wega1975
09.07.14, 10:47
Witam!
W styczniu tego roku nagle zmarła moja mama. Od tego momentu moje życie zamieniło się w piekło. Najpierw ogarnęła mnie ogromna apatia, niechęć do wszystkiego. Serce wariowało, wszystko pulsowało,drżało.Bałam się być sama. Zaczęłam wymyślać sobie różne choroby i czytać o nich w internecie. Miałam od tej pory chyba juśż wszystkie schorzenia. Błam u lekarza rodzinnegi i kardiologa. Wszystkie wyniki w normie. Serce generalnie zdrowe. Holter wykazał,że w nocy puls niski a ledwo się budzę serce zaczyna galopować. Przez całe dnie myślę albo o swoim zdrowiu albo o mamie. Cały czas mam nowe objawy chorobowe. Dlatego wczoraj byłam u psychiatry przepisał mi paroxinor i orzekł, że mam depresję za stanami lękowymi.
Kiedy od rozpoczęcia leczenia poczułyście poprawę?
Czy można somatyzować objawy praktycznie przez cały dzień?