Jak wytrzymać, zanim leki zaczną działać?

02.07.14, 20:40
Leczę się od dziewięciu miesięcy (PTSD+depresja), kilka miesięcy temu zmniejszono mi dawkę leku, przeszłam też na generyk i prawdopodobnie trafiłam na podróbkę (to możliwe w kraju, w którym go kupowałam). W każdym razie mam straszliwy nawrót choroby, w tak głębokim dole jeszcze nie byłam. Dawka już podwyższona, lek kupiony w dobrej aptece, czekam na psychoterapię i... i właśnie, muszę poczekać, aż wszystko zacznie działać.
Nie mogę tyle czekać, boję się. Mam myśli samobójcze, jestem rozedrgana emocjonalnie (albo otępiała - po kventiaxie, który mi zaordynowano, żebym mogła spać, a którego nie bardzo mogę brać, bo potem nie nadaję się do pracy). Moja dr właśnie poszła na urlop...
--
    • lucyna_n Re: Jak wytrzymać, zanim leki zaczną działać? 02.07.14, 23:25
      Nie wchodzi w grę jakaś opcja leczenia na oddziale dziennym? Tak żebyś nie byla sama i miała kontakt z lekarzem, terapeutą? Ewentualnie może mniejszą dawkę tego usypiacza? żeby jakoś tam przetrwać a nie zasnąć w pracy. Może jest ktoś kto móglby do ciebie codziennie przychodzić, posiedzieć, pogadać, pomilczeć, pooglądać z tobą film, wypić herbatę, zjeść posiłek, bo w samotności to się straszne myśli potrafią lęgnąć.

      Ja przy nawrotach trwam dzięki czytanym w kolko starym dobrym przyjacielom-książkom, audiobookom, filmom i drobnym codziennym rutynowym czynnościom ktore z uporem staram się planować i robić na ile wystarcza sił, tak żeby nie patrzeć w sufit i nie tonąć w myślach.
      Mam na takie momenty też spisaną sekwencję prostych asan z jogi i po kolei je wykonuję, i trochę filmow z lajtowymi ćwiczeniami rożnymi typu rozciąganie itp, bo mi bardzo pomaga skupienie się na ciele, na tu i teraz, poczucie że stoję twardo na ziemi, chociaż często mam wrażenie że sily fizyczne ze mnei po prostu wyparowują, to takie choćby najprostsze niemęczące ćwiczenia jakoś przywracają na trochę poczucie realności. Dobre też są relaksacje starą dobrą metodą schultza albo jacobsena, zmniejszają napięcie i trochę pomagają opanować najgorsze lękowe chwile.
      No i ciągnę też czasem na uspokajaczach doraźnych, nic lepszego nie udało mi się wymyślić.
      Jeżeli jesteś w znośnej kondycji psychicznej to bardzo polecam rower, i marszobiegi, takie np minutę biegu, 5 minut marszu. Jak sie człowiek męczy fizycznei to bywa że uda się trochę odpocząć psychicznie, ale to zależy od ogólnej kondycji i nasilenia depresji.
      Trzymaj się i pamiętaj że to minie, że teraz jest to najgorsze i że już będzie tylko lepiej z każdym dniem.
Pełna wersja