nativeau 07.03.14, 18:19 na tym forum. Jest juz pierwsza osoba, zatwardzialy forumowy proszkowicz, ktory zadeklarowal ze chce zerwac z tym swinstwem. Ciekawe kto jeszcze dolaczy? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
zoliborski_goral Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 07.03.14, 19:00 Bredzisz. A to są poważne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
nativeau Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 08.03.14, 01:44 sprawy powazne. Tylko dlaczego traktuje sie je tak niepowaznie wcinajac proszki jak malpa kit, a potem dziwiac sie ze bez proszkow nie mozna a z proszkami tez zle? A jezeli ten proszkowicz o ktorym tu napisalem po calym zyciu brania proszkow pisze "ze nie mozna brac przeciez w nieskonczonosc" i pod wplywem mojego pisania (wg twojej wersji- bredzenia) podejmuje decyzje zerwania z proszkami? Jeszcze pare tygodni tymu proszkowicz przysiegal jakie te proszki dobre, cacy i kochane a wczoraj raptem lkajac ze szczescia podjal decyzje ze koniec z tym? Mnie to cieszy ze osoba ta wreszcie zobaczyla ze bydunek nie ma fundamentu. Odpowiedz Link Zgłoś
martini-7 Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 10.03.14, 15:02 każdy człowiek jest inny, odstawienie proszków powinno wynikać z samodzielnej decyzji, a nie wynikającej z takiego pisania/bredzenia, ja odstawiłam proszki kiedy chodziłam na terapię bo, taka była moja niezależna decyzja, wyszło na dobre, ale znam kogoś kto po ostawieniu proszków, został znaleziony na półżywy w łazience bo, bez proszków, wróciły lęki i paranoja, cudem ją odratowali, także uważaj co komu radzisz, żeby cudzej krwi na rękach nie mieć, ktoś chce odstawiać to odstawi, ale skutki dobre czy złe będą na jego konto Odpowiedz Link Zgłoś
nativeau Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 16.03.14, 03:52 jezus okupil wszystkie moje winy, lacznie z krwia na mich rekach wiec nie strasz mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
martini-7 Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 17.03.14, 14:52 straszyć Ciebie? Jezus to dając Ci odkupienie rozum odebrał, żeby inni mieli z Ciebie uciechę, tylko żal mi tych co biorą Cię na poważnie Odpowiedz Link Zgłoś
canoine Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 10.03.14, 15:57 no cóż, nie lubię proszków, ale "czasami człowiek musi..". niemniej jak się jeszcze trochę wyrówna, to sobie z moim lekarzem podamy rączki i rozstaniemy. do następnego razu. sprawa prochów jest trochę śliska. bo z jednej strony to czasem trzeba, naprawdę. a z drugiej, mam wrażenie, że to narzędzie, jakim są leki, jest nadużywane. że się za mało szuka przyczyn, za wiele oczekuje szybkich efektów. że za mało miejsca na naturalne, czasem, emocje. także i tu ów starożytny złoty środek by się przydał - gdzie rzeczywiście jest potrzeba, to równać walcem farmakologii. ale nie żeby z tego sposób na życie. jeszcze takiej pigułki nie wymyślono i mam nadzieję, że się nie wymyśli, co by za człowieka żyła. tyle w temacie. i tu nie ma co nawoływać czy prowadzić kampanii jakichś. to każdy chyba powinien szczerze ze sobą we własnym sumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 11.03.14, 04:47 > no cóż, nie lubię proszków, ale "czasami człowiek musi..". niemniej jak się jes > zcze trochę wyrówna, to sobie z moim lekarzem podamy rączki i rozstaniemy. > do następnego razu. Wlasnie!! Ja sie juz z proszkami rozstawalam trzy razy. Dzielnie udawalo mi sie bez nich funkcjonowac (i nawet specjalnie sie nie meczac) przez ladnych kilka miesiecy. Niestety moja nerwica widocznie nie mogla sobie beze mnie dac rady i wracala do mnie wdziecznie zatruwajac mi od nowa zycie. Gdybym sama sila swojego chcenia mogla ja zwalczyc to bym to zrobila juz dawno. I probowalam dzielnie przez 13 lat. Tyle czasu mi zajelo, zanim sie wreszcie "poddalam" i zaczelam lykac proszki. Uwazam, ze to wystarczajaco dlugo, zeby sie przekonac, ze samo chcenie bycia zdrowym nie wystarczy. Ale byc moze wystarczy innym, ktorzy chca rzucic lekarstwa. Ale ja nie narzekam na skutki uboczne, wiec w sumie nie mam motywacji, zeby te proszki rzucic, wiec to moze w ogole sie nie liczy ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
nativeau Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 16.03.14, 03:55 no to ssie trocche pokurowlas przez tych 13 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 16.03.14, 11:26 No, wlasnie przez 13 lat sie nie kurowalam. Ech, najpiekniejsze lata zycia do d.... Odpowiedz Link Zgłoś
nativeau Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 17.03.14, 06:24 zoladek nerki i watroba bo nie zamulalas ich, capisci? Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 17.03.14, 12:50 Moj zoladek, nerki i watraba czuje sie bardzo dobrze, mimo brania lekow, dziekuje bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
nativeau Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 16.03.14, 03:54 jakie tam naduzywanie, nie oszukuj sie. Tu chodzi o kase i o subskrypcje klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
zakonna Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 16.03.14, 09:10 czyli sugerujesz, że lepiej z sobą skończyć niż się leczyć? A może lepiej egzystować jako kłębek nerwów, z falami lęku przepływającymi przez ciebie przez cały dzień oraz z krwawymi, natrętnymi myślami w głowie? Odpowiedz Link Zgłoś
nativeau Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 17.03.14, 06:25 sugeruje zebys to przeczytala i powiedz ktorej czescin nie rozumiesz: zmianynaziemi.pl/wiadomosc/antydepresanty-czyli-legalne-narkotyki-sprzedawane-w-aptekach Odpowiedz Link Zgłoś
zakonna Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 18.03.14, 17:39 powtórzę pytanie. Lepiej się zabić czy brać leki? Odpowiedz Link Zgłoś
martini-7 Re: Moje antyproszkowe pisarstwo przynioslo zmian 19.03.14, 12:22 myślę, że nie doczekasz się dorzecznej odpowiedzi od autora wątku Odpowiedz Link Zgłoś