Żona

18.03.14, 22:00
Witam
Może ktoś z was pomoże....
Sprawa dotyczy mojej żony, nie wiem co mam robć, nie mam znajomych którzy się znają na tyle aby mi pomóc.
żona ma zdiagnozowaną nerwice lękową i depresje, 2x była u psychiatry, dostawała leki...ktorych nie brała. Twierdzi że się ich boi.
Aktualnie jej stan jest kiepski, ciągle płacze. Nie są to jakieś wycia, spazmy, po prostu potrafi siedzieć i płyną jej łzy, malo mówi, ogólnie jest osobą niezbyt gadatliwą.
Na pytania co się dzieje, nie mówi nic.
Co mam robic??? Siłą zaciągnąć do lekarza? Jak?
Nie wiem jak się zachować, przytulanie ją wkurza, nie chce aby ją dotykać.
Może podpowiecie jakieś pomysły, boję się o nia
    • lucyna_n Re: Żona 18.03.14, 22:37
      Zaciąganie siłą nic nie da, namawiaj, proponuj, i przytulaj mimo wszystko, zapewniaj o swoim wsparciu choć ona będzie wszystko negować i zaprzeczać. Ona nei wierzy w możliwość wyzdrowienia bo na tym właśnei polega pułapka depresji, człowiek naprawdę nei widzi światełaka w tunelu i naprawdę jest przekonany że nikt i nic mu już nie pomoże.

      To niechcenie to naczęściej tak naprawdę wołanie o pomoc. Czasami osoba w depresji izoluje się nawet od najbliższej osoby (trochę na zasadzie chorego zwierzaka ktory chowa się w najciemniejszy kąt), ale nie powinno się zoatawiać depresyjnego samego, bo choć pozornie się uspokoi to może zacząć knuć na tematy samobójcze zwłaszcza że tu wchodzą w grę stany lękowe.

      Przydałoby się tutaj wsparcie dobrego psychoterapeuty przed którym żona mogłaby się otworzyć i dotrzeć do źródła problemu, ewentualnie ktorey przekonałby ją o konieczności i możliwości leczenia.

      Zastanawiam się czy ten lęk przed lekami jest spowodowany złymi doświadczeniami, np złym tolerowaniem leków czy tylko skutkiem uprzedzeń/ naczytania się w necie/obiegowych opiniii itd? Tak po prawdzie za chwilę więcej ludzi będzie na lekach antydepresyjnych niż bez nich, moim zdaniem jeżeli stan jest taki jak Pan opisuje to już za bardzo nie ma na co czekać tylko trzeba brać się za leczenie, to samo raczej nie minie, a jeśli minie to wroci za chwilę i w jeszcze gorszej postaci. leki antydepresyjne w większości przypadkow jeśli nei likwidują problemu to przynoszą sporą ulgę, a ulga w takiej sytuacji to jest naprawdę dużo, poprawa jakakolwiek daje na nowo nadzieję i może dać impuls do dalszych działań i leczenia.
      • nativeau Re: Żona 24.03.14, 22:47
        ladnie tu napisalas.
    • legand Re: Żona 19.03.14, 06:55
      Dziekuje za odpowiedź.
      Będę trwał. Co do leków, to niestety przed wzięciem ich poczytała w internecie że mają nieciekawe skutki uboczne i koniec, nie bierze.
      • lucyna_n Re: Żona 19.03.14, 10:49
        Ojej, niedobrze, leki antydepresyjne naprawdę potrafią zdzialać cuda. Większość ludzi ma niewielkie skutki uboczne, w takiej sytuacji zresztą nie bardzo jest alternatywa.
        Powinna spróbować choćby od ułamka dawki docelowej, żeby przełamać ten lęk. Zresztą jak się będzie źle czuła to zawsze może odstawić lek i będzie jak było.
    • martini-7 Re: Żona 19.03.14, 12:19
      Jedyne co mogę to wypowiedzieć się jako też żona i też osoba która przeszła depresję. Miałam podobne stany do Pana żony, też budziłam się zasypiałam z płynącymi łzami, siedziałam i płakałam tak, żeby za bardzo w oczy się nie rzucać, na pytania co się dzieje było odwieczne "NIC", chciałam aby mąż mnie przytulał, interesował się tym co się ze mną dzieje, ale kiedy on to robił odtrącałam go, burczałam na niego co skutkowało jeszcze większym potokiem łez.

      Internet to zło jeśli chodzi o czytanie o lekach i ich skutkach. Zwłaszcza kiedy ktoś ma lęki. Zona wykonała pierwszy krok była u lekarza, dostała leki, co prawda nie jest do nich przekonana ale jednak dało się choć na tych wizytach być. Może zaproponować jej, żeby udała się raz jeszcze do lekarza, przedstawiła swoje obawy i poprosiła o zmianę leków? pewnie i tym razem by coś zaczęła szukać o nich, ale może i udałoby się, aby choć jedną dawkę przyjęła nim siądzie do komputera? Zawsze można podstępu użyć i podać jej lek w czymś, ale to złe rozwiązanie ponieważ przestanie Panu ufać.

      Myślę, że każde działanie "na siłę" może obrócić się przeciw Panu. Jedyne co zostaje to dawać żonie poczucie, że jest Pan obok, kiedy płacze, to jednak zapytać czy coś się stało, kiedy powie, że nic, zaproponować czy może napiłaby się z Panem kawy czy herbaty, to takie podchodzenie do niej małymi kroczkami, siadać koło niej coś zagadać, lub pomilczeć, siedzieć koło niej a ona niech płacze, kiedy już zaakceptuje Pana obecność obok to przytulić pocałować, powiedzieć, że dacie radę, że będzie dobrze, czasem nie trzeba nic mówić, czasem wystarczy być, dać swoją obecnością i zachowaniem poczucie miłości.... depresja skrzywia poglądy, to jak siedzenie w głębokiej i ciemnej studni, bez wiary, że da się wyjść...
      Jeśli Panu się by udało skłonić ją do uzewnętrznienia się to by było wspaniale, to też jakaś forma terapii, wygadanie się... czasem depresyjni milczą jak zaklęci, ale kiedy już poczują, że chcą się wygadać, kiedy czują, że mogą to potrafią taki potok słów potoczyć, że aż dziw bierze...

      Idzie wiosna lub jest wiosna, nie wiem jak tam u Was z pogodą, ale to też ma swój wpływ, ludzie z depresją reagują często na zmiany pór roku. Jeśli ładna pogoda proszę spróbować namawiać żonę na spacery, zabrzmi to może niedorzecznie, ale odrobina ruchu na słońcu może trochę złagodzić napady. Mnie przynajmniej słońce trochę pomagało.

      Nie wiem co mogłabym tu jeszcze napisać, nie chcę dublować tego co pisała Lucyna, więc na tę chwilę mogę życzyć tylko powodzenia i masy siły. Wsparcie w depresji to już część sukcesu.
      • iza_green Re: Żona 19.03.14, 13:48
        Odnosząc się do obaw przed lekami proponuję pomyśleć jakie leki żona brała kiedykolwiek i nie odczuwała niepożądanych skutków. A potem poczytać razem z nią ulotkę i pokazać, że opisane efekty uboczne to 'inna bajka'. tak jak leczyła się aspiryną przy przeziębieniu tak samo trzeba łykać tabletki przy nasilonej depresji.

        I, pomimo diagnozy psychiatry, doradzam wykonać rozszerzony pakiet badań laboratoryjnych: tarczyca i inne hormony na początek.
    • legand Re: Żona 19.03.14, 21:19
      Bardzo dziękuję za to co napisałyscie, sa to dla mnie bardzo cenne rady i z wielu rzeczy jednak nie zdawalem sobie sprawy.
      wizyte u lekarza umówie, najwyżej nie pójdziemy, inne badania byly robione, wyszly ok, nawet miała taki aparat do sprawdzenia pracy serca, nie pamietam jak się nazywa. Na nim wyszły jakies nieprawidlowości spowodowane wlasnie nerwica. No ale skoro nie bierze leków, to one sie pogłębiają.
      Jeszcze raz Wam dziękuje.
      • lucyna_n Re: Żona 19.03.14, 22:14
        Jedno z ważniejszych lekarstw żona ma, Pana pomoc i wsparcie. To bezcenne i mam nadzieję że ta wizyta u lekarza i leczenie przyniesie poprawę.
        Wiadomo proces nie będzie ani szybki ani łatwy, ale żadnych dni nie wspominam tak koszmarnie jak tych zanim podjęłam leczenie. Potem bywało rożnie ale przynajmniej człowiek nie czuł się tak koszmarnie bezradny, i bezsilny wobec choroby.
        Tak jak napisała Martini, ja też polecam choćby krótkie spacery i wystawianie się na wiosenne słońce, depresyjni często chodzą na baterie słoneczne.

        Proszę jej przekazać że trzymam kciuki i wierzę że jej sie uda pokonać paskudę no i serdecznie uściskać :)
Pełna wersja