przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie!

08.03.14, 12:14
Witam.
Biję się z myślami - może podpowiecie coś...

Diagnoza lękowo-depresyjna. Leczenie rozpoczęte równocześnie lekami i psychoterapią.
Farmakoterapia: 1 rok
Psychoterapia (nurt psychodynamiczny) 2 lata

Po dwóch latach psychoterapii nie widzę efektów i poważnie rozważam jej przerwanie. Psychiatra namawia na powrót do leków. Jestem raczej przeciwna - uważam, że to maskowanie a nie rozwiązywanie kłopotów...

Ktoś coś doradzi? "Męczyć" się dalej licząc, że to przełom? Zaczynać wszystko od nowa w innym nurcie?
Wskoczyć znów w antydepresanty? Równocześnie z dotychczasową terapią? nową?

Mam mętlik w łepetynie, więc chętnie poczytam co myślicie.
Jeśli mam coś doprecyzować to pytać śmiało.
    • zakonna Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 08.03.14, 19:35
      przy takiej diagnozie brałam leki przez 3 lata i chodziłam na dwie terapie, każda po półtora roku. Najskuteczniejsza była ostatnia. terapeutka wg mnie pracowała jakąś mieszanką różnych terapii, ale była niezwykle skuteczna. Leki odstawiłam we wrześniu 2013, terapię skończyłam w lutym 2014. Czuję się dobrze na razi
      • iza_green Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 09.03.14, 09:48
        co zadecydowało o zmianie terapii?
        • zakonna Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 09.03.14, 19:14
          Chodziłam na NFZ, pierwsza terapie dobiegła naturalnego końca, przepracowałyśmy to co mogłyśmy. Potem psychiatra wystawiła mi kolejne skierowanie na terapię i po 4 miesiącach zrobiło się miejsce tej ostatniej terapeutki.
          Chodziłam też prywatnie kilka lat temu, nie leczyłam się wtedy u psychiatry. To była terapia metodą Gestalt, trwała też około półtora roku. Bardzo mi wtedy pomogła, na kilka lat miałam spokój.
        • zoliborski_goral Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 09.03.14, 20:20
          Dwa lata to juz sporo. Jesli nie widzisz zadnych efektow chyba warto sprobowac czegos innego. Teoretycznie psychoterapia psychodynamiczna moze trwac i dluzej ale to kwestia Twoich odczuc. Osobiscie jestem zwolennikiem terapii poznawczo-behawioralnych ale i czary mary spod znaku Hellingera sa ciekawe.
          • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 09.03.14, 20:21
            czary mary spod znaku helingera są wysoce szkodliwe, to po prostu szarlatan pierwszej wody.
            • iso_1 Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 10.03.14, 07:13
              Absolutnie zrezygnować z terapii i wrócić do leków.
              Taka jest moja rada.
              Terapia działa dopiero jak leki wyciągną Cię z tego.
              Ja brałem leki 6 lat a po 5 dopiero poczułem się dobrze.
              W moim przypadku terapia zupełnie nie pomogła (2 próby po kilka miesięcy)
              • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 10.03.14, 08:25
                tarapia terapii nie równa i raczej w tym problem, a nie w tym że akurat Tobie nie pomogła.
                • iza_green Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 10.03.14, 21:49
                  dzięki za komentarze

                  @zoliborski_goral - przerabiałeś behawioralno-poznawczą na sobie? ile ci to zajęło? wiem, że każdy inny/w innym tempie się rozwija ale tak orientacyjnie: kiedy zauważyłeś, że to na ciebie działa?
                  • zoliborski_goral Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 10.03.14, 22:12
                    Każdy zareaguje inaczej ale podejście poznawczo-behawioralne może dać zmianę punktu widzenia i efekty w czasie rzędu tygodni. Co do Hellingera upieram się że jest to super ciekawy eksperyment poznawczy poszerzający horyzonty. W terapii preferowałbym jednak oczywiście to pierwsze.
                    • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 10.03.14, 22:16
                      poczytaj o tym helingerze zanim będziesz tu te pierdy reklamował....
                      myślalam że masz coś więcej w głowie.
                      • zoliborski_goral Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 11.03.14, 00:14
                        Checheche, masz cykora jak widzę...buaaaaaa!
                    • egzor.cysta Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 11.03.14, 00:11
                      To chyba ty pisałeś kiedyś że poznawczo-behawioralne to jak szkolenie przez coucha nic nie warte
                      • zoliborski_goral Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 11.03.14, 00:16
                        Nie...coś ci się porypało.
                  • evee1 Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 11.03.14, 04:34
                    A ja sie chcialam zapytac, czy dala Ci cos terapia psychodynamiczna. Ja mam nerwice-lekowa z elementami depresyjnymi i leki mi pomagaja, natomiast dwie terapie behawioralno-poznawcze (grupowa i indywidualna), ktore zaliczylam nie daly mi nic, mimo, ze podchodzilam do nich z duza nadzieja. Zastanawiam sie, czy warto jeszcze wybrac sie na psychodynamiczna.
    • canoine Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 11.03.14, 10:26
      taką decyzję trudno podjąć samemu, ale nie polegałabym w tym jednak na opiniach forumowiczów. wydaje mi się rozsądnym porozmawianie o tym z terapeut(k)ą - o swoich wątpliwościach, oczekiwaniach, poczuciu braku postępu itd.
      a nawet jeśli zdecydujesz się przerwać terapię, dobrze jest nie zamykać za sobą całkiem drzwi.
      co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia (aczkolwiek mój problem jest inny, więc nie wiem na ile to porównywalne): brałam udział w psychodynamicznej terapii indywidualnej jakoś 3 lata, kiedy to osiągnęliśmy z terapeutą paromiesięczny stan zawieszenia, a że było nieźle, podjęliśmy decyzję o zakończeniu terapii na tamtym etapie. dziś - po ponad 2 kolejnych latach - czuję, a nawet wiem, że uciekłam wtedy, gdy zaczęło się robić naprawdę trudno. wróciłam więc niedawno, żeby podjąć kolejną próbę zmierzenia się z syfem w sobie.

      jeżeli naprawdę tkwicie z terapeutą w polu i nic nie wydaje się iść do przodu, to może faktycznie lepiej się rozstać. albo ustalić przerwę na parę miesięcy na przykład, celem zaobserwowania jak sobie radzisz bez terapii. niestety, nikt nie jest w stanie Ci niczego podpowiedzieć w tej sprawie, bo to Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie na ile to faktycznie Ci nic nie pomaga, ile w tym Twojego oporu, na jakim etapie terapii jesteście, czy coś aktualnie jest po prostu trudne i stąd odruch ucieczki itd. no i dobrze to jednak przedyskutować z terapeutą chyba, nawet na kilku kolejnych spotkaniach.
      • iza_green Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 11.03.14, 21:42
        @canoine tak, wpadłam na to, że to uruchomił się kolejny mechanizm obronny. Wycofałam się już niemal ze wszystkich kontaktów społecznych to pewnie teraz, według chorej logiki, czas na zaprzestanie kontaktów z psychoterapeutką;] Scenariusz funkcjonujący w życiu objął terapię a nie odwrotnie - to jak to świadczy o jej skuteczności?

        Oczywiście rozmawiałam z terapeutką o moich odczuciach w sprawie braku postępów i chęci przerwania spotkań. Ona widzi sens dalszej wspólnej pracy - ja raczej nie.
        Zaczynałam zdając sobie sprawę, że nie będzie łatwo (naiwna:) nawet nie przyszło mi do głowy jak trudno czasami będzie) ani szybko (ale dwa lata?!). Mam wrażenie, że doszłam do ściany i 'tuptam' w miejscu. A że ryczę przy tym sporo to już bagienko mi się pod nogami robi i wciąga... Bezproduktywnie ryczeć to ja mogę sama. Z płakania to już mi doktorat honoris causa powinni dać;)

        W żaden sposób nie da się tego określić, że jest jakieś satysfakcjonujące 'nieźle' na którym, choćby tymczasowo, można poprzestać:( Szczerze mówiąc jest na tyle kiepsko, że nie sądzę bym dała radę zaczynać wszystko od nowa w innym nurcie.

        Czyli: zostać - źle (zniechęcenie do terapii średnio wróży); przerwać - też źle (bezradność wobec objawów + poczucie winy, że nie próbuję sobie pomóc zabije mnie prędzej niż deprecha).

        @evee1 myślę, że psychodynamiczna może pomóc w odkopaniu źródeł problemów (wyparte traumy w przeróżnych postaciach). A jak rozpoznasz wroga to sobie z nim poradzisz. Jeśli masz siłę/możliwości spróbować - działaj.
        • canoine Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 11.03.14, 22:31
          porozmawiaj zatem z terapeutką o tym mechanizmie i wycofywaniu się, jeśli dotąd tego nie robiłaś. z perspektywy czasu stwierdzić mogę, że czasem trzeba się solidnie natupać w miejscu i do głębi sfrustrować, żeby coś ruszyło. no ale też nie bez końca, to prawda. rzec jeno chciałam, że niestety, nikt Ci uczciwie na Twoje pytanie odpowiedzieć nie może (brak danych i w ogóle). tylko Ty.
          • iza_green Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 11.03.14, 22:48
            canoine napisała:


            > rzec jeno chciałam, że niestety, nikt Ci uczciwie na Twoje pytanie odpowiedzieć nie może (brak danych i w ogóle). tylko Ty.
            >
            wiem ci ja to;)
            Miałam nadzieję, że coś może nie przyszło mi do głowy (ani terapeutce) - i z waszych podpowiedzi wyłuskam jakąś inspirację.

            Logicznie potrafię to wszystko poustawiać ale kiedy włączyć emocje to rozpierducha straszliwa nastaje:/

            Ehh... oddalam się w kierunku poduchy - może jakieś treści z podświadomości we śnie mnie nawiedzą:P
            • zakonna Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 15.03.14, 20:52
              powinnaś umieć odpuścić logikę i pozwolić sobie na przeżywanie emocji. Bez panikowania, że to co czujesz jest nie na miejscu albo okropne. Tego, między innymi, powinna nauczyć ciebie terapia.
              • iza_green Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 18.03.14, 18:38
                zakonna napisała:

                > powinnaś umieć odpuścić logikę i pozwolić sobie na przeżywanie emocji. Bez panikowania, że to co czujesz jest nie na miejscu albo okropne. Tego, między innymi, powinna nauczyć ciebie terapia. <

                Ależ ja przeżywam! Tyle że wszystko na raz i przez łzy:/
                I nie cenzuruje się na sesji (przynajmniej nie świadomie).
                Natomiast nie pojmuję hasła "odpuścić logikę"... Rozwiniesz to jakoś?
                • zakonna Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 18.03.14, 20:33
                  Jak mam ci to rozwinąć? Myślenie i branie wszystkiego na rozum to mechanizm obronny. Tak jest łatwiej niż naprawdę sobie pozwolić na przeżywanie emocji. Tłumaczenie sobie wszystkiego i analizowanie na każdym kroku tylko powoduje wzrost napięcia wewnętrznego. U mnie, w walce z lękami/natrętnymi myślami itp, najlepiej sprawdziło się to czego się nauczyłam u ostatniej terapeutki. Nie walczyć, nie roztrząsać, nie nakręcać się tylko pozwolić żeby to przez ciebie przepłynęło. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć, tego się trzeba nauczyć pod okiem terapeuty.
                  • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 18.03.14, 22:25
                    coś w tym jest, im bardziej się człowiek szarpie tym bardziej się kaftan zaciska
                  • iza_green Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 19.03.14, 13:36
                    zakonna napisała:

                    > Jak mam ci to rozwinąć? Myślenie i branie wszystkiego na rozum to mechanizm obronny. Tak jest łatwiej niż naprawdę sobie pozwolić na przeżywanie emocji. Tłumaczenie sobie wszystkiego i analizowanie na każdym kroku tylko powoduje wzrost napięcia wewnętrznego. U mnie, w walce z lękami/natrętnymi myślami itp, najlepiej sprawdziło się to czego się nauczyłam u ostatniej terapeutki. Nie walczyć, nie roztrząsać, nie nakręcać się tylko pozwolić żeby to przez ciebie przepłynęło. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć, tego się trzeba nauczyć pod okiem terapeuty. <

                    Dzięki za próbę przybliżenie tematu ale chyba nadal 'nie łapię':/
                    Nie mam nic przeciwko emocjom. Prawdziwym i przeżywanym. Więcej: zgadzam się, że są nam niezbędne. Ale nie chcę, żeby dezorganizowały mi życie.
                    Jest diametralna różnica między wzdrygnięciem się na widok pająka a panikowaniem z tego powodu (nie mam arachnofobii, chodzi mi o pewien schemat).
                    Co do używania rozumu... uważam, że po to mamy głowę na karku, by z niej korzystać. Najprostszy przykład: spóźnienie na autobus. Złość, frustracja, zły humor przez pół dnia i co tam jeszcze... Jeśli zdarza się notorycznie to może warto przeanalizować sytuację? I zamiast regularnie przeżywać swoje emocje z tym związane - zmienić np. nawyki: wstawania za późno, wychodzenia z domu 'na ostatnią chwilę', bo 'są korki i autobus i tak się spóźni' etc.

                    Z jednej strony postulujesz prawdziwe przeżywanie emocji (cokolwiek ma znaczyć to 'prawdziwe') a z drugiej ich niejako ignorowanie: 'nie analizować, roztrząsać'. Nie widzisz sprzeczności?
                    To jakby powiedzieć: tak mam i już; nic z tym nie robię, bo to są moje emocje. Dla mnie nie do przyjęcia.

                    Terapia, która z założenia polega na roztrząsaniu i analizowaniu wszystkiego ma nauczyć nie robienia tego? Dobre :D
                    Ale bardzo się cieszę, że Ci to pomaga:)



                    • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 19.03.14, 14:32
                      jeżeli ktoś ma arachnofobię t musi się odważyć przeżyć wszystkie emocje bez hamulca i wtedy mu ta arachnofobia odpuści,
                      Jak masz nerwicę czy inną psychologiczną zagwozdkę związaną z emocjami to analogicznie musisz przeżyć wszystkie emocje bez próby ich kontrolowania, dopuścić do głosu wszystko co się zamiatało pod dywan, wypuścić tego trupa z szafy i wtedy jest szansa Ci nerwica odpuści. Problem w tym że samemu można się tylko bardziej uwikłać, zamiast przeżyć świadomie nakręcić się, spanikować i wkręcić głębiej w nerwicę.
                    • zakonna Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 18:12
                      faktycznie nie rozumiesz. analizowanie i obracanie w głowie nie wiadomo ile razy powoduje tylko, że się człowiek zapętla. Zamiast przyjąć do wiadomość, że coś się wydarzyło i wtedy coś człowiek poczuł i żyć dalej. Sama sobie robisz krzywdę w ten sposób. Złość przez pół dnia z powodu spoźnienia? To chyba tylko wtedy właśnie kiedy człowiek się tym gryzie, myśli o tym, sam siebie kopie w wirtualny tyłek. To nie jest normalne. Zapętla w samoumartwieniu i samobiczowaniu.
                      Mam wrażenie, że Ty nie bardzo rozumiesz na czym polega terapia i jaki jest jej główny cel.
                      • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 19:01
                        z drugiej strony do kowala nie chodzila, co ta terapeutka/tarapeuta? robił przez tyle czasu, że nie nastąpił żaden progres?
                        • zakonna Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 19:09
                          masz rację, jakiś progres powinien być. Aczkolwiek wyobrażam sobie sytuację w której pacjent jest na tyle oporny i zamknięty na pracę z terapeutą, że nawet najlepszy fachowiec nie poradzi. Przecież bez współpracy ze strony pacjenta to terapeuta nic nie zrobi.
                          • druginudziarz Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 26.03.14, 03:32
                            zakonna napisała:

                            > masz rację, jakiś progres powinien być. Aczkolwiek wyobrażam sobie sytuację w k
                            > tórej pacjent jest na tyle oporny i zamknięty na pracę z terapeutą, że nawet na
                            > jlepszy fachowiec nie poradzi. Przecież bez współpracy ze strony pacjenta to te
                            > rapeuta nic nie zrobi.

                            Ale taką sytuację psychoterapetuta też powinen wyłapać. I coś zmienić.
                        • canoine Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 19:14
                          niby to jest tyle czasu. ale jak spojrzę na swoją terapię, to mi pierwszy rok albo i dłużej zajęło samo "sprawdzanie" czy można mu zaufać. łamałam niektóre zasady, spóźniałam się czasem pół sesji, żeby się przekonać czy będzie na mnie czekał, czy oleje itd. i tak naprawdę po prawie 3 latach dopiero zaczęłam ruszać to, co we mnie najgłębiej schowane, a i wtedy mnie to przerosło i poniekąd "uciekłam" z terapii. obecnie, po dwóch latach przerwy, wznowiłam u tego samego terapeuty. dopiero niedawno w ogóle zaczyna mi się udawać patrzeć na niego, kiedy rozmawiamy (wcześniej przez 3 lata nie potrafiłam tego zrobić, było mi tak cholernie wstyd). może za jakiś kolejny milion lat uda mi się otwarcie wyrażać emocje ;) i mogłabym sporo powiedzieć o swoim terapeucie, ale nic złego. w dodatku uważam go za pierwszego kompetentnego terapeutę na swojej drodze, a wcześniej 'zaliczyłam' chyba z siedmiu. sama też jakoś wybitnie tępa raczej nie jestem. a jednak wszystko idzie cholernie wolno.. bo właściwie jak się przez niespełna 30 lat poruszało w obrębie znanych schematów, jak się kisiło w sobie przez ćwierć wieku tera-ilości emocji, których się nawet nie potrafi rozpoznać i nazwać, bo zwyczajnie brakuje słów, to może nic dziwnego, że to się tak wlecze..
                          chociaż może się mylę :)
                          • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 19:28
                            Może być i tak, choć ja jestem tak niecierpliwą osobą że chybabym pękła gdyby po dwóch latach cierpliwego tuptania nic się nie zadziało, już wszystko jedno w ktorą stronę byleby coś się zmieniło.
                            Inna sprawa że jeśli chodzi o niektóre reakcje to one wydaja mi się być tak zintegrowane z mną jako osobą fizyczną i psychiczną, że obawiam się ani czas ani podchodzenie z lewej ani z prawej mańki niewiele zmienia. Po prostu gdzieś tam na dnie jest to coś czym się jest, ta baza i ona chyba nie jest do ruszenia, pozostaje trening "zachowania się na rozum" i zaufanie że tak trzeba postąpić, choć w tych kilku nieprzetrawionych sytuacjach czuję się niezmiennie źle bez względu na ilość i "sprytność" podejść do problemu, i właściwie sama siebie torturuję, ale nie widzę innego wyjścia. Tylko że nawet duża determinacja niewiele daje oprócz uczucia wyczerpania i porażki. Życie chyba nie trwa dość długo żeby wyleźć tak całkiem na powierzchnię po tym wszystkim co się ze mną działo i dzieje. Poważnie się zastanawiam co odpuścić a z czym powalczyć dalej, bo czuję że na normalną normalność nijak nie wystarczy mi siły i czasu, a chciałoby się trochę tak zwyczajnie pożyć a nie wiecznie zmagać z czymś co i tak w końcu ulegnie naturalnemu definitywnemu unicestwieniu.
                            • canoine Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 20:10
                              rzecz w tym, że nigdy nie jest tak, że NIC się nie dzieje i nie zmienia. dzieje się i zmienia cały czas. tylko te zmiany i to całe dzianie się jest często wolniejsze od tego, czego by się oczekiwało. też nie jestem typem cierpliwym :> po prostu jak spojrzę na całość mojego żałosnego dość życia i to, gdzie po tych wszystkich latach jestem teraz, to.. mogę albo próbować coś jednak zmienić, mozolnie i z nadzieją, że może coś się jeszcze uda, albo się zwyczajnie zabić. w obu przypadkach - i te parę lat temu, i teraz - podjęłam terapię po tym, jak doszłam już pod taką ścianę, że brakowało mi już skóry na ciele, którą mogłabym jeszcze pociąć, a myśl o samobójstwie była wyjątkowo wyraźna i bliska. zawsze sobie myślę, że ostatecznie niewiele tracę. może coś zyskam, a jeśli nie, to zabić się przecież można w każdej chwili :)
                              • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 20:44
                                Desperacja czasem bywa zbawienna, oby Twoja wytrwałość dała efekty. Życzę Ci tego z całego serca
                                To prawda że nie ma tak że nic się nie dzieje, tylko że za wolno, za mało, zbyt mało w stosunku do oczekiwań, nie tak dobrze jak się człowiek nastawił,
                                mam też taki problem że pewne rzeczy ktore wydawałoby się rzetelnie odpracowałam i zostawiłam trwale za sobą naglę potrafią jak gdyby nigdy nic "pyk" wrócić z dnia na dzień i jestem w punkcie wyjścia.
                                Ile można to samo pokonywać w tym samym żołwim tempie? Niestety desperackie kroki typu skok na łeb, raz kozie śmierć jakoś też nie przynoszą spodziewanych efektow z wyjątkiem nasilenia objawów somatycznych. Czasem czuję się jak chomik w kołowrotku, tylko że chomik lubi ten swój kołowrotek, a ja nie bardzo.

                                Chcialabym wiedzieć o sobie jedną rzecz tak na 100%, czy ja za mało czy za dużo od siebie wymagam:) Naprawdę chcialabym to obiektywnie wiedzieć. Opinie zewnętrzne niestety skrajne i podzielone. Ale to taka tylko dygresja na margnesie jak całe moje pisanie tutaj zresztą.
                          • druginudziarz Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 26.03.14, 03:34
                            canoine napisała:

                            > niby to jest tyle czasu. ale jak spojrzę na swoją terapię, to mi pierwszy rok a
                            > lbo i dłużej zajęło samo "sprawdzanie" czy można mu zaufać. łamałam niektóre za
                            > sady, spóźniałam się czasem pół sesji, żeby się przekonać czy będzie na mnie cz
                            > ekał, czy oleje itd. i tak naprawdę po prawie 3 latach dopiero zaczęłam ruszać
                            > to, co we mnie najgłębiej schowane,

                            O to to własnie. Ludzie psują sobie życie przez kilkadziesiąt lat a potem oczekują poprawy po miesięcznej terapii.
                      • iza_green Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 19:19
                        zakonna napisała:

                        > faktycznie nie rozumiesz. analizowanie i obracanie w głowie nie wiadomo ile razy powoduje tylko, że się człowiek zapętla. Zamiast przyjąć do wiadomość, że coś się wydarzyło i wtedy coś człowiek poczuł i żyć dalej. Sama sobie robisz krzywdę w ten sposób. Złość przez pół dnia z powodu spoźnienia? To chyba tylko wtedy właśnie kiedy człowiek się tym gryzie, myśli o tym, sam siebie kopie w wirtualny tyłek. To nie jest normalne. Zapętla w samoumartwieniu i samobiczowaniu.
                        Mam wrażenie, że Ty nie bardzo rozumiesz na czym polega terapia i jaki jest jej główny cel. <

                        ehh.. 'Rozkminianie' spóźnienia nie jest moje. Przykład był ostro przerysowany i sprowokowany tekstem o konieczności przeżywania 'prawdziwych' emocji. Bo dla osoby chorej realne jest właśnie to gryzienie się przez pół dnia, i co ? dalej ma 'przeżywać'? A terapia szokowa dla arachnofobii może wywołać zawał. I co? Też dla dobra pacjenta??

                        zakonna napisała:
                        <Zamiast przyjąć do wiadomości, że coś się wydarzyło...>
                        Właśnie nie wydarzyło się. Nic z powodów zwyczajowo wymienianych jako potencjalne źródło zaburzeń lękowo-depresyjnych nie występuje u mnie.
                        Zanim zaczniecie o mechanizmie wyparcia dodam, że moi 'specjaliści' też mają z tym problem. Psychiatra niezmiennie pyta mnie: ale dlaczego pani tak ma/reaguje? Nie daje się mnie wpakować w żaden schemacik. I co teraz?

                        Tracę przekonanie i do psychoterapii i do leków. A innych pomysłów brak:(

                        • zakonna Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 19:25
                          już dostałaś odpowiedź, leczysz się krótko. Poza tym, takie podejście, że nie masz zaufania to jest strzał w stopę. Sama sobie sabotujesz leczenie. Zmień terapeutę jeśli czujesz, że ten ci nie pasuje i nie ma żadnych skutków. Nie ma cudownych recept i szybkich rozwiązań.
                        • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 19:30
                          narcystyczne stworzonko:)
                          • iza_green Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 19:58
                            lucyna_n napisała:
                            > narcystyczne stworzonko:) <
                            krótka i zwięzła diagnoza:)
                            szkoda, że nie prawdziwa...

                            zakonna napisała:
                            > już dostałaś odpowiedź, leczysz się krótko. Poza tym, takie podejście, że nie masz zaufania to jest strzał w stopę. Sama sobie sabotujesz leczenie. Zmień terapeutę jeśli czujesz, że ten ci nie pasuje i nie ma żadnych skutków. Nie ma cudownych recept i szybkich rozwiązań. <

                            Nie uważam, że dwuletni czas terapii to jest szukanie szybkich i cudownych rozwiązań.
                            Jak długo można lecieć na samym zaufaniu? Tak, wiem: każdy poda inny termin.

                            Dzięki za próbę pomocy i wszystkie mądre komentarze.



                            • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 20.03.14, 20:45
                              diagnoza?
                              bez przesadyzmu.
                              • torado iza 22.03.14, 11:59
                                z moich doświadczeń mogę Ci napisać, że byłam w rożnych terapiach, długo szukałam tej, która by mi pomogła. Były między nimi przerwy, bo też wydawało mi się, że już nic mi nie pomoże, choć gdzieś tam w głębi mnie tliła się nadzieja, że jednak do cholery coś mi musi pomóc.
                                Więc i tak się stało, znalazłam nurt terapii, który dla mnie jest zjawiskowy, bardzo mi pomaga... Iza nie ustawaj, próbuj, po prostu próbuj...:-)
                                Aha.... ale najważniejsze to mieć odwagę konfrontowania się ze swoimi słabościami, ograniczeniami i być gotowym na zmiany...tak prawdziwie gotowym. Bo właściwy nurt terapii to jedno, a gotowość do podjęcia odpowiedzialności za swoje życie i gotowość do zmian są niezbędne, by życie sprawiało na nowo przyjemność lub by zaznać tej przyjemności z życia po raz pierwszy. Powodzenia :-)
                        • o0.oo Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 24.03.14, 11:35
                          Podstawą problemów jest fizjologia, to dla mnie pewne. Czerstwy cham przejdzie przez trudne dzieciństwo i się otrząsnie. Tym nie mniej z pewnością mozna postawą wpływać na emocje dlatego skutkują i leki i terapie. osobiście także uważam że analiza negatywnych przeżyć na które nie mamy już wpływu to gonienie w piętkę i dołowanie się.
                          • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 24.03.14, 12:17
                            czerstwe chamy idą w alko i narkotyki.
                            • canoine Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 24.03.14, 13:33
                              mówisz, że mam coś w sobie z czerstwego chama? :>
                              nie zawadziłoby.
                              • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 24.03.14, 13:37
                                to miała być ironia, bo ja nie lubię dzielenia ludzi na "czerstwych chamow" i "wrażliwych intelektualistów", wogóle nei lubię dzielenia na grupy, podgrupy, podpodgrupy i kółka.
                                • o0.oo Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 24.03.14, 19:21
                                  Ty nie lubisz dzielenia a ja lubię. Sama widzisz że ludzie sie różnia między sobą.
                                  • lucyna_n Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 24.03.14, 19:31
                                    niemożliwe
    • basia.gfd Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 25.03.14, 13:39
      witam zapraszam naa darmową konferecncje na temat leczenia bezsennosci
      zapisać można sie na leczeniebezsennosci.pl
    • kasiaborkowska Re: przerwanie psychoterapii - kiedy? Pomóżcie! 30.03.14, 23:40
      Dzień dobry :)
      Weszłam na to forum i muszę przyznać, że absolutnie się wciągnęłam!
      Tak mam ochotę napisać na temat "przerywania" terapii - ciekawy i dający dużo do myślenia wydaje się sam termin, określenie - terapię raczej powinno się kończyć niż przerywać. Przerywanie terapii powinno być uzasadnione, przemyślane i niegwałtowne! w procesie terapeutycznym pojawiają się ważne procesy i etapy, których dokończenie i świadome przeżycie może mieć bardzo dobre skutki w leczeniu przyczyn depresji i może okazać się bardzo ważne. Oczywiście z takim zamiarem dobrze jest podzielić się z terapeutą :) i to z nim omawiać termin zakończenia terapii - mam wrażenie, że jeśli mamy zaufanie do terapeuty to cały proces kończenia terapii lub jakiegoś jej etapu może być bardzo ważnym i dużo wnoszącym do świadomości pacjenta etapem.
      Sama jestem psychologiem i psychoterapeutą i uważam , że jest to bardzo ważny moment w terapii i absolutnie nie można go potraktować obojetnie, ani jako decyzję niezależną od całego procesu terapeutycznego i relacji z terapeutą. Wszystkiego dobrego Kasia Borkowska (666 23 93 93)
    • canoine tak trochę w temacie 31.03.14, 06:39
      artykulik:

      goo.gl/Luy48b
      miłego dnia :)
      • lucyna_n Re: tak trochę w temacie 31.03.14, 08:26
        "Często dzieje się tak, że zmiany dokonane przez Klienta, na przykład zniknięcie objawu, którym był pracoholizm, bardzo wpływają na otoczenie. Zdarza się nawet, że to otoczenie chce przywrócenia poprzedniego stanu i nieświadomie pracuje na rzecz powrotu do starego. Takie zmiany w systemie rodziny wymagają czasu na ponowne poukładanie kontaktu ze środowiskiem."

        to jest ciekawe.
Pełna wersja