aidka
13.08.04, 07:35
brat mnie zawoził na Cmentarz do S.P. Taty i Mu mówiłam, Janowi - Tacie, by
mi pomógł, bo już nie daje rady.
No i tej matce napisałam, że gdybym była taka, jak opowiada o mnie K. i jego
rodzina po to tylko, jak mówi mój brat z Kołobrzegu, by sie wybielić, choc
robią bardzo źle, gdybym była taka, to ten lokal nieremontowany, nie
wyglądałby , mimo to, tak, jak wygląda. Teraz już nikomu nie otwieram drzwi.
Kiedyś, kto by nie wszedł, to chwalił i pytał czy kogoś wynajmowałam do
aranżacji wnętrza. Nie angazowałam i na dodatek samiutka zrobiłam tyle
róznych rzeczy na ścianę. To pisałam już. A tej matce wysłałam to przez
Kołobrzeg - bo nie mam jej adresu w Szczecinie. Do jej siostry to wysłałam,
takiej ciotki, która, gdy K. wyłudził papier rozwodowy za mymi plecami i bez
mej wiedzy, to była dla mnie niedobra. Moja Ukochana Babcia cięzko choruje,
chciałam pojechać do niej, może pomóc przy jej pielęgnacji...Ale ciotka
wtedy...szkoda słów. Teraz jednak coś pojęła, coś przeczytała, obejrzała
zdjęcia i nie czeka już ją to, co mojego męża, jeżeli się nie pospieszy. Ja
umrę, a ta ciotka z Kołobrzegu będzie miała czyste sumienie - powie, że
zrozumiała swój błąd co do mnie na czas i że dobrze, że zdązyła mi to
powiedzieć i zaproponować stały kontakt. Ja się bałam, że ona zaraz będzie
myślała, że ja o pieniądze....A ja - nigdy, przenigdy - żebym miała zdechnąć
w mękach z głodu, nie zagadnęłabym o pieniądze kogoś, kto jest starszy ode
mnie, sam ma emeryturę, potrzebuje na pewno na leki, opiekuje się Babcią itd.
Więc jej to powiedziałam - że tak - kontakt tak, ale o ile nie wspomni o
pieniądzach. Gdybym miała, sama bym wspomniała, ale odwrotnie - ja bym
zapytała jak sobie radzą, czy nie pomóc - albo najlepiej bez pytania bym
wysyłała. A ta ciotka wysyła jeszcze swemu 50-letniemu chyba już ...synowi,
który z trzecią żoną ma trzecie dziecko. Mój Boże - ja mozna od matki
emerytki...
No więc nie mówiłam cioci z Kołobrzegu, że ja tak źle, iż tylko mi zostało to
"umarcie", jak określił mą przyszłosć mój mąż. Mnie ciężko pisać - jej pewno
i czytać, i pisać - więc proponowała, byśmy sobie taśmy magnetofonowe
wysyłały i że jej też pomaga, gdy się wygada. No to dobrze, tylko, ze ja nie
mam nagrywacza - sam odtwarzacz. Nieważne. To nie potrwa długo - niech sie
nagra i przysle. Powiedziałam jej, by mówiła wszystko o sobie, o bliskich,
jak sie czują i w ogóle. Nie chcę by zajmowała się mną. Choć nie wiedziała,
że K. nie płaci mi od listopada i nie wiedziała, że już dał się wciągnąć do
USC przez młodszą, zdrowszą z dwójką dzieci. Ciekawe. ...Mam listy mojego
synka, gdy był mały, jak pisał skąds tam o tym, że tata to go niczego nie
uczy i nigdy go w domu nie ma...A teraz tamte...Nie byłabym matką, gdybym nie
była zazdrosna. Jestem.
Jeszcze miałam o internautach konińskich. /Boże - dopiero 4.23 jest - żeby
już jasno było i żeby mnie nie bolało. Błagam - niech mnie nie boli. I żebym
się nie przejmowała tymi pieniędzmi, i że K. dom może mój , nasz sprzedac
obcym, a tak obiecywał , że nie....
I żeby nie przylazili do ogrodu w Koninie, który zakładałam tamci. Obcy.
Palców już nie zwinę w pięść nawet do połowy od pisania i kolana bolą - mój
ortopeda nazywał to kolanem kinomana - długi bezruch, powoduje potem ból. Ale
ja tego nie miałam. Gdybym miała kasę, to może bym poszła, by zobaczył , co
mi sie zrobiło. Tylko nie mam motywacji. Już tylko motywuje mnie chęc
wypowiedzienia tego, czego nie mogłam powiedzieć, bo trzaskali słuchawkami,
albo kradli zawiadomienia o rozprawach w sądzie.
Jeżeli K. przestanie mnie dręczyć, powróci do roli człowieka honoru, który
respektuje zawarte umowy, to ja nigdy nie powiem wszystkiego. Albo może nie
powiem nigdy niezależnie od tego, co on zrobi. Bo to już nie ma znaczenia, co
zrobi. Prawdę mówiąć, już jest za późno.
Dziś ciocia z Kołobrzegu mówi - walcz. Lata całe nie rozmawiała ze mną, nie
chciała, ani ona, ani jej siostra czyli 2 siostry mej matki wysłuchać i mnie,
a nie tylko K. A K. napisał, jego rodzice poopowiadali i chwatit. Byłam dla
nich martwa. Dla ukochanego Kołobrzegu. Truposz.A teraz - walcz. Już się
nawalczyłam.
Teraz naprawdę o internautach i koniec.
O czym rozmawia się, a raczej wydaje okrzyki czy umieszcza wyzwiska tu -
widać. Ale na dużym portalu, gdzie mieszkańcy miast zakładają fora tychże
miast - aż wstyd. Z wielkopolskich miast Konin przegania i Koło, i Leszno,
jakis Pleszew był blisko ostatnio - Konin był przedostatni , jeśli chodzi o
liczbę postów. Tyle lat i jest ich tam tyle, co napłakały dwa koty, albo
nawet półtora.
Alexandra Aida von Vestera