mareczek_70
23.08.04, 08:00
Była kobieta, zmarł jej mąż – na drugi dzień wylądowała z zawałem w szpitalu -
potem długo nie mogła się pozbierać – zaczęła się leczyć psychiatrycznie –
depresja i ciągła apatia – leżenie w łóżku i gapienie się w ścianę - przeszła
na rentę – brała przez lata Anafranil i Lysanxię – po 9 latach znalazł się
psychiatra, który powiedział, że ją odtruje, bo po co wspierać przemysł
farmaceutyczny – poszła do szpitala po 2 mc wróciła z podwojoną ilością
innych leków i przez ostatnie lata te leki ciągle się zmieniały w okresach co
3-4 mc – nazw już nie spamiętam – 4 pobyty w psychiatryku po kwartale każdy –
przez ostatni rok wizyty psychiatry i psychologa co tydzień w domu– próby
wyjazdów do rodziny dla „rozruszania”– w międzyczasie narodziny wnuków jako
dodatkowa motywacja – dodam iż nie było żadnych problemów czy to finansowych
czy innych zagrożeń dla naszej rodziny – 3 tygodnie temu znaleźliśmy ją w
pokoju wisząca na pasku – była moją mamą…
Te szpitale, „lekarze” i tabletki to jedno wielkie bagno i nic więcej –
pracują jak w piekarni i tyle.