Depresja,a ciąża,poród i karmienie-proszę o poradę

26.02.14, 19:17
Witam

Post ten umieściłam na forum o ciąży, ale jednak chyba niewiele jest tam osób, które leczą się na depresję. Także proszę o rady wszystkie mamy, które chorują na depresję a w międzyczasie rodziły dzieci.

Najpierw chciałabym zapytać o wybór porodu: naturalnie, czy przez cesarskie cięcie. Czy mamom z depresją gineekolog proponował cesarskie cięcie?
JA leczę się na depresję od 17 lat. Były gorsze i lepsze momenty, ale w sumie non stop jestem na lekach. Mój lekarz ginekolog powiedział mi,że depresja może być powodem do wykonania cesarki. Ja nawet o tym nie myślałam. Lekarz powiedział, że powinnam porozmawiać ze swoim lekarzem psychiatrą,. Problem w tym ,że ja przez te lata zmieniałam lekarzy, nie miałam stałego. U obecnej psychiatry leczę się rok i ona pobieżnie mnie zna. Jest to doktorka, która nie próbuje rozwiązać problemu, tylko wypisuje recepty. Zmiana lekarza w tym momencie też byłaby nie wskazana, bo za ponad miesiąc rodzę, więc już póżno. Lekarka zapewne wystawiłaby mi zaświadczenie o tym, że powinnam mieć cesarkę, ale chodzi o to ,że ja chciałabym obiektywnej oceny mojego stanu zdrowia, Bo jeśli psychiatra stwierdziłby że dam sobie radę, to wolałabym rodzić naturalnie..
Powoli też odstawiam proszki, które biorę na depresję. Jestem przerażona porodem, ale mniej bólem , a bardziej chyba moimi problemami natury fizjologicznej, które są krępujące, hmmm, chodzi o to, że wiem że podczas parcia wydalę kał...Wiem,śmiesznie to brzmi, ale niestety mam problem z jelitami ( słabo mi pracują), więc wiem że jest to nieuniknione, a dla mnie jest to potwornie wstydliwy problem....

Następna sprawa to karmienie piersią,a proszki na depresję.
Ponoć istnieją takie, które można brać w czasie karmienia. Ale też nie dostałam takich wiadomości od psychiatry, a jedynie od ginekologa i to on radzi, abym nie odstawiała leków, jeśli tyle lat się leczę,a zasięgnęła rady specjalisty na temat nieprzerywania leczenia w czasie karmienia (jedynie zmiany leków)/

Bardzo proszę o porady dziewczyny, które miały podobny problem....Chciałabym rodzić naturalnie, bo na pewno jest to większe przeżycie od cesarskiego cięcia. Przeżycie, którego może już nigdy nie doświadczę. Jest to moje pierwsze dziecko, długo wyczekiwane. Także proszę bardzo o rady.
    • lucyna_n Re: Depresja,a ciąża,poród i karmienie-proszę o p 26.02.14, 20:43
      Tego typu fizjologicznymi sprawami w czasie porodu naprawdę nie powinnaś się przejmować, to zupełnie normalna rzecz, tak przebiega fizjologia porodu, to zupełnie zwyczajne, personel i sala porodowa są na to przygotowani :) Jeżeli miałby to być powód do cesarki to naprawdę niepotrzebnie. Naprawdę nie warto ryzykować bądź co bądź operacji i powikłań przez naprawdę drobiazg i rzecz nieistotną. jeżeli wogóle masz takie rozterki to dobrze by było pogadać z położną, przy każdym szpitalu położniczym są teraz szkoły rodzenia, myślę że naprawdę dobrze by było gdybyś tam się udała, albo chociaż zadzwonila i umówiła się na wizytę położnej i porozmawiała, może pozbyłabyś się trochę z tych obaw i zbędnych stresów.

      Nie wydaje mi się żeby depresja była wskazaniem do cesarki, być może jakieś ciężkie stany psychotyczne, czy maniakalne, ale nie zwykła depresja. W czasie porodu depresja raczej nie dokucza:) ale później może wrócić ze zdwojoną siłą bo to jest jednak prawdziwa burza hormonalna dla organizmu.

      Co do karmienia, to raczej nie ma leków psychotropowych bezpiecznych, ale lepsza spokojna mama na antyderesantach i spokojne dziecko na mleku modyfikowanym niż karmiąca matka w psychicznej rozsypce.
      • agncwy Re: Depresja,a ciąża,poród i karmienie-proszę o p 26.02.14, 20:53
        Dokładnie. Zgadzam się z lucyna n. Od siebie dodam jeszcze,że miałam trzy cięcia (nie depresja była wskazaniem,choc lecze się od kilkunasty lat) Nie karmiłam żadnego dziecka gdy zaczęłam po ciąży brać leki,moje karmienie kończyło się zazwyczaj po dwóch miesiącach. Nie odważyłabym się łykać psychotropy i karmić. Naprawdę,sposób karmienia jest naj mniej istotny.Ważniejsze Twoje samopoczucie i zdrowie.
        • elzunia25 Dziękuję za odpowiedzi 26.02.14, 21:57
          Dzięki za odp. Trochę chaotycznie napisałam swój post i do końca nie wyjaśniłam wszystkich kwestii. Jeśli chodzi o moją szwankującą fizjologie to nie stawiam tego oczywiście jako powód do cesarki. Ale jest to sprawa, która niestety jest uciążliwa dla mnie w codziennym życiu. Mam zespół jelita drażliwego, a co za tym idzie naprzemienne biegunki, zaparcia, ma uczucie jakby jelita mi rozsadzało itp... Jest to jedna z barier...Ale oczywiście nie główna. Ogólnie boję porodu co potęguje moją nerwicę... Poza tym mam skaczące ciśnienie i puls wysoki. No ale chciałabym rodzić naturalnie oczywiście, bo jest to na pewno największe przeżycie w życiu matki. Boję się, że psychicznie nie dam rady.... Że sparaliżujże nie strach...

          Co do antydepresantów to własnie zaskoczyło mnie to, ale mój lekarz gin. powiedział , że są proszki, ktore można brac podczas karmienia, co potwierdziła też położna na forum..

          Dlatego zadaję to pytanie, bo z jednej strony wiem że są to proszki niebezpieczne, ale jeśli lekarz , położna mówią że istnieją takie które można brac, to już nie wiem. Zapytałam więc tutaj na forum, bo może jakaś mama karmiła dziecko i brała takie proszki.
          • lucyna_n Re: Dziękuję za odpowiedzi 26.02.14, 22:29
            Szczerze mówiąc nie brałabym żadnych tabsów antydepresyjnych w czasie karmienia nawet jakby mi lekarz powiedział że nie są bardzo szkodliwe, chyba lepiej dmuchać na zimne.

            W czasie porodu organizm przejmie kontorolę nad wydarzeniami, zaufaj mu i nie myśl za wiele, to się naprawdę samo wszystko dzieje, hormony też z lekka człowieka odcinają od wszystkiego co na zewnątrz, organizm skupia się na zadaniu i zdziwisz się jak mało cię będzie obchodziło co jest dookoła:) Zresztą intensywnie jest tylko na samym końcu, początkowe godziny to trochę nuda i nawet pospać się da, akcja rozkręca się stopniowo i z przerwami, nie jest tak jak w filmach że pierwszy skurcz rzuca człowiekiem o podłogę, bardziej prawdopodobne że pierwszych skurczów wogóle nie zauważysz.

            Uwierz to naprawdę naturalny proces do ktorego Twój organizm przygotowywał się długie miesiące, a przy obecnym stanie medycyny bardziej ryzykowne jest wsiąść do samochodu niż wkroczyć na oddział położniczy. Każda kobieta się denerwuje przed porodem i to w pewnym sensie też jest naturalne, ale nagrodą jest mały człowieczek, na ktorego tak długo czekasz.

            staraj się myśleć o tej chwili kiedy będziesz go już miała na rękach, kiedy pierwszy raz ubierzesz dziecko w te wszystkie kaftaniki i malutkie śpioszki, myśl o pierwszej kąpieli, o pierwszym spacerze i staraj się wyobrazić jak wtedy będziesz się czuła, to może trochę oszukasz te swoje strachy. bo kiedy się bierze dziecko na ręce po raz pierwszy to jest taki moment że chyba lepszego w życiu nie ma i nieważne czy mogło się je wziąć od razu czy dopiero po jakimś czasie, zawsze to piękna chwila która zostanie w pamięci na zawsze.

            Staraj się odsuwać od siebie te wszystkie strachy i myśl o rzeczach czy miejscach które cię uspokajają, odpoczywaj i wyśpij się na wszystkie boki, bo potem prędko nocki nie prześpisz:) Trzymam za Ciebie kciuki! Będzie dobrze.
            • elzunia25 Re: Dziękuję za odpowiedzi 26.02.14, 23:06
              Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź:)
          • evee1 Re: Dziękuję za odpowiedzi 28.02.14, 05:27
            > Dzięki za odp. Trochę chaotycznie napisałam swój post i do końca nie wyjaśniłam
            > wszystkich kwestii. Jeśli chodzi o moją szwankującą fizjologie to nie stawiam
            > tego oczywiście jako powód do cesarki. Ale jest to sprawa, która niestety jest
            > uciążliwa dla mnie w codziennym życiu. Mam zespół jelita drażliwego, a co za ty
            > m idzie naprzemienne biegunki, zaparcia, ma uczucie jakby jelita mi rozsadzało
            > itp... Jest to jedna z barier...Ale oczywiście nie główna. Ogólnie boję porodu
            > co potęguje moją nerwicę... Poza tym mam skaczące ciśnienie i puls wysoki. No
            > ale chciałabym rodzić naturalnie oczywiście, bo jest to na pewno największe prz
            > eżycie w życiu matki. Boję się, że psychicznie nie dam rady.... Że sparaliżujże
            > nie strach...
            Nie przejmuj sie zawczasu (wiem, latwo tak mowic). Jezeli lekarz uzna, ze mozesz rodzic naturalnie, to nie powinno byc problemu. Fizjologia porodu specjalnie sie nie przejmuj, bo na porodowce takie sprawy, to normalka. Nawet jak strach Cie sparalizuje, to Twoje cialo bedzie samo wiedziec co ma robic, a o strachu i tak zapomnisz w calym tym rozgardiaszu ;-). Jezeli chcesz nieco spokojniej przechodzic porod, to moze masz opcje poproszenia o znieczulenie zewnatrzoponowe.
    • monika.libra36 W wypadku matek karmiących... 27.02.14, 09:59
      lekarz musi decydować indywidualnie w każdym przypadku,jakie leki można zastosować.Podjęcie leczenia jest sprawą bardzo istotną,ponieważ im dłużej będzie się ten moment odwlekało w czasie,tym większe ryzyko,że dziecko w przyszłości również zapadnie na chorobę afektywną.
      • lucyna_n Re: W wypadku matek karmiących... 27.02.14, 11:33
        pozwolę się z Tobą nie zgodzić. To czy ktoś zachoruje na chad nie zależy od tego czy matka szybko wroci do antydepresantow po porodzie. To jakieś bzdury. Problemem jest sam fakt skłonności matki do depresji a co za tym idzie przekazanie genetycznych uwarunkowań, a nie szybkość podjętego leczenia.
        • evee1 Re: W wypadku matek karmiących... 28.02.14, 05:03
          Tez nie wiem skad te rewelacje na temat przekazywania choroby dzieciom w razie braku leczenia. Owszem matka na skutek choroby (niekoniecznie mam tutaj na mysli depresje) moze zaniedbywac dziecko i moze to w efekcie miec wplyw na jego dobrostan, ale to raczej w razie dlugoletniego zaniedbywania.
          Ja mam dwojke dzieci, ktore urodzilam jeszcze gdy sie nie leczylam. Jedno ma charakter po tacie i spizowe nerwy, a drugie ma zadatki na depresyjniaka i juz zaliczylo jeden epizod lekowy.
          • lucyna_n Re: W wypadku matek karmiących... 28.02.14, 10:39
            epizod lekowy czy lękowy? bo trochę mną wstrząsnęłoby jeśli lekowy.
            • evee1 Re: W wypadku matek karmiących... 28.02.14, 13:21
              **lękowy :-). Pisalam na komputerze bez polskich liter.
              • lucyna_n Re: W wypadku matek karmiących... 28.02.14, 13:42
                to też nie za przyjemne, ale jeszcze nie przesądza sprawy. Na szczęście ma mamę ktora wie co i jak i w razie czego pomoże i wesprze.
        • canoine Re: W wypadku matek karmiących... 11.03.14, 09:37
          afektywna, czyli związana z afektem. nie musi być CHAD ;)
          na reszcie się nie znam, więc zamilknę ;P
    • monika.libra36 Do wszystkich świeżo upieczonych ojców: 27.02.14, 10:14
      wspieraj swoją partnerkę jak potrafisz!Już ostatnie tygodnie ciąży były dla niej dużym wysiłkiem.Potem przychodzi wyczerpanie nie zawsze łatwym porodem.Po porodzie następują jeszcze zmiany hormonalne w jej organizmie i konieczność zasadniczego podporządkowania stylu i rytmu życia nowym wyzwaniom,co naprawdę jest trudne.Twoja partnerka potrzebuje koniecznie pomocy i zrozumienia !!!
      • lucyna_n Re: Do wszystkich świeżo upieczonych ojców: 27.02.14, 11:34
        głosisz jak z ambony
        • martini-7 Re: Do wszystkich świeżo upieczonych ojców: 10.03.14, 17:07
          każdy prawdziwy mężczyzna, każdy mąż i ojciec z powołania, wie to, ma to jakby gdzieś zakodowane ;)
    • martini-7 Re: Depresja,a ciąża,poród i karmienie-proszę o p 10.03.14, 15:14
      Moja pierwsza ciąża zaczęła się i w sumie trwała w czasie depresji i terapii, nie było leków, no ale u mnie inna sprawa była, nie cierpiałam od tak dawna (a przynajmniej nie zdiagnozowana ;) ) i nie brałam leków wcześniej, w sumie leki też odstawiłam jeszcze nim dotarłam do połowy pierwszego pudełka.
      Ginekologowi nie zgłaszałam depresji, jakoś nawet mi to do głowy nie przyszło, nastawiałam się cały czas na poród naturalny, jednak ciąża zakończyła się cesarką. Wynikało to nie z depresji, a ułożenia dziecka, poród naturalny zagrażałby jej życiu. Jeśli masz wybór nie zgłaszaj chęci cesarki, moja prawie mnie zabiła, nie miałam jak inne matki przez swój stan stałego dostępu do dziecka, w ogóle doczołganie się do niej graniczyło z cudem, mąż kiedy przyjeżdżał do mnie to mi ją przynosił, albo czasem stażystki. Sama dopiero po paru dniach mogłam, a to pozytywnie na moją psychikę nie wpłynęło, po powrocie do domu byłam płaczliwa, rozbita, z jednej strony ciągnęło mnie do dziecka, z drugiej zaś miałam obawy czy będę umiała się nią zająć, jakieś takie wycofanie miałam, mąż w większości przez pierwsze dni w domu robił za ojca i matkę.
      Myślę, że ktoś kto miał depresję, lub ma ją nadal, jeśli przejdzie cesarkę i nie będzie miał szczęścia, że pójdzie gładko, ma większe szanse na depresję poporodową. Niemożliwość zajęcia się dzieckiem tak jakbyś tego chciała dołuje, czujesz się strasznie, taka odsunięta, nie pełnowartościowa. Naturalnie nie musi tak być u każdego, ale po swoim przypadku widzę, że coś w tym jest. Szybko udało mi się zebrać ale te parę dni po powrocie do domu dało mi kość.
      • lucyna_n Re: Depresja,a ciąża,poród i karmienie-proszę o p 10.03.14, 18:10
        niestety nei ma reguły, ani cesarka ani naturalny poród nie gwarantuje mniejszej sklonności do depresji poporodowej. Szkoda bo byłoby łatwiej podjąć decyzję, o ile wogóle ma się taką możliwość.
        Ja np urodzilam naturalnie i teoretycznie bez większych problemów medycznych, ale już następnego dnia byłam odrealniona kosmicznie, wydawało mi się że nie mam żadnego dziecka (musiał być przez kilka dni na obserwacji, nikt nie informował mnie o jego stanie a ja nie byłam w stanie zrobić nic, paraliż woli i myśli, i fizycznie też nie byłam w stanie tam dotrzeć, bo dość daleko było na odział neonatologii a nikt matek nie chciał zawozić, nawet nie było czym), jak dali mi wypis chciałam wyjść do domu sama bo wydawało mi się że dziecka po prostu nie ma, a czekałam na nie bardzo i bardzo się cieszyłam z ciąży. Myślę że stan w jakim byłam to był ów stan szoku poporodowego, którego może by nie było gdyby było cc?

        Nadal to wspomnienie porusza najglębsze warstwy emocji jak widać po nieskladnej pisaninie.

        Nie ma reguły... grunt żeby wiedzieć że coś takiego to depresja i żeby szybko biec po pomoc, ja za długo zwlekalam, stanowczo za długo.
        • evee1 Re: Depresja,a ciąża,poród i karmienie-proszę o p 11.03.14, 05:16
          Ja dwojke rodzilam SN. Porody mialam wywolywane przez co malo przyjemne, ale po obu wstalam i chodzilam i normalnie zajmowalam sie dzieckiem. Po pierwszym porodzie nie moglam tylko siedziec przez pare tygodni, co nie przeszkodzilo mi przkopac ogrodka gdy corcia mialam 3 tygodnie ;-). Drugi porod, ktory statystycznie powinien byc latwiejszy okazal sie istna jatka, ale tez po nim bylam na chodzie. U mnie zadnego pogorszenia stanu nie zaobrserwowalam, nawet typowego przygnebienia poporodowego, ktore podobno wystepuje u 80% matek.
          Niestety pozniej mialam spore probemy z chodzeniem na spacery sama z dzieckiem/dziecmi, bo akurat w tamtym okresie mialam tez agorafobie, ale cale szczescie byl ogrodek przy domu ;-).
          • martini-7 Re: Depresja,a ciąża,poród i karmienie-proszę o p 11.03.14, 10:51
            widać depresyjne matki muszą być już w ciąży gotowe na każdy scenariusz po porodzie, jeśli nie ma zasady odnośnie metody porodu, to trzeba przyjąć każdą opcję jaka może być potem...

            może warto już w ciąży pomyśleć o tym na spokojnie, tłumaczyć sobie, że cokolwiek się stanie my i tak będziemy najwspanialszymi matkami, nasze dzieci będą naj, a jeśli jakaś pomoc z zewnątrz będzie potrzebna by nam o tym przypomnieć to co z tego? przecież to nie zmniejsza naszej miłości do dziecka... depresja po porodzie spotyka masę matek, wiele nie mówi o tym, udaje mamusie z reklamy...
            • lucyna_n Re: Depresja,a ciąża,poród i karmienie-proszę o p 11.03.14, 11:30
              Powiem tak, moim zdaniem depresyjne matki muszą sobie zawczasu zorganizowawać ewentualne chorowanie. Po prostu przyjąć taką możliwość za realną, zapewnić pomoc kogoś kto w razie czego pomoże w opiece nad dzieckiem, lub chwilowo ją przejmie, mieć pod ręką numer telefonu do lekarza i świadomość że trzeba być czujnym żeby szybko zacząć szukać pomocy, bo w depresji człowiek traci głowę i rozum, bezradność potrafi być ogromna i nawet ten durny numer telefonu czy zapisanie się na wizytę może przerosnąć.
Pełna wersja