martini-7
26.03.14, 15:52
Brak mi sił, normalnie zaszyłabym się i płakała, ale nie mogę sobie pozwolić na to... moja dwulatka wróciła do swojego buntu, było już lepiej, a teraz co dnia prawie histeria, zaczynam się zastanawiać czy powodem nie jest to, że może ja matką do kitu jestem i nie odgaduję podłoża jej nerwów? może na za dużo wcześniej pozwalałam? a może za mało czasu poświęcam? no ale co będzie jak drugie dziecko się urodzi? ona kocha małe dzieci, ale co jak takie małe mamę jej trochę zabierze? jest ogólnie grzeczna, inteligentna ale i ma charakter, jest uparta, choć daje się jej wiele już wytłumaczyć i przekonać.
Chwilami przerasta mnie to, jestem na skraju wyczerpania i rozpaczy, chcę jej pomóc, chcę też i wychować na człowieka... czasem mam wyrzuty sumienia kiedy coś zabronię, że jestem złą matką, teraz kiedy jestem w połowie ciąży, też mi czasem brak sił fizycznych żeby się za nią uganiać po dworze i wtedy też źle mi z tym bo, ona traci.... bywa, że mam uczucie, że nie jestem stworzona do bycia matką, że nie umiem dać dziecku tego czego mu potrzeba, że jako matka nie sprawdzam się... kocham ją, nie lubię patrzeć na jej łzy...