martini-7
03.04.14, 11:13
Mój ojciec pił, pije i pić pewnie już do końca będzie. Miał chwile zastoju, było ok, ale generalnie jest alkoholikiem do czego przyznaje się tylko wtedy kiedy nie ma kasy, kiedy grunt mu się pali pod nogami, a tak ogólnie to kłamie, że nie pije, a chodzi i popija, albo po prostu nie widzi w tym problemu. Z tego co wiem (od lat nie mieszkamy już razem) to nie co dnia jest nawalony, ale co dnia musi być choć mała porcja alkoholu. Jak sięgam pamięcią wszystko zaczęło się od piwkowania, od chodzenia z kolegami na piłkę czy coś tam.
Jego alkoholizm był trudny dla mnie w dzieciństwie i w młodości. Przez to spotykałam się z ludźmi raczej mało pijącymi, mój poprzedni partner piwo pijał od czasu do czasu, ogólnie niech sobie ludzie piją, ale od czasu do czasu, a jak częściej to nie ze mną.
A teraz do sedna. Mój mąż jest piwoszem (choć nie wygląda bo chudy ;) ) praktycznie co dnia po pracy wieczorem wypija piwo czy dwa, jak gdzieś idziemy na imprezę to nie pije nigdy wódki tylko piwo właśnie. Kiedy jesteśmy na pizzy, obiedzie czy gdzieś indziej to do picia zamawia właśnie je. Znamy się parę lat, a nigdy nie widziałam go nawalonego, no może raz czy dwa lekko wstawionego. Kiedy ma wolne i jest w domu to fakt tych piw bywa (choć nie zawsze jest) więcej. Pamiętam, że kiedy palił jeszcze to tych piw bywało więcej. Jednak kiedy zaczął się ze mną spotykać rzucił dla mnie palenie i ograniczyło się piwo.
Co jakiś czas, gdzieś w mojej głowie się tłucze niepokój czy on się uzależni, czy dzieciństwo moich dzieci będzie takie jak moje. Kiedyś próbowałam z nim o tym pogadać, ale powiedział, że nie mam czym się martwić bo, przecież on się nie upija, przecież nie pije wódki, nie chodzi po barach.... Ale czy trzeba to wszystko robić, żeby być alkoholikiem?
Fakt łeb ma mocny. Po paru piwach jest bardziej trzeźwy od innych, nie ma problemów z koncentracją czy prowadzeniem auta (się zdarzyło, że wsiadł po 3 piwach). Jednak we mnie na nowo obudził się niepokój. Myślę, żeby wrócić do rozmowy z nim na ten temat, ale nie wiem czy mam podstawy, czy po prostu mi odwala na zapas :(