ehhhh...życie...

IP: *.chello.pl 25.08.04, 04:03
taaaaa...nawet nie wiem co mam napisać...26 lat...bez studiów...bo nie wiem
co studiować,bez konkretnej pracy... bo bez zawodu...i tak gdzieś od roku bez
pomysłu na życie...a czas leci.Próbowałem już wielu rzeczy...4 lata w szkole
muzycznej(obój)...na akademie już nie poszedłem bo...wypaliłem się jakoś. Po
maturze trochę pracy,najpierw gorszej potem tak ze trzy lata na kierowniczym
stanowisku w sporej firmie,zarobki całkiem niezłe. Ale to nie było
to...nerwicy sie chyba tylko nabawiłem . Przyszła kolej na konie
wyścigowe...najpierw rok praktyki w dużej stadninie...potem warszawski
służewiec...jakieś pół roku...i dupa...nie wytrzymałem...dałem sobie
spokój.Znowu stadnia koni - tym razem mała...pół roku i koniec...ani z tego
przyjemności ani pieniędzy... a ja chciałbym przeciez coś osiągnąć...do
czegoś dojść. Tylko cały czas nie wiem co i do czego. A teraz siedze tak już
na dupie prawie rok i zastanawiam sie co robić?? W którą stronę iść?? Czym
się zająć?...Mam troche marzeń...ale narazie to tylko marzenia...bez
pieniędzy nic z tego nie bedzie...a jak je zrobić nie potrafiąc robić czegoś
konkretnego...nie bedąc fachowcem wyokiej klasy?? Tylko w czym??...nie wiem.
Wydaje mi sie,że już nic nie wiem...moja samoocena już dawno spadła poiżej
zera....

...nie wiem nawet w jakim celu pisze te wszystkie rzeczy...to chyba stek
bzdur.......
    • mskaiq Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 04:56
      Studia nie przesadzaja o niczym. Zreszta gdybys chcial to skonczylbys studia.
      Mysle ze Twoj problem polega na tym ze nie umiesz sie cieszyc tym co robisz,
      zawsze znadziesz powod zeby tego nie robic. Stanowisko kierownicze nie wiaze
      sie z nerwica, mozna nie byc na zadnym stanowisku i miec nerwice. To zalezy od
      sposobu zycia, ocen ludzi i tego co sie dzieje wokol Ciebie. Mysle ze rowniez
      od braku ruchu i zlego odzywiania.
      To wszystko mozesz zmienic tylko musisz chciec i wierzyc ze to mozesz zrobic i
      zaczac to robic wbrew rozmaitym przeszkodom. Kazde zycie, kazdego czlowieka ma
      takie przeszkody, jedni chca i maja motywacje aby je pokonywac a inni sie przed
      nimi cofaja. Nie mozna sie cofac bo kazde wycofanie oznacza oddanie czegos
      waznego dla nas.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 08:57
      Albo poskladac sie do kupy, zorganizowac i do dziela z ideami,

      Albo laaaać na ten uciekajacy czas, nie brac go za miernik swojego bycia.
      Mierzyc sie nie czasem ale radosciami, jakie wysysa sie codziennie z roznych
      pierduł i wiekszych dawek, ktore w koncu sie zdarzaja. Tutaj studia
      niepotrzebne. Owszem, wysilek uczenia sie jest niezbedny. Bo trzeba nauczyc sie
      znajdowac satysfakcje. Liczyc na jej przyjscie i oswiecenie "hallo, to ja twoja
      radosc, ktora da ci teraz sens zycia, tym mozesz i masz sie cieszyc" to jak
      czekanie nia deszcz. Bedzie albo nie. A moze szukanie radosci i odnajdowanie
      przetworzyc w pasję, i tak do konca zycia ?
      • o-ren_ishi Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 10:11
        > Liczyc na jej przyjscie i oswiecenie "hallo, to ja twoja
        > radosc, ktora da ci teraz sens zycia, tym mozesz i masz sie cieszyc" to jak
        > czekanie nia deszcz.

        A kiedy radosc przychodzi, to czlowiek czesto mysli, ze to pomylka jakas.. Ona
        przeciez miala byc w szmaragdy i aksamity rodem z Indii przystrojona. A tu co?
        Przyszla radosc. Tak przyszla, ale jakas taka skromna, potulna, usiadla gdzies
        z boku i zwrok wbila w ziemie.
        • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 10:42
          Klapki na oczach. Wtedy potyczki sa czeste. A radosc tylko przypadkowa.

          Wziac ziarnko piasku do reki i sprobowac poogladac je ze wszystkich stron, to
          trudne ale od tego warto zaczac kazde oszukiwania. Uczyc sie patrzec i
          dostrzegac, to klucz do poznania. Po czym poznac radosc ? Po wzruszeniu,
          otwarciu i blasku. Szukac jej jak szmaragdow, cieszyc sie jej smakiem.
    • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 09:22
      Wiesz, jak w tej perelowskiej pioseneczce "nie licze godzin i lat.." :) Na
      cholere ta matematyka. Zegary sa od tego. Ty licz sie sam ze soba. Szanuj,
      doceniaj i ciesz.
      Jestes sprawny fizycznie - to cwicz sie. Forumowy Miś /uszanowanie/ da Ci
      porade w tej kwestii. Zebys jak najdalej zaszedl. Kto powiedzial, ze daleko
      mozna zajsc idac przez rozne szkolki i studia hahaha. Swiat jest taki piekny.
      Warto go złazić ile sie da. Wiesz, jak dozyje kiedys starosci, i bede
      pokrzywionym dziadkiem to zaczne skakac na bandżi, zeby w glowie sobie
      przewrocic i przypomniec sobie to wszystko co kiedys widzialem, poznalem. Albo
      kupie sobie lotnie, zeby zobaczyc to jeszcze raz :)
    • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 09:26
      A widzieliscie kiedys smutnego misia, kota czy psa ? Nie, bo one nie pisza
      planow na zycie, one poprostu zyja tym zyciem!

      Pozdrawiam
      • lucyna_n Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 14:08
        tylko na to co sie dzieje tu i teraz mozemy miec jakis wplyw reszta to albo wspomnienia albo realne
        bedz nierealne plany ktore przewaznie nas przerastaja albo jesli nie przerastaja wydaja sie byc zalosnie
        male i plaskie, "nawet nie ma sie czym pochwalic",
        zgadzam sie w pelni z tym co napisales w tym watku Paradiso:) tu i teraz i w tej chwili trzeba zyc a nie
        czekac ze zycie sie dopiero zacznie gdy... cos tam sie stanie, jakis warunek sie spelni.

        • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 14:18
          ano. Wiec nieodparcie pojde Twoja sciezka i powiem dalej, ze z zyciem
          przeszloscia i przyszloscia to tak jak z czytaniem przy jedzeniu. Mozna nabawic
          sie niestrawnosci, o braku przyjemnosci juz nie wspomne ;) Tak to
          przetworzylem, hej!
          • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 14:23
            Skupmy sie wiec na konsumpcji tego, co daje dzien powszedni. A pomarzyc zawsze
            mozna i nalezy. Marzeniami zyc... tez. Bo jak zycie mowi, ucielesnione marzenia
            jakos powszednieja w koncu i odchodza w niepamiec. Niewdzieczny ten nasz lud i
            rasa.
      • hopeless5 Re: ehhhh...życie... 26.08.04, 06:34
        >A widzieliscie kiedys smutnego misia, kota czy psa ? Nie, bo one nie pisza
        >planow na zycie, one poprostu zyja tym zyciem!
        Nietety mylisz się - ja widziałem - wilczur mojej ciotki biegał non stop za
        swoim ogonem. Albo wokół budy. Na pierwszy rzut oka widać było, że jest z nim
        coś nie tak. Jak dopadał ogon z obłędem w oczach, gryzł do krwi. Ogon miał
        paskudny bez futra i pokaleczony. Nasilało się to, gdy na podwórko wjeżdżał
        samochód, działał silnik piły itp. Normalna newica, albo depresja agitowana.
        dostał od weterynarza psychotropy, ale nie pomogły.
        Słoń po stracie partnera potrafi już nigdy nic nie zjeść i umiera z żalu.
        • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 26.08.04, 08:04
          OK, niech bedzie. Tyle, ze my w odroznieniu od zwierzat mamy jeszcze sterownik -
          rozum!

          Pozdrawiam
    • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 14:28
      oj, chcialbym zatrzymac chwile, tej swiadomosci co tutaj wysmarowalem. I
      wyciskac swe mysli i bycie na prasce tych prostych zalozen. Wiem jednak, ze juz
      za chwile moze byc inaczej..
      • Gość: huggoo Re: ehhhh...życie... IP: *.chello.pl 25.08.04, 15:22
        ...dzięki za te słowa:)...rozjaśniają trochę moją duszę i dodają mi ciut,ciut
        wiary...
        dzięki...
        poprostu "carpe diem"...:)
        tak??
        • paradiso29 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 15:27
          Gość portalu: huggoo napisał(a):
          > dodają mi ciut,ciut
          > wiary...
          nie badz zbyt wymagajacy!

          > poprostu "carpe diem"...:)
          nazywanie rzeczy po imieniu to tylko maskarada. one po prostu są. czujesz, ze
          zyjesz, thats all hahaha

          > tak??
          Pewniak! Bierz i sie tym ciesz. Pozdrawiam.
      • sky24 Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 15:39
        Wiesz,paradiso nie wiem czy huggoo pomogłes,ale mnie troche tak. Dzięki. I
        dzięki lucyna_n,o ren i mskiaq.Gdzieś przez przypadek(?hmm...)do Was zawitałam
        i musze przyznać,że tyle życzliwości,ciepła i mądrosći trudno ostatnio
        gdziekolwiek znaleźć,i to wszystko w ludziach,którym czasami nie chce sie
        zwyczajnie żyć.Nie bardzo pewnie mam prawo tu pisać,nie choruje i nie
        chorowałam na depresje,owszem mam różne lęki(boje cie ciemności np.)ale w
        porównaniu z deprechą to nic to!;)Ach,no i ostatnio obsesyjnie myśle o
        przyszłosci,we wrzesniu koncze studia i co potem,co potem...?Potwornie boje sie
        bezczynności,długomiesiecznego szukania pracy...A takie listy jak Wasze dodają
        mi wiary i nastawiają pozytywnie,musze poprostu wbić sobie to wszystko do łebka!
        Pozdrawiam;)))
        • lucyna_n Re: ehhhh...życie... 26.08.04, 01:45
          masz prawo pisac:) kazdy ma prawo pisac, to wolne forum

          lek przed niepewna przyszloscia i tym jak to sie dalej wszystko ulozy czy sie uda , jakie beda trudnosci
          do pokonania, to chyba jak najbardziej normalne, ale mysle ze jezeli podejdziesz do tego pozytywnia
          jak do problemu ktory nalezy rozwiazac i tyle to bedzie dobrze.
          Zycze szczescia w poszukiwaniu pracy i niezniechecania sie trudnosciami. Mam nadzieje ze nie beda to
          jednak wielomiesieczne poszukiwania.
          Ja tez sie boje ciemnosci;) i jak zasypiam musi byc wlaczone tv albo jakis film na video i chociaz male
          swiatelko. Takie dziwactwo niegrozne bo wystarcza mi jak leci po cichutku a domownicy maja mocny
          sen.
    • carlabruni Re: ehhhh...życie... 25.08.04, 15:24
      Żaden tam stek bzdur! Przetłumacz sobie, że możesz coś robić a nie musisz.wiem,
      że to brzmi niedorzecznie, ale właśnie presja sprawia, że czujemy się
      zniewoleni i w efekcie czego nic nam się nie chce. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja