przybywam.w.deszczu2
12.01.14, 23:35
Choroba psychiczna nie istnieje
Lawrence Stevens, jest prawnikiem, którego praktyka zawodowa obejmuje reprezentowanie "pacjentów" psychiatrycznych. Opublikował serię broszur na temat rozmaitych aspektów psychiatrii, między innymi leków psychotropowych, elektrowstrząsów i psychoterapii. Do swoich broszur nie zastrzega sobie praw autorskich. Zachęca każdego do kopiowania ich w dowolnej ilości w celu dostarczania ludziom, którzy zdaniem kopiującego mogą mieć z tego korzyść.
W psychiatrii, zwłaszcza biologicznej, cała diagnostyka i kuracja opiera się na powziętym z góry założeniu, że istnieje coś, co nazywamy chorobą psychiczną, czasem też niezrównoważeniem psychicznym albo zaburzeniami psychicznymi. Co się rozumie przez niezrównoważenie, chorobę, albo zaburzenia? Z semantycznego punktu widzenia niezrównoważenie znaczy po prostu niezrównoważenie, przeciwieństwo równowagi. Ale czy przypadkiem przez brak równowagi nie rozumie się wszystkiego, co powoduje utrudnienia? Jeśli tak, to definicja ta oznaczałaby, że utrata pracy, wojna albo recesja gospodarcza, albo kłótnia ze współmałżonkiem powinna zostać zakwalifikowana jako "niezrównoważenie", czyli "choroba". W książce "Is Alcoholism Hereditary" (Czy alkoholizm jest dziedziczny?) psychiatra Donald W. Goodwin omawia definicję choroby i dochodzi do następującego wniosku: "Choroby są czymś, z czym ludzie udają się do lekarzy. (...) Ludzie radzą się lekarzy odnośnie problemu alkoholizmu, i dlatego alkoholizm staje się, na mocy tej definicji, chorobą" (Ballantine Books, 1988, p. 61). A gdyby tak, przyjąwszy tę definicję, ludzie z jakiegoś powodu zaczęli radzić się lekarzy, jak wydobyć gospodarkę z recesji, albo jak rozwiązać nieporozumienie z kolegą czy sąsiednim krajem, to problemy te także zostałyby zakwalifikowane do chorób! Ale oczywiste jest, że nie to rozumiemy przez "chorobę". W swoich rozważaniach o definicji choroby dr Goodwin przyznaje, że istnieje "wąska definicja choroby, która wymaga obecności odstępstwa od norm biologicznych" (ibid). W niniejszej broszurze wykażę, że nie istnieją żadne odstępstwa od norm biologicznych, które byłyby odpowiedzialne za tak zwane choroby psychiczne, niezrównoważenie psychiczne, czy zaburzenia psychiczne, i że z tego powodu choroba psychiczna jako zjawisko biologiczne nie istnieje. I, co może jest jeszcze ważniejsze, wykażę, że choroba psychiczna nie istnieje także jako zjawisko nie-biologiczne - za wyjątkiem znaczenia, w jakim ten termin jest używany do wskazywania dezaprobaty dla jakiegoś aspektu stanu umysłu danej osoby.
Koncepcja choroby psychicznej jako zjawiska biologicznego jest łatwa do obalenia. W roku 1988 Seymour S. Kety, emerytowany profesor neurologii psychiatrycznej, i Steven Matthysse, profesor nadzwyczajny psychobiologii, obydwaj z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Harvarda, powiedzieli, że "bezstronna lektura dzisiejszej literatury nie dostarcza tak wyczekiwanego wyjaśnienia hipotez o roli amin katecholowych, ani też nie wyłania przekonującego materiału dowodzącego istnienia innych różnic biologicznych, jakie mogłyby cechować mózg pacjentów cierpiących na choroby psychiczne" (The New Harvard Guide to Psychiatry, Harvard Univ. Press, p. 148). W roku 1992 panel ekspertów zebranych przez Biuro amerykańskiego Kongresu ds. Oceny Technologii wyciągnął następujące wnioski: "W kwestii biologii zaburzeń psychicznych wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Tak naprawdę badania muszą dopiero wyodrębnić poszczególne czynniki biologiczne odpowiedzialne za każde z tych zaburzeń. (...) Zaburzenia psychiczne są określane na podstawie objawów, ponieważ jak dotąd nie znamy ich markerów biologicznych ani testów laboratoryjnych na ich oznaczanie" (The Biology of Mental Disorders, U.S. Gov't Printing Office, 1992, pp. 13-14, 46-47). Profesor psychiatrii Uniwersytetu Columbia Jack M. Gorman napisał w swojej książce The Essential Guide to Psychiatric Drugs "Tak naprawdę nie wiemy, co powoduje którąkolwiek chorobę psychiczną" (St. Martin's Press, 1990, p. 316). Inny profesor psychiatrii Uniwersytetu Columbia, Jerrold S. Maxmen, powiedział "Na ogół nikt nie przyznaje się do tego, że psychiatrzy są jedynymi lekarzami specjalistami, którzy leczą zaburzenia, które z samej swojej definicji, nie mają do końca poznanych przyczyn ani leków. (...) Diagnoza powinna wykazać przyczynę zaburzenia psychicznego, ale, jak powiemy sobie później, ponieważ etiologia większości zaburzeń umysłowych jest nieznana, obecne systemy diagnostyczne nie mogą ich zobrazować" (Mentor, 1985, pp. 19 & 36 - w oryginalnym tekście słowa te zostały wytłuszczone). Psychiatra Peter Breggin, doktor nauk medycznych, napisał w książce Toxic Psychiatry (Toksyczna psychiatria) "nie ma żadnego dowodu na to, że któreś z pospolitych zaburzeń leczonych przez psychologów lub psychiatrów zawierają genetyczny albo biologiczny składnik" (St. Martin's Press, 1991, p. 291).
Niektórzy ludzie przekonują, że leki psychotropowe "leczące" (powstrzymujące) myślenie, emocje, czy zachowania nazywane chorobą psychiczną są dowodem na istnienie biologicznych przyczyn choroby psychicznej. Ten argument łatwo jest obalić. Przypuśćmy, że ktoś gra na fortepianie, a tobie się to nie podoba. Przypuśćmy, że zmusiłeś albo przekonaleś tego kogoś, aby zażył leku, który tak ciężko go porazi, że nie będzie już więcej mógł grać na fortepianie. Czy to jest dowód na to, że gra na fortepianie została spowodowana przez odstępstwo od norm biologicznych i że lekarstwo to wyleczyło? Tego typu argumentacja jest równie częsta, co bezsensowna. Większość leków psychotropowych (jeśli nie wszystkie) to neurotoksyny, doprowadzające w większym bądź mniejszym stopniu do ogólnej niepełnosprawności neurologicznej. Dlatego rzeczywiście powstrzymują one niechciane zachowania i mogą porazić umysł danej osoby wystarczająco, by nie czuła się już więcej wściekła, albo nieszczęśliwa, albo "przygnębiona". Ale nazywanie tego "leczeniem" jest absurdalne. Wyciąganie z tego jeszcze dalej idących wniosków, że lekarstwo musiało zwalczyć stanowiące podłoże niechcianych emocji odstępstwo od norm biologicznych, jest równie absurdalne.
Niektórzy obrońcy pojęcia choroby psychicznej w konfrontacji z brakiem dowodów potwierdzających wiarę w istnienie choroby psychicznej jako zjawiska biologicznego zaczynają zapewniać, że choroba psychiczna może istnieć i może zostać nazwana "chorobą" bez obecności powodującego ją odstępstwa od norm biologicznych. Koncepcja choroby psychicznej jako zjawiska niebiologicznego wymaga dłuższego omówienia w celu dyskredytacji niż argumentacja biologiczna.
O ludziach się sądzi, że są chorzy psychicznie dopiero wtedy, gdy ich myślenie, emocje albo zachowanie jest sprzeczne z tym, co uważa się za akceptowalne, czyli wtedy, gdy innym (albo samym tzw. pacjentom) coś się w nich nie podoba. Wgląd w to, jak wartości się różnią w różnych kulturach i zmieniają się wraz z upływem czasu jest jednym ze sposobów wykazania absurdalności nazywania czegoś chorobą nie dlatego, że jest to spowodowane odstępstwem od norm biologicznych, ale dlatego, że nam się to nie podoba albo nie aprobujemy tego.
Psycholog Nathaniel Branden napisał w książce "The Psychology of Self-Esteem" (Psychologia szacunku dla samego siebie): "Jednym z najważniejszych zadań psychologii jako nauki jest podanie definicji zdrowia psychicznego i choroby psychicznej. (...) Ale nie ma powszechnej zgody wśród psychologów i psychiatrów co do istoty zdrowia psychicznego i choroby psychicznej - nie ma powszechnie przyjętych definicji, nie ma podstawowych standardów, za pomocą których należy oceniać jeden bądź drugi stan psychiczny. Wielu autorów oświadcza, że nie można określić żadnych obiektywnych definicji ani standardów - że podstawowe, uniwersalne pojęcie zdrowia psychicznego nie może istnieć. Zapewniają oni, że ponieważ zachowanie uznawane za zdrowe lub normalne w jednej kulturze może zostać uznane za neurotyczne albo zboczone w innej kulturze, wszystkie kryteria pozostają kwestią 'tendencyjnoś