martini-7
10.03.14, 15:21
Jak już nie raz pisałam, rodzinka moja to mój krzyż czasem, kocham mamusię, rodzeństwo i tatusia ale tak jak czasem na mnie działają to po prostu najkrótsza droga do psychiatryka. Od niespełna pół roku mieszkam za granicą, dzielą mnie od nich setki km, i odkrywam, że to prawdziwe szczęście :) gadam z nimi czasem przez tel. czasem przez skype, nie mają przez to aż takiej okazji mi się wtrącać w życie, w wychowanie dziecka, narzucać swojej woli, a jednocześnie dzięki tej odległości widzę lepiej ich zalety i wady. Chyba najlepszą terapią na problemy z rodziną jest wyprowadzić się daleko :) no oczywiście widujemy się na święta (przy okazji Bożego Narodzenia próbowali już przejąć kontrolę, rządzić się moim dzieckiem) ale dwa razy w roku przeboleję jakoś, poza tym jasno dałam do zrozumienia, że moje dziecko to nie ich sprawa, każdy wychowuje swoje wg uznania, zwłaszcza, że mojemu krzywda się nie dzieje.