bunt dziecka mnie dołuje

26.03.14, 15:52
Brak mi sił, normalnie zaszyłabym się i płakała, ale nie mogę sobie pozwolić na to... moja dwulatka wróciła do swojego buntu, było już lepiej, a teraz co dnia prawie histeria, zaczynam się zastanawiać czy powodem nie jest to, że może ja matką do kitu jestem i nie odgaduję podłoża jej nerwów? może na za dużo wcześniej pozwalałam? a może za mało czasu poświęcam? no ale co będzie jak drugie dziecko się urodzi? ona kocha małe dzieci, ale co jak takie małe mamę jej trochę zabierze? jest ogólnie grzeczna, inteligentna ale i ma charakter, jest uparta, choć daje się jej wiele już wytłumaczyć i przekonać.
Chwilami przerasta mnie to, jestem na skraju wyczerpania i rozpaczy, chcę jej pomóc, chcę też i wychować na człowieka... czasem mam wyrzuty sumienia kiedy coś zabronię, że jestem złą matką, teraz kiedy jestem w połowie ciąży, też mi czasem brak sił fizycznych żeby się za nią uganiać po dworze i wtedy też źle mi z tym bo, ona traci.... bywa, że mam uczucie, że nie jestem stworzona do bycia matką, że nie umiem dać dziecku tego czego mu potrzeba, że jako matka nie sprawdzam się... kocham ją, nie lubię patrzeć na jej łzy...
    • wyszlo_na_dobre spokojnie, to normalne 26.03.14, 21:56
      "Jesteśmy płodzeni, ale nie wychowywani, ci, którzy nas spłodzili, występują
      przeciwko nam z całą swoją tępotą, z całą tą niszczącą człowieka
      bezradnością, i już w ciągu pierwszych trzech lat życia rujnują wszystko
      w nowym człowieku, o którym nic nie wiedzą, a jeśli cokolwiek wiedzą, to
      tylko tyle, że zrobili go bezmyślnie i nieodpowiedzialnie, nie mają też pojęcia,
      że tym samym po pełnili największą zbrodnię" Thomas Bernhard.

    • lucyna_n Re: bunt dziecka mnie dołuje 26.03.14, 22:44
      prooooszę cię, jesteś w ciąży, i masz wyrzuty sumienia że nie ganiasz z małą jak chart po dworze, no rzeczywiście straszliwa krzywda jej się od tego dzieje, normalnie tragedia, zmiany w psychice nieodwracalne. No naprawdę, czy Ty masz zamiar zostać męczennicą?
      Mała musi pojąć że Ty też jesteś człowiekiem, a nie dodatkiem do niej:)
      Dzieci potrafią mieć bardzo zdecydowane charaktery, a jak są bystre to szybko wykapują co będzie najskuteczniejsze w drodze do celu. Histeria jest bardzo skuteczna. Nie ma to jak rzucić się na ziemię i walić kopytami, oraz wrzeszczeć, zwlaszcza wśrod ludzi, wtedy nie ma bata matka się podda jak nic! Przyznasz że ta strategia nie jest pozbawiona szans na sukces! a skoro tak to dlaczego nie stosować jej częściej? codziennie, kilka razy dziennie, przy każdej okazji:) no i łzy, dzieci bardzo ładnie produkują tzw krokodyle łzy, naprawdę łzy u kilkulatka zwłaszcza połączone ze złościa i wymuszaniem nie zawsze oznaczają prawdziwą krzywdę, czasem są tylko środkiem do celu.

      Co do buntu dziecka, no nie umiem konkretnei poradzić co zrobić bo każde dziecko jest inne ale może jakieś programy o radzeniu sobie z kaszkojadami pooglądaj, supernianie czy coś podobnego, oglądalam to kilka razy i moim zdaniem całkiem niegłupie porady tam są. Ja byłam za łagodna dla mojego, teraz widzę że za bardzo się poświęcalam i niepotrzebnie się dołowałam w bardzo podobny sposób kiedy ten swoimi metodami złośnika wymuszał na mnie co tylko chciał, a trochę zdecydowanego "nie" dobrze by w swoim czasie zrobiło. One szybko rosną, trzask prask i masz nastolatka, a to jest dopiero bal na sto par:)
      czym się ciepło
    • zoliborski_goral Re: bunt dziecka mnie dołuje 27.03.14, 09:38
      Nie piszesz jak to się konkretnie przejawia. Jeśli tyowymi w tym wieku atakami temper tantum to moja rada techniczna: ma pełne prawo do ryku ale sama w swoim pokoju. Miałem dobre i szybkie efekty z tą techniką.
      • zoliborski_goral Re: bunt dziecka mnie dołuje 27.03.14, 09:39
        tantrum. temper tantrum czyli wycie i rzucanie się na podłogę :-D
        • lucyna_n Re: bunt dziecka mnie dołuje 27.03.14, 11:19
          mój jeszcze walił głową o podłoże, parę razy tryknął głową o betonowy trotuar, niestety nie zniechęciło go to zbytnio. Spojrzenia przechodniów bezcenne....
          • zoliborski_goral Re: bunt dziecka mnie dołuje 27.03.14, 15:05
            Znam temat chociaż nie osobiście tylko z raportów:) Jeszcze oczywiście jazgotliwe stare baby broniące dręczonego dzieciaka...W tej sytuacji też należy jednak odczekać minutę lub dwie.
            • zoliborski_goral Re: bunt dziecka mnie dołuje 27.03.14, 15:13
              Należy dobrze rozumieć że miotanie się dziecka jest oczywistą formą manipulacji. Jesli jest ona wzmacniana przez reakcję matki która ulega z pewnością będzie częsciej wykorzystywana jako użyteczne narzędzie na zasadzie prostego spostrzeżenia "korzystam bo działa".
              • martini-7 Re: bunt dziecka mnie dołuje 27.03.14, 16:17
                Podsumowując to co piszecie to powiem tak, za bardzo się chyba przejmuję. Akcji pt. walenie głową o coś nie mamy, albo jeszcze na to nie wpadła, albo po prostu jako dziewczynka nie chce się zbyt uszkodzić ;) mamy za to darcie się i to na wysokich obrotach i czasem rzucanie rzeczami, kiedyś się tym denerwowaliśmy i częściej niż dziś reagowaliśmy krzykiem na krzyk, po prostu nerwy puszczały, dziś staramy się jej wytłumaczyć dlaczego czegoś jej nie wolno, jako, że stała się bardziej już rozumną formą kaszkojada coraz więcej dociera, a jak rzuci jakąś zabawką zabieram jej ją na dłuższy czas, zaskoczyła o co chodzi i już praktycznie rzucania nie ma.
                Wczoraj podjęłam decyzję. Muszę być bardziej stanowcza, choć bywałam wcześniej to zbyt łatwo się poddawałam. Co do metody aby mała się wydarła to stosuję ją w miarę możliwości i wyrozumiałości sąsiadów, nie chcę aby policja mi do drzwi zapukała. Kolejnym krokiem jest to, że musimy podnieść autorytet taty w jej oczach, ona jeszcze pół roku temu była praktycznie tylko ze mną, mąż przyjeżdżał i wyjeżdżał, taka praca, a ja starałam się być matką i ojcem.
                Teraz mieszkamy już na stałe znowu razem, więc ona sprawdza ile z kim może sobie pozwolić.
                Ciąża rzeczywiście ogranicza mnie do uganiania się jak chart, do dźwigania i takie tam. Jednak gdzieś we mnie jest poczucie, że mogę zawieść ją jako matka, że powie mi, że za mało czasu z nią spędzałam, zwłaszcza, że czasem będąc z nią 24/7 nie miałam już sił i starałam się aby umiała sama się bawić, co chyba takie najgorsze nie jest. Ostatnio się opuściłam to przyznać muszę, mam jakoś mniej siły, może dlatego, że już trochę brzuch zaczyna mnie ograniczać, do tego mamy remont.
                Chyba pozostaje mi po prostu to przeżyć, przeczekać i być stanowczą. No i przyznaję, że ostatnio zbyt dużo czasu pozwalałam jej przed TV siedzieć (przez ten remont między innymi), a za mało bawiliśmy się z nią, może uwagę chciała na siebie zwrócić. Zobaczymy. Charakterek to ma, nie można jej tego odmówić ;) a ja sama muszę być chyba bardziej obiektywna. A z jedzeniem już sobie darowałam chce to je, nie to nie je, ale między posiłkami tylko na kawałek jabłka liczyć może, zero słodkości.
                Boże jak pomyślę, że za jakiś czas druga runda przede mną, z drugą córką, to chyba się w melisę zaopatrzę w hurtowych ilościach, albo po prostu będę mądrzejsza i mniej uległa. Przecież stanowczość nie koliduje ze wspieraniem dziecka w jego życiu.
                • lucyna_n Re: bunt dziecka mnie dołuje 27.03.14, 19:43
                  Po moich siostrach widzę że drugie dziecko to jakoś inaczej, już człowiek ma to doświadczenie, coś tam się w głowie przestawia i łatwiej idzie z dwójką niż z jednym. Pierwsze to takie rozpieszczone kocię, dziecko czuje że jest dla nas wszystkim i bywa że nieco nadmiernie wykorzytuje ten fakt. Z Twojego opisu wynika że sytuacja jest raczej w normie, mała rozumie po jakimś czasie nowe zasady, jest z nią możliwy kontakt itd, to nie są raczej zachowania nietypowe, jakieś zaburzenia rozwojowe itp a po prostu męczące dla Ciebie i wynikające z próby sił, albo po prostu trochę z nudy bo dziecko niewybiegane to wiadomo marudne:)
                  Skoro i tak chwilowo jesteś nieco fizycznie uziemiona poczytaj trochę literatury fachowej na temat dialogu międzypokoleniowego, przyda się jak nie teraz na jak podrośnie. Polecam też poszukania książki o wspólnych zabawach do zorganizowania w domu, czasami prosty pomysł, nieskomplikowana rzecz a dziecko zupełnie inaczej funkcjonuje, i Ty też, a samemu się na to nie wpadnie choćby z tego zmęczenia:)
                  • martini-7 Re: bunt dziecka mnie dołuje 28.03.14, 14:21
                    Oby było tak jak u Twoich sióstr, że drugie jak się wykluje to jakoś z górki bardziej będzie, w końcu pierwsze to taki prototyp eksperymentalny, człowiek uczy się na nim.
                    Poczytać poczytam i to z chęcią, zawsze człowiek będzie o trochę mądrzejszy, wiesz kiedy w domu siedzimy, a ja mam coś do zrobienia to staram się ją włączać w moje zajęcia, naturalnie na miarę jej możliwości, jest np. fanką ładowania rzeczy do pralki i jej włączania, czy dosypywania przypraw do zupy albo rozpakowywania zakupów, czasem coś z klocków budujemy czy rysujemy, no ale bywa i tak, że sama sobą się zająć musi. Jestem pełna nadziei na przyszłość, no chyba, że druga będzie miała diaboliczny charakter ;)
                    No ale moja mama mówi, że jej ze mną też łatwiej było niż ze starszą siostrą.
                    Tymczasem muszę zaopatrzyć się w literaturę i czytać :)
                    • lucyna_n Re: bunt dziecka mnie dołuje 28.03.14, 23:12
                      I bardzo dobrze że musi od czasu do czasu się zająć samodzielną zabawą, to tak samo ważne jak czas spędzany wspólnie. Człoek musi umieć być przez jakiś czas sam ze sobą, mały człoeik też, ważne żeby ilość tego czasu była dostosowana do wieku, ale Ty myślę sobei jesteś raczej nadopiekuńcza niż tzw odpychająca matka, samo to że sie wogóle tym przejmujesz i zastanawiasz świadczy o tym że dziecka nie zaniedbujesz.
                      ps
                      jeżeli ryczy ze złości i chce się wtedy przytulać, to doradzałabym jednak okazać pewien dystans, bo jak ją zaczniesz tulić to jej się będzie wydawało że dobrze robi skoro "nagrodą" za wrzaski i ryki jest przytulenie , a jakoś w końcu musi przyswoić normy społeczne i pojąć że takie zachowanie nie jest akceptowalne dla innych, i że Tobie nie wolno ciosać kołków na głowie. Musisz jej przekazać realną reakcję, czyli jak wrzeszczysz i się złościsz to nie mam ochoty cię przytulać, nie jest mi miło, nie lubię tego, no bo po prawdzie tak właśnie jest:)
                      • martini-7 Re: bunt dziecka mnie dołuje 29.03.14, 09:22
                        Czy nadopiekuńcza jestem nie wiem, ciężko samej mi siebie oceniać, fakt przejmuję się różnymi rzeczami nad wyraz (pewnie jak się nakręcę widzę je w ciemniejszych kolorach niż jest, ale takie to już moje skrzywienie psychiczne) , ale i często rzucam moje dziecko na zbyt głęboką w przekonaniu niektórych ludzi wodę, znam jej możliwości, wiem na ile jest samodzielna więc jeśli chce coś zrobić nie bronię, np. jeśli chce się wdrapać gdzieś na placu zabaw na wysoką drabinkę ok, niech włazi, ja ją tylko delikatnie asekuruję, tak by kiedy będzie spadać, zdążyć ją złapać bo, podtrzymywać się nie zawsze daje, chce "siama".
                        Tak, masz rację dziecko musi umieć się zająć same sobą, mnie po prostu chyba dobiło, że moje przez jakiś czas musiało zbyt często to robić, albo, że czas spędzany z nami był szarpany.
                        Co do wrzasków, daję jej moment na opanowanie emocji, ona wrzeszczy, a ja czekam, stawiam sprawę jasno, chcesz się przytulać to się trochę uspokój bo, mamie przykro jak się tak zachowujesz, raz dociera, a raz nie, no ale staramy się.
                        Jakoś nie mam tego w sobie co inne matki jakie znam, takie przeświadczenie, że są najlepszymi matkami na świecie, ja tam widzę swoje defekty.
                        Powinni zakazać reklam kaszek i tej całej innej bandy promującej macierzyństwo jako zawsze grzeczne i uśmiechnięte bobasy :P
                        • lucyna_n Re: bunt dziecka mnie dołuje 29.03.14, 17:15
                          Powinni zakazać reklam kaszek i tej całej innej bandy promującej macierzyństwo
                          > jako zawsze grzeczne i uśmiechnięte bobasy :P

                          AMEN
    • mskaiq Re: bunt dziecka mnie dołuje 27.03.14, 23:54
      W wieku około 2 lat u dziecka następuje separacja od matki. To bardzo trudny
      okres i dla dziecka i dla rodziców. Ten okres jest również nazywany okresem
      buntu bo dziecko zachowuje się jakby się buntowało. Jest niesforne, kapryśne
      i trudno zrozumieć co ono chce.
      To nie jest jednak bunt. Dziecko zaczyna odróżniać siebie od matki, spostrzega,
      że matka i ono to dwie różne osoby. Próba separacji jest bardzo trudna, dziecko
      spotyka się z lękiem złością, bezradnością, z którymi sobie nie radzi i dlatego jest
      takie trudne.
      Próby tłumaczenia czy wychowywania zawodzą, a nawet pogłębiają problemy.
      To co dziecko oczekuje od rodziców to akceptacji cokolwiek by nie zrobiło. Kiedy
      odpycha rodzica to trzeba na to pozwolić, kiedy chce się przytulić choćby przed
      chwilą wrzeszczało i zachowywało się niesfornie to trzeba je przytulić. Ten
      okres separacji trwa około pół roku albo dłużej.
      Ono musi się odseparować i rodzice albo mu w tym pomogą, albo mogą
      spowodować, że dziecko nigdy się nie odseparuje.
      Kiedy się dziecku nie uda, wtedy będzie zależne od matki, a później już jako
      dorosłe od innych ludzi. Separacja to jeden z najważniejszych momentów w
      życiu dziecka i matki. Dla obojga znaczy bardzo wiele, bo albo pojawi się bliska
      więź pomiędzy nimi albo do końca życia tej więzi nie będzie.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • martini-7 Re: bunt dziecka mnie dołuje 28.03.14, 14:26
        Ciekawe jest co piszesz o nieudanej separacji, myślę, że moja mama trochę mi nie pozwoliła się odseparować i długo uzależniała mnie od siebie, stąd i moje problemy.
        Co do dziecka mojego to powiem, że dość wcześnie wykazywała sporą niezależność. Teraz na kiedy chce coś zrobić sama pozwalamy, nie chcemy aby była niezaradna.
        Kiedy wpada w szał i się drze, a potem się chce przytulić to ok, ale kiedy się drze bo, coś źle zrobiła daję jej chwilę nim ją przytulę, to ją odrobinę wycisza. Ona wie, że my ją akceptujemy z całym dobrodziejstwem inwentarzu jej silnego charakteru ;)
        Jedno czego chcę, to tak wychować dziecko aby wiedziało, że zawsze może do mnie przyjść, zawsze liczyć na mnie i tatę. Czy się uda? Nie wiem. Staram się też nie robić tego co odsuwało mnie od moich rodziców.
        • mskaiq Re: bunt dziecka mnie dołuje 28.03.14, 22:24
          Im więcej będziesz rozumiała, czuła co ona przeżywa tym bliższy kontakt z nią
          będziesz miała. Zwykle jak dziecko chce przytulenia, to znaczy, że coś złego się
          dzieje, że nie radzi sobie ze swoimi obawami, złością, bezradnością.
          Uważa się, że lepiej przytulić i uspokoić dziecko od razu bo kiedy się opóźnia
          wtedy przez tą krótsza lub dłuższą chwilę pojawiają się u dziecka myśli czy mama
          mnie kocha i to wywołuje lęk.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • martini-7 Re: bunt dziecka mnie dołuje 29.03.14, 09:28
            Staram się zrozumieć jej sytuację, staram się spojrzeć na problem jej dziecięcymi oczami, nie zawsze jednak to wychodzi, co by nie było, wyrosłam z tego, jednak gdzieś w mojej pamięci tkwi to jak ja czegoś pragnęłam, a tego nie dostawałam. Jednak nie zawsze można mieć co się chce.
            Przytulam ją, jednak jak pisałam, daje jej moment na wyciszenie, ona wie, że jak się trochę opanuje to ją przytulę. Potem zwykle się uśmiecha i już jest ok.
            Staram się na nią nie krzyczeć, staram się tłumaczyć, ale jestem tylko człowiekiem i czasem nerwy mi puszczą i głos podniosę.
            Nie wiem, czy to kwestia teraz jej wieku, czy po prostu jakiejś więzi między nami, ale kiedy coś ją przestraszy, coś się złego z nią dzieje przybiega do mnie, a kiedy mnie nie ma to do taty, choć ku mojej radości bywa, że czasem od razu do taty biegnie, a potem idzie do mnie, cieszy mnie to bo, znaczy, że ich relacja zaczyna się odbudowywać, ona przez długo widywała go tylko raz na miesiąc i to przez weekend. Teraz kiedy razem już znowu jesteśmy cały czas, dziecko widzi, że może polegać na obojgu rodzicach.
            • mskaiq Re: bunt dziecka mnie dołuje 29.03.14, 18:22
              Przede wszystkim przepraszam, że mogłaś się poczuć winna, ze nie dostatecznie
              zajmujesz się dzieckiem.
              Nie ma czegoś takiego jak idealna matka, jest tylko dostatecznie dobra matka,
              która ma prawo do błędów, zmęczenia i od czasu do czasu utraty kontroli.
              Dziecko nie może dostać wszystkiego czego chce, ale odmowa może być lepiej
              albo gorzej akceptowana przez dziecko.
              Wystarczy zaakceptować dziecka emocje, np. wiem, że jesteś zły, bo nie dostałeś
              tego co chciałeś, ale nie mogłam ci tego dać bo...
              Akceptacja jego uczuć, jest najważniejsza.
              Jeśli chodzi o rozumienie dziecka, to nie ma tam nic skomplikowanego. Jest ono
              albo złe, albo się boi, albo jest bezradne, albo się wstydzi, itp. To łatwo widzieć, a
              działa się tak aby mu pomóc.
              Kiedy dziecko się boi, wtedy przybiega do Ciebie albo taty bo nie umie sobie z tym
              lękiem poradzić. Często wystarczy tylko przytulić i dziecko jest gotowe eksplorować
              od nowa swój nowy i nie za bardzo jeszcze rozumiany świat. Czasem potrzebuje
              wskazówki czy rady bo nie wie co dalej.
              Myślę, że jesteś wspaniałą matką Martinii.
              Pozdrawiam serdecznie.

              • martini-7 Re: bunt dziecka mnie dołuje 01.04.14, 15:19
                Nie przepraszaj, nie ma za co, niczym mnie nie uraziłeś. Tak rację masz, że tłumaczyć trzeba i staram się jak mogę. Różnie wychodzi. Jednak zauważam od dłuższego czasu, że przetłumaczenia czegoś już zajmuje mniej czasu niż dawniej.
                • martini-7 Re: no to się doigrałam 01.04.14, 15:22
                  zachciało się mi być matką roku, pomimo ciąży i tego, że jakoś dziwnie się czułam ganiałam po placu zabaw, po okolicy starałam się "wybiegać" małą, żeby się porządnie dotleniała, no i ona porządnie dotleniona, a ja najpierw z bólem pleców, a teraz z gorączką (pewnie mnie zawiało gdzieś).... tak, ciąża to jednak ten szczególny czas kiedy trzeba sobie odpuścić parę spraw, np. dźwiganie :/
Pełna wersja