochał, nie kochał...Jakieś przepychanki, a dzieciory już
      latają po świecie. Spoważniej, bo się ośmieszasz.

      ) Wczoraj ten ból - cały dzień był koszmarem - wieczorem znalazłam ostatnie
      ) ampułki z lekiem przeciwbólowym. Zrobiłam zastrzyki w uda podskórnie, bo nie
      ) umiem domięśniowo.
      ) Po operacji kolana musiałam przez miesiąc sama robić sobie zastrzyki w brzuch
      ) - ale to łatwe jest - pielęgniarka raz mi pokazała i już robiłam - to, żeby
      ) rozrzedzić krew, by w operowanym kolanie nie porobiły się skrzepy.

      Jeśli pojdziesz za moją radą i zaczniesz parać sie literaturą, zacznij studia
      od naturralistów. W tym kierunku masz wyrraziste prredyspozycje.

      ) Moja matka, ta która mnie zostawiła sto lat temu, potem po dwudziestu paru
      ) się odezwała, zaprosiłam ją, niczego nie wypomniałam, wykonała bzdurny
      ) telefon, bo dotarły do niej informacje rozsiewane przez K. i jego rodzine w
      ) tych kręgach mojej dalszej rodziny, które są podatne na indoktrynację, no i
      ) matka, która po tym moim serdecznym JAKBYNIGYDYNIC przyjęciu jej w Koninie,
      ) znów znikła, bo zauważyła, że owszem - domek mam, ogródek, synka, męża i psa,
      ) ale jestem nieszczęśliwa, potrzebuję pomocy. Jestem SAMA. Tak sama, jak
      ) wtedy, gdy miałam parę lat, a ona szła na balangę i ja płakałam, że zostawia
      ) mnie samą w domu - piwnica, strych, skrzypiące schody, moja wyobraźnia - Boże
      ) - jak ja okropnie się bałam. A ona sie wkurzała moim płaczem i mówiła, bym
      ) była cicho, bo inaczej przyjdzie po mnie sina ręka o której Anka Bródka
      ) opowiadała dzieciakom w przedszkolu.

      Ciesz się , że za każdym razem Ci nie wp...a, a może by wyszło Ci na zdrowie...
      Co sobie myślisz, że jak ktoś ma dzieciary, to automatycznie powinnien się stać
      ich własnością? Matki też maja prawo mieć coś z życia (oprócz bachorów).

      ) To nic, że o tym może pisałam - mogło to
      ) żresztą już być stąd wywalone - to niezwykły portalik pod wieloma względami,
      ) jak zauważyć zdązyłam. Internetowy Konin jest też niezwykły. Tj. nie ma go w
      ) zasadzie. Ale o tym niżej - do matki wracając - nasłuchała sie kłamstw,
      ) zadzwoniła do siostry  do Szczecina Ś.P. mego Taty i te bzdury tam
      ) powtarzała. Pisałam o tym chyba, ale skutek był taki - ja tak choruje, że
      ) umrę szybko, wiec chcę wyjaśnić wszystko no więc skutek -  sprężyłam się,
      ) pożyczyłam aparat cyfrowy, porobiłam zdjęcia lokalu i ogródka, które , mimo,
      ) że K., nie zrobił nic, co obiecal, ja sama harówką wykonałam tak, że są
      ) miejsca, których nie muszę się wstydzić. Sama.
Pełna wersja