Miedzy pieklem a niebem...

21.08.04, 22:42
Moj Maz i ja mamy bardzo odmienne zainteresowania i dosc rozne gusta. Ale
oboje lubimy film "Miedzy pieklem a niebem". Kto nie widzial, niech zobaczy.
Dzis ogladalam go po raz kolejny i przypomnialam sobie, o co z ta cala
nieszczesna depresja chodzi... Ale "nie poddawaj sie".
W odpowiedzi Gloomowi - mam sie ok. Walcze o to, by nie wierzyc w swoje leki,
swoje samooskarzenia...
A co (dobrego) u Was slychac?
Pozdrawiam!
    • gloom Re: Miedzy pieklem a niebem... 21.08.04, 22:55
      Witaj ponownie. Ja pewnikiem nie wysiedzialbym dzis przed zadnym filmem, bo
      nosi mnie po scianach po tym, jak zaczalem przyjmowac cukiereczki od pana
      doktora. Przez dlugi czas sie temu opieralem, wiec teraz mam za swoje. Tak
      mialbym parelat wiecej na przyzwyczajenie sie. Poza tym moze byc, przynajmniej
      przez jakis czas jeszcze wzgledny spokoj spoleczny. A bylas juz u speca
      ponownie? Pozdrawiam cieplo
    • carlabruni Re: Miedzy pieklem a niebem... 22.08.04, 13:11
      Czyli jednak przeciwieństwa się przyciągają. Koniecznie muszę obejrzeć ten
      film. U mnie jest ok. całuję Cię mocno.
      • aphoper1 Re: Miedzy pieklem a niebem... 23.08.04, 07:00
        dzieki:) Krotka notka o filmie mojego autorstwa: "troszke kiczowaty film o
        milosci i malarstwie, gzie wszyscy bohaterowie umieraja (predzej czy pozniej
        kazdego to spotka), ale akcja sie nie konczy, depresja tez, bo trzeba przegrac,
        zbey wygrac, z watkiem reinkjarnacyjnym, ale i tak bardzo chrzescijanski":)
        No i gra Robin Williams;)

        Pozdrowienia
Pełna wersja