mila0310
09.07.14, 01:25
Wydaje Ci się, że wydostałaś się z dołka, zaczynasz dostrzegać kolory, uśmiechasz się i powoli, bardzo ostrożnie zaczynasz wierzyć, że to już za tobą, że Twoja psychika wróciła na normalne tory. I raptem jedno małe zdarzenie, wypowiedziane słowo, przykra sytuacja powoduje, że na Twoim niebie pojawiają się ciemne, burzowe chmury. Pojawiają się nagle i niszczą cały mozolnie budowany spokój, tracisz wiarę we wszystko a otaczający Cię świat wydaje się nieprzyjazny i wrogi. Znów zaczynasz myśleć, że trzeba z niego uciec. Rozsądek podpowiada Ci jednak; stój, to przecież tylko mała przeszkoda, nic się nie stało. Słyszysz ten głos i jeszcze raz analizujesz sytuację, czy na pewno powinnam tak reagować. Tak bardzo chcesz zobaczyć jasne barwy, ale wszystko przysłania mrok . Dajesz sobie czas, może jutro zobaczę świat inaczej. Ale boisz się jutra bo wiesz, że Twoja psychika jest bardzo krucha a głos rozsądku coraz słabszy. Tak czuję się od 6 lat.To moja wewnętrzna walka i staram się by nikt tego nie zauważył. Są momenty, że mam wrażenie, że to wszystko już za mną a potem jedno racjonalnie myśląc drobne zdarzenie powoduje, że cały moje misternie budowane poczucie bezpieczeństwa rozpada się jak domek z kart. Czasem nie mam siły już z tym walczyć. Czy ktoś z Was czuje się podobnie? Wiem, że nie ma jednej recepty dla wszystkich , ale napiszcie proszę jak sobie z tym radzicie. Momentami nie mam już po prostu siły, czuje się tak, jakbym od dawna tonęła i tylko na chwilę łapała oddech chwytając się jakiś pływających przedmiotów, które po chwili porywa prąd rzeki. Próbowałam szukać jakiejś grupy wsparcia, w której mogłabym szukać pomocy, anonimowych ludzi, z którymi mogłabym być szczera, ale wszystko to nie powiodło się. Wykonałam 50 telefonów i okazało się, że są grupy dla ludzi z innymi problemami, ale o wspomaganiu osób z depresją nikt nie słyszał. Proszę podzielcie się własnymi doświadczeniami