Daje sobie rok

25.06.14, 00:49
jesli nic sie przez ten czas nie zmieni, to zegnaj okrutny swiecie! Po co sie meczyc, bo tak chca inni? Powinna byc dozwolona eutanazja dla przegranych frajerow takich jak ja.
    • lucyna_n Re: Daje sobie rok 25.06.14, 12:18
      mam nadzieję że nie będziesz robić za rok podsumowania na forum
      ja mam uczulenie na samobójców-gawędziarzy.

      Powiem tak, jeżeli przesiedzisz ten rok na dupie i będziesz robić to co do tej pory to nie oczekuj wielu zmian na lepsze, bo skoro robisz to samo i tak samo to niby dlaczego miałoby to nagle przynieść inny wynik?
      Życie się samo nie odmienia, jak się człowiek zapadł w bagno trzeba się mocno zmobilizować żeby się wykaraskać, a i łbem ruszyć, a skoro masz tylko rok to nie trać ani jednego dnia, bo czasu ciut ciut. Ja bym sobei dała ze 3.
      • martini-7 Re: Daje sobie rok 25.06.14, 16:23
        3 lata? Lucyno, to może być zbyt dużo lub zbyt mało, wszystko zależy od nastawienia autora wątku, a przy nastawieniu jakie prezentuje obecnie to i wieczność może być mało. 3 lata to dużo żeby się męczyć z okrutnym światem, no ale i za mało by doznać wszelkich okrucieństw tego padołu łez. Ja mam propozycję dla autora. Wyznacz cel. Niech depresja nim będzie.
        Wiesz, nastawienie celowe czasem działa motywująco. Niech pokonanie choć części problemów będzie celem na ten rok. Potem kolejny rok i kolejny cel. To może zabrzmi badziewnie, ale to daje frajdę. Mi dało. Wstałam z łóżka powiedziałam, że pieprzę, nie będzie "coś" rządziło mną. Może w ten sposób trzeba?

        Mogłabym napisać, żeby się autor nie łamał, świat jest piękny i takie sprawy, ale po co? świat jest piękny dla tych co to piękno widzieć chcą, a do tego trzeba ruszyć cztery litery i przestać być bezwolnym niewolnikiem depresji. Wiem, że to nie takie hop siup, ale kto nie działa ten nie ma efektów.
        • deadgirl Re: Daje sobie rok 26.06.14, 03:46
          nie naleze do samobojcow-gawedziarzy. Po prostu jestem przemeczona i mialam wczoraj zalamanie.

          > Mogłabym napisać, żeby się autor nie łamał, świat jest piękny i takie sprawy, a
          > le po co? świat jest piękny dla tych co to piękno widzieć chcą, a do tego trzeb
          > a ruszyć cztery litery i przestać być bezwolnym niewolnikiem depresji. Wiem, że
          > to nie takie hop siup, ale kto nie działa ten nie ma efektów.

          Fajnie, wszyscy z gory wiedza co i jak robie. Nie mozna sie dziwic ludziom, ktorzy z depresja nie mieli nic wspolnego, skoro depresjanci potrafia podobnie odnosic sie do zagadnienia.

          10 psychiatrow, 3 terapeutki, troche lekow i wypowiedzianych komunalow. Do tego zapisalam sie na jezyk obcy, ale niestety IQ spadlo o polowe, zaczelam znowu cwiczyc rysunek, bo mialam zamiar pojsc na warsztaty, ale nie wychodzi mi to jak kiedys. Probuje spotykac sie z ludzmi, odwiedzilam mase miejsc z CV, nawet o konkretnym normalnym wolontariacie nie moge pomarzyc, bo zaproponowano mi prace magazynowe i jeszcze musialabym dokladac do interesu 20 zl za podroz. W sklepie mnie nie chciano, na sprzataczke tez. Dwa staze mam za soba i wszyscy byli ze mna zadowoleni, ale nie jestem znajoma krolika. Kupilam sobie keyboard, pogralam troche i rzucilam w kat (jako dziecko kochalam grac), bo nie czuje zadnych, ale to zadnych emocji, kiedy gram.
          Przed chwila troche sie pouczylam i glowa mi peka. Biore suplement na poprawe koncentracji, ale nie dziala. Szukam teraz jakichs studiow podyplomowych dotowanych przez UE, skonczylam kurs itd, itp w tym temacie.
          "świat jest piękny dla tych co to piękno widzieć chcą". No, na przekor i dla hecy nie widze w niczym przyjemnosci, nawet w sluchaniu muzyki, do czego wysilac sie nawet specjalnie nie trzeba. :D


          • lucyna_n Re: Daje sobie rok 26.06.14, 12:40
            Może zmiany muszą być jakby od innej strony?
            świat jest piękny dla tych co piękno widzieć nie tyle chcą co mogą, w depresji nei można i na tym między innymi polega koszmar tej choroby.
            Nie sądzę żeby wskrzeszenie starych zainteresowań mogło odmienić Twoje życie w sposób tak radykalny żebyś nagle rano wstała i poczula że chce Ci się żyć, tu trzeba chyba większego kalibru. Zmian w sposobie postrzegania siebie, zrozumienia siebie, ustawienia na nowo priorytetów, codzienności i znalezienia całkowitej odskoczni od tego co robilo się do tej pory i jak się żyło, bo skoro tak jak jest przyniosło efekt w postaci depresji to trzeba się zajść z innej mańki. No i odkrycia co naprawdę jest Ci do życia potrzebne a co stanowi zbędny balast wypompowujący z Ciebie siły.
            Czasem długo trzeba do tego dochodzić, że np nie żyło sie według własnych potrzeb tylko spełniając oczekiwania innych, rodziców, partnera, społeczeństwa, znajomych, religii, czort wie kogo i czego tylko nie samego siebie.
            Dla jednych pełne życie musi być pełne czynności, nowych wyzwań, podróży ruchu, dla innych właśnie nie, potrzebują spokoju, przytulności, rutyny i drobnych ale stałych zajęć z ktorych czerpią przyjemność, spokój satysfakcję.
            Dla mnei kluczowym było w pewnym momencie nauczenie się zdrowego egoizmu, bo jak się okazało większość życia spędzilam w jakimś obłąkańczym kieracie który tak mi wpajano od małego że uwierzylam że to są moje potrzeby i moje własne chęci, co mnie wypalało w tempie przyspieszonym, odpuszczałam dopiero wtedy kiedy mi ciało i umysł po prostu padały na twarz.
            • deadgirl Re: Daje sobie rok 29.06.14, 19:47
              Dzieki za odpowiedz i przepraszam za histerie :/ Czuje sie lepiej. Moze rzeczywiscie powinnam sprobowac czegos nowego. Najgorsze jest to, ze jest sie pasozytem, a chcialoby sie pomoc, dolozyc kasy do domowej skarbonki. Moze jakims cudem praca sie znajdzie. Wczesniej czy pozniej musi.
              • lucyna_n Re: Daje sobie rok 29.06.14, 22:12
                Rodzina jest po to żeby się wspierać właśnie w takich chwilach kiedy ma się problemy, nie ma pracy itp. Nie jesteś pasożytem, bo Ty chcesz pracować tylko na razie jeszcze nie udało Ci się znaleźć pracy, gdybyś była pasożytem to do głowy by Ci nie przyszło szukac pracy a już z pewnością nie przejmowalabyś się tym co sobie ktokolwiek pomyśli tylko korzystała ile wlezie.
                Jak to mawia młodzież "za hajs matki baluj śmiało" :)
                Praca się znajdzie,jakkolwiek szukanie jej to bardzo stresujące zajęcie, i chyba każdy ma wtedy chwile zwątpienia że już mu się nigdy nie uda, ale w końcu się udaje.
    • mskaiq Re: Daje sobie rok 28.06.14, 08:34
      Dostojewski napisał w braciach Karamazow - "Piekło jest cierpieniem niezdolnych
      do miłości"
      Każdy z nas musi stawić czoła własnemu piekłu i przejść przez nie. Tylko w taki
      sposób można znaleźć drogę do miłości i do domu.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • martini-7 Re: Daje sobie rok 01.07.14, 14:39
        Przepraszam Cię autorko, jeśli to co napisałam Cię wkurzyło, nie pisałam jednak z zamiarem dokopania Ci jestem daleka od takiego typu posunięć.
        Nigdy za nic nie przepraszaj, za żadne histerie czy złe dni, jesteśmy na forum "depresja" to chyba tutaj norma ;)
        O pracę się nie martw, znajdzie się. Poniekąd wiem co czujesz, sama kiedyś przez dłuższy czas siedziałam w domu bez pracy, na utrzymaniu rodziców. Straszne to było bo, gdzie nie poszłam tam nie wychodziło, załamywałam się, wpadałam w coraz większy dół, a rodzina w ramach wsparcia mówiła mi jaka jestem głupia i beznadziejna skoro inni pracę mają, a ja nie.
        Jednak nic nie trwa wiecznie, każda zła passa ma swój koniec, zobaczysz znajdziesz pracę, nowe satysfakcjonujące hobby i jeszcze tu nam napiszesz, że świat nabrał barw :)
        Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
        • deadgirl Re: Daje sobie rok 02.07.14, 00:10
          "rodzina w ramach wsparcia mówiła mi jaka jestem głupia i beznadziejna skoro inni pracę mają, a ja nie"

          heh, wspolczuje, moja rodzina mnie wspiera i jest wyrozumiala. Natomiast z dokopywaniem spotkalam sie w szkole, poprzedniej "pracy", wsrod znajomych. Mam dosc takiej mentalnosci - wychowywania, uczenia przez ponizanie, wysmiewanie, pieprzonej malostkowosci. Wlasnie to, procz braku pracy, tak mnie dobija. Dla naszych polskich mezczyzn jestem wybrakowana, nie taka, nie siaka. Natomiast wspaniali niedouczeni nauczyciele nie poznaliby sie pewnie nawet na Einsteinie. Niestety zamieniam sie w ludzi, ktorych nie lubie; marudze, ze "nie warto", "nie uda sie". Kiedys bylam inna. Niestety dalam sie wychowac ludziom.

          Nie mam sily ani ochoty uczyc sie czegokolwiek. Gdy mam posprzatac, ugotowac obiad, zrobic zakupy i jeszcze sie czegos nauczyc, to czuje sie jak przed wyprawa na Mount Everest.
          Sprobowalabym z lekiem podnoszacym ilosc dopaminy, ale pamietam, ze kiedys bralam Moklobemid i sie nie sprawdzil. Bylam po nim wyczerpana, wiec...
          • deadgirl Re: Daje sobie rok 02.07.14, 03:35
            ...ale zostawmy te moje smetne postekiwania. Szkoda jednak mojej energii na powyzsze rozmyslania. Odkrylam dzis ASMR (Autonomous sensory meridian response). Na youtube jest pelno lepszych i gorszych nagran. W jakis cudowny sposob sprawiaja, ze potrafie w pelni zrelaksowac sie i skupic na zadaniu (slucham i np... jednoczesnie ucze sie :O), przestalam tez meczyc sie.

            Warto probowac wszystkiego, nawet rzeczy, ktore wydaja nam sie dziwne i/lub smieszne.
            • deadgirl Re: Daje sobie rok 02.07.14, 03:47
              Przez to "się" po kazdym czasowniku wyszlam na ofiare rusyfikacji. To wszystko przez te zle internety, pardon.
              • lucyna_n Re: Daje sobie rok 02.07.14, 12:57
                Jeśli chodzi o język polski i internet ja cały czas drżę przed "om" i "ą", te błędy są tak powszechne że boje się iż mi się w końcu od czytania coś w tym łbie poprzestawia i też zacznę pisać "dziecią" i "ludzią".
                Na szczęście "bynajmniej" używane zamiast słowa "przynajmniej" już jakoś wyszło z mody, a długo spędzało mi sen z powiek że społeczeństwu tak już zostanie na trwałe
                Jest jeszcze jeden taki kwiatek, "posmakuje" używane zamiast "zasmakuje", zawsze widzę wtedy potrawę próbującą jedzącego czy jest dobry w smaku. Niecierpię też "mniam, pycha" na końcu każdego przepisu.
                • deadgirl Re: Daje sobie rok 02.07.14, 13:02
                  Im wiecej czytam komentarzy, tym wiecej mam watpliwosci dotyczacych gramatyki. Czuje, ze sie uwstecznilam, ale wystarczy zadbac o higiene psychiczna i nie czytac wszystkiego jak leci.
                  • lucyna_n Re: Daje sobie rok 02.07.14, 13:14
                    Łatwo powiedzieć, ja mam taki przymus że czytam od małego brzdąca, wszystko, etykietki, instrukcje, napisy, wszystko co mi wpadnie w ręce lub oko, czytam zresztą okropnie szybko i często zanim się opanuję że nie warto to już po ptokach:) Z książkami muszę uważać, żeby nei było w nich jakichś zbyt naturalistycznych opisów paskudztwa, czegoś co poruszy tą niedobrą strunę, bo na domiar złego mam koszmarnie dobrą pamięć zwłaszcza do rzeczy wywołujących nieprzyjemne odczucia i złe wspomnienia i jak raz coś mi zapadnie w pamięć to koniec, już tam jest na zawsze i przywołuje się samoczynnie w najmniej wlaściwych momentach.
                    a o durnych melodyjkach np z reklamy proszku do prania już nie wspomnę, nieustannie wchodzą mi do głowy takie durnoty i się odtwarzają w nieskończoność.
Pełna wersja