martyna2525
18.06.14, 21:16
Czuję jakbym miała jakąś blokadę, był czas że płakałam na ślubach pogrzebach, filmach , programach ale od kilku lat mam jakąś blokadę i nie płaczę.
Nie wiem czym jest to podyktowane, jakbym nie była wstanie płakać, owszem jest mi smutno jak się dzieje coś złego, jak się dzieje komuś krzywda ale nie ma łez. Na pogrzebach jestem " nieobecna duchowo" tak naprawdę tylko ciało stoi. W wielu momentach ja się wycofuję w milczenie i w " inny świat" poza rzeczywistym z dala od emocji.
Tak się zastanawiam czy nie zdrowiej jest płakać? czy np krzyczeć?
spotykam się ze stwierdzeniem " ja nigdy nie słyszałam byś krzyczała"-i tak jest nie krzyczę tłumię to w sobie i zazdroszczę ludziom, którzy wyrzucą całą frustrację na zew i czują ulgę .
Da sie tego nauczyć?