Dziecko drugiej kategorii

23.05.14, 14:50
Za niedługo rodzi się moja druga córcia, a ja martwię się, że rodziny traktują ją jak dziecko drugiej kategorii. Zwłaszcza moja rodzina. Moja pierwsza córka jest pierwszą wnuczką mojej mamy, no i tym samym pierwszą siostrzenicą mojej siostry. Jeśli o męża chodzi, to nasza córa nie jest pierwszym wnuczęciem jego rodziców, ale jedyną dziewczynką, więc też jest wyjątkowa dla nich. Moja rodzina choć tego nie mówi daje mi odczucie jakby to dziecko co ma się urodzić miało być gorsze. Drugiej kategorii. Mojej siostrze zdarzyło się nawet parę razy powiedzieć o nienarodzonej "ta druga" choć zna jej imię. Mamie nawet powiedziałam, co czuję, że przykro mi, że tak traktują moje drugie dziecko, powiedziała, że nie jako gorsze, ale boją się, że odsunę pierwszą córkę od siebie po narodzeniu drugiej. Przecież to absurd! Jak można mniej kochać jedno, rodząc drugie??? Choć moja starsza siostra cały czas ma poczucie, że ja rodząc się zabrałam jej wszystko.
Mieszkam za granicą, więc z drugą córką mały kontakt rodzina będzie miała, co raczej nie pomoże im w poznaniu jej i pokochaniu tak mocno jak pierwszą (choć w przypadku mojej siostry czasem wydaje mi się, że to miłość fanatyczna). Choć z drugiej strony, nie będą próbować czegoś rekompensować starszej przez wtrącanie i rozpieszczanie. Bez tego, moja siostra jak tylko nadarza się okazja próbuje szarogęsić się w kwestii mojej córki.
Właśnie przez to poczucie siostry, że wiele straciła kiedy ja się urodziłam mam obawy co do jej zachowania względem mojej drugiej córki. Czy nie przełoży tego co sama czuła na moje dzieci, traktując drugą dziewczynkę gorzej, żeby pierwszej pokazać, że jest ważna. No i do tego czeka mnie wizyta siostry tuż przed terminem porodu, do tej pory bardzo się cieszyłam, ale im bliżej terminu, trochę się zaczynam martwić czy jak ona tu będzie, a ja w tym czasie będę w szpitalu czy nie będzie się szarogęsić i matkować mojej córce, w moim domu irytując tym zapewne strasznie mojego męża, który choć cierpliwy może eksplodować bo, szlag go trafia jak ktoś go traktuj jak niezaradnego faceta, a prawda jest taka, że w kwestiach domu i wychowania dzieci jest lepszy niż nie jedna kobieta.
    • lucyna_n Re: Dziecko drugiej kategorii 23.05.14, 15:50
      Oj, Martini, ile zmartwień jesteś w stanie wygenerować?
      Czy nie czas na po prostu "być" "żyć" a nie zamartwiać się na zapas, dzilić włos na czworo?
      Rodzina chcąc przygarnąć nowego członka stada nie zawsze zachowuje się tak jak sobie wymarzyliśmy, ale to nie znaczy że od razu pożrą żywcem i skrzywią psychikę. Nowy człowiek znajdzie sobie miejsce, trochę to potrwa, ale życie wogóle jest nieustannym szukaniem dobrego miejsca dla siebie, nie ustala się w dniu narodzin szablonu według ktorego się postępuje do końca życia, nie od razu wszystkie trybiki zatrybią, ale zatrybią tylko nie martw się tak bardzo, bo moim zdaniem największy problem, w życiu Twoich dzieci to może być to że Ty tak się o nie martwisz i boisz i jesteś tak bezgranicznie na nich skoncentrowana, że chyba już bardziej się nei da. Wiem że jak dzieci są małe to ta biologiczna więż jest nieprawdopodobnie silna, ale dobrze by było gdybyś przestała traktować swoje życie jako pasmo zmagania się ze sobą, z ludźmi, jako ciągłe wypatrywanie raf na horyzoncie i zdmuchiwania pyłu sprzed stóp pociech. Nie musisz uprzedzać wszystkich zagrożeń w życiu Twoich dzieci i likwidować ich w zarodku i tak zresztą nei jest to możliwe. Każdy musi w życiu się poborykać, ważne żeby był ktoś kto w razie czego poda rękę, pokaże jak pokonać przeszkodę, nauczy, naprawdę nie ma potrzeby nosić w lektyce. Uwierz trochę w to że Twoje dzieci dadzą sobei w życiu radę.

      Chciałabym żebyś umiała znaleźć w sobie dużo zdrowego egozimu, dążenia do osobistej wygody i komfortu. W Twoim przypadku nie ma obawy przegięcia w drugą stronę. Jak człowiek umie być trochę egoisytą to innym też się z nim łatwiej żyje. Najbardziej przecież męczą osoby ciągle szukające drugiego dna, i zagłaskujące kota, te przysłowiowe dobre chęci itd
      To trywialne, wiem, ale pomyśl bardziej o sobie, spraw sobie przyjemność, powiedz swojemu zamartwianiu "STOP!" i wydrukuj sobie kartkę "wszystko będzie dobrze, nie warto się martwić na zapas" Bo naprawdę nie warto, co będzie to będzie, jak przyjdzie to dasz radę a jak nie przyjdzie to po co się już teraz martwić :))
      • martini-7 Re: Dziecko drugiej kategorii 23.05.14, 18:00
        Wierzę w moje dzieci, wierzę, że są i będą silniejsze ode mnie. Ogólnie rzecz biorąc to może nie tyle cały czas szukam czegoś czym mogłabym się martwić, czy jestem mega skoncentrowana na dzieciach, ale jednak raz na jakiś czas przychodzą słabe chwile, tak jak teraz, a wtedy potrafi mnie zgiąć za wszystkie spokojne dni. Myślę, że choć terapia zakończona, depresja w zakładce "przeszłość" to jednak jest to choroba nieuleczalna, która zawsze znajdzie sobie szczelinkę żeby w życie człowieka się wkraść.
        Jest jednak prawdą, że za bardzo koncentruję się na relacji moje dzieci - moja rodzina. Po prostu nie wyobrażam sobie, że będą się oni wtryniać w ich życie.
        Piękne w małych dzieciach jest to, że mówią co myślą, więc fakt, trzeba się przestać martwić, nawet jak słabe dni przyjdą i wierzyć, że dzieci same się obronią ;)
        Widzisz, rację też masz z tym, że za bardzo myślę o przyszłości swoich pociech ( w tym jednej przecież nie narodzonej), chcę aby były samodzielne, bardziej niezależne niż ja byłam, nie chcę stworzyć między nimi a mną tego co było w moim domu rodzinnym, stąd często narażam się na krytykę, że zbyt lekko podchodzę do paru spraw z życia dziecka, że pozwalam jej sprawdzać własne możliwości.
        Postanowienie od dziś - jak mnie dopadnie znowu słaby dzień, jak zrobi się znowu szczelina dla głupiego zamartwiania się, generowania sobie problemów, zajmę się czymś kreatywnym, albo po prostu postaram się to olać i przesiedzieć czekając aż przejdzie, życie mija i lepiej się nim cieszyć niż martwić na zapas :)
        Ps. martwienie na zapas i generowanie zmartwień - wyniesione z domu, ja przy reszcie domowników to naprawdę pikuś ;)
        • lucyna_n Re: Dziecko drugiej kategorii 23.05.14, 19:27
          W sumie to może nawet dobrze że się tak umiesz wypisać, wyrzucić z siebie, mam tylko nadzieję że nie żyjesz takimi zgryzotami dzień i noc, bo że się tam co jakiś czas człowiekowi nazbiera "nocnych strachów" o dzieci to chyba jest normalne? byle życie biegło do przodu i człowiek nie tkwił w koszmarze swoich obaw i porównań.
          Ty nie jesteś swoją matką, Twoje dzieci nie są Tobą, tworzycie coś zupełnie nowego i innego, i nawet jeśli kontakty z babcią i ciotką nie będę takie jak byś sobei wymarzyla to nic się dzieciom nie stanie bo jak w domu wszystko jest ok, to dalsza rodzina ma moim zdaniem mierny wpływ zwłaszcza jeślinie na co dzień tylko od czasu do czasu, a że tam trochę będą dzieci rozpieszczać czy coś tam robić inaczej niż Ty to nie zrobi rewolucji bo na co dzień z dziećmi jesteście Wy, rodzice, między Wami będzie dobrze, Wasz do m będzie fajny to i dzieci będą szczęśliwe. Drobne błędy nie stanowią o klęsce wychowania, a babcine wyskoki to chyba każda matka której dzieci mają kontakt z babcią może długo wyliczać, na to mądrych nie ma:)
          a wymądrzam się na ten temat " z pełną odpowiedzialnością" jako matka od kilku miesięcy całkiem dorosłego chłopa i teraz widzę ile z moich obaw było zupełnie, zupełnie niepotrzebnych i jak niepotrzebnie się dręczylam że to czy tamto wykrzwi mi dziecko i będzie takie popaprane jak ja, a nie jest, w niczym nie przypomina mnie, kompletnie inny człowiek, tak więc ja jestem zdania że my tym dzieciom raczej towarzyszmy niż wychowujmy, tak jest najlepiej, być blisko, pomagać gdy trzeba, uczyć jak sobie radzić z problemami i odważnie puszczać w świat, trzeba wierzyć w młodsze pokolenie i w siebie:)
          • martini-7 Re: Dziecko drugiej kategorii 24.05.14, 19:39
            Żyć tymi myślami to nie żyję, pewnie by mnie wówczas już dawno związali i zamknęli w pokoju z mięciutkimi ścianami i bez klamek ;) Czasem mnie się właśnie tak zdarzy, że coś się ubzdura i próbuje męczyć, no i czasem właśnie warto chyba wywalić z siebie, żeby poznać punkt widzenia innych. Pomaga.
            Zgadzam się z Tobą, że dzieciom bardziej się towarzyszy niż wychowuje. Na początku ich życia pokazujesz im jakie zasady światem rządzą, a potem one coś same z tym robią. Marzy mi się być właśnie towarzyszem moim dzieciom, kimś w kim będą czuły wsparcie i będą wiedziały, że cokolwiek się stanie mogą bez strachu do mnie przyjść.
            Babcie i ciocie to ciężki temat, kocham obie, widzę zalety obu, widzę jak moje dziecko kocha je ale czasem po prostu zabić mam ochotę jak przeginają. No ale widać taka natura ich stanowiska w stadzie. Ich relacje są raczej ok, tylko czasem fanatyzmem wieje i zbytnią troską.
            Jest mi lżej.
    • mskaiq Re: Dziecko drugiej kategorii 24.05.14, 15:27
      To co piszesz Martinii ma wile sensu. Rzeczywiście może się wydawać, że najmłodsza
      będzie zepchnieta przez ta starszą.
      Z drugiej strony to właśnie ta starsza przeżyje być może największy stres swojego
      życia, po urodzeniu się twojego drugiego dziecka.
      Drugie dziecko będzie Ciebie potrzebowało, ale te potrzeby przez dłuższy czas będą
      związane z karmieniem i wtedy Twoją bliskością.
      U pierwszego dziecko pojawi się poczucie odrzucenia jej przez mamę czy tatę i im
      bardziej pierwsze dziecko było hołubione tym większe poczucie odrzucenia.
      Najgorsze jest to, że nie da się dziecku wytłumaczyć, że jest inaczej, ono czuje, że
      jest tak jak ono czuje i nie da się przekonać choćbyś nie wiem ilu argumentów
      użyła.
      Myślę, że dobrym sposobem jest przekonać, starsze dziecko że to nowe nie jest
      tylko mamy i taty ale i jej. Niech Ci asystuje przy przewijaniu i innych czynnościach.
      Myślę że warto dawać się jej przytulać do małego dziecka. To zwykle rozwija więzi
      miłości pomiędzy nimi.
      Myślę również, że nie musisz się obawiać o to małe dziecko, to ono po urodzeniu
      będzie i tak największą atrakcją dla wszystkich bo jest małe, bezradne i najśliczniejsze.
      Pozdrawiam serdecznie.

      • lucyna_n Re: Dziecko drugiej kategorii 24.05.14, 17:59
        "będzie i tak największą atrakcją dla wszystkich bo jest małe, bezradne i najśliczniejsze"

        :)
      • martini-7 Re: Dziecko drugiej kategorii 24.05.14, 19:49
        Staramy się od samego początku przygotowywać starszą córkę na przyjście siostry. Opowiadamy jej o dzidziusiu, była z nami na USG i była zachwycona. Znajomi mają małego synka, nasza Mała zna go od pierwszych dni jego życia, jest bardzo opiekuńcza wobec niego, za zgodą owych znajomych, nasza córka pomaga im przy nim na miarę swoich możliwości, kiedy się z nimi widzimy. Opowiadamy jej, że za jakiś czas będzie miała własnego takiego szkraba w domu.
        Na pewno w sposób naturalny dojdzie do jakiegoś odsunięcia. Teraz przez czas ciąży mała już wie, że nie mogę już jej brać tak często na ręce, czy że ma uważać w czasie zabawy żeby mnie w brzuch nie uderzyć. Często sama z siebie przychodzi i przytula się do brzucha, całuje i gada do swojej siostrzyczki. Wiem, że kiedy dziecko już będzie na świecie i teoria przejdzie w praktykę może być gorzej, może być kryzys, ale dołożę wszelkich starań aby starsza córka jak najmniej odczuła to, że muszę czas dzielić między nią a siostrę. Nie chcę aby doszło do sytuacji w której ona zacznie ją traktować jako zagrożenie. Nie chcę też aby ktoś z rodziny starał się coś więcej starszej rekompensować, żeby przez te rekompensacje właśnie nie dać jej odczuć, że może być zagrożona. My z mężem wierzymy, że uda się nam traktować dzieci równo, marzy nam się aby i rodziny tak je traktowały, a jak będzie czas pokaże, trzeba dać szansę temu co się stać musi.
Pełna wersja